Powrót do 49 województw – interesująca koncepcja SLD?

Idea powrotu do 49 województw jedynie pozornie stawia na głowie kwestię podziału administracyjnego kraju. W istocie bowiem ten podział był o wiele lepszy od nieszczęsnego rozmnożenia powiatów do liczby 380, w tym 314 powiatów ziemskich. Tamta administracja działała, przede wszystkim była obecna w umysłach ludzi jako „swojska” i rzeczywista. Co ważne – stanowiła ostateczną odpowiedź państwa polskiego na zmianę jego granic, poprzez adekwatne dostosowanie siatki podziału administracyjnego kraju do potrzeb różnego nasycenia regionów ludnością.

Tyle lat po jednej z nieudanych reform rządu Jerzego Buzka można zupełnie poważnie powiedzieć, że stworzenie nowej siatki powiatów było głupotą – uzasadnianą nawet argumentami „walki z komuną”. Reforma byłaby o wiele lepsza, gdyby dawne 49 województw zamieniono w powiaty, a nowe województwa najlepiej w jak najmniejszej liczbie – np. obecnie dostosowanej do NUTS-ów pierwszych (6 jednostek) Źródło [tutaj]. Gdyby rząd Buzka też tego nie spieprzył, kładąc na lata samorząd być może kraj rozwijałby się inaczej? No ale ani nie mamy silnych województw, ani nie mamy racjonalnej siatki powiatów – skutecznie rozmnożyliśmy administrację powiatową! Coś cudownego, raj dla samorządowców!

Oczywiście SLD jest sprytne i chce swoim pomysłem trafić do tzw. ludu, tj., do elektoratu miasteczek powiatowych, zwłaszcza tych zepchniętych z piedestału wojewódzkiej stołeczności – jest to kilkadziesiąt podmiotów. Mnóstwo stanowisk, mnóstwo etatów, olbrzymia ilość etatów w administracjach niezespolonych i zespolonych – cudowna sprawa, naprawdę genialne rozwiązanie.

Przy okazji można by rozwiązać problem metropolizacji – pojawiłyby się silne powiaty metropolitalne, grupujące w sobie potencjał miasta rdzeniowego i otaczających go gmin lub szeregu miast – aglomeracji zmuszonych do współpracy, o którą czasami jest bardzo trudno.

Rozwiązanie dotychczasowych powiatów – przewiałoby samorządy, co więcej w znacznym stopniu umożliwiłoby przetasowanie kadrowo-kompetencyjne, niemożliwe w obecnych realiach – stale wybieranych tych samych ludzi.

Co do województw – tutaj powstałby problem mechanizmu absorpcji środków unijnych, z pewnością opanowanie przeprogramowania Regionalnych Programów Operacyjnych na nową siatkę podmiotów stopnia pośredniego i zmniejszoną ilość regionów byłoby trudnym procesem, ale z pewnością można byłoby to rozwiązać. Natomiast jest oczywistym, że nowe województwa – czyli 49 powiatów, to nie byłyby podmioty powołane do formułowania polityki rozwoju w regionie a jedynie do lepszego zarządzania sprawami mikroregionu – rozumianego jako skupienie otoczenia wobec względnie dużego miasta. Polityka rozwoju, a tym samym rozdział środków – pozostałby w Regionie (wg. NUTS), co powodowałoby, że rozdział środków wewnątrz regionu mógłby być jeszcze trudniejszy niż dzisiaj. Obecnie dzieje się to z klucza politycznego pochodzenia poszczególnych członków zarządu województwa, przewodniczących Sejmików i co ważniejszych radnych. Te gminy, z których pochodzą ci samorządowcy z zasady przeważnie dostaną więcej środków pomocowych od innych gmin. Można to sobie stosunkowo łatwo sprawdzić – robiąc mapę okręgów wyborczych i rozmieszczenia środków unijnych – warto się pokusić o mikroanalizę w ramach swoich okręgów wyborczych. Oczywiście nie jest łatwo o dane, ale warto sobie pogrzebać. To nie tylko otworzy czytelnikom oczy, ale może po prostu spowodować złe samopoczucie i złość.

