Prawa autorskie twórców korzystających ze środków publicznych powinny być uwolnione

Prawa autorskie, a ściślej autorskie prawa majątkowe twórców korzystających ze środków publicznych powinny być (w jakiejś części) uwolnione najlepiej poprzez przeniesienie utworów wszelkiego rodzaju, wytwarzanych przez osoby i instytucje czerpiące ze środków publicznych do domeny publicznej, tak żeby każdy mógł bez ograniczeń, jednie z zachowaniem rygorów związanych z prawami osobistymi autorów do korzystania z utworów w sposób dowolny, ale zgodny z ich przeznaczeniem.

Nie da się bowiem zrozumieć dlaczego instytucje publiczne zastrzegają swoje utwory na zasadzie ochrony praw autorskich. Oczywiście problem jest z rzeczami oznaczonymi co do tożsamości jak np. projekt stadionu miejskiego, albo projekt linii tramwajowej itd. Wiadomo, że tego typu rzeczy się zleca, następnie wykonują je profesjonaliści z koniecznymi uprawnieniami, dający rękojmię np. wypełniania obowiązujących przepisów w danej dziedzinie prawa budowlanego, transportowego, przepisów bezpieczeństwa, ochrony środowiska itd. To bardzo skomplikowane kwestie, powodujące, że czasami banalnie wyglądający rysunek może kosztować bardzo wiele, dlatego ponieważ wymaga pogłębionych studiów.

Jednakże nie ma rzeczy niemożliwych, można w taki sposób zorganizować prawa autorskie, żeby podmioty utrzymujące się w jakiejkolwiek mierze z pieniędzy publicznych, były zobligowane udostępniać wszystkim na takich samych zasadach efekty swojej pracy twórczej. Chodzi o to, żeby społeczeństwo nie fundowało nikomu złotych klatek a potem było jeszcze raz zmuszone płacić. Jeżeli już jest udzielana dotacja, np. twórca otrzymuje od samorządu zniżkę na czynsz za pracownie artystyczną, to dany samorząd coś z tego powinien mieć np. prawo do posługiwania się portfolio twórcy w swojej działalności promocyjnej, dla potrzeb funkcjonowania swoich placówek oświatowych i edukacyjnych, ewentualnie należy dążyć do takiego sformułowania umów, żeby twórca tworzący rzeczy oznaczone, co do tożsamości, chociaż raz na jakiś czas był zobligowany wykonać dzieło dla potrzeb instytucji publicznej np. namalować pejzaż gminy, portret wójta, albo udzielić konkretnej liczby godzin lekcji malarstwa dzieciom nieodpłatnie. Musi być zasada wzajemności.

Natomiast w przypadku dzieł oznaczonych, co do gatunku, określona ilość powinna być za darmo przekazywana na użytek publiczny, czy to poprzez uwolnienie z autorskich praw majątkowych w Internecie, czy też dostarczenie do gminnej biblioteki publicznej iluś tam egzemplarzy np. książki. Znowu chodzi o to, żeby twórca mógł tworzyć, ale jeżeli korzysta ze wsparcia z pieniędzy publicznych, żeby był zobowiązany podzielić się ze społeczeństwem wynikami swojej pracy twórczej, w ilości nieprzygniatającej go ekonomicznie, ale w sposób zauważalny i istotny w danym układzie odniesienia.

