Paradygmat rozwoju

Pożegnanie ze wspólną Europą?

 Unia Europejska w dążeniu do budowy superpaństwa poszła za daleko, na dodatek obierając niekoniecznie najlepszy model integracji. Upraszczając, z jakich opcji integracji można było wybierać proponuję spojrzeć na to, jakie modele w Europie testowano w czasach niezbyt odległych. Z jednej strony mamy, więc konfederację, na wzór Szwajcarii, opartą na demokracji bezpośredniej, odpowiedzialności obywatelskiej oraz poczuciu wspólnoty i bardzo dużej autonomii składowych konfederacji, czyli kantonów w przypadku Szwajcarii, a w przypadku Unii Europejskiej byłyby to indywidualne państwa. Na drugim biegunie dostępna jest silna centralizacja władzy, próba upchnięcia pod jednym dachem narodów o innym postrzeganiu historii, o różnych kulturach i narodowych temperamentach, czyli inżynieria społeczna polegająca na wykreowaniu obywatela europejczyka, na wzór Jugosławii. Niestety obecnie Europa kroczy drugą ścieżką, a jak zakończyła się utopia budowy Jugosławii doskonale wiadomo. Coraz więcej przesłanek wskazuje, iż obecnie obrany model budowy wspólnej Europy zakończyć się może bardzo podobnie.

Pierwszym słabym ogniwem, które może pęknąć jest strefa Euro. Później rozmontowana zostanie strefa Schengen, w celu ochrony narodowych rynków pracy. Niedowiarkom polecam casus Danii, która już w zeszłym roku zaostrzyła kontrole na granicach, lub Holandii, która posiada lotne patrole wsparte elektroniką na granicach od początku tego roku. Reszta demontażu pójdzie jak po maśle.

Na płaszczyźnie psychologicznej pęknięcie już nastąpiło, co widać było chociażby na Euro 2012 w formie prześmiewczych plakatów demonstrujących niezadowolenie wobec polityki Niemiec, a prezentowanych przez kibiców irlandzkich czy greckich.

Finansowo wspólnota także już nie istnieje, o czym pisał George Soros, ukazując mechanizmy re-nacjonalizacji europejskich gospodarek po liniach narodowych.

Obecnie kraje tak zwanej Północy, nie kupują obligacji krajów Południa, chętnie się natomiast ich pozbywają. Ostatnią deską ratunku dla krajów Południa jest Europejski Bank Centralny, a także mechanizmy pomocowe, co do których coraz większą niechęć prezentują wyborcy na Północy. Przeciętny Niemiec coraz bardziej pragnie powrotu niemieckiej Marki, a przeciętny Brytyjczyk w ogóle ma wszystko, co dzieje się poza jego wyspą, w nosie.

Nie ma w tej chwili lidera na europejskiej scenie, zdolnego do przekonania Brytyjczyków do większego zaangażowania się w integrację europejską i szczerze mówiąc, przy całej zbędnej brukselskiej biurokracji trudno Brytyjczyków za to winić. Wyobraża sobie ktoś, Wielką Brytanię podporządkowaną komukolwiek innemu, niż własnej królowej? A to nie jedyna istniejąca monarchia w Europie.

Kto jest w stanie przekonać Hiszpanów, że 50% bezrobocie wśród młodzieży jest ceną wartą zapłacenia za wspólną Europe, a nie tylko budową imperium z silnym centrum i słabym hinterlandem, na którego peryferiach jest Hiszpania i Polska?

Fakt, iż na gruncie indywidualnych społeczeństw narodowych Unia już się rozpadła, zauważył niedawno nawet Mario Monti.

Porównania Unii Europejskiej do Stanów Zjednoczonych jest  bezpodstawne. Ameryce udało się zbudować naród oparty na emigrantach, których łączy jeden język bez względu na to skąd pochodzą. Po prostu po postawieniu nogi na amerykańskiej ziemi, przestaje się być kim się było do tej pory, a zostaje się Amerykaninem. Oparte jest to na wierze w potęgę USA oraz gorącym patriotyzmie, którego podstawą znaną każdemu obywatelowi jest szanowana konstytucja zrozumiała dla ogółu. Tego w Europie niestety nie ma.

