Pranie mózgu jako rdzeń wojny hybrydowej

fot. IG

Lewicowe i neoliberalno-lewicowe media i uniwersytety zrobiły społeczeństwu na Zachodzie pranie mózgu. Ideologia stała się religią, a nawet czymś więcej. Ludzie stracili zdolność do postrzegania rzeczywistości taką jaka ona jest. Nienormalność (norma = coś powszechnego) – stała się afirmowana. Nie chodzi o to, czy to dobrze, czy źle. Chodzi o to, że nienormalność, nie przyczynia się do trwania systemu. Wszystko działo się pod czujnym nadzorem i monitoringiem – mediów które cenzurowały, manipulowały i wreszcie stworzyły swoją pożądaną rzeczywistość.

Wielki korporacje bardzo szybko znalazły się na ich łańcuchu, dwojąc się i trojąc, żeby w czasach „tolerancji” i liberalizmu nikt ich nie wziął pod publiczny pręgierz chociażby z tej przyczyny, bo „za mało tęczy w tęczy”. Nowi kapłani lewackiej (to złe słowo, ale trzeba je uznać) ideologii oszaleli w swojej rewolucyjnej gorliwości. Teoretycznie jest wolność słowa, ale jeżeli ktoś uważa, że to co narzuca mainstream wymaga np. przemyślenia długofalowych skutków i konsekwencji – jest ksenofobem, rasistą itd. Szufladkowanie, przeciwstawianie się i niszczenie ludzi – przylepiając im łatki. System przy tym gwarantuje bezkarność dla swoich strażników praktycznie na wszystkich poziomach.

Pojawiła się na szczęście reakcja. Niestety, reakcja nie jest oświecona, tylko bardzo często posługuje się tymi samymi argumentami, tylko kierując ostrza w drugą stronę. Tymczasem, już sam fakt przeciwstawiania się lewackim wymysłom, jest ich uznaniem i afirmacją. Oczywiście nie można nie uznawać rzeczywistości. Chodzi jednak o to, żeby jak powiedział klasyk – nie mylić „odchodów” z perfumerią.

Jeżeli popatrzymy na to wszystko, co się toczy na Zachodzie i co znajdzie tej jesieni kumulację w wyborach prezydenckich w USA, nie można się oszukiwać. To jest działanie zaplanowane, przemyślane i wdrażane z uśmiechem, mówiąc o miłości i kwiatach, ale mające na celu bardzo konsekwentnie demontaż podstaw cywilizacji, która ukształtowała nasz świat i gwarantuje nam może marne i głodne, ale jednak emerytury.

Jeżeli szaleństwo idiotów na Zachodzie dochodzi do tego stopnia, że celebryci nawołują do nie posiadania dzieci w imię celów klimatycznych, to jest szczytowanie w upadku tego całego nieszczęścia. To już nawet nie jest słabość intelektualna, taki stan, to już jest zrobienie sobie gówna zamiast mózgu. Jest to wielki sukces dla całej ideologii, jej planistów, strażników, kapłanów i krzewicieli.

Jest z nią – tą nienazwaną ideologią, którą niektórzy nazywają ideologią lewacką jednak jeden problem. W jej centrum nie ma chęci rozwoju, stworzenia czegoś nowego, wydania nowej jakości, pozwalającej naszej cywilizacji rozwijać się i triumfować. Ich celem jest TYLKO zniszczenie istniejącego porządku, tak żeby było INACZEJ. Jak, to się dopiero okaże, ale proszę nie liczyć na to, że to wiadomo – bo dokąd to nas wszystko prowadzi, to jeszcze nie wiadomo, ale na pewno nie będzie to świat, który znamy i w którym chcielibyśmy żyć.

Niestety Zachód w swojej pysze, głupocie i zakłamaniu, zaczął eksportować swoją ideologię, pod płaszczykiem demokracji, wolności, równouprawnienia, praw człowieka i tego całego wielkiego kłamstwa, którym jest przeinaczanie pojęć i nadawanie nowych nazw znanym elementom rzeczywistości (rodzic A, rodzic B itd.). O ile w trakcie Zimnej Wojny z Komunizmem, to było jeszcze jakoś uzasadnione logiką rywalizacji, to później – mieliśmy do czynienia z czynami, które powinny być osądzone przez społeczność międzynarodową. Najnowsze wybryki to Libia, Syria, oczywiście to co zrobiono na terytorium Ukrainy, czy w Jemenie (o czym mendia – tu nie ma błędu – nie piszą prawdy), nie można zapomnieć także o zniszczeniu państwa irackiego i całym szeregu innych niepotrzebnych nieszczęść.

Najpierw z festiwalu demokracji oswobodziła się Rosja i od lat na nowo buduje swoją unikalną, niesłychanie przyjazną i ciekawą dla innych cywilizację. Pojawił się jednak problem – sprytniejszy przeciwnik, mądry, zdolny do poświęceń i przede wszystkim mający strategię długofalową, nawet więcej niż międzypokoleniową. Chiny nie dały się rozmiękczyć! Przetrwały próbę kolonizacji gospodarczej, zachowały spójne sterowanie państwowe i okazały się zdolne, do prowadzenia własnej ekspansji w dotychczasowych dominiach Zachodu, jak również definiować się w kontrze dla Zachodu i jego wartości. Chińska droga rozwoju odrzuca głupotę ideologiczną i słabość, którą ona po sobie pozostawia. Współczesne Chiny, nawet ze swoimi problemami i ograniczeniami – są gigantyczne i nie da się ich pokonać przy pomocy dżinsów i napojów gazowanych znanych marek!

W pewnym momencie trzeba będzie zacząć zabijać i godzić się na śmierć, a wówczas ważne stają się idee inne, niż tęcza, kwiaty i największe łgarstwo w historii o nadstawianiu drugiego policzka. Tylko, kto z ludzi ze zmienioną świadomością będzie do tego zdolny? Jeżeli się komuś po 1968 roku wydawało, że wszyscy będą chcieli oglądać świat przez różowe okulary, a zarazem płacić olbrzymie pieniądze za wykłady i certyfikaty z bycia gender-friendly, gender-ready lub full-gender itp., to nie ma sprawy. Tylko, dlaczego zabrakło wówczas reakcji, która mogła to szaleństwo zatrzymać?

39 thoughts on “Pranie mózgu jako rdzeń wojny hybrydowej

  • 21 lipca 2020 o 08:59
    Permalink

    AUTOR – PODSUMOWAŁ…. skutki ponad półwieku lewicowo-liberalnych eksperymentów !!

    Żal doopę ściska, każdy, kto ma trochę kiepełe z nadzieją spogląda na Wschód – na Rosję, Białoruś, na Chiny.

    “Ich celem jest TYLKO zniszczenie istniejącego porządku, tak żeby było INACZEJ. ”

    I na takie przemodelowanie zbiorowej świadomości przez lewicowych inżynierów socjo-manipulacji, jak na Zachodzie czy w USA nie ma, i NIGDY nie będzie zgody Polaków.

    Odpowiedz
      • 21 lipca 2020 o 20:29
        Permalink

        Jestem za totalnym upadkiem i ośmieszeniem (tuż przed upadkiem) głębokiego neokomunistycznego państwa. No, BO jak nie D.(Fredowicz) Trump to kto ? Może dotarło (do ciebie) kiedy wspominałem o politpoprawnej Ameryce “głębokiego państwa” czy Zachodzie vs. prawosławno-konserwatywna Federacja Rosyjska?

        TO że tacy lewacy jak @WPK, Czy NSZ 2.0 nienawidzą Rosję a kochają “głęboką Amerykie”
        to poniekąd zrozumiałe, ale (i) ty… Brutusie?!
        Pro Stalina – luźne dywagacje, ale, czy tylko? Игорь Панарин: Мировая политика #97. Сталин — сын генерала Пржевальского? https://www.youtube.com/watch?v=-ayOlIyKq8A

        Vs. ☺

        Загадка происхождения Сталина и другие тайны, которые раскрывает ДНК-анализ. Анатолий Клёсов https://www.youtube.com/watch?v=uJvV9DZMQR4&t=2691s
        ——————————————————————————————————–

        Игорь Панарин: Мировая политика #583. О национальных целях развития России до 2030 года https://www.youtube.com/watch?v=VKljU2rh39E

        Odpowiedz
        • 21 lipca 2020 o 20:46
          Permalink

          @krzyk58

          Ale jazda:
          “TO że tacy lewacy jak @WPK, Czy NSZ 2.0 nienawidzą Rosję a kochają “głęboką Amerykie”
          to poniekąd zrozumiałe, ale (i) ty… Brutusie?!”.

          Jak oni są lewakami, to ja już kuźwa nie wiem kim jestem? 🙂

          Odpowiedz
  • 21 lipca 2020 o 09:05
    Permalink

    “Tylko, dlaczego zabrakło wówczas reakcji, która mogła to szaleństwo zatrzymać?” – bo to wszystko jest biznes i użyteczne narzędzia zniewolenia.