Istotą przedstawionej idei jest budowa społeczeństwa obywatelskiego, a konkretnie wsparcie na rzecz środowisk ze strony wszelkiego rodzaju twórców i innych podmiotów, czerpiących ze środków publicznych w jakiejkolwiek formule. Dzisiaj twórczość to przede wszystkim komercja, tworzy się na zamówienie. Dobrze byłoby, gdyby udało się uwrażliwić tworzących na potrzeby twórcze społeczeństwa, którego przecież są częścią. Oczywiście nie chodzi o to, żeby, co dziesiątą rzeźbę zabierał artyście komornik, jeżeli ten nie chciałby się wywiązać z obowiązku! Podstawą w tego typu relacjach muszą być konsensualnie uzgodnione wzajemne korzyści, stąd też cały nacisk byłby położony na realne umowy zawierane z twórcami, którzy korzystaliby ze wsparcia publicznego w umownie określonym wymiarze. Z punktu widzenia twórcy miałoby to, ten dodatkowy sens, że mógłby po prostu określić w umowie wartość dzieła przekazywanego na rzecz np. samorządu lub domeny publicznej i w ten sposób oczywiście za porozumieniem stron – w jakimś procencie obniżyć świadczenia pieniężne określone w umowie. Prawdopodobnie dla wielu byłoby to bardzo korzystne no i samo w sobie nobilitujące, albowiem raczej na pewno władze publiczne nie chciałyby podpisywać umów z każdym, tylko dlatego bo coś tworzy. Byłby to istotny czynnik legitymizacji twórców i powód do darmowej reklamy, albowiem dla każdego samorządu objęcie np. rzeźby obligowałoby go do jej wystawienia albo, chociaż przechowywania chroniącego jej wartość. W ostateczności powstawałoby więcej muzeów, a te co są otrzymywałyby nowe dary.

Wiadomo, że sztucznie nie da się animować twórczości, jednakże być może w taki sposób udałoby się nieco wykorzystać mecenat państwa, z którego często nic nie wynika poza wystawami, na które wstęp jest prawie zawsze płatny.

3 thoughts on “Prawa autorskie twórców korzystających ze środków publicznych powinny być uwolnione

  • 14 listopada 2014 o 16:35
    Permalink

    Jak chodzi o ludzi nauki to uważam, że jak najbardziej prawa autorskie powinny być chronione (jednak w określonym terminie, trudno mi powiedzieć jakim). Dzieła uznanych powszechnie mistrzów sztuki stricte też powinno się chronić, tylko bez przesady z tymi kolejnymi spadkobiercami, którym należą się tantiemy.

    Jak chodzi o pop kulturę i celebrytów to uważam,że powinni się cieszyć zainteresowaniem innych. Ponieważ moje zainteresowania zupełnie nie obejmują tej ostatniej grupy, zatem są całkowici bezpieczni, chyba nawet za dopłatą nie chciało by mi się zaglądać na te strony.

    Odpowiedz
    • 14 listopada 2014 o 17:47
      Permalink

      🙂 🙂 :)Dotyczy końcowej części zdania,oczywiście
      “wieczorynki”.
      Pozdrawiam

      Odpowiedz
  • 15 listopada 2014 o 00:28
    Permalink

    Nie wierze we własność intelektualną. No bo co to jest.

    Dlaczego ktoś miałby ukraść,przywlaszczyć sobie czyjś wiersz, piosenkę, utwór, książkę, obraz czy film lub wpis na blogu , inzynieryjny prototyp, technologiczne rozwiazanie, czy sposób na pranie gaci.

    Może z zemsty, chciwości, zawiści, zazdrosci, z powodu ambicji, dla osiągnięcia kariery i sławy, dla hedonizmu lub założeń politycznych lub poprostu z chęci przeżycia.

    Wygląda na to ze prawa ochrony własności intelektualnej stanowią tylko bandaż na schorowanym ciele społecznym, zamiast realnej polityki zwalczającej postawy aspołeczne które są u podstaw zagrożenia tych praw.

    Nie potrzebujemy tych praw tak jak nie potrzebujemy policji czy stałych sądów żeby utworzyć sprawiedliwe, bezpieczne społeczeństwo i zdrowe środowisko. Kazdy z nas powinien wziąść cząstkę odpowiedzialności za bliźniego i jego los. To wszystko. Potrzebujemy podniesienia rangi kultury stosunków międzyludzkich i godności ludzkiej każdego człowieka jako najważniejszego interesu społecznego.

    Te proste słowa które tu pisze nie są moja własnością a zwlaszcza intelektualną bo intelektu nie posiadam, chociaż znam takich którzy posiadają (zapewniam ze nie są oni z telewizji). Moje slowa są własnością niezliczonych ludzi i rezultatem niezliczonych doświadczeń które mój umysł tylko pokracznie zsyntezował, w postaci mojej osobistej, skromnej i nic nieznaczacej opinii.

    Przepraszam, ale zapomniałem ze tu na portalu moje słowa są własnością pana Józefa. Pozdrowienia.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.