Ciekaw jestem ilu “Europejczyków”, przeczytało ze zrozumieniem Traktat Lizboński? Niektóre kraje w Europie zostały zmuszone, poprzez wielokrotne głosowania, aż do uzyskania prawidłowego wyniku, do jego przyjęcia.

Kosztem budowy imperium amerykańskiego była także jedyna w nowożytnych czasach całkowita i skuteczna czystka etniczna na Indianach, których potomkowie zamknięci są w rezerwatach. Alkohol i rozpicie Indian, było tak samo celowym działaniem, jak podobne działania Rosji w tej mierze w Europie Wschodniej i Azji Centralnej.

Chiny z kolei to państwo cywilizacja, co jest charakterystycznym wyróżnikiem, a zarazem spoiwem państwowości chińskiej. Etnicznie 90% to Chińczycy z grupy Han, 70% mówi tym samym językiem – Mandaryńskim. Pomimo istnienia ponad 55-ciu oficjalnych mniejszości, naród łączy 5 tys. lat wspólnej państwowości i historii. Światopoglądowo oparte na filozofii oraz naukach Konfucjusza, którego Komunistyczna Partia Chin zaczyna od nowa doceniać w ostatnich latach.

Sama już wielkość terytorialna Chin do porównań skłaniać nie powinna, nie bez powodu nazywane są Państwem Środka. Co ciekawe, mapa świata kupiona w Chinach sytuuje je w środku mapy, a Europę na zachodnich rubieżach.

Zarówno dla Chin, a przede wszystkim dla Ameryki, o wiele łatwiej jest rozgrywać 27 oddzielnych państw, o odmiennych interesach, niż konkurować z walutą Euro i spójnym frontem Unii Europejskiej. Chyba największym błędem polskich elit jest właśnie niedostrzeganie, że pod płaszczykiem dyplomacji USA i UE są konkurentami.

Spoiwo, jakie mogło skleić kontynent europejski, czyli chrześcijaństwo, Unia Europejska postanowiła odrzucić, przypominając najgorsze wzorce komunistów z czasów słusznie minionych. Dla zachodnich społeczeństw konsumpcyjnych tak czy inaczej, nie jest to już wykładnik wartości od dłuższego czasu.

Wymyślono powiązanie kontynentu wspólną waluta, która miała być kagankiem niosącym dobrobyt w każdy zakątek Europy. Zamiast tego Euro okazało się pochodnią, która podpaliła Południe. Grecji końcem sierpnia znowu trzeba będzie anulować część długu, a Hiszpania już stoi u drzwi Europejskiego Banku Centralnego prosząc o „bail-out”. Czy ktoś w takiej sytuacji zadaje sobie pytanie, jak długo Niemcy, Holendrzy i Finowie są gotowi do wypisywania czeku in-blanco?

Dodatkowym faktem komplikującym układankę w Europie, są byłe demoludy, z Polską na czele, które nie za bardzo mają ochotę wpadać pod kolejną opiekę po ponad 50 latach eksperymentu z realnym socjalizmem i wschodnią przyjaźnią.

Fakt, że polskie elity u władzy, gotowe są przekazać pewne prerogatywy na poziom Unii, co pewnie dla Polski nie byłoby takie złe, niewiele znaczy. Dla Polski jednak tworzy to wymierne koszty, chociażby kontrybucji do Europejskiego Banku Centralnego na ratowanie krajów od Polski bogatszych. Na razie społeczeństwo jest tego nieświadome, ale nie da się tego w nieskończoność ukrywać.

Najistotniejsze natomiast jest to, że w tej chwili dalszej centralizacji nie zaakceptuje żadne ze społeczeństw starej Europy, w których demokracja miała szanse w pełni się rozwinąć i funkcjonować.