    Konserwatyzm (nie lubię tego słowa, bo za nim kryje się zbyt często ciemnota i okrucieństwo) był kiedyś użyteczny jako narzędzie trzymania pospólstwa w niewoli intelektualnej i materialnej. Świetnie służył monarchiom i arystokracji, polskiej szlachcie przykładowo, a wynikał wprost z religijnych dogmatów wypaczonego chrześcijaństwa, czyli katolicyzmu. Z chwilą oświecenia nastąpił postęp techniczny i naukowy na niespotykaną skalę, a pseudo-wartości konserwatywne dotąd służące feudalizmowi upadły.

    Zachodni kapitał, aby nadal panować nad społeczeństwami i żyć z renty kapitału chętnie przystaje na różne ekstrawagancje prowadzące do kultury głupoty, bo one umożliwiają dalsze panowanie tylko w zmienionej formie. W tym zachodnim kapitale ukrywa się cała dawna arystokracja zachodnia, nie afiszując się zbytnio pochodzeniem oraz tytułami itd., coby nie razić już wyzwolonego z konserwatywnych zależności społeczeństwa. To zachodnie lewactwo lub u nas prozachodnie lewactwo jest wyprane z naturalnych wartości, przy czym jest to skutek zniewolenia umysłów przez wpływy zachodniej kultury głupoty, podobnie jak u konserwatystów przez wpływy religijne.

    Zachodni kapitał wykorzystał do pokonania komunizmu w Europie Środkowo-Wschodniej religię, ale także i kulturę głupoty, te pseudo-wolnościowe prądy, które świetnie posłużyły do pokonania kolektywnych słowiańskich wartości i ograbienia nas z majątku. Niestety rewolucja często zjada własne dzieci. A więc ich chciwość i chęć panowania nad światem, implementacja globalizmu na świecie i pseudo-demokracji służących do przejęcia władzy oraz zniszczenia kultur narodowych, odbija się także na ich własnych społeczeństwach, niszczy je i zniewala. Takie są skutki dawnego kolonializmu i nowoczesnego globalizmu. Zachód może upaść pod ciężarem popełnionych zbrodni przeciwko ludzkości i ich kulturom narodowym.

    W sumie można powiedzieć, a co nas to obchodzi? Ale niestety jesteśmy już w ich kręgu zniewolenia. Ledwo co wychodzimy powoli z okupacji religijnej, a wpadamy w nową okupację zachodniej kultury głupoty. A gdzie się podziały nasze naturalne wartości słowiańskie? Czas nad tym pracować, aby zniwelować szkody wyrządzone przez religię dominującą i zachodnie imperialne kulturowe wpływy.

    Z tego chaosu na zachodzie wyłoni się jednak nowy ład i porządek, jaki trudno prognozować. Faktem jest jednak, że nie ma tam kolektywnych wartości, czyli potencjału do wprowadzenia komunizmu. Dlatego kapitał będzie raczej nadal gasił tylko tu i ówdzie różne małe rewolucyjki i protesty, ale jego władanie nie będzie zagrożone. Rzucą trochę więcej socjalu, zaczną ich chipować, niepokornych pozamykają w więzieniach lub zastraszą i będzie pozamiatane.

    Przesłanie dla Polaków czujących się Słowianami:
    “Na słowiańskiej góry szczycie pod jasną nadziei gwiazdą zapisuję wróżby słowa, wróci – wróci w stare gniazdo stare prawo, stara mowa i natchnione Słowian życie”. Roman Zmorski (1822 – 1867).

    “Dusze wszystkie bez wyłączenia są w wiecznej przestrzeni i podług starodawnych wyobrażeń są obecnymi przy nas. Są to duchy praojców naszych, zgasłych przed dziesiątym wiekiem”. Adam Czarnocki vel Zorian Dołęga Chodakowski (1784 – 1825).

    Odpowiedz
    • 21 lipca 2020 o 14:02
      Permalink

      Poszukiwałem jakichś ciekawych sentencji do słowiańskiego wig-wamu jaki buduję i już mam

      dzięki 🙂

      Odpowiedz
      • 21 lipca 2020 o 21:04
        Permalink

        Gratuluję @Grzegorzu …. determinacji. Właśnie takich świadectw kultury nasza Sławiańska ojczyzna potrzebuje.
        Masz tu wiersz znaleziony w komentarzach na onecie, zanim wyłączyli dostęp.
        Niestety nie zapisałem nicku autora wpisu, ale chyba się nie obrazi za propagowanie jego twórczości:

        “Pojadę do puszczy i pod dębem stanę
        Wbiję swój wzrok w jego wielką koronę
        Ukłonię się, lecz nie padnę kolanem
        Wyciągnę prawą dłoń, a nie ręce złożone
        Pozdrowię Bogów w pierwszej kolejności
        A zaraz potem Przodków swoich wspomnę
        Przypomnę o swojej do Sławii lojalności
        To jej poświęciłem swe serce niezłomne
        Nie zapłaczę nad ojczyzną, lecz zacisnę zęby
        W garść złapię źdźbło leśnego runa
        I o pomoc poproszę wszechpotężne dęby
        Niech szumem swym zbudzą już boga Peruna
        Zawołam do dębów- wstańcie! Sławia kona
        Pomóżcie mi walczyć tak, jak przed wiekami-
        Wypowiem największych swych Bogów imiona
        Niech wleją w me serce żar, tu pod dębami.
        Jestem już w puszczy, stanąłem pod dębem
        I uczyniłem, co żem obiecał skrycie
        Zazgrzytały gałęzie, jak ząb zgrzyta zębem
        A w dębie ukazało się człowiecze życie.
        W koronie zabłyszczało dębu wielkie oko
        Zamruczał koroną też bardzo złowrogo
        Po czym konary rozłożył szeroko
        I rzekł- Dobrze żeś przybył z przestrogą-
        -Bóg Perun nie śpi, on nigdy nie zasnął
        Lecz w mym cieniu czeka na swoich wyznawców
        Chętnie by dawno już w swych wrogów trzasnął
        Lecz czekał na takich jak ty, Sławii zbawców.
        Wiedz, że On teraz wysłuchał twych próśb
        Zaraz rozbłyśnie wśród kraju ciemnoty
        Dość już miał poniżania i gróźb
        Od lat tysiąca ostrzył swoje groty.
        I zaraz nimi On niewiernych ciśnie
        A ciskał będzie gęsto, bez sumienia!
        Aż z kłamców siłą wszystkie łzy wyciśnie
        Pozostawiając im twarze z kamienia.
        Twarze, które dębom odebrały
        Ich świętość wielką, nieskalaną niczem
        Twarze, które teraz od gromu zbielały
        Zostaną martwym ołtarzem ze zniczem.
        A dębów konary skruszą te ołtarze
        Które krew piły i jadały ciało!
        Na naszej ziemi tylko cztery twarze
        Zostaną. Żyj słowiańska kulturo, sławo, chwało!”

        Znaleziony tu pod krytycznym artykułem o turbosłowianach:
        http://strefatajemnic.onet.pl/teorie-spiskowe/imperium-lechitow-zakazana-historia-polski/90rwx8

        Pozdrawiam

        Odpowiedz
        • 22 lipca 2020 o 20:39
          Permalink

          Dziękuję. Piękny, autorem jest Masław znad Warty.

          Odpowiedz
  • 21 lipca 2020 o 09:31
    Permalink

    Daleko idąca ocena naszej rzeczywistości, która w dobie rewolucji telekomunikacyjnej – bardzo przyspiesza w kreowaniu nowych pojęć i wręcz “wirtualnych bytów”.

    W tym “sianiu zamętu” chodzi o to, by wszystko pozostało po staremu, tzn. bogaci mogli się bogacić, trzymać w ryzach “maluczkich”.

    To trzymanie w ryzach szarej biedoty (proletariatu, prekariatu, bezdomnych, uchodźców, itp.) polega między innymi na rozsiewaniu nowych tematów zastępczych jak ideologia gender czy np. ekologia dla bogatych, żeby “chciwość zawsze zwyciężała” i nabrała cech “świętości”.

    No bo skoro 1-2% ludzi posiada tyle co pozostałe 98% – to trzeba do tego dorobić jakąś ideologię, a najlepiej pasuje protestancki ethos, że Bóg sprzyja oszczędnym i zapobiegliwym – już tu podczas ich życia na Ziemi.

    Dlatego Kościół Katolicki globalnie na tym przegrywa, bo proponuje nagrodę – ale dopiero po śmierci, dlatego zajął się kontrolą życia seksualnego wiernych.

    Autor pisze: “Ich celem jest TYLKO zniszczenie istniejącego porządku, tak żeby było INACZEJ. Jak, to się dopiero okaże, ale proszę nie liczyć na to, że to wiadomo – bo dokąd to nas wszystko prowadzi, to jeszcze nie wiadomo, ale na pewno nie będzie to świat, który znamy i w którym chcielibyśmy żyć.” – ale to nie musi być prawda.

    Co do formy, to nowy PORZĄDEK może być INNY niż obecny, ale to stanie się różnie w różnych kulturach i w czasie.

    Formy ideologiczne i ustrojowe mogą się zmieniać, ale treścią NACZELNĄ nadal będzie przykazanie, że CHCIWOŚĆ jest DOBRA, co zapewni władzę tym co obecnie.

    I o to w tym wszystkim chodzi.

