Polityka

Powolna erozja Prawa i Sprawiedliwości?

 Wydarzyła się rzecz od pewnego czasu symptomatyczna, otóż z Prawa i Sprawiedliwości wykruszył się pan poseł nie ważne jakiego imienia i nazwiska – nie jest wart uwagi jako osobowość polityczna oraz prawdopodobnie też jako człowiek jak chyba prawie każdy w Prawie i Sprawiedliwości z wyjątkiem jednego obiecującego posła z Krakowa. Odchodzący z Prawa i Sprawiedliwości złożył równolegle rezygnację z członkostwa w partii i jej klubie parlamentarnym. W ten sposób ten pan rozpoczął własną drogę polityczną pod hasłami m.in.: odważnych zmian i nie wydawania 6 mln złotych na koncert znanej Amerykańskiej wokalistki na Stadionie Narodowym. Mniejsza z nim i jego powodami, warto życzyć mu wszystkiego najgorszego, żeby mu się nic nie udało, najlepiej żeby złożył mandat i przestał zajmować czas opinii publicznej swoimi stanowiskami i opiniami. Szczególnie tutaj niepokoi bowiem kierunek w jakim ta osoba deklaruje polityczne podążanie, jednakże nie można opierać się na plotkach, żeby nie zrobić nikomu nawet w sposób dorozumiany krzywdy, chociaż ten ktoś sam słownie krzywdził zdrowy rozsądek opinii publicznej.

Abstrahując od dążeń politycznych tego pana musimy bacznie przyglądać się wszystkim nowym próbom tworzenia „poziomek” na prawicy – konkurencyjnych wobec jej mainstreamu, albowiem to może pachnieć próbą odtworzenia w Polsce jakieś efemerycznej partii narodowej nawiązującej nie wiadomo do czego i do kogo ponieważ o żadnej ciągłości tutaj nie może być mowy. Bez jasnego określenia idei nie jest możliwe myślenie o tworzeniu partii politycznej, czy też nawet stowarzyszenia mającego cele polityczne. Chyba, że za rogiem niesiona na barkach tysięcy młodych ludzi w konfederatkach czeka „atrapa” jednej z nieszczęsnych trumien rządzących Polską od zarania jej odnowionej niepodległości.

Trzeba ustalić pewne fakty i być pryncypialnym. Jeżeli ktokolwiek kiedykolwiek należał do Prawa i Sprawiedliwości w czasach, w których rządził tą partią pan Jarosław Kaczyński – ten nigdy nie zmyje z siebie odium legitymizowania działań opartych na kreacji fikcji smoleńskiej. Co jest szkodliwe samo przez się, dla kwestii katastrofy smoleńskiej a w konsekwencji dla pozycji międzynarodowej Polski, w tym w szczególności dla naszych stosunków z potężnym Imperium na wschodzie. Za to nie może być przebaczenia i carte blanche na powrót do polityki, jeżeli przez jakiś czas sypiąc głowę popiołem pluło się w jeszcze niedawno wychwalane gniazdo.

Należy cieszyć się, że zgniła jabłoń strąca swoje zepsute owoce, czy też same odpadają – jednakże jabłko zawsze niedaleko pada od jabłoni. Tutaj nie może być litości, humanizacji, przejścia z obozu do obozu. Tych ludzi jako polityczne odpady trzeba z polityki wyeliminować – wysyłając ich na polityczną emeryturę a co niektórych otoczyć niesławą, albowiem w trakcie swojej świetności – jak mieli rozwinięte skrzydła nie przysłużyli się sprawie polskiej.

Przechodzenie z partii do partii, tworzenie z kolegami i koleżankami (których czcigodne miejsca w których plecy tracą swoją szlachetną nazwę przyzwyczaiły się do bardzo wygodnych sejmowych foteli) – kolejnych efemeryd politycznych to przekleństwo naszego systemu politycznego. Jest to jednak cena wolnego mandatu nieograniczonego instrukcjami wyborców. Parlamentarzyści reprezentują bowiem nie dany okręg, miasto czy powiat, ale każdy jest reprezentantem Narodu. Bez odpowiedniego aparatu wyborczego nie mają szans na reelekcję, ponieważ żadna lokalna inicjatywa wyborcza nie ma szans przekroczyć progu wyborczego (poza mniejszością niemiecką – liczoną na innych zasadach). Chociaż w tym wypadku może to i dobrze, że prawica mnoży się przez podział? Przecież już kiedyś tak było, że mieliśmy na scenie politycznej cały szereg małych prawicowych partii, ruchów i konfederację nawet! Wszystkie one nie potrafiły nic konkretnego wydać z siebie do czasów objęcia całości swoją „wielką ideą” przez pana Kaczyńskiego.

