Ekonomia

Praca stała się w Polsce łaską pańską lub przywilejem

 Pracę w naszym kraju otrzymuje się z towarzyskiego nadania, którego najwyższą formułą jest nadanie partyjne. Nepotyzm jest podstawą we wszelkich firmach prywatnych, najpierw zatrudnia się rodzinę – na stanowiska wygodno-kierownicze, a potem na robotnicze można zatrudnić frajerów. W urzędach publicznych nie jest lepiej, klany, rody, rodziny, zależności, kochanki, ja zatrudnię twoje dziecko, ty zatrudnisz moją żonę, kręci się i się dzieje. Podobno najgorzej jest w tzw. Polsce powiatowej, małe miasta, miasteczka – tam gdzie nie ma szans na pracę, prezes lokalnej instytucji jest panem życia lub śmierci kilkudziesięciu rodzin. Kryzys wyostrzył relacje jest skandalicznie, dzieje się coraz gorzej – zwykłe staże w wygodnych urzędach, gdzie nie trzeba robić, wystarczy w pracy być – z szansą na etat, to marzenie wszystkich żon, albowiem wiadomo, że jak się załapią na etat to sobie mogą zajść w ciąże i życie jest piękne. Jak kobieta ma dwójkę dzieci – jedno po drugim, to może jej skutecznie sześć lat nie być w pracy, a etat blokuje! Ten kraj to raj! Naprawdę to raj dla niektórych.

W świetle różnych ocen stworzenie nowoczesnego miejsca pracy w przemyśle, rozumianym jako nowoczesna, konkurencyjna i wysoko wydajna współczesna wytwórczość na poziomie europejskim to jest około jednego miliona Euro za etat. Oczywiście montażownie są odrobinę tańsze, jednakże w dzisiejszych realiach – montownia to po prostu końcówka procesów logistycznych, które dzieją się gdzieś wcześniej. Posadowienie kilku poziomów wytwórczości – to duże koszty, w każdym bądź razie, jeżeli przyjmiemy średnio milion Euro za miejsce pracy, przy założeniu, że 500 miejsc pracy to duża inwestycja na poziomie alokacji unijnej – nie zrobimy błędu. Oczywiście koszty inwestycji inwestor sobie wlicza w koszty, amortyzuje, rozlicza transgranicznie – odzyskuje VAT, cuda się dzieją nad papierami, a jeżeli inwestuje w Specjalnej Strefie Ekonomicznej to już w ogóle lepiej i łatwiej.

Miejsca pracy w rolnictwie i przemyśle przetwórczym żywności są nieco tańsze, ale uwaga – tutaj potrzeba zdecydowanie mniej rąk do pracy niż w przemyśle, rolnik to dzisiaj przede wszystkim super-biznesmen, kalkulujący każdy ruch, nawet czy mu się opłaca orać własnym ciągnikiem i którym! Mechanizacja nie jest żadnym problemem, dostępność do maszyn, – jakie tylko, kto sobie zamarzy czy nowe, czy używane jest na zawołanie. Wystarczy tylko mieć zdolność kredytową. Trudno tutaj szacować, ale stworzenie miejsca pracy w rolnictwie/przetwórstwie płodów rolnych jest, co najmniej cztery razy tańsze i to głównie dzięki dotacjom unijnym. Jednakże ilość miejsc pracy w rolnictwie jest ograniczoną ilością gospodarstw. Praca w przetwórstwie jest wynikiem wielu złożonych czynników jak np. spółdzielczość.

Stosunkowo tania jest praca w wybranych dziedzinach usług jak np. w transporcie – to koszt zakupu floty i organizacji podłączenia się pod ciągi logistyczne, samodzielni przewoźnicy nie mają współcześnie szans na rynku w tym znaczeniu, że nie opłaca się być małym – lepiej wozić więcej za mniej, ale nie mieć okresów, w których się nie zarabia, bo bank czeka na ratę za sprzęt! Innego rodzaju usługi – jak np. outsourcing prac biurowych to błahostka, nie wymaga większych inwestycji niż w najem powierzchni biurowej, leasing sprzętu komputerowego i szkolenia. Płace w tym sektorze w Polsce są szokująco niskie. Jednakże chyba najsłabiej płatnym sektorem gospodarki jest branża turystyczna, to branża małych zarobków i ofert sezonowych.