Dla Polski rozpad Unii Europejskiej byłby bardzo niekorzystny, powodując powrót historycznej ciasnoty na linii wschód-zachód. Może, więc czas przeorientować się na kierunek północ-południe, gdzie przynajmniej można zdefiniować realną wspólnotę interesów ze Szwecją, czy Grupą Wyszehradzką, albo chociaż pomyśleć o takiej reorientacji i ją zaplanować, w razie gdyby miała się przydać. Jeśli nawet nie okaże się to niezbędnie konieczne, gdyby Unia przetrwała, to z pewnością nie zaszkodzi wzmocnienie więzi z sąsiadami, w interesie polskiego rozwoju gospodarczego.

Zawsze bylem ciekaw czy rok lub dwa przed rozpadem Jugosławii, tamtejsze społeczeństwo było świadome, że rozpad może nastąpić i do czego to doprowadzi? Ci z Państwa, którzy w 1989 cieszyli się z odzyskanej wolności, sami najlepiej odpowiedzą sobie na pytanie czy byli o nieuchronności upadku Sojuzu przekonani w roku 1987 lub 1988?

12 komentarzy

  1. Przykład Szwajcarii jest godny naśladowania ale zacznijmy od rzeczy najważniejszych – neutralności i nieingerowania w konflikty poza krajem. Ta neutralność pomimo kantonowego podziału kraju jest wpojona od wieków w świadomość Szwajcarów, jest nauczana w szkołach jako racja stanu (podobnie jak w Austrii) i owocuje najniższymi wydatkami na obronę pośród państw uprzemysłowionych. Przykład Jugosławii jest absolutnie nie trafiony. Tzw. “pokój” w Rambouillet zakładał pełną swobodę poruszania się po terytorium Jugosławii 30 tys wojsk okupacyjnych, na co Serbowie nie zgodzili się. To kraje zewnętrzne szczególnie Niemcy zdecydowali o likwidacji Jugosławii bo w planie jawił się rurociąg Nabucco,.. w końcu wybudowany na dnie Bałtyku.

    • Calkowita zgoda co do Szwajcarii i mentalnosci nieingerowania poza granicami. Chetnie taki zapis dodalbym do polskiej konstytucji.
      Moze Pan rozwinac mysl o decyzji Niemiec w sprawie likwidacji Jugoslawii? Plan przebiegu Nabucco nie zaklada prowadzenia gazociagu prze tereny bylej Jugoslawii.
      Przyklad Jugoslawii podalem odnoszac sie do podobienstw spolecznych i etnicznych, czyli odmienne postrzeganie historii, resentymenty narodowe. Ten sam kociol zaczyna sie podgrzewac w tej chwili w Unii. Obserwujac to co dzieje sie w UE, wydaje mi sie jak najbardziej na miejscu. No chyba, ze Mario Monti tak tylko sobie mowi.

  2. 1. Śmieszne jest to powoływanie się na katolicyzm/chrześcijanstwo w połączeniu z patriotyzmem przez “prawicowych” publicystów, prawda jest taka ze w większości wypadków stolica apostolska była przeciwko suwerennej Polsce (np zabory, poparcie Hitlera itp.)

    2. ZSRR upadł z przyczyn ekonomicznych. Utrzymanie imperium kosztuje więcej niż utrzymanie pojedynczego państwa, i trzeba jakoś koszty funkcjonowania imperium przerzucić poza jego granice, np w postaci ekspansji/podboju lub podatku inflacyjnego (tak jak robi to USA). ZSRR nie miał tej drugiej możliwości, a podbijanie innych państw tez średnio szlo wiec ekonomicznie splajtował – nie dlatego ze nie był chrześcijański czy ze względu na wyścig zbrojeń. Sama struktura imperium to dodatkowy koszt, który muszą ponieść jego obywatele i reszta świata. Gdy reszta świata go nie ponosi to istnienie imperium jest zagrożone i stąd
    np ataki na Libię, Irak itp.

