Soft Power

Poznajatom.pl? Czyli dlaczego propaganda zawsze musi być głupia

 Abstrahując od problematyki, czy należy w Polsce budować elektrownie atomowe, czy wstrzymać się z tą decyzją – przyjrzyjmy się kampanii informacyjnej poznajatom.pl, sponsorowanej i organizowanej przez Ministerstwo Gospodarki. Jak czytamy na stronie w zakładce /Polska z energią/: „Podstawowym celem kampanii informacyjnej na temat energetyki jądrowej jest rozpoczęcie dyskusji społecznej wszystkich osób i instytucji zainteresowanych tą tematyką. W tym miejscu będziemy publikować najciekawsze materiały eksperckie zarówno zwolenników, jak i przeciwników energii jądrowej. Zachęcamy do przesyłania swoich tekstów oraz do polemiki.” Czyli teoretycznie celem kampanii informacyjnej nie jest przekonanie odbiorców nadawanych za publiczne pieniądze przekazów do jakiejś opcji, czyli opowiedzenia się za lub przeciw idei budowy elektrowni atomowych w Polsce. Cel kampanii – naświetlono, jako rozpoczęcie dyskusji społecznej. Jest to bardzo ciekawe, dotychczas niespotykane w polskiej praktyce publicznej podejście, a właściwie spotykane bardzo rzadko – albowiem propaganda i PR zawsze szły pod rękę, – jeżeli w ogóle władza pytała się ludu o jakąkolwiek opinię. Zawsze w ważnych kwestiach mieliśmy albo milczenie i „rżnięcie głupa” przez odpowiednich decydentów, krótkie terminy na reakcję podmiotów publicznych – ze strony społecznej i inne liczne sztuczki mające na celu doprowadzenie do efektu pożądanego przez rząd.

Tym razem mamy do czynienia z profesjonalnie przygotowaną stroną internetową, supportowaną mediami społecznościowymi i bardzo ciekawym forum, gdzie każdy zainteresowany po spełnieniu wymogów formalnych może publikować swoje opinie. Nie będąc ekspertem językowym niezwykle trudno jest ocenić, czy są to posty oryginalne pisane przez zainteresowane osoby, czy też są to posty generowane przez wynajętych specjalistów od troski o fora internetowe. Jednakże czytając zamieszczane tam opinie, można mieć wątpliwość, co do autorstwa – ze względu na trywialność opinii połączoną ze stosunkowo wysoką kulturą języka wpisów. Polacy zupełnie inaczej wypowiadają się na popularnych forach, jak wystarczy sprawdzić w Internecie.

Przyjrzyjmy się jednak zawartości merytorycznej strony. Zacznijmy od FAQ, dobór pytań zastanawia, niektóre odpowiedzi swoją naiwnością, stronniczością i banalnością powalają. Nie tylko odechciewa się czytać, ale zachodzi pytanie czy to nie jest element „idiotele”?