    No bo wielkie rewolucje, jak Francuska czy Bolszewicka – doprowadziły tylko do zmiany form, a robotnik czy rolnik – dalej pracował w pocie czoła, tylko Pan się czasowo zmieniał z Dziedzica na Sekretarza lokalnej komórki partyjnej.

    Więcej dobrego (dla losu szarych ludzi) dały rewolucje technologiczne i oświatowe.

    Czasami mają miejsce kontrrewolucje, żeby nie tyle zawrócić bieg dziejów, tylko zmienić ekipy zarządzające, oczywiście z inną narracją ideologiczną wobec LUDU PRACUJĄCEGO MIAST I WSI …

    Ostatnio w Polskim Radio Naczelnik Polskiego Państwa wygłosił bodajże tezę o tym, że ci co nie zgadzają się z wynikami ostatnich wyborów, to nie zgadzają się z Polskim Państwem – a to dotyczy połowy obywateli.

    Nie podał co z tą połową ludności Polski robić, ani jak ją oddzielić od ZDROWEJ CZĘŚCI społeczeństwa, w pełni zasługującej na miano POLAKÓW.

    I tu widzimy, że lepiej żeby tę kwestię segregacji przemilczeć – skoro nie stworzono mechanizmów wyłaniania tych “nie-Polaków”.

    A była okazja przy organizacji ostatnich wyborów.

    Wiadomo było, że mogło dojść do drugiej tury i można było przewidzieć, że dotyczyć będzie DWÓCH KANDYDATÓW: dobrej zmiany – i jej przeciwnika.

    Dlatego, dla ułatwienia przebiegu II-giej tury można było w lokalach wyborczych ustawiać DWIE oddzielne urny, z nazwiskami i fotografiami kandydatów, ta żeby głosujący wrzucał kartkę do WŁAŚCIWEJ URNY, a najlepiej gdyby legitymowany – mógł od razu wybrać – TĘ WŁAŚCIWĄ, ze swoim kandydatem …

    Oczywiście członkowie komisji odnotowywaliby, którą kartę wyborca pobrał.

    I już mielibyśmy wszystko jasne, nie trzeba by było mrówczej i jakże odpowiedzialnej pracy służb, nad wyłuskaniem tych prawie 50% – nie-Polaków.

    I to by było na tyle co do propozycji zmian na LEPSZE w NASZYM NADWIŚLAŃSKIM i Banasiowym MACONDO.

    Amen.

    Odpowiedz
    • 21 lipca 2020 o 15:02
      Permalink

      @Inicjator

      Niestety wstawiasz tu propagandę niskich lotów w tym stwierdzeniu:
      “No bo wielkie rewolucje, jak Francuska czy Bolszewicka – doprowadziły tylko do zmiany form, a robotnik czy rolnik – dalej pracował w pocie czoła, tylko Pan się czasowo zmieniał z Dziedzica na Sekretarza lokalnej komórki partyjnej.”

      Owszem rewolucja francuska była burżuazyjna skierowana przeciwko monarchii i religii, ale bolszewicka miała zupełnie inny wymiar, gdzie sekretarz partii wcale czasowo nie zastępował dziedzica. Gdybyś to powiedział chłopom i robotnikom po wojnie wyzwolonym od pana i plebana, to by cię wykleli. U nas lokalny sekretarz partii wcale nie żył na bogato i kosztem robotnika czy rolnika. Był jednym z nich, a z uwagi na to że był tzw. dobrym człowiekiem i trochę lepiej wykształconym wybrano go na sekretarza, potem długie lata był naczelnikiem gminy.

      Powielasz tu fałszywe mity o PRL. Jakikolwiek system musi mieć kadrę biurową zarządzającą w państwie i państwem. Od tego nie ma ucieczki w nowoczesnych państwach. Poszperaj sobie w necie a znajdziesz informację jak zwiększyła się ilość stanowisk w administracji w III RP w stosunku do PRL. Nie licząc tej partyjnej, która stanowi nakładkę na tę właściwą tkankę biurokracji. Będziesz w szoku. Dopiero obecnie w III RP, podobnie jak w I i II RP – wójt, pleban i biznesmen żyją na koszt robotnika i chłopa.

      Odpowiedz
      • 21 lipca 2020 o 21:42
        Permalink

        @Miecław. …………ale bolszewicka miała zupełnie inny wymiar,………………. Raj i koncesje dla kosmopolitycznego
        kapitału nie tylko amerykańskiego. Miecławie tyle źródeł podsuwałem a ty z uporem maniaka….
        walnij z baniaka w monitor, (albo i w ścianę- “The Wall” Pink Floyd) jeśli nie potrafisz wyciągać wniosków… 🙂

        A obie były anty – ludzkle, antypaństwowe….

        Odpowiedz
        • 22 lipca 2020 o 08:09
          Permalink

          @krzyk58

          To ty walnij sobie z dyńki, abyś oświecenia wreszcie doznał! 🙂 Rewolucja bolszewicka była anty “jaśnie pańska” i plebańska. To jest oczywistość. No ale dla ciebie herbowego to oni byli tylko ludźmi, więc w twoim wymiarze była “antyludzka”. 🙂 Chłopi i robotnicy ludźmi wg ciebie już nie byli, panowie mogli ich rżnąć i chłostać przy każdej niesubordynacji, jak bydło. Carskie okrucieństwo jest opisane, więc może najpierw poczytaj źródła.

          A że korzystała z kapitału amerykańskiego to sukces, bo dzięki temu zbudował Stalin nowoczesne państwo, które w tamtym okresie rozwijało się bardzo dynamicznie wyciągając do ucywilizowania miliony zacofanych i biednych Rosjan. Oczywiście ten kapitał amerykański miał zupełnie inny cel, liczył, że ciemny naród nie poradzi sobie i oni położą łapy na zasobach. Jednak bolszewicy pod wodzą Stalina sobie poradzili, więc tenże kapitał musiał sfinansować Hitlera, aby napuścić na Stalina. To taki uproszczony schemat, ale mniej więcej w dużym skrócie tak to wygląda.

          Pomijam negatywne skutki w postaci ofiar wojny domowej zdeterminowanej przez “jaśnie państwo” i ofiary ideologicznych represji będące wynikiem różnych destrukcyjnych działań agentury i kapitału, zwykłych ludzkich zawiści i nikczemnych interesów – bo to inna już etiologia i problem socjologiczny.

          https://www.lewicanarodowa.pl/2020/02/polacy-w-armii-czerwonej.html?m=1

          Odpowiedz
      • 22 lipca 2020 o 19:46
        Permalink

        Tylko ci Sekretarze nie umieli zarządzać.

        A brali się za to na wszystkich szczeblach.

        I mieliśmy od 1976 roku kartki na cukier, a potem na inne produkty.

        Nie można sterować procesami gospodarczymi mając “Poradnik agitatora”.

        Czym to się skończyło – wiadomo.

        Chińczycy umieli pogodzić wymogi ideologii z ludzką przedsiębiorczością, w myśl powiedzenia: nie ważne czy kot jest biały czy czarny – byle łapał myszy …

        U nas jednak ważne było, żeby kot był odpowiedniego koloru i łapał zaplanowaną dla niego ilość myszy.

        Jak się nie wyrabiał – to pożyczano złapane myszy od sąsiadów lub szukano w kraju uszczelek – bo stała produkcja i nie było premii.

        Zresztą zaczynano produkcję dopiero w drugiej dekadzie miesiąca, biorąc NADGODZINY, żeby wykonać plan – to było zjawisko powszechne, mimo że GOSPODARKA BYŁA PLANOWA!

        Dlatego proszę mi nie wciskać kitu, że “Sekretarze” (ogólne pojęcie) są wspominani z nostalgią, bo na początku PRL-u to byli prawie analfabeci, potem zagorzali stalinowcy i dalej “mądrale po WUML-ach”.

        Teraz też to widzimy, tyle że działacze rządzącej partii nie ingerują już bezpośrednio w organizację produkcji.

        Organizują nam życie kilka pieter wyżej.

        A że biurokracji, mimo informatyzacji przybywa – to inna sprawa.

        Odpowiedz
        • 22 lipca 2020 o 21:51
          Permalink

          Niestety…czy też (tylko) -stety, ale @Inicjator “ujął” – Miecławie! 🙂 żyjesz przaśną przeszłością…

          Odpowiedz
        • 22 lipca 2020 o 23:40
          Permalink

          @Inicjator

          Kolejny raz wychodzą z ciebie uprzedzenia. Chyba zdajesz sobie sprawę z tego, że Polskę Ludową zbudowało praktycznie społeczeństwo analfabetów, kierowane przez niewielkie grono inteligencji oświeconej i lewicowej? Jakie mógł mieć wykształcenie po wojnie sekretarz partii? U nas w gminie chyba do początku lat 70-tych był człowiek mający zaledwie 7 klas szkoły podstawowej, ale lepszego gospodarza na gminie byś nie znalazł. Wykształcenie formalne to rzecz względna. Znam przypadki, gdzie wójt z wykształceniem zawodowym potrafił lepiej zarządzać gminą, niż ten z wykształceniem wyższym.