    3. Rosja dzięki surowcom ma jednak szanse na ponowną odbudowę swej imperialnej pozycji, to kwestia tylko tego na ile mądrze będzie rządzona. Nie ma sensu dopłacać do kolonii takich jak Polska, lepiej je wykorzystywać gospodarczo przy ograniczonej
    swobodzie politycznej

    4. Jeżeli UE chce być państwem federacyjnym z aspiracjami na imperium to musi: bez narzekania dopłacać do słabszych członków federacji kosztem silniejszych, mieć wspólne siły zbrojne i wspólną reprezentacje polityczną na zewnątrz. Z istnienia Unii wynikają korzyści dla silniejszych państw (np Niemiec, UK, Francji) więc jeżeli chcą ją utrzymać to muszą dopłacać bez gadania do biedniejszych rejonów tak jak np w obrębie Niemiec
    dopłacało się do Bawarii czy później NRD a w ZSRR dopłacało się do Tadżykistanu. Dobrze byłoby tez znaleźć jakąś formułę
    parapodatku poza granicami UE i ta formą mogły być opłaty patentowe (i taki pewnie był zamysł ACTA który wszyscy obywatele UE tak ochoczo storpedowali strzelając sobie w stopę).

    • 1. Na jakiej wiec wspolnej podstawie chce Pan oprzec UE? Tylko kasa, jak widac juz nie wystarcza.
      Jakies konstruktywne sugestie?
      2. A gdzie ja napisalem cos na temat powodow upadku ZSRR? Nadinterpretuje Pan.
      Po prostu jestem ciekaw, czy ludziska tkwiace w systemie byly swiadome niuchronnosci jego rozpadu na kilka lat wczesniej.
      Teraz tez wszyscy zakladaja, ze Unia bedzie trwac wiecznie. Ja nie jestem tego pewien, chociazby dlatego ze skonczyly sie latwe mozliwosci dalszego powiekszania UE, a co za tym idzie bezbolesnego zarobku dla krajow zachodu, ktory pozwalalby finansowac system.
      3. Tak Rosja, ma takie mozliwosci i na pewno z nich skorzysta. Polska moze na tym tez skorzystac, albo po raz kolejny moze miec “moralna” racje.
      Wybor tylko od polskich elit zalezy.
      4. Formule parapodatku UE znalazla i nie bylo to ACTA (pomysl amerykanski), ale opodatkowanie emisji CO2.
      Jakies sugestie co do przekonania USA, Chin, Indii i innych potencjalnych platnikow?
      Wie Pan, w polityce nie wystarczy wiedziec co, trzeba tez wiedziec jak. Inaczej mozna sobie miec racje na zasadzie “sobie, a muzom”.
      Co z tego, ze UE musi miec wspolne sily zbrojne, reprezentacje polityczna i tak dalej.
      Ma pan jakies zlote srodki do przekonania, aby Grek byl bardziej niemiecki, a Anglik bardziej francuski?
      Prosze napisac.
      Na razie, jak Pan widzi nawet elity unijne zauwazaja, ze peka spojnosc w swiadomosci ludzi, a za chwile kazdy bedzie sie interesowal tylko tym co u niego na podworku. Jak do tego dojdzie, Schmidt i Smith wybiora politykow, ktorzy zaoferuja odejscie od UE.
      No i co wtedy?

      • 1. Kasa może wystarczyć jeżeli bogatsi będą płacić na biedniejszych bez gadania. Podałem przykład państw federacyjnych. Trzeba tylko wyłączyć propagandę o darmozjadach z PIGS. Oczywiście za kasą musi iść kontrola
        i myślę że tak czy inaczej w tym kierunku to zmierza.

        2. To nie jest jak w powieści “Fundacja” Asimova żeby można być pewnym upadku. Upadek nie jest na ogół nieuchronny, tylko kalkulacja w pewnym momencie mówi że
        lepiej opłaca się upaść. Dokładnie odwrotnie niż Pan pisze
        teraz wszędzie wszyscy powtarzają jak za panią matką
        że upadek UE jest nieuchronny, ja myślę że to tylko
        socjotechnika mająca na celu realizację scenariusza z punktu 1

        3. Polskie elity są sterowane m. in. przez Rosję i nie zależy im na stanie Polski. To do społeczeństwa należy
        jak się to rozegra i czy wyłoni się nowe elity rządzące. Ja nie jestem przekonany że Rosji odbudowa imperium się na pewno uda, tak prawdę powiedziawszy mają wg. mnie może z 60% szans.