Pytanie pierwsze ma znaczenie historyczne, dotyczy Marii Skłodowskiej –Curie i jej roli w poznawaniu promieniotwórczości. Natomiast pytanie drugie prawie zupełnie nie zawiera odpowiedzi. Pytanie brzmi „Czy posiadanie elektrowni jądrowych zmieni sytuację energetyczną Polski?” odpowiedź mówi o dywersyfikacji, o wahaniach cen energii uzyskiwanej z paliwa jądrowego i paliw konwencjonalnych, o opłatach za emisje CO2, podsumowaniem dano sformułowanie: „Z punktu widzenia korzyści ekonomicznych w skali całego kraju, biorąc pod uwagę nakłady inwestycyjne, koszty paliwa i koszty eksploatacji oraz remontów, a także emisję gazów cieplarnianych energetyka jądrowa jest najkorzystniejszą opcją energetyczną.” Pytanie czy posiadanie elektrowni jądrowych zmieni sytuację energetyczną Polski pozostaje bez odpowiedzi. W pytaniu trzecim zapytano, „Czy elektrownia jądrowa jest bezpieczna?” Odpowiedź rozkłada na łopatki, osoby inteligentne a nie wypróżnione proszę nie czytać albowiem naiwność zamieszczonej odpowiedzi po prostu powoduje rozwolnienie, jako skrajną reakcję organizmu na śmiech, zacytujmy: „Ponieważ podstawową zasadą obowiązującą w elektrowniach jądrowych jest przedkładanie bezpieczeństwa ludzi i środowiska ponad inne aspekty, z produkcją energii włącznie, przez krzewienie kultury bezpieczeństwa i utrzymywanie odpowiednich polityk jakości i procedur skupionych wokół minimalizacji ryzyka utraty zdrowia, siłownie jądrowe są bezpieczniejsze niż siłownie innego typu. Badania amerykańskiego Nuclear Energy Institute wykazały, że praca w elektrowni jądrowej jest bezpieczniejsza nawet od pracy biurowej.” Czyli elektrownie są bezpieczne, ponieważ są bezpieczne, liczy się kultura bezpieczeństwa, polityka jakości i procedury minimalizacji ryzyka. Osoby mające wątpliwości, co do wiary w procedury, normy i kulturę organizacji, jako podstaw zaufania publicznego prosimy o uważne czytanie polityk prywatności i raportów z odpowiedzialności społecznej najbardziej kontrowersyjnych korporacji przemysłowych świata. Wszystkie one opierają swoje najwyższe standardy na kulturze, jakości, misji i innych bzdurach, a że najwyżej czasami się jakaś ropa rozleje, rozszczelni się proces chemiczny czy zawiodą układy chłodzenia reaktora atomowego – to trudno zdarza się. Natomiast za wmawianie Polakom, że siłownie jądrowe są bezpieczniejsze niż siłownie innego typu – podparte niewskazanymi badaniami naukowców z innego kraju zgodnie, z którymi praca w elektrowni jądrowej jest bezpieczniejsza nawet od pracy biurowej – minister gospodarki powinien wylecieć na zbity pysk z pracy w ciągu 24 godzin. Jak można w tak prymitywny sposób prowadzić tak nieskończenie głupią i naiwną propagandę? Jest tam więcej pytań, naszą uwagę zwróciło pytanie szóste „Czy elektrownia jądrowa emituje szkodliwe promieniowanie?” Ponownie specjaliści z ministerstwa uraczyli nas trywialnością porównując dawkę promieniowania w wyniku zamieszkiwania obok elektrowni do dawki, jaką otrzymamy po zjedzeniu banana. W porządku, nie kwestionujmy tego, – ale czy ta odpowiedź jest prawdziwa w przypadku rozszczelnienia obudowy reaktora i wycieku substancji radioaktywnej do atmosfery? Zwraca uwagę jeszcze pytanie czternaste „Czy elektrownia atomowa będzie łatwym celem dla terrorystów?” odpowiedź zaskakuje, otóż dowiedzieliśmy się, że zamach na naszą elektrownie na wzór zamachów z użyciem samolotów na WTC nie ma szans powodzenia: „Obudowa bezpieczeństwa reaktora III generacji, którego budowa jest w Polsce planowana, jest odporna na uderzenie dużego samolotu pasażerskiego. Nawet w przypadku zderzenia samolotu z ładunkiem wybuchowym umieszczonym wewnątrz maszyny nie istnieje ryzyko uszkodzenia bądź zniszczenia reaktora i innych układów koniecznych do zapewnienia bezpieczeństwa siłowni.” A co z zagrożeniami innego typu? Przecież niekoniecznie terrorysta musi korzystać z samolotu, może mieć np. komputer i sprytnego wirusa, który doprowadzi do awarii układów sterowania i przesterowania parametrów krytycznych reaktora. Czy na to także będziemy przygotowani? A odpowiedź na pytanie dziewiętnaste „Czy reaktor jądrowy może wybuchnąć jak bomba jądrowa” przeczytajcie państwo sami [tutaj].