          Owszem była patologia w zarządzaniu, nawet marnotrawstwo, ale nie było to regułą. Inaczej nie zbudowano by takiego przemysłu itd. Jako politycy mieli ograniczony wpływ na wykonawstwo, podobnie jak dzisiejsi politycy partii. Przy czym nawet po WUML-ach wielu prezentowało wyższą wiedzę niż obecni posłowie, nie mówiąc o lokalnych politykach w samorządach. Wszystkich polityków, tak jak i biznesmenów zwykle ratuje fachowa kadra urzędnicza, czy menedżerska.

          A już na pewno sekretarze nie żyli na koszt robotnika i chłopa, spełniali wtedy taka samą rolę jak obecnie wójt, burmistrz itp., bo naczelnik gminy był w zasadzie ich podwykonawcą. Ale gdy porównasz ich pensje miesięczne w relacji do pensji robotniczych ówcześnie i obecne pensje wójtów do robotniczych, jaka jest różnica? Zdajesz sobie z tego sprawę?
          To teraz politycy wszelkiej maści żyją na koszt społeczeństwa nie ponosząc specjalnie odpowiedzialności za błędy.

          Nie bronię wypaczeń tamtego systemu, ale maksimum prawdy i obiektywizmu należy zachować.

          @krzyk58
          Niestety jesteś nie obiektywny.

          Odpowiedz
          • 23 lipca 2020 o 10:27
            Permalink

            Cała prawda o klęsce tamtego systemu zawiera się w tym, co Pan zauważył, że “U nas lokalny sekretarz partii wcale nie żył na bogato i kosztem robotnika czy rolnika. Był jednym z nich, a z uwagi na to że był tzw. dobrym człowiekiem i trochę lepiej wykształconym wybrano go na sekretarza, potem długie lata był naczelnikiem gminy.”

            Po prostu wszelcy Sekretarze (nazwa ogólna) – starali się być “dobrymi ludźmi” dla LUDU PRACUJĄCEGO przez 45 lat, w oderwaniu od EFEKTYWNOŚCI gospodarowania, stąd powszechne nadgodziny w zakładach pracy w 3-ciej dekadzie miesiąca, gdy już te przysłowiowe “uszczelki” udało się zaopatrzeniowcom gdzieś w Polsce znaleźć …

            Skończyło się to ogólną KLAPĄ systemu, bo był nacisk,żeby “sekretarz partii wcale nie żył na bogato i kosztem robotnika czy rolnika.” – nie patrząc na skutki takiego RÓWNOŚCIOWEGO traktowania kosztem EFEKTYWNOŚCI.

            Było RÓWNO (MNIEJ LUB BARDZIEJ), ale poprzez to było SZARO i BIEDNIE.

            W tamtym tempie i tamtych uwarunkowaniach (żeby było RÓWNO), poza sukcesami powojennej odbudowy – dochodzilibyśmy do zachodniego stylu życia (z 1989 roku) – jeszcze przez 89 lat, albo trochę dłużej.

            To minęło, skończyło się, rozwalono tysiące zakładów pracy, gdzie największą stratą było POZBYCIE się ludzi, już jakoś przyzwyczajonych do pracy w przemyśle.

            Obcy kapitał wszedł za darmo, albo i z olbrzymimi ulgami do Polski i nie był zainteresowany odbudową tego, co zrujnowali BOHATEROWIE STYROPIANU z Panem wicepremierem B. – na czele oraz tzw. “chłopcy z Mariotta”.

            Nie chcieli mieć konkurencji, czego jednym z przykładów jest elbląski Zamech – zamieniony na składnicę części zamiennych nowego właściciela, a robili dosyć dobre turbiny we współpracy z Politechniką Gdańską.

            Co innego skutki rozwalania krajowego przemysłu, a co innego głupota, niekompetencja i niekiedy “uparta nieomylność” zarządzających w PRL-u “Sekretarzy” i Nomenklaturowych Dyrektorów – przed zmianą ustroju.

            To są dwie różne sprawy, ale się łączą – bo ta GŁUPOTA wykluczała większość z nich z kadry zarządzającej gospodarką – po zmianie ustroju.

            Niewielki procent ocalał i ma się dobrze.

            Pozostałych uzupełnili inni, w tym wielu hochsztaplerów, ale ci już dawno odpadli.

            I mamy to co mamy.

            Mamy Nadwislańskie i Baniasiowe Macondo, które trwa, umacnia się i zapowiada, że tak już u nas zostanie …

            Amen.

          • 23 lipca 2020 o 14:19
            Permalink

            @Inicjator

            No teraz już się bardziej zgadzam z tym podsumowaniem. Najważniejsze, że wycofał się pan z fałszywej tezy, jakoby to sekretarze partii zastąpili dziedziców i żyli na koszt ludu – bo tak nie było.

            Moja prośba, nie powielajmy fałszywego obrazu i mitów o PRL-u. Tzw. błędy i wypaczenia to nie wina systemu, tylko ludzi nie przygotowanych do życia i pracy na zasadach równości i sprawiedliwości społecznej. To wina jeszcze żywej post-feudalnej mentalności ludu i sabotowania wszelkich dobrych praktyk przez post-szlacheckie elity (nie wszystkie), które uprawiały antysocjalistyczną propagandę szeptaną, a wiemy jak to działało na umysły gawiedzi nie mającej pojęcia o polityce, a nawet o systemie społecznym, jaki im podarowano. To takie dzisiejsze portale społecznościowe, gdzie powielano fałszywe antyrządowe mity, z czego rodziły się protesty społeczne i sabotaż. Książkę na ten temat można by napisać.

            “Było RÓWNO (MNIEJ LUB BARDZIEJ), ale poprzez to było SZARO i BIEDNIE” – to też nie do końca prawda. Bo jak teraz popatrzymy sobie na życie prowincji, to jest dopiero szaro i biednie, chociaż mamy masę kolorowych reklam i witryn, czy pokolorowanych budynków, a nie z szarego betonu, jak dawniej w PRL. Ale nic z tego dobrego nie wynika. Z taje “szarej i biednej równości” wynikało więcej dobrego dla rozwoju społeczeństwa i jego odbudowy, niż z obecnych kolorowych ulic. Gdyby taki kataklizm jak II wojna światowa się powtórzył to już byśmy w tej demokracji nie odbudowali tak szybko kraju a do tego jeszcze go uprzemysłowili. Obecne 30 lat III RP o tym świadczy doskonale. Bo opiera się tylko na sprzedaży i niszczeniu a nie budowie.

            Ale jak popatrzymy na stare zdjęcia naszych miast i miasteczek, szkoda, że wtedy kolorowa fotografia dopiero raczkowała i nie była powszechnie dostępna, to mieliśmy tak samo reklamy i kolorowe witryny, ale wszystko gustownie wykonane i nie rażące przechodnia.

            Ma pan teraz wydajność pracy, ale kto na tym zyskuje? Ma pan kolorowo na ulicach, ale komu jest to potrzebne? Czy skorzystał pan chociaż raz z takiej czy innej reklamy na bilbordzie? Ja nigdy.

            Fakt kolejny: “Co innego skutki rozwalania krajowego przemysłu, a co innego głupota, niekompetencja i niekiedy “uparta nieomylność” zarządzających w PRL-u “Sekretarzy” i Nomenklaturowych Dyrektorów – przed zmianą ustroju.” – zgadzam się. Sam tego doświadczyłem w pracy w latach 80-tych gdzie już drugi garnitur PZPR bardziej zdegenerowany – nie potrafił wiele i blokował dobre inicjatywy. Ale to już był okres styropianu i zachodniej agitacji. W PZPR mieliśmy całą masę cichych sabotażystów i nieudaczników, zaś społeczeństwo przekręcone za zachodnią modłę. Partia gniła ideowo bo wpuściła w swoje szeregi całą masę bezideowych koniunkturalistów, a we władzach zaczęli się także popierać ci z odpowiednim herbowym pochodzeniem od czasu jak za Gierka zapomniano o walce klas. Ja przykładowo nie miałem z nimi żadnych szans, a zwykli członkowie także koniunkturaliści, aby nie stracić woleli być konformistami. Dlatego dalej system nie mógł trwać.

            Ale czy ci dawni sekretarze z końcówki PRL tak bardzo się różnią od obecnych niekompetentnych polityków, którzy nie potrafią zarządzać gospodarką? Wtedy w PRL jakaś strategia wynikała przynajmniej z planowej gospodarki. Teraz politycy nie mają żadnej strategii polityki gospodarczej, a częste zmiany władzy i nowe rozdania powyborcze rozwalają jakiekolwiek plany strategiczne i długofalowy rozwój gospodarki? Zaś w imię rzekomej konkurencyjności doprowadza się do zniszczenia własnego polskiego biznesu? Inna sprawa, że trudno jest też planować strategiczne działania z prywatnym biznesem, dla którego liczy się zysk własnej firmy a nie rozwój społeczeństwa. Efekty widać na co dzień, szczególnie na prowincji, ale i w dużych miastach.

            Reasumując – obecna wydajność pracy niewiele nam pomoże, bo inne czynniki niszczą potencjał rozwoju gospodarki.