        4. Patenty mają znaczenie i dla UE i dla USA, często dla
        UE nawet większe bo inne są reguły zgłaszania patentów w UE i USA.

        Grek nie musi być bardziej niemiecki, wystarczy że będzie na utrzymaniu Niemca, państwa federacyjne nie zawsze są jednorodne narodowo i kulturowo. Jak Grek nie będzie miał pieniędzy a Hiszpan pracy to chętnie zaakceptuje pomysły Niemca; odwrotnie gdyby mieli pieniądze i prace to nigdy by nie zaakceptowali czyjejś supremacji.

      • 1. No jakby to Panu wytlumaczyc, moze i kasa moglaby wystarczyc, ale z powodu prozaicznego faktu, ze jej w kasie nie ma na samym dlugu nie da sie tego ciagnac.
        Ze tez Merkel o tak prostym rozwiazaniu nie pomyslala, bedzie placic bez gadania, stuli po sobie uszy, a magiczna rozdzka wylaczy propagande o PIGS.
        Powtarzam zatem raz jeszcze, ryzykiem dla UE nie jest to ze wyjdzie z EURO ktorys z krajo Poludnia (PIGS). Ryzykiem jest, ze zrobia to Niemcy lub/i Holandia lub/i Finlandia. Niemieckie wybory federalne odbywaja sie jesienia 2013 roku i do tego czasu Merkel musi przekonac elektorat, ze dalsze finansowanie sie im oplaca. Zdecyduje wiec rachnek ekonomiczny, a nie sentymenty integracyjne. Waluta EURO jest projektem francuskim, a nie niemieckim. Dodatkowo Draghi dokunuje roszad w ECB pomniejszajac wplyw Niemcow na to co sie w banku dzieje.
        2. Znowu Pan nadinterpretuje. Napisalem, ze przetrwanie nie jest pewne. To nie to samo.
        Dla Polski byloby to niekorzystne, w zwiazku z czym warto o takim scenariuszu rozmawiac, a nawet na niego sie przygotowac.
        Wzmianka o nieuchronnosci upadku dotyczyla Sojuza.
        3. Po co Rosja mialaby sterowac drugoligowym krajem w UE, ktory na niewiele ma wplyw? Bardzo prawicowa to teza. 🙂
        Zgoda, ze elitom nie zalezy na stanie Polski, a tylko stanie wlasnego portfela. Jak sie spoleczenstwo obudzi to moze i cos sie zmieni. Na razie banda czworga ma sie swietnie.
        Jakich 40% brakuje wiec Rosji do zostania imperium?
        4. Pomija Pan Japonie, Chiny i Koree Pld. w liczbach patentow.
        A Niemiec lekka reka, bez szemrania zafunduje Grekowi emeryture, z usmiechem na nia pracujac. O slodka naiwnosci. 🙂

  3. 1. Można dodrukować i dać to dodrukowane, efektem będzie inflacja i transfer kapitału od bogatych (mających oszczędności) do biedniejszych. Tyle że Merkel nie chce drukować, no ale nie można mieć wszystkiego. Jak się chce integracji to trzeba ponosić koszty. Słusznie pisze Pan że waluta euro nie jest projektem niemieckim – została Niemcom narzucona wraz ze zgodą na ich zjednoczenie. Finansowanie biedniejszych krajów przez inflacje nie jest może najlepszym pomysłem ale na jakiś czas by działało. Oczywiście wraz ze subsydiowaniem biedniejszych trzeba by im wmontować w rządy jakiś swoich komisarzy coby te pieniądze które
    Niemcy im dadzą mądrze wydawali, np na niemieckie towary.
    2. Upadek sojuza też nie był nieuchronny, plajtneli bo mieli kilka
    niespodziewanych wydatków (np czarnobyl, afganistan, kłopoty ze spłatą kredytów po kryzysie naftowym) a mało dodatkowych dochodów.
    Sojuza można było utrzymać siłą, a rozwój byłby możliwy gdyby
    poszli ścieżką Deng-Xiao-Pinga. Na ich miejscu pokojowe “rewolucje” z lat 89-91 należało stłumić siłą i pójść drogą Chin.

