• 17 marca 2023
    • Paradygmat rozwoju

    Powrót do 49 województw – interesująca koncepcja SLD?

    • By krakauer
    • |
    • 16 grudnia 2013
    • |
    • 2 minuty czytania

    Idea powrotu do 49 województw jedynie pozornie stawia na głowie kwestię podziału administracyjnego kraju. W istocie bowiem ten podział był o wiele lepszy od nieszczęsnego rozmnożenia powiatów do liczby 380, w tym 314 powiatów ziemskich. Tamta administracja działała, przede wszystkim była obecna w umysłach ludzi jako „swojska” i rzeczywista. Co ważne – stanowiła ostateczną odpowiedź państwa polskiego na zmianę jego granic, poprzez adekwatne dostosowanie siatki podziału administracyjnego kraju do potrzeb różnego nasycenia regionów ludnością.

    Tyle lat po jednej z nieudanych reform rządu Jerzego Buzka można zupełnie poważnie powiedzieć, że stworzenie nowej siatki powiatów było głupotą – uzasadnianą nawet argumentami „walki z komuną”. Reforma byłaby o wiele lepsza, gdyby dawne 49 województw zamieniono w powiaty, a nowe województwa najlepiej w jak najmniejszej liczbie – np. obecnie dostosowanej do NUTS-ów pierwszych (6 jednostek) Źródło [tutaj]. Gdyby rząd Buzka też tego nie spieprzył, kładąc na lata samorząd być może kraj rozwijałby się inaczej? No ale ani nie mamy silnych województw, ani nie mamy racjonalnej siatki powiatów – skutecznie rozmnożyliśmy administrację powiatową! Coś cudownego, raj dla samorządowców!

    Oczywiście SLD jest sprytne i chce swoim pomysłem trafić do tzw. ludu, tj., do elektoratu miasteczek powiatowych, zwłaszcza tych zepchniętych z piedestału wojewódzkiej stołeczności – jest to kilkadziesiąt podmiotów. Mnóstwo stanowisk, mnóstwo etatów, olbrzymia ilość etatów w administracjach niezespolonych i zespolonych – cudowna sprawa, naprawdę genialne rozwiązanie.

    Przy okazji można by rozwiązać problem metropolizacji – pojawiłyby się silne powiaty metropolitalne, grupujące w sobie potencjał miasta rdzeniowego i otaczających go gmin lub szeregu miast – aglomeracji zmuszonych do współpracy, o którą czasami jest bardzo trudno.

    Rozwiązanie dotychczasowych powiatów – przewiałoby samorządy, co więcej w znacznym stopniu umożliwiłoby przetasowanie kadrowo-kompetencyjne, niemożliwe w obecnych realiach – stale wybieranych tych samych ludzi.

    Co do województw – tutaj powstałby problem mechanizmu absorpcji środków unijnych, z pewnością opanowanie przeprogramowania Regionalnych Programów Operacyjnych na nową siatkę podmiotów stopnia pośredniego i zmniejszoną ilość regionów byłoby trudnym procesem, ale z pewnością można byłoby to rozwiązać. Natomiast jest oczywistym, że nowe województwa – czyli 49 powiatów, to nie byłyby podmioty powołane do formułowania polityki rozwoju w regionie a jedynie do lepszego zarządzania sprawami mikroregionu – rozumianego jako skupienie otoczenia wobec względnie dużego miasta. Polityka rozwoju, a tym samym rozdział środków – pozostałby w Regionie (wg. NUTS), co powodowałoby, że rozdział środków wewnątrz regionu mógłby być jeszcze trudniejszy niż dzisiaj. Obecnie dzieje się to z klucza politycznego pochodzenia poszczególnych członków zarządu województwa, przewodniczących Sejmików i co ważniejszych radnych. Te gminy, z których pochodzą ci samorządowcy z zasady przeważnie dostaną więcej środków pomocowych od innych gmin. Można to sobie stosunkowo łatwo sprawdzić – robiąc mapę okręgów wyborczych i rozmieszczenia środków unijnych – warto się pokusić o mikroanalizę w ramach swoich okręgów wyborczych. Oczywiście nie jest łatwo o dane, ale warto sobie pogrzebać. To nie tylko otworzy czytelnikom oczy, ale może po prostu spowodować złe samopoczucie i złość.

    Szkoda, że SLD nie przedstawiło dokładnie w projekcie ustawy na czym taka zmiana miałaby polegać. Jeżeli rzeczywiście, byłoby tak, że nowe województwa – zajmowałyby się zrównoważeniem rozwoju na swoim terenie, miałby środki własne oraz stanowiły coś więcej niż słabe w swojej istocie ustrojowej Powiaty – to warto nad tą propozycją pomyśleć. Warunkiem brzegowym musi być zachowanie formułowania polityki rozwoju w regionach. Warto także pomyśleć o zabezpieczeniu unitarności terytorialnej państwa – gdyby komuś kiedyś przyszła ochota na secesję, żeby nie miało to najmniejszego sensu i nie było możliwe z powodów wykluczenia ustrojowego tak jak obecnie. Trzeba pamiętać, że w naszych realiach – przekleństwa braku ciągłości terytorialnej państwa na praktycznie połowie terytorium musimy dbać o odgórne – administracyjne tworzenie jednostek zasadniczego administracyjnego podziału państwa, w których może rozwijać się samorząd terytorialny – jedno drugiemu nie przeszkadza, jednakże tworzyć jednostki administracyjne – może zawsze tylko i wyłącznie Rada Ministrów – Sejm, albowiem Rzeczpospolita jest i pozostanie państwem unitarnym.

    Największą szansą tej reformy byłoby jednak de facto upodmiotowienie sprawy metropolitalnej – powiat byłby województwem, a jego władze władzami metropolii – co by rozwiązało chyba wszystkie problemy z metropolitalnością na mapie kraju.