Nie ma się, co dziwić, że nie ma w Polsce nowych miejsc pracy, a jeżeli są to są w sektorach najsłabiej płatnych. Jeżeli popatrzymy na strukturę gałęziową naszej gospodarki – banalnie możemy stwierdzić, że nadal wykonujemy zadania wymagające stosunkowo dużego wkładu pracy, a koszt produkcji tutaj na miejscu – na zapleczu Europy, powoduje że opłaca się z punktu widzenia kosztów logistyki płacić nieco więcej Polakom a nie bardzo mało Chińczykom lub Hindusom. Szału tutaj nie ma, to co jest lokowane w Polsce to bardzo rzadko High-Tech, nawet centra badawczo rozwojowe wielu firm, mają tak naprawdę na celu łowienie talentów i zlecanie podprocesów do lokalnego opracowania, to nie są główne miejsca gdzie się wymyśla szlagiery rynkowe, czy też dokonuje przełomów technologicznych. Informatycy klepią kod, a kod to wiadomo – poezja, do tego nie trzeba mieć doktoratu, chociaż on może bardzo pomóc. Liczy się przede wszystkim zdolność przetwórcza. Prawdziwe wyzwania dla najlepszych są za granicą, tam gdzie wielkie firmy mają swoje centrale projektowe i prawdziwe centra badawczo – rozwojowe, gdzie lokują miliardy, bez lęku o utratę praw patentowych, wyciek informacji i inne standardowe zagrożenia związane z wywiadem gospodarczym, czy też zwykłą ludzką złośliwością.

Długo jeszcze będzie u nas trudno o pracę z prawdziwego zdarzenia, albowiem prawdziwej działalności produkcyjnej od etapu koncepcji – projektu poprzez wytwórczość a na marketingu, dystrybucji i sprzedaży kończąc u nas nie ma. Idea budowy grupowań gospodarczych na wzór krajów Azji, czy Turcji – leży i kwiczy i ma się nijak do działań administracji splątanej własną niemocą (nie ma przepisów to nie wina urzędników) i istniejącym prawodawstwem unijnym. Pamiętny przykład kasacji stoczni i znaczenia tego bandyckiego procesu dla gospodarki daje do myślenia, zwłaszcza w kontekście dotowania narodowego przewoźnika lotniczego klasy posiadającej…

W tym wszystkim najmniej zabawne jest to, że od każdego miejsca pracy – państwo i samorządy mają olbrzymie wpływy. Tak naprawdę nie ma nic ważniejszego od nowych zatrudnień, niestety praca stała się w Polsce łaską pańską lub przywilejem.

3 komentarze

  1. Człowiek posiadający pracę zachowuje godność.
    Brak pracy – to zarazem degradacja społeczna i psychiczne załamanie.
    I podobno ci co rządzą, wywodzą swój ETOS ze STYROPIANU, gdzie niby chodziło o godność robotnika.
    Teraz jest WOLNOŚĆ od świaczenia pracy. No i jeszcze WOLNOŚĆ w przepływie kapitału.
    O podatku Tobina od transakcji nikt nie śmie nic powiedzieć.
    Wszystko jest pod większa kontrolą, niż za casów gdy była cenzura.

  2. I pomyślec, że ta makabryczna sytuacjia m.in. na rynku pracy powstała dzieki zwiazkowi zawodowemu? /partii politycznej/ SOLIDARNOSC, jakie to obce i chore, wynaturzone. Robotnicy w 1980r. odcieli konar drzewa na którym siedzieli.

    • “krzyku” – pstrzysz artykuły swoimi komentarzami jak mucha żyrandol, ani to piękne, a nawet nudne.
      Całkiem udany żyrandol upstrzony obrzydliwą tandetą umysłową bzykającej muchy. A fe…

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.