            Bohdan Piętka, „Co zawdzięczamy PRL. Polska po roku 1989 jest budowana na negacji Polski Ludowej”, Przegląd nr 30/2020, s. 36-39.
            „Potencjalnie krytyczne nastroje wobec projektu III/IV RP najlepiej pacyfikować przez obrzydzanie przeszłości, czyli Polski Ludowej”. (s. 36)
            „W PRL zbudowano polską energetykę, rolnicy zostali objęci ubezpieczeniem społecznym, do użytku oddano 2 mln mieszkań, stworzono 3 mln miejsc pracy”. (s. 37)
            „Marcin Piątkowski, starszy ekonomista Banku Światowego: Gdyby nie PRL, nie byłoby polskiego kapitalizmu”. (s. 37)
            „PRL otworzył na oścież polskie społeczeństwo, zlikwidował przywileje klasowe, wyedukował, uprzemysłowił i unowocześnił społeczeństwo”. (s. 39)
            Cytaty z książki dra Marcina Piątkowskiego: „Europe’s Growth Champion. Insights from the Economic Rise of Poland” (Mistrz wzrostu w Europie. Spostrzeżenia na temat gospodarczego wzrostu Polski), Wyd. Oxford University Press 2018.
            „Często bezwiednie zakłada się, że gdyby po 1945 r. Polska nie dostała się w sferę wpływów ZSRR, to jako kraj kapitalistyczny rozwinęłaby się jak nigdy dotąd. Sądzę jednak, że sukces takiej alternatywnej Polski wcale nie byłby pewny, z tych samych powodów, dla których nasza gospodarka nie potrafiła dogonić zachodu przez 500 lat. Głównym hamulcem rozwoju był oligarchiczny system społeczno-gospodarczy, który służył tylko wąskim elitom i blokował rozwój większości społeczeństwa. Taka szkodliwa struktura społeczna byłaby najprawdopodobniej odtworzona po 1945 r., tak jak ją odtworzono po 1918 r. Dopiero PRL dokonał społecznej rewolucji, wyeliminował stare, oligarchiczne i często jeszcze feudalne elity i po raz pierwszy w historii stworzył społeczeństwo inkluzywne, dając wszystkim, szczególnie tym najsłabszym szansę na rozwój”. (s. 38)

            „II RP to wielki sukces patriotyczny, ale porażka gospodarcza, bo poziom dochodu Polaka w stosunku do Zachodu w 1938 r. były niższy niż przed 1913 r. Praktycznie nigdy nie mieliśmy też rodzimych przedsiębiorców, a w czasie II RP nie powstała żadna duża firma prywatna. (…) Realny socjalizm świetnie sobie radził przez pierwsze 15 lat istnienia. Do 1960 r. Polska rozwijała się równie szybko jak np. Hiszpania. Dopiero później PRL wpadł w stagnację i skończył się gospodarczą katastrofą. (…) PRL miał jednak wielką zaletę: otworzył na oścież polskie społeczeństwo, zlikwidował przywileje klasowe, wyedukował, uprzemysłowił i unowocześnił społeczeństwo. Dla przykładu, już w 1960 r. na wyższych uczelniach studiowało 7 % Polaków, prawie tyle samo, ile w kilkakrotnie bogatszej Francji. PRL również oderwał od archaicznego rolnictwa prawie 30% społeczeństwa i przeniósł do przemysłu (…). Krótko mówiąc, PRL stworzył otwarte, egalitarne społeczeństwo, które stało się fundamentem polskiego bezprecedensowego sukcesu po 1989 r.”. (s. 38)

            Oczywiście ja się nie zgadzam z dr. Piątkowskim, że mamy po 1989 r. bezprecedensowy sukces. Bo jest to sukces na kredyt i dzięki sprzedaży majątku PRL, a do tego tylko służący wąskiej elicie, bo gdzieś ok. 20 % społeczeństwa na tej transformacji skorzystało. Reszta cofa się w rozwoju i system zaczyna być już ekstraktywny, jak w II RP.

            Wracamy do tego o czym Piątkowski pisał w kontekście II RP:
            “Gdy popatrzymy na nazwy działających w II RP prywatnych przedsiębiorstw, ciężko znaleźć polsko brzmiące. W ciągu całego tego okresu nie powstało też ani jedno duże prywatne przedsiębiorstwo. Stworzyliśmy wzór gospodarki, rządzonej przez nielicznych na korzyść nielicznych, a nie gospodarki rządzonej przez wielu w interesie wielu. Gospodarki ekstraktywne, to dobrze pokazują Daron Acemoğlu i James Robinson w bestsellerze „Dlaczego narody przegrywają”, nie rozwijają się, a inkluzywne tak”.”

            Komentarz B. Piętka – „Cytat ten dedykuję wszystkim zwolennikom „dekomunizacji” i „reprywatyzacji”, czyli restytucji ustrojowej, gospodarczej, społecznej i majątkowej II RP. Do tego co powiedział Marcin Piątkowski, można dodać, że obecne państwo polskie zawdzięcza PRL nie tylko inkluzyjne społeczeństwo, które mimo wszystkich przeszkód stworzonych przez neoliberałów stało się dźwignią polskiego sukcesu po 1989 r. Zawdzięcza mu również ogromny majątek, głównie przemysłowy. Bez jego „prywatyzacji” nie byłoby możliwe utrzymanie płynności finansowej państwa po 1989 r.” (s. 39)

            Prawda o PRL w porównaniu do innych systemów dopiero będzie wychodzić na jaw, i to będzie korzystne dla PRL-u mimo różnych wypaczeń, będących wynikiem działania czynnika ludzkiego nie przygotowanego mentalnie do życia w socjalizmie.

  • 21 lipca 2020 o 13:47
    Permalink

    Niepodoba się? droga na wschód otwarta! a nie bo tam wizy trzeba – taki putinowski raj!

    Odpowiedz
    • 21 lipca 2020 o 18:16
      Permalink

      Dlaczego innym zabraniasz mieć inne zdanie i wysyłasz ich na wschód? To przecież takie prymitywne jest i do tego mocno zalatuje zamordyzmem.
      Może najpierw wsadź głowę do muszli klozetowej i spuść wodę, to może ochłoniesz…

      Wracając do tematu, rozmawiałem kilkanaście godzin temu przez telefon ze znajomym z Chicago. Nastroje ponure, wszyscy boją się tego COVID-19, sporo jego znajomych już nie żyje, do tego strach przed utratą pracy i ubezpieczenia. W końcu rozmowa zeszła na protesty w USA. Powiedział, że Afroamerykanom miasto opłaca mieszkania, żłobki, przedszkola, szkoły, darmowe stołówki i inne granty, a im wiecznie mało. Bo oni idealnie potrafią wykorzystać wylansowaną w USA poprawność polityczną, która każdego, któremu się to nie podoba automatycznie stygmatyzuje jako RASISTĘ, a to 100 razy gorzej niż np nazwanie kokoś pedofilem. Chyba jest to już początek końca USA, acz pewnie jeszcze z jedno pokolenie przetrwają…

      Odpowiedz
      • 21 lipca 2020 o 21:47
        Permalink

        Rasistowski neokomunizm (dla wybranych)… 🙁 w sensie PolitBolszewia “made in USA” głębokiego państwa….

        Odpowiedz
    • 21 lipca 2020 o 21:45
      Permalink

      Obywatelstwo rosyjskie o! To panie (?) to wyższa szkoła jazdy, TAM euroduraków nie nada…

      Odpowiedz
  • 21 lipca 2020 o 14:55
    Permalink

    Dzięki wyparnym mózgom zlikwidowali wielkie święto 22 Lipca. Święto uzyskania niepodległości.

    Odpowiedz
  • 21 lipca 2020 o 17:08
    Permalink

    Przesada z tym alarmem, że “Ludzie stracili zdolność do postrzegania rzeczywistości taką jaka ona jest”.
    Zmienia się czas, zmienia się dobrobyt Zachodu, to i zachowania ludzi ulegają zmianom. Ludzie syci i beztroscy nie postrzegają tak rzeczywistości, jak ci, którzy muszą walczyć o przeżycie.
    To, co teraz wydaje się “nienormalnością”, to tylko z punktu widzenia dawno temu narzuconych i wyuczonych standardów. Czy były one lepsze? Może tak, może nie. Nikt tego nie jest w stanie ocenić z punktu widzenia tego, co będzie za kilkanaście czy kilkadziesiąt lat.

    Czy zmiany są sterowane? W niewielkim stopniu tak, ale w głównej mierze wynikają z sytuacji ludzi, którzy nie muszą się martwić przyszłością (i się tym nie martwią), lecz mają wiele czasu na odkrywanie własnych pragnień, które wcześniej były przykryte egzystencjonalnymi zmartwieniami. Teraz ludzie uwolnieni od tego, znajdują sobie inne problemy, które wydają się im istotne, bo nie muszą już zmagać się z problemami, z którymi musieli sobie radzić ich rodzice czy dziadkowie. Powiedziałbym, normalna rzecz.

