Pozostawienie Ewy Kopacz jako przewodniczącej PO to gra na podział i upadek partii

Pozostawienie pani Ewy Kopacz, jako przewodniczącej PO, to gra na podział i upadek partii, prowadzona przez ludzi, którzy za wszelką cenę chcą utrzymać się przy władzy, pozwalającej im co najmniej decydowanie o rozdzielaniu publicznych dotacji.

Jeżeli pani Kopacz zdecyduje się ponownie kandydować na stanowisko przewodniczącej partii, to będzie ostatecznym dowodem na to, że nie tylko nie rozumie tego, co to znaczy sprawować władze, ale przede wszystkim nie szanuje mechanizmów, które tą władzę ustanawiają. Trudno sobie wyobrazić bardziej abstrakcyjny scenariusz? Czy to będzie oznaczało podział partii? Czy też upadek partii? Na pewno wspaniały prezent dla środowisk będących po przeciwnej stronie procesów politycznych, ponieważ Ewa Kopacz u władzy dalej, to jedno wielkie osłabienie PO i to na trwałe.

Wraz z pojawiającymi się publicznie opiniami na temat przyczyn porażki Platformy Obywatelskiej, pod którymi podpisują się byli ministrowie rządu pana Tuska – nie jest już tajemnicą, że pani Kopacz jest przez cześć środowisk PO bardzo negatywnie oceniana. Trzeba przyznać, że jest to krytyka bardzo konstruktywna, bardzo rzeczowa i mająca znaczenie systemowe. Przede wszystkim liczy się to, że ktoś miał odwagę wypomnieć pani Kopacz, że jej władza nie ma charakteru demokratycznego, tylko pochodzi z nadania poprzedniego przewodniczącego. To oczywistość, niewymagająca komentowania, jednak mająca olbrzymie znaczenie, ponieważ do póki środowisko PO nie pozbędzie się pani Kopacz, to tak długo w istocie będzie płacić za błędy pana Tuska. Pani Kopacz jako dziedzictwo polityczne po panu Tusku jest już tylko obciążeniem i wewnętrznym i zewnętrznym. Jeżeli przypomnimy sobie kontrowersje związane z kształtowaniem list wyborczych, a zwłaszcza to jak gdzieniegdzie pani Kopacz narzuciła swoją wolę – wbrew środowiskom lokalnym PO, to nie ma złudzeń. Partia wodzowska została przekształcona w partię w jakiejś mierze zdalnie sterowaną, tylko się nie udało. Dzisiaj rozczarowani są ludzie i w partii i poza nią. Za to trzeba zapłacić personalnie, bo za dużo karier zostało złamanych, a zwłaszcza przyjęcie ludzi z drugiej strony spektrum politycznego to po prostu skandal.

Można byłoby zrozumieć zacięcie się personalne Platformy Obywatelskiej na osobie pani Ewy Kopacz, gdyby w tym środowisku nie było innych nazwisk. Nie będziemy po raz kolejny nachalnie promować pewnego działacza z dolnośląskiego, jednak to jest rzeczywisty lider, co więcej człowiek znający się na partyjnej robocie. Poza nim w partii jest jeszcze sporo osób, które mogłyby się podjąć działalności przewodniczącego, w tym także trzeba zwrócić uwagę na ludzi, kiedyś odepchniętych od Platformy przez pana Tuska. Przykładowo wielkim sukcesem całego środowiska, w zasadzie nawet warunkującym jego odrodzenie, byłoby ponowne włączenie do aktywnej polityki tak znamienitego polityka jak pana Jana Marię Rokitę! Ten człowiek i kilku innych jemu podobnych reprezentuje zmarnowany potencjał Platformy Obywatelskiej, który bardzo, ale to naprawdę bardzo mógłby się obecnie tej partii i państwu przydać, zwłaszcza w sytuacji jak nie ma lewicowej opozycji w parlamencie wobec prawicy. Chodzi o to, żeby w ogóle była aktywna opozycja!

Można wiele zrobić, można wiele osiągnąć, można wlać w Platformę Obywatelską zupełnie nową energię, trzeba jednak odrzucić błędy przeszłości, a nie da się tego zrobić kastrując całej formacji, w takich sprawach – obrazowo poświęca się przegranego lidera i środowisko się integruje na dalszą drogę. Nie da się tego inaczej zrobić, bez podziału partii na mniejsze frakcje.

Będzie to niebezpieczne, ponieważ w tej chwili wielu działaczy PO ma łatwą drogę przejścia do innej partii parlamentarnej odwołującej się do elektoratu lewicowego. Dla wielu będzie bardzo łatwo porzucić stare i przejść do nowego, bez bagażu przeszłości. To ryzyko jest już dzisiaj realne dla wszystkich, władze PO muszą się z nim liczyć. Nie żebyśmy kogokolwiek z tej formacji z wyjątkiem nielicznych żałowali, ale chodzi przede wszystkim o istnienie silnej parlamentarnej opozycji wobec dochodzącej do władzy prawicy. Jesteśmy w trudnej sytuacji jako świadomi wyborcy, co prawda wybór się dokonał, ale jak widać nasi wybrańcy, tak jak nie wiedzieli co robić, tak również i nie wiedzą co zrobić dalej. Być może jesteśmy skazani na śmierć formacji odwołujących się do neoliberalnej doktryny ekonomicznego ludobójstwa? Może tak ma być?

2 myśli na temat “Pozostawienie Ewy Kopacz jako przewodniczącej PO to gra na podział i upadek partii

  • 2 listopada 2015 o 08:20
    Permalink

    Jeśli nie nastąpi zmiana pokoleniowa,tak jak w przypadku SLD i PIS to pozamiatane!

    Odpowiedz
  • 2 listopada 2015 o 16:33
    Permalink

    Tak jak nie jestem w stanie uronić ani jednej łezki po UW, ZCHN, AWS (ostatnich co polegli nie wymieniam) tak nie będę w stanie płakać po PO, bardzo dobrze jeżeli ta partia odejdzie w niebyt.
    Natomiast co ciekawego przeczytałam. Posłowie, którzy nie dostali się do Sejmu, założyli jakieś stowarzyszenie aby domagać się godnego życia, za godne pieniądze porównując się do takich państw jak Norwegia czy Niemcy.
    Prawda, że życie przerosło kabaret.
    Jeżeli PiS nie wywiąże się z dbałości o polskie społeczeństwo to po 4 latach może się zapisać do klubu niechcianych posłów.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.