Soft Power

Pragmatyzm nakazuje porozumienie minimalizujące straty

 Jeżeli kraj zadłużony po uszy posiada terytorium znajdujące się w orbicie zainteresowań kraju wierzyciela, a dodatkowo na tym terytorium większość mieszkańców jest narodowości kraju wierzyciela, jak również zdecydowanie opowiada się za zmianą przynależności państwowej, a kraj wierzyciel jest tym żywotnie zainteresowany – to należy się zastanowić nad pogodzeniem tych faktów w sposób przewrotny ale pragmatyczny.

Najważniejszym celem każdej władzy pochodzącej od rewolucji jest utrzymanie rewolucji, czyli zapewnienie legitymacji demokratycznej dla swojej władzy. To wymaga przede wszystkim stabilizacji. Stabilizacja nie jest możliwa jeżeli narasta presja separatystyczna. Szczególnie jest trudna w warunkach w których część terytorium dokonuje secesji. W takiej sytuacji każda władza jest pod presją wewnętrzną ponieważ nawet najmniej interesujące się polityką gospodynie domowe zaczynają rozumieć, że ceną za nową władzę jest ograniczenie terytorium kraju, czyli zmiana warunków ogólnych.

Władza kraju zadłużonego, któremu grozi secesja części terytorium na rzecz państwa wierzyciela ma dwie klasyczne możliwości. Może nic nie robić – ograniczając się do protestów, ewentualnie może uznać że jest w stanie wojny i zacząć walczyć. Innych możliwości nie ma, chyba że jest to władza zrodzona w sposób rewolucyjny i wie że ceną zachowania suwerenności a może nawet i niepodległości musi być pragmatyzm, uwaga – pragmatyzm, a nie bierny oportunizm. Pragmatyzm w takich uwarunkowaniach nakazuje takie przygotowanie negocjacji, żeby było możliwe otwarcie każdego pola negocjacji – prowadzącego do zminimalizowania kosztów i strat. Mamy tutaj możliwe trzy stany:

  • Utrata terytorium i konieczność spłaty długów.
  • Zrzeczenie się terytorium a w zamian za to reset zadłużenia.
  • Przekazanie terytorium i rozliczenie części zadłużenia państwowego proporcjonalnie do przejętego terytorium na państwo przejmujące oraz rozliczenia majątku państwowego na przejmowanym terytorium za dług na rzecz państwa przejmującego.

Wariant pierwszy oznacza podwójną stratę, ale zachowanie prawa do narzekania i kontestowania rzeczywistości w sposób polityczny. Oczywiście wymaga spłaty zadłużenia, potem można dochodzić swojego w instytucjach międzynarodowych lub na polu walki.

Zrzeczenie się terytorium w połączeniu z resetem zadłużenia to nic innego jak handel. Jest to handel pod przymusem, bo nikt się nie pytał czy chcemy sprzedać, ale mimo wszystko dochodzi do jakiejś wymiany. Pojawia się tu kwestia wyceny, oczywiście najkorzystniejsza dla państwa przymuszanego jest opcja zero, czyli pełny reset zadłużenia za zajęcie terytorium bez wyceny jego wartości.

Wariant trzeci jest w praktyce najkorzystniejszy dla obu stron, a zarazem najuczciwszy. Po pierwsze kraj przejmujący terytorium – uznaje odpowiedni procent zobowiązań międzynarodowych kraju którego terytorium przejmuje, a zarazem rozlicza majątek poprzedniego właściciela na przejmowanym terytorium za wierzytelności, które to państwa jest mu winne. W ten sposób dochodzi do pełnego resetu – bez pokrzywdzenia dłużnika i jego innych wierzycieli w istniejących realiach.

Pragmatyzm nakazuje porozumienie minimalizujące straty, jakkolwiek by to nie wydawało się trudne, jakkolwiek nie stanowiłoby coś odwrotnego od powszechnie uznawanych norm międzynarodowych, to bezwzględnie na wszystko warto jest ograniczać straty, chociażby dlatego ponieważ dzieje się to przy stole rokowań i działa dyplomacja a nie na polu walki, gdzie decyduje sprawność wojskowych. Zawsze lepsze są negocjacje, nawet jeżeli się traci! Chyba, że ma się przewagę i jest się pewnym wygranej oraz AKCEPTUJE SIĘ ewentualne straty i ofiary, natomiast standardowo – słabszemu zawsze lepiej jest prowadzić negocjacje.

W polityce tak naprawdę chodzi o zachowanie twarzy. Poważne negocjacje, uściski dłoni, marsowe miny – umowa podpisana, umowa sfinalizowana – jesteśmy w grze. To byłoby bardzo dużo dla państwa, które chce w pełni zmienić paradygmat swojego funkcjonowania i dokonać systemowej reorientacji.

W każdym bądź razie lepiej jest nie mieć długów u kogoś, z kogo się robi oficjalnego wroga!

4 komentarze

  1. inicjator_wzrostu

    Zgadzam się! Lepiej jest nie mieć długów, lepiej być pięknym, zdrowym, młodym i bogatym niż brzydkim, chorym, starym i biednym (np. emerytem niepełnosprawnym).

  2. ZdzisławzKatowic

    Podobnie może być ze Śląskiem za kilka lat, albo Polska go odda prawowitym właścicielom za długi, albo będzie miała długi, nie będzie miała Śląska i Węgla!

    • Niedoczekanie twoje. W ten sposób Putin być może przyczynia się do ustanowienia nowego ładu międzypaństwowego w Europie. Tylko raczej mało komu to potrzebne.

      • @nina.pl
        Biedny, zagubiony w meandrach polityki “człowieczku”.
        Federacja Rosyjska, to demokracja, wolnośc,
        bezpieczeństwo, uśmiech dziecka, chleb na stole.
        Swiatło.
        USA i NATO to śmierć, zniszczenie, łzy, strach
        i śmierć…coś dodać???
        Niektórzy są “tępi”, od urodzenia, a chcą brylowac…

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

four + twenty =