    A “wielkie korporacje” starają się jedynie przypodobać gustom klienteli, i zbić na tym pieniądze. Przecież nie pójdą pod prąd przemian mentalnościowych. Jak ludzi stać na to, żeby nie musieć o nic walczyć, to nie walczą. Zgadzają się z tym, że przeszłość była brutalna, że przodkowie, którzy wywalczyli dla nich dobrobyt, byli brutalni i robili to kosztem innych. Bo tak było. Dobrobyt nie wziął się znikąd, ale był efektem m.in. wymuszonej pracowitości i wyzysku innych. Całe ówczesne otoczenie ideologiczne było bardziej drastyczne i sprzyjało wyzyskowi.
    Ludzie wolni od egzystencjonalnych zmartwień odrzucają stare standardy, i powstaje wrażenie, że “świat staje na głowie”, że to “Sodoma i Gomora”, że to doprowadzi do jakiejś zguby. Ale wcale tak nie musi się stać, bo dawne wyobrażenia nie nadążają za zmianami w postrzeganiu świata.

    Może ta nowa ideologia, nazywana “lewacką”, ludziom wychowanym na dawnych standardach wydaje się dziwaczna, ale młodym ludziom wcale się taka nie wydaje.
    O zgniliźnie i upadku nowych czasów mówią ludzie wychowani w czasach dawniejszych. Tak było zawsze, i tak jest teraz.
    Usilne dążenie do utrzymania “starego” i “znanego”, to nie dowód na “właściwe zdrowie moralne”, a dowód na konserwatyzm i okopanie się w starych schematach, a to wcale nie oznacza, że nowe nie będą dla młodych lepsze. Raczej będą dla nich lepsze, bo wygodniejsze, szczególnie dla tych roszczeniowych; a uzasadnione dla tych bardziej wyrozumiałych.

    Narzekania na nowe czasy, na nową moralność, na młodych, są stare jak świat. Zawsze były i będą, bo wynikają z niezrozumienia zmieniającego się świata.

    Odpowiedz
    • 21 lipca 2020 o 19:47
      Permalink

      Problem w tym, że “ludzie syci i beztroscy” to już byli i właśnie powoli odchodzą, w coraz większej biedzie zresztą, jaką im zafundował na stare lata neoliberalizm i globalizm. Młode pokolenie już nigdy nie będzie tak syte, jak poprzednie pokolenie, acz jeszcze przez jakiś czas będzie beztroskie – do czasu aż odejdą sponsorujący ich “beztroskość” rodzice.

      Odpowiedz
      • 21 lipca 2020 o 21:34
        Permalink

        Pierdu, pierdu…nazywaj lepiej ‘rzeczy po imieniu”. Lewica (liberałowie), komuniści-trockiści, “frankfurtczycy”, i to wszystko bagno co nazywa się postępem i oświeceniem. 😁
        Jądro zachodniego komunizmu dla nich opcja pod nazwaniem ZSRR, kraje d-l. RWPG,
        Układ Warszawski było nie do przyjęcia to byli systemowi dla nas wrogowie jeszcze od czasów
        https://pl.wikipedia.org/wiki/IV_Mi%C4%99dzynarod%C3%B3wka, a po https://pl.wikipedia.org/wiki/XX_Zjazd_KPZR gdzie dokumenty
        celowo przeciekły do USA i Izraela z inicjatywy kanalii Chruszczowa, a po https://pl.wikipedia.org/wiki/IV_Mi%C4%99dzynarod%C3%B3wka to panie że ho-ho… predysponowani do niesienia “demokracji i prawczłowieczych był tylko zbolszewizowany nieźle już w tamtym czasie (!) “zachut i juesej).
        Woot!
        🙂

        Ps. Mam nadzieję że potrafisz czytać politpoprawną wiki.. i nie tylko TO , też inne w 80% dostępne
        w sieci to lewicowe-neokomunistyczne źródła.
        Trafić na obiektywne – trzeba się napracować, albo mieć już na zawołanie, w zanadrzu. Są (jeszcze)
        takie…

        Odpowiedz
  • 21 lipca 2020 o 18:15
    Permalink

    Dzisiaj doszło do takiej fikcji, że za robienie gówna z mózgu sie samemu płaci.

    Odpowiedz
  • 21 lipca 2020 o 18:26
    Permalink

    troche chyba autor przesadzil ..
    PRL, to byla cywilizacja ktora gwarantowala marne i głodne, ale jednak emerytury.
    w RP, to jest cywilizacja , gdzie , takiej gwarancji nie ma

    autor napisal (…)

    To jest działanie zaplanowane, przemyślane (…)mające na celu (…) demontaż podstaw cywilizacji, która ukształtowała nasz świat i gwarantuje nam może marne i głodne, ale jednak emerytury.

    Odpowiedz
    • 21 lipca 2020 o 21:17
      Permalink

      “troche chyba autor przesadzil ..
      PRL,

      Niby w którym (momencie przesadził)?

      Co ma piernik do wiatraka…tzn. w którym momencie autor nawiązuje do PRLu?

      Autor ‘bierze na tapetę – i rozbiera na czynniki pierwsze” z’bolszewizowany, zlewicowany Zachód przeciwstawiając
      jako wzorzec pozytywny, konserwatywno-prawowierną Rosję, ChRL, od siebie dodam – Białoruś…

      Odpowiedz
    • 21 lipca 2020 o 21:40
      Permalink

      Ależ! W PRL wcale nie były takie marne i głodne emerytury. One się zrobiły dopiero marne pod koniec lat 80-tych i po 1990 roku kiedy je inflacja zaczęła zjadać na skutek zbrodniczej transformacji.

      Oczywiście w PRL ci którzy mieli mniejszy staż i najniższą grupę zaszeregowania w pracy, to luksusowej emerytury nie mieli, ale już robotnicy, np. górnicy, mogli żyć na bogato i to lepiej od sekretarzy partii oraz wojska i służb. Siła nabywcza złotówki przy praktycznym braku zadłużenia konsumpcyjnego była o niebo wyższa niż obecnie. Dlatego wszystko ze sklepów znikało, bo ludzi było stać na konsumpcję, ale gospodarka nie wyrabiała z produkcją. Ja za kupnem swojego pierwszego radiomagnetofonu musiałem zjeździć trochę sklepów w pobliskich miasteczkach, aż trafiłem na egzemplarz świeżo przywieziony i wystawiony na półeczkę.

      Raz na kwartał jeździłem sobie zwiedzać Warszawę i ciekawsze zakupy robić. Jako syn rolnika i dorabiający sobie tu i ówdzie, stać mnie było. Pójście do kawiarni na ciastko i lamkę wina to była norma. Postawienie tego swojej laszce nie stanowiło problemu i ubytku w portfelu. A teraz widzę młodych biednych chłopaków co jeszcze nie pracują, którzy swojej dziewczynie mogą co najwyżej zaproponować chipsy i tanie piwo z marketu, ze swojego kieszonkowego, o ile je w ogóle mają.
      No są wyjątki, czyli dzieci biznesmenów. Ale to przecież nie norma i powszechność, jak było kiedyś.

      Weźmy jako przykład emerytury rolnicze, które były w PRL praktycznie najniższe. Nie tak dawno jeden rolnik z rodziny pluł na PRL, że ich emerytury były tak niskie i teraz tak zostało w III RP, a wszystko przez ten cholerny PRL i komunistów, za co on będzie żył, pyta? Gdy mu uświadomiłem, że robotnik miał w PRL wyższą emeryturę bo odchodząc na nią, nie zatrzymywał dla siebie miejsca pracy i cząstki zakładu pracy jako kapitału, jak rolnik zatrzymywał ziemię i przekazywał swojemu dziecku następcy, jako gotowy kapitał do pracy, to się na mnie zbiesił. 🙂

      Nie docierało do niego, że jeszcze przed wojną w II RP rolnik włościanin musiał liczyć tylko na utrzymanie przez dzieci na starość, miał prawo sobie tylko wypowiedzieć tzw. element, czyli zabezpieczenie materialne w akcie notarialnym, na wypadek, gdyby jego dziecko nie chciało zabezpieczyć mu godnego życia.

      Ale to moja własność oburza się nie zbity z tropu. No tak, odpowiadam, ale zabrana ziemianom (ten akurat z folwarku był i dostał swoje 7 ha z reformy rolnej), więc to jakby lekko nie twoje, chyba że przez zasiedzenie teraz, ale moralnie i tak jesteś do tyłu bo plujesz na komunistów, a oni tyle dla was zrobili (w sumie to dla jego dziadka i ojca, bo on urodzony zaraz po wojnie), gdyby wtedy wiedzieli jak nikczemnie i niewdzięcznie się zachowacie to pewnie by nie ginęli w interesie ludu?
      Zbiesił się ponownie i już nie odezwał, zmieniając temat.

      Tak na marginesie, gdy moja babcia dostała swoją rolniczą emeryturę, to jeszcze rodzicom dużo pomagała i nic od nich nie brała. Fakt, że za mieszkanie nie musiała płacić, opłat nie robiła, więc ta najniższa w PRL emerytura rolnicza w zupełności jej wystarczała. Bo w mieście za nią faktycznie ciężko byłoby wyżyć. A że hulaszczego życia nie prowadziła tylko pobożne, to ja też na tym korzystałem jako wnuczek.:-)

      Odpowiedz
  • 21 lipca 2020 o 20:30
    Permalink

    Ludzie, nic się nie zmieni – nie oczekujcie tego.

