Społeczeństwo

Poziom intelektualny i wiedza pokolenia „I-gówna” przeraża, poraża i boli!

 Być może nasz system edukacji może święcić wskaźnikowe triumfy, stanowić wzór dla antypodów, jak również cieszyć znaczną część rodziców, jednakże kontakt z młodym pokoleniem przeraża, poraża i boli. Jak to jest możliwe, żeby 23 letnia studentka, wyższej uczelni, w mieście z tradycjami akademickimi sięgającymi średniowiecza – nie miała podstawowej wiedzy o dziedzinach będących abecadłem na kierunku, który już trzeci rok z poświęceniem studiuje?

Czy inwencja, chęć nauko własnej, samodoskonalenie się, w ogóle ciekawość intelektualna – bo to w istocie jest najważniejsze i stanowi motor postępu – wygasła w pokoleniu poddanym bezwzględnej dyktaturze „I-gówna”, wyposażonego w czujnik ruchu i łącze bezprzewodowe?

Nowoczesne gadżety elektroniczne, które zabierają młodzieży młodość są wspaniałym wsparciem w procesie edukacji, czytnik książek grupujący w sobie praktycznie cały zbiór literatury stanowiącej podstawę edukacji klasycznej w polskiej szkole – to fenomenalna zdobycz cywilizacji. Jednakże jak spowodować, żeby dziecko chciało na tablecie/czytniku – czytać książkę, a nie grać we „wściekłe ptaki”? Ewentualnie w grę polegającą na grupowaniu znanych logotypów z nazwami marek, które reprezentują! Czy można sobie wyobrazić większy triumf konsumpcjonizmu? Wtłaczanie ludziom za młodu gówna elektroniczną ładowarką? To naprawdę jest genialne, nie da się wygrać z systemem.

Wiedza w ogóle jest dzisiaj wśród młodzieży czymś unikalnym, o wiele powszechniejsze jest nieświadomość istnienia własnej niewiedzy i rozmiarów jej pól. W wielu przypadkach mamy do czynienia z przykładami beznadziejnymi, nie tylko nie wiedzą, że nie wiedzą, ale nie odczuwają najmniejszej ciekawości, żeby uświadomić sobie różnicę stanów pomiędzy stanem wiedzy i jej braku. Można powiedzieć, że obecnie wchodzą na rynek pracy pierwsze pokolenia, dla których brak wiedzy jest stanem naturalnym – oczywiście brak wiedzy po zakończeniu procesu edukacji.

Można złorzeczyć na nauczycieli, można zadawać pytania o rodziców, można mieć pretensje do systemu w ogóle, jednakże w erze „I-gówna” i wyszukiwarki internetowej dostępnej wszędzie – nie da się bez złamania człowieka – zapewnić powszechnej motywacji, do czegoś tak niepopularnego, jak trud zdobywania wiedzy w sposób uporządkowany i metodyczny. Musimy przyzwyczaić się do powierzchowności kolejnych roczników społeczeństwa. Jeżeli niedawno mówiono o zaprzestaniu nauczania łaciny na medycynie i farmacji – to czego my wymagamy? Czego my wymagamy od pokoleń prawników, którzy bez popularnego programu dostarczającego informacji o aktach prawnych – nie istnieją w prawie, ponieważ Dziennika Ustaw na oczy nie widzieli, no może w bibliotece wydziałowej, jak przez pomyłkę udało się im ustalić, że taki obiekt istnieje i można tam wygodnie posiedzieć.

Młodym ludziom się nie chce zdobywać wiedzy, ponieważ nie widzą związku pomiędzy wiedzą a pożytkami jakie może ona – odpowiednio zagospodarowana przynieść. Mamy społeczeństwo konsumentów, doskonale odnajdujących się w świecie nowoczesnych gadżetów, bez których nie potrafiliby już żyć, jednakże nie posiadających umiejętności dostosowawczych i samo wdrażania – dostosowywania się. Elita na zachodzie, której dotknął ten problem pokolenie wcześniej – rozwiązała ten problem poprzez super dokładne i szczegółowe instrukcje i regulaminy dotyczące wszystkiego. Wystarczy zobaczyć w porządnej zachodniej korporacji jak się funkcjonuje i jak się działa – ilość procedur towarzyszących np. inicjowaniu działalności operacyjnej jest tak porażająca, że można się nie odnaleźć. Polak chciałby po swojemu, po prostu zrobić, a tutaj ma zrobić, ale zgodnie z procedurą – w określonej kolejności, pobierając narzędzia, odkładając, numerując czynności i produkując dziesiątki sprawozdań, zatwierdzeń, potwierdzeń i innych „bzdur” dokumentujących przeprowadzone czynności. Niestety – w realiach troglodytów, tylko to się sprawdza, tylko proste – łatwe do zrozumienia polecenia są realizowane. Co i tak nie jest gwarancją sukcesu.

Co nas czeka jak ci wszyscy „doktorzy” i inni specjaliści, z pokolenia I-gówien wejdą do węzłowych miejsc naszej gospodarki? Co będzie jak nie będzie procedur?

5 komentarzy

  1. inicjator_wzrostu

    Troglodyci na razie zwyciężają.
    Jak już zejdą na poziom poniżej UMYWALKI (jak słynna ARTYSTKA ESTRADOWA) i walną się w łeb – może się opamiętają.
    Ale czego oczekiwać od troglodytów, jak Wicepremier Polskiego Rządu ma tatuaże!

  2. Z głupotą trudno jest walczyć, ma przewagę liczebną.

  3. Publikacja komentarza użytkowniczki “romka791” została wstrzymana ze względu na treści antysemickie. Webmaster Józef

  4. TWA z “wieczorynką” dało głos w sprawie “intelektualizmu”.
    Oni są oczywiście poza “I-gównem” czyli old school wieczorowa porą.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.