To mnożenie przez podział bardzo osłabi wynik docelowy Prawa i Sprawiedliwości, jako partii wiodącej na prawicy. Doskonale zdaje sobie z tego sprawę każdy, w tym na pewno pan Jarosław Kaczyński. Być może rozłamowcy i odszczepieńcy różnej maści – z wcześniejszych i późniejszych odrzutów – liczą na jakieś wielkie zjednoczenie prawicy przed wyborami? Najpierw „pokażą siłę” w wyborach do Parlamentu Europejskiego, po których się zobaczy kto będzie mógł się cieszyć i ci panowie i panie usiądą do wspólnego stołu wynegocjować nowe zasady współpracy w ramach wielkiej, zjednoczonej koalicji?

Jeżeli nie, a na to się nie zanosi albowiem wiadomo kto jest pewien wygranej, a jak się znowu nie uda – jest w sytuacji idealnej ma na kogo zdradzić – całe szeregi zdrajców wewnętrznych! To powstaje szansa na stworzenie nowej dużej partii prawicowej – mającej nieco inną twarz niż w sumie socjalna i zamroczona mgłą smoleńską prawicowa prawica. Jeżeli bowiem wszyscy odszczepieńcy, być może w połączeniu z częścią lub nawet całością ruchu ludowego – połączyli siły, to mogą odebrać prawicowej prawicy sporo głosów. Ideą spajającą nową efemerydę byłaby odgrzewana atrapa jednej z nieszczęsnych trumien rządzących Polską od zarania jej odnowionej niepodległości.

W sumie to bardzo proste – wystarczy mieć ludzi, najlepiej takich, którzy zbyt wiele niż „nawalić się piwem” i „poheilować” sobie (oczywiście po słowiańsku) nie oczekują. Do tego działaczy skadrowanych w całym kraju, których łączy chęć utrzymania sejmowych foteli, przychylną telewizję, do tego odrobinę pieniędzy i piękną starą ideę – pokazującą, że jest się prawdziwym Polakiem z monopolem na prawdziwą Polskę w imię Polski no i oczywiście Boga, ale nie za bardzo, bo wiadomo, że tenże nieszczególnie trafnie wybrał sobie narodowość podczas wizyty na ziemi 2013 lat temu…

Na pewno będzie można się cieszyć, jeżeli Prawo i Sprawiedliwość rozpadnie się doszczętnie (uwaga podobnie można się cieszyć, jeżeli ten sam los spotka wszystkie inne partie obecne dzisiaj w parlamencie), jednakże widmo pojawienia się bardziej radykalnej atrapy prawicowego tchnienia poprzez dostawienie dawnej idei do okrzyków nienawiści już przeraża.

W każdym bądź razie życzmy naszym obecnym politykom – poza nielicznymi wyjątkami jak najgorzej i jak najszybszego zakończenia „karier” politycznych. Potrzebujemy zmiany pokoleniowej, mentalnej i środowiskowej.

8 komentarzy

  1. na początku proponowałbym mieć wizję jakiegoś nowego ugrupowania stanowiącego jakąś nową jakość, która miałaby chociaż minimalną szansę na wprowadzenia do polityki czegoś nowego i niepowiązanego z istniejącym układem, a dopiero potem życzyć istniejącym najgorszego. To po pierwsze -paskudne podejście do bądź co bądź ale wybranych przez elektorat, a po drugie niepragmatyczne ponieważ zachowanie ciągłości władzy to jeden z najważniejszych priorytetów państwowości.