    Odpowiedz
  • 21 lipca 2020 o 21:52
    Permalink

    @Narodowe Siły Zbrojne 2.0

    Wygląda na to, że jeśli kiedykolwiek byłeś na „Wschodzie”, to w najlepszym razie w Kołomyi-Żmerynce-Berdyczowie.
    Spytasz, skąd to wiem?
    No, Bo tylko tam można doskonale opanować tzw. maniery rogulskie.
    To u tamtejszych „intelektualistów” głównym argumentem – waliza/dworzec/Rosja!
    Ale komiczność sytuacji polega na tym, że sami „intelektualiści” doskonale znają ten kierunek, ponieważ korzystają regularnie – Moskwa, Sankt Petersburg są najbardziej popularne wśród tzw. zarobitchan.
    Jak widzisz, Putinowski Raj jest zbyt tolerancyjny. Nawet osobniki niebezpieczne dla społeczeństwa.(wyprane mózgi – przypadek nieoperacyjny) mogą swobodnie oddychać leczniczym powietrzem zwanym Ruski Świat.

    Odpowiedz
  • 22 lipca 2020 o 21:16
    Permalink

    No właśnie ,,lewackość”nijak tu nie pasuje,nawet lewicowość nie bardzo-po prostu liberalizm(łącznie z neo i libertarianizmem).

    Odpowiedz
  • 24 lipca 2020 o 08:05
    Permalink

    Do Pana Miecława z 23 lipca 2020 o 14:19.

    W zasadzie pełna zgoda, szczególnie za istotne cytaty z książki dra Marcina Piątkowskiego.

    Jeden jest bardzo trafny: “[…] nasza gospodarka nie potrafiła dogonić zachodu przez 500 lat. Głównym hamulcem rozwoju był oligarchiczny system społeczno-gospodarczy, który służył tylko wąskim elitom i blokował rozwój większości społeczeństwa.”

    Powtórka z ciągłości feudalnej Rzeczpospolitej, gdzie dobrze miało być tylko “dobrze urodzonym”, reszta nie zasługiwała na ich uwagę, mimo brudu, nędzy i braku dróg.

    To zaślepienie polskiej szlachty w swoje przywileje i wydumane niekiedy ZASOBY KULTUROWE, no bo polski szlachetka na 100 ha mazowieckich piasków będąc stale zadłużonym – był biedniejszy od holenderskiego chłopa – ale był PANEM, co miał HERB!

    Zgadzając się z Panem w widzeniu naszej historii – serdecznie pozdrawiam.

    Odpowiedz
    • 24 lipca 2020 o 17:12
      Permalink

      @Inicjator. “Powtórka z ciągłości feudalnej Rzeczpospolitej, gdzie dobrze miało być tylko “dobrze urodzonym”,…………………” NIE,NIE, NIE! – TO panowie (& Miecław) nie tak, “dobrze urodzonych” wbiła dokumentnie w glebę Konstytucja (marcowa) z 1921 r. “Tej kaście” w latach 1918-39′ było z racji socjalistycznych zapisów mocno pod górkę, a już zwłaszcza za etatystycznej sanacji…

      Preferowane było pochodzenie etniczne, wszak z tamtych czasów pamiętamy hasło wzięte
      – nie z księżyca, – “wasze ulice nasze kamienice”. Pamiętam wspomnienia babci dotyczące przedwojnia.
      Na socjalistycznyj sanacji i ateuszu, tow. “Ziuku” wieszała dosłownie psy, BO miała ku temu powody….
      za to z nostalgią wspominała czasy Imperium Rosyjskiego. ZŁOTE CZASY….!!
      Takie to były – czasy….W dwudziestym roku panowania cara Mikołaja II Rosja osiągnęła nigdy dotąd nie notowany w niej poziom rozwoju gospodarczego. Dokonujące się w Rosji zmiany poziomu życia ludności odnotowywali również cudzoziemcy. W końcu 1913r. redaktor „Economist Europeen” Edmon Teri, działając z polecenia 2 francuskich ministrów, dokonał oceny gospodarki Rosji. Odnotował on porażające sukcesy we wszystkich dziedzinach. Pisał on: Jeżeli sprawy narodów Europy począwszy od 1912 do 1950 r. będą rozwijały się tak jak to miało miejsce w latach 1900 do 1912r. – Rosja w połowie bieżącego wieku będzie triumfować nad Europą tak w politycznym, jak i gospodarczym i finansowym zakresie.
      A oto co pisał Churchil o ostatnich dniach panowania Mikołaja II: „W żadnym kraju los nie był tak okrutny jak w Rosji. Jej statek poszedł na dno, gdy port już był w zasięgu wzroku. Ona już przecierpiała sztorm, kiedy wszystko runęło. Wszystkie ofiary były już złożone na ołtarzu, cała praca była zakończona. Zwątpienie i zdrada zawładnęły władzą, kiedy zadanie już było wykonane.”
      Stosownie do powierzchownej oceny naszych czasów carat przyjęto traktować jak ślepą, przegniłą i do niczego nie zdolną tyranię. Lecz badanie przebiegu wojny z Niemcami i Austrią powinno zmienić tę lekkomyślną opinię. O sile Imperium Rosyjskiego świadczy ogrom doświadczeń, które jej przyszło się znieść, ogrom nieszczęść, które przecierpiała.

      W rządzeniu państwami, gdy dokonują się wielkie wydarzenia, wódz narodu, obojętnie kim on by był, osądza się za niepowodzenia i wysławia się za sukcesy.
      Oto zbliża się koniec caratu. Do gry wchodzą ciemne siły ogarnięte szałem i brakiem rozumu. Car schodzi ze sceny. Jego i jego najbliższych skazują na cierpienia i śmierć. Jego wysiłki pomniejszają, jego czyny osądzają, pamięć o nim skażają. I taki zakłamany stan przekazują potomnym. https://janpielgrzym.ucoz.com/publ/inne/sytuacja_w_rosji_w_czasach_panowania_cara_mikolaja_ii/8-1-0-17

      Minęły czasy kiedy ZSRR rozsiewał po świecie swoją ideologię komunistyczną. Obecnie naród rosyjski z wielkim trudem powrócił do normalnego spokojnego życia. Nikomu nie zagraża. Pomimo to zagrażają mu siły chyba „z piekła rodem” . I tu odzywa się z za grobu Brzeziński: – rosyjskie prawosławie jest wrogiem numer jeden dla Ameryki i ateistycznego Zachodu. Prawdą jest, że prawosławie w Rosji przeżywa swój renesans. Ze zgliszcz i ruin podniesiono tysiące świątyń. W samej Moskwie jest ich ponad tysiąc. W całym kraju dziesiątki tysięcy. Kwitnie życie monastyczne. Nie znosi tego odwieczny wróg chrześcijaństwa, który dziś steruje światem i czyni wszystko aby unicestwić światowe prawosławie.
      W tym miejscu może ktoś zapytać, dlaczego zagrożone jest wyłącznie prawosławie. Przecież na świecie jest wiele kościołów chrześcijańskich, w tym ponad miliard samych katolików. Pokuszę się na odpowiedź, która z pewnością nie zadowoli wielu. Powołam się mianowicie na wypowiedzi Ojców Świętych na temat prawosławia.
      Ojcowie Święci, poczynając od pierwszych wieków chrześcijaństwa po świętych żyjących w naszych czasach, są jednomyślni w swoich wypowiedziach, że jedynym nośnikiem objawionej prawdy ewangelicznej jest Cerkiew prawosławna. Posiada ona pełnię tej prawdy, nie skażonej przez czas i ludzi i jako taka posiada łaskę Ducha Świętego. Dzięki temu, jak nauczają święci, zbawienie możliwe jest wyłącznie w prawosławiu. Dlatego wyznanie to od wieków znajduje się na celowniku sił wrogich Chrystusowi.
      Inne wyznania, również mianujące siebie chrześcijańskimi, najwidoczniej nie stanowią dla omawianych sił problemu i ich egzystencja być może nie jest zagrożona. Na przykładzie Kościoła katolickiego widzimy, że szczególnie w ostatnich latach, nastąpiło wyraźne zbliżenie tego Kościoła z judaizmem. Dokonało się to na szczeblu najwyższym, a więc w Watykanie. Aby się o tym przekonać wystarczy zajrzeć do pontyfikatu Jana Pawła II. Ustanowione relacje stały się przesłanką do mianowania, przez niektórych, Kościoła katolickiego jako „Judeo-chrześcijaństwo”. I być może to chroni ten największy na świecie Kościół przed poczynaniami odwiecznych sił wrogich chrześcijaństwu. https://janpielgrzym.ucoz.com/publ/inne/polityka_wschodnia_usa/8-1-0-282

      Odpowiedz
      • 24 lipca 2020 o 22:59
        Permalink

        @krzyk58

        “Jaśnie pan” kręci i broni feudalno-kościelnego systemu. Oj nieładnie.
        No to przeczytajmy co na poeta Słowacki:
        “Podług Ciebie, mój szlachcicu,
        cnotą naszą znieść niewolę,
        Ty przemieniasz ziemską dolę
        w żywot ducha na księżycu”.