Szkoda, że SLD nie przedstawiło dokładnie w projekcie ustawy na czym taka zmiana miałaby polegać. Jeżeli rzeczywiście, byłoby tak, że nowe województwa – zajmowałyby się zrównoważeniem rozwoju na swoim terenie, miałby środki własne oraz stanowiły coś więcej niż słabe w swojej istocie ustrojowej Powiaty – to warto nad tą propozycją pomyśleć. Warunkiem brzegowym musi być zachowanie formułowania polityki rozwoju w regionach. Warto także pomyśleć o zabezpieczeniu unitarności terytorialnej państwa – gdyby komuś kiedyś przyszła ochota na secesję, żeby nie miało to najmniejszego sensu i nie było możliwe z powodów wykluczenia ustrojowego tak jak obecnie. Trzeba pamiętać, że w naszych realiach – przekleństwa braku ciągłości terytorialnej państwa na praktycznie połowie terytorium musimy dbać o odgórne – administracyjne tworzenie jednostek zasadniczego administracyjnego podziału państwa, w których może rozwijać się samorząd terytorialny – jedno drugiemu nie przeszkadza, jednakże tworzyć jednostki administracyjne – może zawsze tylko i wyłącznie Rada Ministrów – Sejm, albowiem Rzeczpospolita jest i pozostanie państwem unitarnym.

Największą szansą tej reformy byłoby jednak de facto upodmiotowienie sprawy metropolitalnej – powiat byłby województwem, a jego władze władzami metropolii – co by rozwiązało chyba wszystkie problemy z metropolitalnością na mapie kraju.

2 thoughts on “Powrót do 49 województw – interesująca koncepcja SLD?

  • 17 grudnia 2013 o 12:58
    Permalink

    Mam jeszcze w pamięci, expose, desygowanego na stanowisko… p.L. Millera, nie pomnę który był to rok – strzelam, 2002? .Pora roku – to była na pewno jesien, pazdziernik?. “Serce rosło”, gdy słuchałem “kompetentnego” p. Millera, a juz zwłaszcza po “czarnej nocy”, rządów solidarnościowych i nieudacznika Buzka, notabene , dyletantem w “polityce i gospodarce, pozostał do dzis. Wracam do SLD i ówczesnego Millera, te buńczuczne słowa o “prawdziwym mężczyznie,” który to “kończył będzie” w … był tez czas kiedy to szukał “swojego’ miejsca w Samoobronie” u śp.+ A. Leppera, nie umniejszając roli, zdolnego i ambitnego polityka jakim był Lepper i z nawałą “jaśnie oświeconych”, nowych polaków. Doprawdy trzeba być niezłym “magikiem”, by dostrzec istotne róznice pomiędzy np. PO i SLD.Czy to w gospodarce czy polityce zagranicznej. Pryncypia posostają tożsame.

    Odpowiedz
  • 17 grudnia 2013 o 16:35
    Permalink

    jedna rzecz kolacze mi sie w glowie: na ile jest to powazna propozycja SLD, na ktorej SLD rzeczywiscie bedzie chcialo uczynic np istote swojej kampanii wyborczej (pamietajmy, ze to, co wciaz wiemy o SLD to sa te rzady Leszka Millera z manualnym rzadzeniem oraz totalna korupcja, ktorej Miller nie upilnowal: lub czasopisma, lapowka Rywina, dzialania Kwiatkowskiego, wspolpraca Sobotki z mafiosami) a na ile jest to jedynie balon probny, aby zwrocic na siebie wreszcie uwage ?
    to drugie to nawet moze i cenne, bo juz wszyscy chyba mamy dosyc alternatywna wersje historii Polski tak pracowicie nam dopracowana w szczegolach przez Jaroslawa Kaczynskiego i jego dwor, gdzie nawet 13 grudnia nie stanowi holdu dla ofiar stanu wojennego (Jaroslaw niewatpliwie do ofiar stanu wojennego nie nalezal), ale nawet do opluwania ich (czy sie komu podoba czy nie – Michnik i Mazowiecki stanowili rdzen opozycji anty-komunistycznej, dwie zupelnie rozne postacie, przykro mi, ze Macierewicz i inni nie zaistnieli i nie przebili sie do swiadomosci spolecznej, ale tak bylo i nie oszukujmy, ze bylo inacej)

    jesli ma to byc powazna propozycja, to jest ona niedopracowana, mnie te 49 wojewodztw zle sie kojarzy, bo pamietam z czasow Gierka i wszystkie mankamenty tamtego rozwiazania: 1.rozbicie sily terenu (tych 49 gensekow trzymalo siebie w szachu) 2.obecnie kilku szefow – choc raczej prezydentow miast, nie wojewodztw – ma iscie gierkowska manie pozostawienia po sobie “pomniczkow”, wiec rzucaja sie na jakies bezsensowne slomiane inwestycje – jak bedzie 49 wojewodztw nie zaleje nas fala takiego wlasnie leczenia kompleksow ? Filharmonia w Skierniewicach ? Ekstraklasa lub co najmniej I liga w Tarnobrzegu ? 3. kazda wladza bedzie sie potrzebowala umocnic, wiec stworzy maksymalna biurokracje w kazdej wsi i zagrodzie.
    Choc – blagam – wprowadzcie przedtem JOWy

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.