    3. Bez przesady, nasz kraj nie jest żaden wyjątkowy. Oczywiste
    jest że Rosja steruje nie tylko nami ale i resztą strefy buforowej, zresztą z różnym powodzeniem. U nas wystarczy wyjąć z lodówki jakieś taśmy aby pogrozić palcem politykom którzy nieoczekiwanie nie chcieli czegoś tam sprzedać. Rosja usiłuje realizować odbudowę imperium poprzez środki uzyskane z eksportu surowców energetycznych, oczywiste jest wiec że jeśli jakiś kraj w strefie buforowej ma marzenia żeby być graczem na tym polu, to trzeba go uspokoić. Co Rosji może przeszkodzić ? Na przykład nowe źródła/surowce energetyczne. Poza tym władza tam też jest dość skorumpowana i jeśli wierchuszka będzie zbyt łagodna
    to się im system rozsypie od środka (przy wydatnej pomocy np CIA), dlatego muszą trochę zwiększyć zamordyzm, przydałoby się też
    trochę procesów pokazowych.

    4. Liczba patentów nie mówi nic o ich jakości, radzę się zaznajomić jakie warunki musi spełnić patent w USA, EU i Chinach i co z tego wynika. Poza tym chyba Pan wie że patenty są nie takie tanie (W EU postępowanie kosztuje min 3000 euro) wiec malych firm na nie nie stać a dużę patentują wszystko jak leci.
    Dlatego zawsze bawi mnie jak różne mędrki co o patentach nie mają
    pojęcia twierdzą że ilość patentów wyznacza poziom technologiczny danego kraju, w rzeczywistości ilość patentów zależy głównie
    od bogactwa danego kraju i srodkow na B/R a nie ma związku z ich jakością.

    Co do ostatniego zdania – Niemiec chętnie zafunduje
    Grekowi czy Polakowi emeryturę w wysokości 300 euro od 80 roku
    życia jeśli ten będzie przez całe życie kupował ich produkty
    i wykonywał podrzędne prace

    • 1. Mnie za to bawi, jak medrki powtarzaja do znudzenia keynesowa mantre helikopterowego Ben’a, ze wystarczy wydrukowac pierdyliony waluty, a problem magicznie zniknie.
      Drukuja UE, USA, Szwajcaria, Japonia a od 4 lat i jest coraz gorzej.
      Aby stalo sie to o czym Pan mowi, potrzebna jest inflacja placowa. Jak na razie kazdy ucieka realne aktywa i surowce. Efekt jest taki, ze po kieszeni najbardziej dostaja biedni, bo gwaltownie spada im “disposable income”.
      No, ale nie sadze zebym Pana przekona. Jesli fakty przecza teorii, tym gorzej dla faktow.
      2. Moim zdaniem upadek Sojuza byl nieuchronny, aczkolwiek zgadzam sie z Panem ze stlumienie zamieszek przeciagnelo by agonie. Chiny zaoferowaly opcje bogacenia sie, Sojuz tego nie oferowal. Subtelny szczegol, ale istotny.
      3. Polska jest o tyle wyjatkowa, ze takie tasmy posiada zarowno FSB, jak i BND oraz CIA.
      Rosja ma do uspokajania chyba bardziej istotne kierunki gdzie surowce moga zagrozic odbudowie imperium, niz Polska.
      4. Prosze zatem przestac sie wymadrzac i podac jakies weryfikowalne zrodlo danych przedstawiajace obraz “jakosci” R&D.
      Czy twierdzi Pan, ze Japonia i Korea Pld. posiada gorsza jakosc patentow niz USA/UE?
      Chiny juz teraz wydaja 1.75% PKB, a ma byc 2.2% PKB. Sa liderem w opanowaniu technologii ogniw slonecznych.
      Kilka takich lat i po przewadze technologicznej zachodu pozostana wspomnienia. Pan twierdzi, ze wszystko jest pod kontrola. Ja twierdze inaczej.