        A więc bzdury waść piszesz bo klas posiadaczy kapitału Konstytucja z 1921 roku wcale nie zdołowała. Zniesienie zaś wszelkich tytułów nic praktycznie nie zmieniło bo w obiegu publicznym i społecznym nadal ich używano. Jedynie trochę poprawiła się dola robotników objętych ubezpieczeniem społecznym i zdrowotnym o ile pracowali. Wyzysk jednak trwał nieprzerwanie do 1939 roku.

        Najgorszy los nadal był udziałem parobków, służących i robotników rolnych (czyli mojego dziadka i babci). Chociaż na początku zaraz po odzyskaniu niepodległości wydawało się, że bardziej lewicowe rządy zmienią ich położenie, nic takiego nie nastąpiło. Stosunek pracy robotników rolnych był z reguły nie uregulowany i narzucany jednostronnie przez dziedzica lub plebana właściciela folwarku.
        Niewiele pomagała Ustawa z 1 VIII 1919 r. o załatwianiu zatargów zbiorowych między pracodawcami i pracownikami rolnymi (Dz. U. R. P. nr 65, poz. 394), która utworzyła dwustopniowy system pojednawczo-rozjemczy.

        W razie zatargu zbiorowego inspektor pracy wzywał przedstawicieli pracowników i właścicieli ziemskich do siebie w celu zawarcia ugody. Jeżeli ugody nie zawarto, sprawę przekazywano komisji rozjemczej, o ile obie strony wyraziły zgodę na poddanie się orzeczeniu. Było to więc rozjemstwo dobrowolne. Wobec bojkotu ze strony obszarników rozjemstwa dobrowolnego, musiano je w latach 1921-1924 uzupełnić przymusowym. Dopiero wówczas na obszarze całego kraju zaczęły obowiązywać corocznie odnawiane ugody lub orzeczenia komisji rozjemczych, które stanowiły dla robotników rolnych namiastkę kodeksu pracy.

        Jednakże takich ugód i orzeczeń było niewiele w stosunku do liczby robotników rolnych, zastraszeni i bojkotowani przez ziemian nie wszyscy występowali o takie ugody i dochodzili swoich praw. Wśród tej najniższej klasy był też wysoki analfabetyzm, co także utrudniało im walkę o poprawę swojego losu.

        Jeden z ówczesnych działaczy związkowych, J. Kwapiński następująco określił ugodę jaka były zwykle zawierana: „… starała się dać w szczegółowym zapisie rodzaj podręcznego kodeksu praw i obowiązków polskiego bandosa, a dziś po czterdziestu latach, czytając … jej prosty, rzeczowy, ujęty paragrafami, jasny treścią obraz potrzeb ówczesnego robotnika rolnego, widzi się przez jej karty kawał historii Polski. Znajduje się w niej bowiem przepisy, które dziś mogą budzić zdumienie, że trzeba było je wówczas w umowie wstawić, bo znaczna część obszarników nie dawała nawet tych skromnych rzeczy ludziom, którzy od świtu do zachodu słońca ciężko pracowali w ich majątkach”. Źródło: J. Kwapiński, Moje wspomnienia 1904-1939, Paryż 1965.

        Niewolnictwo na folwarkach trwało w najlepsze do 22 lipca 1944 roku.

        Także zamilcz waść skoro nawet nie silisz się na obiektywizm.

        Co do drugiej tezy w odniesieniu do prawosławia. Tu historia jest nieco inna, mniej święta niż piszesz. Nie mam czasu szukać kroniki Nestora i innych, aby ci zacytować. Chyba w Ruskiej Prawdzie też jest to opisane. Ale Rusini przyjęli prawosławie po głębokim przemyśleniu i zbadaniu, jak ta nowa religia będzie oddziaływać na ich społeczność słowiańską. Ówcześni mędrcy tego plemienia zbadali dokładnie dogmaty katolicyzmu i prawosławia, dochodząc do wniosku, że katolicyzm jest najbardziej wypaczonym i destrukcyjnym odłamem chrześcijaństwa, zaś prawosławie będzie najbardziej odpowiadało słowiańskiej duszy (możesz czuć się połechtany 🙂 ). Dlatego uznając, że prawosławie najbardziej odpowiada ich dalszemu rozwojowi zalecili księciu przejęcie prawosławia.
        Jednym słowem okazali się mądrzejsi od naszego Mieszka I.

        A więc żadnej prawdy objawionej w tym nie ma. Jest za to przemyślana i mądra decyzja praprzodków o przyjęciu tego odłamu chrześcijaństwa, jak obecnie Putina i jego ludzi w odniesieniu do restauracji cerkwi itd.. Lepiej mieć przyjazne narodowe prawosławie pod kontrolą niż katolicyzm na usługach imperialnych interesów zachodu lub walczący islam inspirowany przez hegemona.
        Gdybym był doradcą Putina też bym mu to zalecał mimo, że jestem ateistą. 🙂
        Oby tylko nie przegięli w drugą stronę, bo jak religia zdominuje społeczeństwo to zahamuje im rozwój intelektualny narodu. Tu trzeba uważać i znaleźć złoty środek, nie pozwalając zbytnio na zamykanie intelektu bardziej inteligentnym dzieciom i młodzieży.

        Chyba przyjęcie postawy prawosławnego ateisty jest najlepszym wyjściem.:-)

        Odpowiedz
      • 25 lipca 2020 o 08:20
        Permalink

        “Jedynie trochę poprawiła się dola robotników …” A zdecydowanie pogorszyła się w okolicach
        połowy 50′ kiedy to wyzyskiwani nielitościwie (niemiłosiernie) przez państwo ludowe (państwowy kapitalizm) zmuszeni byli wyjść na ulice by wyrazić swoje niezadowolenie…

        …o przyjęciu tego odłamu chrześcijaństwa,…….
        ?
        Można tak – ująć w przypadku odprysków z kościoła rzymskiego np. protestanci, kalwiniści, czy inne ‘siódme duchy- dnia siódmego”.
        W przypadku prawosławia takie stwierdzenie to nadużycie albo zwyczajna ignorancja… 🙂
        Gdyż Prawosławie to dominujący rdzeń “odwiecznej” wiary z przechowanymi wartościami
        z wieków minionych….

        Odpowiedz
        • 25 lipca 2020 o 15:53
          Permalink

          @krzyk58

          Chłopie odrób lekcje z historii prawosławia! Jakbyś na to nie spojrzał jest to odłam pierwotnego chrześcijaństwa, faktycznie ukształtowany z jego pierwotnego wzorca, czyli potencjalnie mniej skażony i wypaczony od katolicyzmu, jeżeli chodzi o doktrynę i dogmaty. Niestety na przestrzeni dziejów podobnie jak katolicyzm został wypaczony i służył feudalizmowi. Bardzo źle się zapisał w pamięci ruskiego chłopa. Młodym pokoleniom Rosjan radziłbym dotrzeć do źródeł i poczytać, czym faktycznie było przed rewolucją październikową prawosławie i komu służyło.
          https://pl.wikipedia.org/wiki/Prawos%C5%82awie

          A co do lat 50-tych i protestów robotniczych doskonale powinieneś wiedzieć, jak się zaczęły i jak zastały wykorzystane przez sabotażystów oraz płatnych zdrajców i pachołków zachodu. Kiedyś ci wskazywałem literaturę do poczytania, tą opisującą prawdę a nie propagandę sabotażystów. Dawne “jaśnie państwo” robiło co mogło, aby robotnika i chłopa zniechęcić do nowego systemu, a że ten chłop i robotnik ma zwykle krótką pamięć i niewdzięczny charakter to szybko zapomnieli, jak im się żyło w II RP. Podpuszczani przez wrogów systemu od tzw komuny domagali się polepszenia bytu, nie dostrzegając trudnej sytuacji powojennej Polski.

          Więc znowu waść uprawiasz nikczemną propagandę. W Poznaniu 56. im się normy nie podobały? Teraz za to mają podwójne w stosunku do 56. i cisza, nikt nie protestuje, a kasa nie starcza na przeżycie. Mój szwagier przykręca śrubki na taśmie zapie*dalając jak mały samochodzik, a wszystko pod czujnym okiem kamer, że się już nie może opie*dalać jak w PRL-u. Płacze i narzeka – po co nam to było. A było myśleć, nie pić i się nie modlić, a słuchać mądrych starych pokoleń przedwojennych. Ale nie, liczyli że zachód im da za darmo. No to się przeliczyli.

          Kolejny raz muszę ci przywołać aktualny szczególnie dziś następny wiersz Słowackiego:
          „A ty zląkł się, syn szlachecki!!
          . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
          Skąd – że w tobie strach i trwoga?
          I od ludu rów i przedział?
          Prawdę mówisz? Nie – na Boga,
          Wiem, żeś prawdy nie powiedział!”

          Odpowiedz
    • 24 lipca 2020 o 18:50
      Permalink

      @Inicjator

      Extra, wiele sobie wyjaśniliśmy. Pełna zgoda.
      Także pozdrawiam serdecznie.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.