Paradygmat rozwoju

Pożyjemy, zobaczymy… jak establishment cynicznie nas oszuka!

 Pożyjemy i znowu zobaczymy, jak establishment rządzący tym krajem po raz kolejny cynicznie nas oszuka. Znowu okoliczności zostaną sprowadzone do konieczności nie mającej alternatywy i trzeba będzie zmniejszyć nam pole wolności ekonomicznej poprzez zwiększenie opodatkowania i jednoczesne ograniczenie świadczeń. To ulubione działanie naszej elity, dotychczas w pełni uzasadniane kosztami transformacji.

Czymże innym jak działaniem dla naszego dobra nie jest likwidacja „drogich” w funkcjonowaniu OFE? Przecież rząd robi to głównie po to, żeby nie zbankrutować i mieć pieniądze na wkład własny w inwestycje ze środków unijnych. Jednakże jak zakładano OFE miały być one zbawieniem i ratunkiem dla naszego społeczeństwa – przed problemami demograficznymi, biedą i kłopotami z niewypłacalnością państwa. Obywatele mieli być właścicielami, a dochody z własności miały służyć możliwości ich utrzymania się po zakończeniu aktywnej pracy zawodowej. Tymczasem usłyszeliśmy, że OFE są złe, że kosztują, że cały system i cała reforma były źle pomyślane.

Do mniej więcej 2022-2025 roku będziemy rozliczać fundusze unijne, to znaczy – wydamy je, wybudujemy co mamy wybudować a do tego je rozliczymy zgodnie z wymogami Komisji Europejskiej. Nawet będąc największym optymistą nie można założyć, że do tego czasu procesy mnożnikowe tak bardzo napędzą naszą gospodarkę, że dokonamy wielkiego skoku ujawniającego się ogromnym wzrostem PKB. To nie jest możliwe w tak krótkim czasie, raczej będziemy w okresie kolejnego dołka – po przeinwestowaniu nasyceni i bez pomysłu na przyszłość. Na to nałożą się realne problemy demograficzne – zacznie brakować ludzi, popyt będzie kształtowany w znacznej mierze przez agregację potrzeb osób starszych. Rynek będzie ewoluował, a docelowo się skurczy, ponieważ będzie mniej konsumentów – nie pomoże nawet generalny wzrost zamożności. W najlepszym wypadku dojdzie do zrównoważenia ogólnego potencjału popytu, z tą różnicą że siła nabywcza mniejszej ilości ludzi będzie mniej więcej taka sama ewentualnie nieco wyższa niż obecnej populacji.

Oznacza to, że suma dochodów budżetowych – NO BO WIADOMO Z CZEGO GŁÓWNIE ŻYJE BUDŻET TJ. Z PODATKÓW POŚREDNICH, a te zależą od konsumpcji, raczej nie ulegnie zmianie. Nawet jeżeli będą zmiany, to nie będą znaczące. Skąd zatem weźmiemy pieniądze na rosnące potrzeby związane z finansowaniem rosnących kosztów świadczeń społecznych? Przecież wraz ze zmniejszeniem się ilości pracujących – ulegnie zmniejszeniu ilość składek na system – NFZ i ZUS będą dostawać mniejsze pieniądze, a ilość wypłat wzrośnie, po pierwsze będzie więcej uprawnionych a po drugie będą mieli słuszne roszczenia o wzrost świadczeń. Przecież koszty życia nie stoją w miejscu, nawet pomimo braku formalnej inflacji żywność, energia i koszty utrzymania mieszkań wzrastają! Trudno oczekiwać, żeby w perspektywie kolejnych 10-12 lat miały stać w miejscu.

Być może nawet będziemy już wówczas po przyjęciu Euro jako naszej docelowej waluty, co będzie miało szereg plusów, jednakże spowoduje też jeden problem – nie będzie dało się drukować!

Wszystko to spowoduje, że trzeba będzie ciąć! No bo jeżeli w najlepszym wypadku tyle samo pieniędzy co dzisiaj będzie musiało wystarczyć dla większej ilości uprawnionych, a mniejsza ilość ludzie będzie pracować – to w najlepszym wypadku, przy zabezpieczeniu nieco wyższego poziomu produktywności uda się zachować obecny poziom. Z pewnością będziemy mieli wówczas lepsze gadżety elektroniczne, jednakże realia, czy też raczej warunki życia nie ulegną zmianie. Mieszkanie w bloku z centralnym ogrzewaniem, prądem i bieżąca ciepłą wodą będzie marzeniem każdego Polaka.

Ponieważ nie będzie do podziału większego tortu, jak również państwo nie będzie mogło też nikogo cynicznie ograbić, pozostanie jedynie nas okłamać. Tylko w ten sposób, tłumacząc, że są nowe potrzeby, albo mniej znaczy więcej i lepiej – establishment zapewni sobie władzę. Przyjdzie mu to stosunkowo łatwo, ponieważ ludzie będą starzy, schorowani i biedni.

2 komentarze

  1. zdecydowanie najbardziej wychodzą autorowi teksty z zakresu ekonomii i ekonomii politycznej. napisane prostym, logicznym i zrozumiałym językiem trafiają w sedno. to dla takich właśnie tekstów otwieram stronę wypatrując ciekawych i interesujących podsumowań … pozdrawiam

  2. Będzie mniej konsumentów w Polsce.
    Cofniemy się o 60-70 lat w rozwoju gospodarczym.
    Nastąpi powrót do narzędzi prostych i gospodarki opartej na sile mięśni.
    Kluby FITNESS nie będą już potrzebne.
    Chyba że w odgrodzonych i strzeżonych enklawach dla 10% bogatszej części narodu.
    Kościół stanie przy tych 10-ciu procentach i powoli zaniknie.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.