      Ciekawe tylko skad Grek czy Polak zarobi pieniadze na zakup niemieckich produktow? A moze tez zafunduje mu je Niemiec?

      • 1. Zatem kogo bardziej obciąża inflacja, bogatych czy biednych ? Jeżeli pieniądze tracą na wartości to oczywiste że więcej tracą ci którzy mają ich więcej. Oczywiście ci co mają całkiem dużo nie mają na ogół gotówki, ale np w Niemczech jest dosyć liczna klasa średnia.

        2. A nie oferował bo nie mógł czy dlatego że tak wybrano ?

        3. Owszem, ale kierunek na Polskę też jest dość istotny, proszę też sprawdzić gdzie ulokowane jest najwięcej sił zbrojnych po rosyjskiej stronie.

        4. Proszę nie wkładać mi do ust słów które nie powiedziałem.
        Twierdze że USA posiada znacznie gorszą jakość patentów niż UE ze względu na różnice zasad przyznawania patentów (po rozmowie ze znajomym urzędnikiem patentowym EPO).
        Dominacja zachodu leżała w przewadze
        i pewnej kulturze badań nauko-technicznych, to oczywiście przeszłość. Europa zbudowała swoją siłę wskutek przewagi technologicznej. Gdy społeczeństwo było syte, władza wolała wydawać pieniądze na social, administrację i konsumpcje zamiast na badania naukowe i to doprowadziło do regresu.

      • 1. Kowalski zarabia 10.000, a Nowak 3.000. Wydaja podobnie po 2.000 na jedzenie i mieszkanie. Jak koszty utrzymania wzrosna o 50% to Nowak zyje na styk, Kowalski wciaz ma 7.000 do wydania. Kowalski to Niemiec, a Nowak to Grek. Jasniej juz nie moge. Prosze sobie odpowiedziec, ktory zbiednial bardziej.

        2. A to w Sojuzie cos wybierano? Nie przypominam sobie.

        3. Prosze powiedziec, tylko nie ogolnikami.
        Miejsce dyslokacji i dywizja plus stan osobowy.

        4. No to widze, ze sie zgadzamy iz Europa przezarla dobrobyt, miedzy innymi stad problemy.
        Pierdylionami papieru niestety sie ich nie rozwiaze. Trzeba powrotu do systemu wartosci, ktory potege kontynentu zbudowal.

        Odnoszac sie do wartosci chrzescijanskich wlasnie to mialem na mysli. Powrot do cnoty oszczednosci, kultury pracy i jej poszanowania, oraz utemperowanie roszczeniowosci (socjalu), poszanowanie prawa.
        Pan natomiast na te wzmianke zdecydowal mi sie przypiac latke prawicowego klerykala.
        Na przyszlosc sugerowalbym ostrozniej z operowaniem stereotypami.

  4. 1. Jak koszty wzrosną o Połowę to obaj będą mieli 2/3 dawnej siły nabywczej. Dlaczego niby wydają podobnie – Kowalski wydaje na duże m5 np 3000 zl a Nowak 1000 bo go nie stać, jak sie im zabierze 1/3
    to w liczbach bezwzględnych Nowak straci mniej, poza tym ze względu na progresywna skale podatkową i pomoc społeczną szala korzyści przechyli się jeszcze bardziej na korzyść Nowaka, nie mówiąc już o tym że Kowalski który w skarpecie trzymał oszczędności straci z nich 1/3 a Nowak nic bo ich nie ma. Inflacja może służyć do redystrybucji dochodu i o to mi na początku chodziło, oczywiście nikt jej tak jak i innych form podatku nie lubi.

    2. No bez jaj, w 1991 KGB/FSB musiało wybrać kogo poprzeć i jaką drogę obrać, gdyby zrobili drugie Tienanmen to by się ZSRR nie rozpadł i różne amerakanofile miałyby problem.