    • Od końca: jeżeli lider tych co go jako elektorat wybrali mówi że większość Polaków wybierających nie jego się pomyliła 🙂 a on był na proszkach i podobne brednie – to tym samym sposobem otwiera pole do braku tolerancji i nienawiści. Bo jeżeli ja źle wybrałem to znaczy że jestem głupi? Mam tolerować jego i jego przydupasów? Do jakiego momentu? Aż zamknie mnie na stadionie jak w Chile? Więc swój argument o szacunku proszę wsadzić głęboko w … sumienie tegoż lidera, który pozwala sobie twierdzić że większość POlaków się pomyliła 🙂 bo jeżeli on ma prawo tak mówić o większości to ja mogę mówić o wybranej mniejszości że to debile i idioci (przeważnie podpadają pod te terminu medyczne). Aspekt bycia wybranym jako uświęcenie demokratycznego mandatu przez Naród w relacjach z tymi ludźmi nie ma znaczenia – mierzymy bowiem ich miarą.
      Po drugie z zasady nie ceni się zdrajców i odszczepieńców. Mogą składać mandaty jak zmieniają partię – wówczas może nawet zyskają szacunek. Nie widzę powodu szanować kogoś kto przez kilka lat popierał roz…e Polski tylko dlatego bo nagle przejrzał. Zarówno prezes, jego przydupasy jak i odszczepieńcy wszyscy (z wyjątkiem jednego posła z Krakowa) skażeni tą myślą szaleńca są winni rozbijania Polski i kłamstw w sferze publicznej. Czas podchodzenia do tych zbójów w rękawiczkach minął. Nazywajmy zło złem, głupotę głupotą, głupców głupcami a kłamców kłamcami.
      Po trzecie – czyli dotarliśmy do początku – tak jak najbardziej taka wizja jest – wielkiej zjednoczonej lewicy jako realnej alternatywy politycznej dla społeczeństwa.
      Nie ma litości dla zdrajców państwa, którzy wolą od Polski swojego poronionego idola czy też wodza. Oni już wybrali – my im dziękujemy.

      • dziękuję za odpowiedź, ale po co tyle jadu i złości. Mam nadzieję, że to nie objaw bezradności i bezsilności. Chyba mnie Pan do końca nie zrozumiał. Nie jestem wojującym zwolennikiem żadnego obozu politycznego. Pragmatyzm i chęć życia w normalnym kraju przemawia przeze mnie- to tylko tyle i może aż tyle. Jezeli chodzi o zjednoczona lewicę …. nie przekonuje mnie Pan ani trochę. Nie są w stanie się uwolnić od zobowiązań historycznych /tak, tak to już historia/. Marzy mi się grupa zdeterminowanych ludzi, która spędziła trochę czasu za tą lepszą granicą, wie jak wygląda normalne życie i potrafiłaby coś zrobić w naszym kraju, aby zmniejszyć różnice, które nas dziela od starej Europy.

        • Szanowny panie! Nie mam wpływu na pana percepcję, ale jeżeli to co napisałem uważa pan za jad lub złość to znaczy się że ani jednego ani drugiego jeszcze pan nie doświadczył. Nic mi do pana myślenia – znam wielu zwolenników prezesa, którzy ze zdumieniem pewnego dnia otwierają oczy, ale … część przyjaciół już nie podaje im ręki. Chodziło mi o zaakcentowanie skali aberracji tj. pełnego odwrócenia realiów. Z tak podłym i parszywym przeciwnikiem który chce podpalić nasz dom mamy pełne prawo walczyć jego metodami i metodami jeszcze bardziej brutalnymi. Dla mnie 3 lata absurdu wystarczą.

  2. Znowu mnie Pan nie zrozumiał… Należy zacząć od edukacji elektoratu-całego elektoratu, a nie wylewać wiadro z fekaliami na każdego kto tylko pojawi się w rejonach nieakceptowalnych przez Pana percepcję. Dodatkowo potarzam nie jestem zwolennikiem JK ani jego wizji- chciałbym po prostu żyć w normalnym kraju – czy to tak dużo?

    • Ja doskonalę pana rozumiem, nie ma znaczenia jakie ma Pan poglądy – proszę mieć jakie Pan uważa. Co do edukacji elektoratu – staramy się jak możemy, w tym używając jak to pan określił “fekaliów”. Będzie nam łatwiej jeżeli szanowny pan się przyłączy. Zachęcam do publikacji – proszę przysłać swój tekst do redakcji.

      • Dziękuję za zaproszenie i przy okazji życzę więcej zrozumienia i tolerancji dla wszystkich, nawet tych których Pan nie lubi. To najlepsza droga do dokonywania zmian. Dobre słowo ma większą siłę niż potok inwektyw.

        • Szanowny Panie! ja jedynie używam języka i sposobu argumentacji lidera opcji politycznej (i jego kręgu apologetów w tym byłych) który uzurpuje sobie prawo do prawdy a nawet monopol na nią. Jeżeli on tak robi? To ja też mogę. Nawet czasami muszę – ponieważ normalni ludzie, którzy chcą żyć normalnie tak jak pan – zapominają z jaką hydrą mają do czynienia – to tam jest źródło wszelkiego zła. Skończył się czas udawania że nie ma problemu, że ci smutni panowie po prostu są radykałami. Na cyniczne chamstwo, kłamstwa i obłudę trzeba reagować jeszcze większym i jeszcze bardziej cynicznym kłamstwem chamstwem i obłudą! Zwalczajmy przeciwnika jego własną bronią. Więc dziękując za życzenia serdecznie zapraszam do współpracy.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.