Naiwność pytań FAQ przeraża, prostolinijność odpowiedzi odstręcza od jakichkolwiek prób zagłębienia się w tą problematykę. Powstaje pytanie, czy nasze społeczeństwo jest tak totalnie naiwne? Dobrze warto zrozumieć, że reaktor nie może wybuchnąć jak bomba, ale zestawianie go z pistoletem na wodę? A radioaktywności z bananem – przecież to poraża. Czy te teksty pisał ktokolwiek mający, chociaż teoretyczne pojęcie o fizyce atomowej? Czy to są kalki z języka angielskiego z innych tego typu PR owych portali? A może pisała to po prostu specjalistka od copywritingu w przerwie pomiędzy pisaniem pracy licencjackiej z tańca dworskiego na dworach średniowiecznej Europy a tekstem promującym kosiarki do trawy znanej firmy ze Skandynawii? Jak można zohydzić ludziom tak trywialnymi tekstami – zagadnienie naprawdę najwyższej wagi! Przecież nic nie szkodziło udzielić prostej odpowiedzi na zadane pytanie (pomijając już problematykę doboru pytań) a następnie po rozwinięciu – umożliwić odbiorcy dostęp do fachowej wiedzy akademickiej – profesjonalnie przygotowanej przez krajowych fachowców, których w kraju nie brakuje? Czy to jest naprawdę tak trudne dla ministerstwa? Czy też nikt tam nie myśli żeby to co się robi miało jakikolwiek sens? Panowie i panie przecież to kaszana jest…

Reszty portalu nie ma, po co komentować, – generalnie szkoda nerwów i czasu – aczkolwiek zawiera w paru miejscach ciekawe treści – niestety widać, że to w ujęciu generalnym zmarnowana szansa na sprawną kampanię informacyjną. Tytułem podsumowania posłużmy się informacją zawartą na portalu – na temat kampanii w dziale /Dla prasy/: „Ze względu na merytoryczny charakter kampanii i troskę o to, aby przekazywana Polakom wiedza był rzetelna i aktualna, wraz ze startem kampanii zainauguruje swoją działalność również Koalicja ekspertów na rzecz energetyki jądrowej. Wśród nich znajdą się przedstawiciele najważniejszych ośrodków naukowych w kraju, które od lat prowadzą badania w zakresie energetyki jądrowej, a także uczestniczą w międzynarodowych projektach mających na celu rozwój tej dziedziny. Całościowy koszt kampanii wyniesie 18.286.414 zł brutto.” Podkreślenie własne… ponad 18 mln złotych za frazesy, banały i wciskanie ludziom głupoty…, dlatego powtarzam raz jeszcze, minister odpowiedzialny za tego „gniota” powinien być wyrzucony z pracy na przysłowiowy zbity pysk. Tylko i wyłącznie, dlatego ponieważ jest to niesłychanie ważna sprawa, – z której przeprowadzenia będziemy rozliczani przez światową opinię publiczną – w tym w szczególności przez naszych europejskich sąsiadów – Polacy mają prawo do informacji, na co się decydujemy. Tu nie może być mowy o prowizorce i odwalaniu chałtury. Przecież, jeżeli to wezmą w obróbkę np. niemieckie media i zrobią reportaż o tym jak rząd przekonuje Polaków do energetyki jądrowej – to będzie wstyd na cały świat.

3 komentarze

  1. Teraz, gdy Francja odsunęła niebezpieczeństwo odcięcia (sobie) źródeł rudy uranu w Nigrze, bo Kadafiego już nie ma – możemy spokojnie wynająć sferę energetyki jądrowej temu krajowi.
    To się jakoś fachowo nazywa DYWERSYFIKACJA zaopatrzenia kraju w energię. Łupki nie wystarczą, a rosnący podatek za CO2 przyspieszy budowę 2-3-ech elektrowni jądrowych.
    Jednej się nie opłaci.

  2. 18 baniek w zamian za taki pasztet ? to ja się pytam czy jest prokuratura w tym kraju >?

  3. Uśmiałem się do “bulu” brzucha – mam świadków w biurze, że spadłem z krzesła to rewelacyjna dokumentacja chciejstwa i głupoty naszego rządu 🙂

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.