    3. Proszę pogoglać za : Andrzej Wilk “Nowe oblicze armii rosyjskiej u granic RP”

    4. Te wartości o których Pan mówi występowały też w tradycji konfucjańskiej, ja mam alergię na Kosciół i “wartości katolickie”.
    Rola Koscioła w historii europy jest wg raczej negatywna
    i wybór innej religii dałby lepsze efekty. Europa naprawdę zaczeła
    dominować w czasach Oświecenia kiedy wpływy Koscioła spadły.
    Warto pamiętać że wcześniej nauka arabska stała na wyższym poziomie niż europejska. Wyplenienie Kościoła i powrót do oświeceniowych tradycji dałby Europie szanse na powrót do dawnej świetności. W stosunku do protestantów i anglikanów nie mam jednak aż tak negatywnego nastawienia.

    • 1. Probuje Panu pokazac, ze uleganie zludzie procentow i ekonomii Excelowej, nie zawsze daje pelny obraz sytuacji. Kowalski raczej w skarpecie nie trzyma oszczednosci, a juz na pewno nie niemiecki. Taki przywilej klasy sredniej, ze zazwyczaj maja aktywa, ktore generuja przeplywy. Nowak ma tylko dochod z pracy. Jest takie ladne powiedzenie: “Zanim gruby schudnie to chudy zdechnie”. 🙂
      Eksperymenty z inflacja dadza w kosc nie bogatym, co Pan sugeruje, ale nizszej klasie sredniej.
      Tak czy inaczej nastepna data w przedstawieniu “Ratujmy Euro” bedzie wyrok sadu w Karlsruhe.
      Poniewaz Polska zupelnie nie jest graczem w tej grze (o czym przekonal sie Tusk) i ma znikomy wplyw na wynik, powinna byc przygotowana na rozne scenariusze rozwoju sytuacji w UE. Ot taki sposob zarzadzania, zupelnie inny niz “jakos to bedzie” i przede wszystkim taki byl zamysl artykulu.

      2. Przecenia Pan wplyw KGB/FSB, a chyba niedocenia zaangazowania zachodu w korzystny dla siebie wynik rozpadu. Gdyby zachod nie przejal rynkow Europy Wschodniej, kto wie czy kryzys obserwowany obecnie nie mial by miejsca koncem lat 90-tych. Nadprodukcja dobr byla tak duza (podobnie jak i teraz), ze trzeba bylo to gdzies upchnac.
      Chiny byly w nieco innej sytuacji, o tyle ze macenie bylo utrudnione i Tienanmen skutecznie je ukrocil, no i sa daleko.
      Proba stlumienia “demokracji” w Europie Wsch. mogloby sie skonczyc dokladnie tym co widac obecnie w Syrii, a wczesniej w Libii/Egipcie.
      Na ten temat, mam inne zdanie niz Pan, tak czy inaczej historii zmienic sie nie da, wiec nie ma co kruszyc kopii moim zdaniem. I tak sie przeciez nie przekonamy. 🙂

      3. Faktem jest, ze Rosja ma zamiar inwestowac spore sumy w modernizacje armii, a takze przebudowuje struktury dowodzenia. To ze ten proces sie nie zakonczyl widac bylo w Gruzji.
      Dla polskich elit, preferujacych polityke milosci i pacyfizmu, wystarczajacym wiadrem zimnej wody na leb, powinno byc umieszczenie Iskandarow w Kaliningradzie i zapowiedziana ich modernizacja tak, ze poza zasiegiem beda tylko Bieszczady i czesc Dolnego Slaska.
      Reszta to juz kwestia wtorna.

      4. W konfucjanizmie wciaz te wartosci wystepuja, co KPCh najwyrazniej chce wykorzystac.
      Casus nauki arabskiej jest doskonalym przykladem na to ze nic nie jest na wieki.
      Na razie w Europie panuje socjalo-hedonizm podlany inzynieria spoleczna. Oswiecenia, ani widu ani slychu.
      Kosciol anglikanski to polityczny majstersztyk podporzadkowania wiary sprawom narodowym (podobnie zrobila Dania).
      Nie rozciaglabym wypaczen widocznych w polskim Kosciele na calosc. Katolicka Bawaria to przypadek na zupelnie drugim krancu.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.