Soft Power

Powielanie hasła „wojna z Rosją” w mediach musi zastanawiać

 Coraz częściej w polskich i zachodnich mediach pojawia się hasło „wojna z Rosją”, najczęściej w formule cytatu jakiejś wypowiedzi głowy państwa, ministra lub generała, jednakże stosunkowo często są to już tylko słowa ekspertów i dziennikarzy. Najgorzej, jeżeli tego typu zwrotem frazeologicznym, jako kluczem zaczynają się posługiwać zwykli ludzie. Patrząc po portalach internetowych głównego nurtu, jak również słuchając najważniejszych mediów, nie można udawać, że się tych sformułowań nie słyszy. Szokiem jest ich występowanie w mediach społecznościowych. Dodajmy – istotnie powszechnie. Co więcej, widać to po zapytaniach w Internecie – jedna z zauważalnych fraz to „czy będzie wojna z Rosją?” – podawana w różnej składni i z różną starannością, jednakże kontekst jest ten zawsze trafiony.

To musi zastanawiać, ponieważ jest to nic innego jak budowanie przy użyciu miękkich narzędzi wpływu publicznego, odpowiedniego nastroju, być może w jakimś zakresie przygotowującego społeczeństwa Unii Europejskiej, w tym w szczególności Polski do retoryki wojennej? Nie można tutaj wykluczyć żadnego scenariusza, zwłaszcza że przed Olimpiadą w Sochi, czegoś takiego nie było w zasadzie w ogóle, poza wyspecjalizowanymi portalami analitycznymi i wojskowymi. Później jak nastąpiło zmasowane i skoordynowane szkodzenie Rosji, na czele z nielegalnymi sankcjami, doszło do nasilenia retoryki antyrosyjskiej. Właśnie dzisiaj obserwujemy nasilenie i kulminację tego wszystkiego.

Ataki propagandowe na Rosję mają zawsze dwa cele równoległe, po pierwsze chodzi o kreowanie określonego obrazu Rosji na zewnątrz, po drugie o podjęcie próby wpłynięcia na wewnętrzne sprawy w Rosji, poprzez udane moderowanie nastrojami mieszkańców Federacji. Wcześniej, gdy sprawa dotyczyła dramatycznego incydentu z Malezyjskim samolotu cywilnego, wszystkie oczy były zwrócone na Rosję, jako na kraj, „któremu coś miało się wydarzyć”.

Dzisiaj jest podobnie, tylko wchodzimy na kolejne stadium, w którym nie ma już znaczenia w ogóle żadna interakcja z Rosją, dochodzi do powtarzania tezy o wojnie, co jest równoważne z obrazem Rosji jako wroga, agresora, kraju który nam zagraża. Jeżeli ktoś ma jakieś wątpliwości, niech wróci do tego, czym się zajmowano na szczycie NATO, gdzie Rosja była wymieniana praktycznie przez wszystkie przypadki. Te komunikaty w sposób naturalny podchwyciły media wszelkiego rodzaju, a w konsekwencji mamy do czynienia z chmurą informacyjną, będącą prawdziwym natłokiem informacji dotyczących wszelkich możliwie źle kojarzących się kwestii w kontekście Rosji, jako zagrożenia. Jeżeli pośrednim celem tego szczytu było wykreowanie Federacji Rosyjskiej jako zagrożenia dla NATO, to rzeczywiście się to udało.

Na obecnym etapie powstaje pytanie, czy chodzi o to, żeby eskalować emocje do poziomu, który uzasadni np. zbrojenia i inwigilację oraz zamordyzm zachodnich społeczeństw – w strachu przed Rosją, czy też tak naprawdę mamy dopiero do czynienia ze wstępem do czegoś większego? Skoro bowiem powszechnie wiadomo, że „Rosja jest agresorem” i „ma złe zamiary”, to nawet w przypadku sprowokowania dowolnego incydentu, których przecież nie brakuje, sytuacja będzie przedstawiona dla opinii publicznej w sposób wyjątkowo klarowny. Bez względu co się stanie, zawsze to będzie „wina” Rosji.

W tych warunkach nie może być mowy o tym, żeby w sposób racjonalny rozmawiać o relacjach z Federacją Rosyjską, ta panika rusofobiczna, miała to głównie za cel, żeby uniemożliwić dialog wewnątrz państw natowskich i pomiędzy nimi. Dzisiaj jeżeli ktoś będzie nawet po cichu mówił o naglącej konieczności zdjęcia nielegalnych i niesprawiedliwych sankcji z Rosji, to natychmiast można go bardzo skutecznie zakrzyczeć, albo udawać że danego głosu nie ma. To jest siła chmury informacyjnej oddziałującej na umysły. Wyzwolona zostaje pewna samokontrola, w której większość osób racjonalnie myślących woli się nie wychylać, żeby nie być jako pierwsi pod obstrzałem retoryki oskarżającej o wszystko ze zdradą na czele.

Jesteśmy więc w trudnej sytuacji jako państwo i jako Sojusz, albowiem widać, że ktoś gra piłką na naszym boisku, co więcej, że piłka ma zdalne sterowanie i ktoś bardzo z jednej strony przybliżył bramkę do połowy boiska.

Dokąd to ma nas zaprowadzić? Ci, którzy byli ostatnio pod Moskwą, chwilę później poznawali piękno Dalekiej Północy, która w Rosji jest wyjątkowo piękna i malownicza. Kilka filmów o tym zrobiono, warto obejrzeć i zawsze o tym pamiętać zanim się szczuje do wojny.

7 komentarzy

  1. Zwiedzanie dalekiej Północy Rosji może nie być nikomu dane, jak szaleńcy nacisną guziki …

    Może być jeszcze gorzej niż było przed 70-ciu laty.

    Całą nadzieję niesie w sobie Donaldzie Trump.

    To może być naprawdę dobra zmiana dla świata.

  2. Jedynie inna “wojna” moze stac sie ratunkiem. Np. nalot Obcych na Skandynawie.

  3. Władymir jesteśmy z Tobą i Wielkim Narodem Rosyjskim!Psy szczekają,karawana idzie dalej!

  4. wiadomo Rosja jest ofiarą i nie da się tego ukryć.Czyzby znowu moze stać sie najgorszego o co tu juz chodzi i gdzie zdrowy rozsądek? zachod a zwlaszcza us otacza bazami FR pchaja do wojny nas Polakow,osaczona bedzie się bronić Rosja,a
    co sie stanie z nami czy ktos pomyslal o tym?
    Czy w tym szalenstwie i obledzie jest miejsce na rozum….

  5. Oprócz tego co opisuje Autor, pierwsze skrzypce gra niusiarnia, która nakręca atmosferę i w tym celu jest szkolona. TV to pogodna, radosna sieczka i ewentualną wojnę przedstawia w podobny sposób. Młodzi wychowani na grach tak to przyjmują i czasami odnoszę wrażenie, że wręcz czekają na wojnę przynajmniej będzie jakaś rozrywka.
    O taką atmosferę dbają politycy i to nie ci z ekranów TV a ci z tylnego siedzenia.

  6. NIE ROBIMY PRZEDRUKÓW BEZ ZGODY WŁAŚCICIELI PRAW AUTORSKICH. POZDRAWIAM WEB. JÓZ.

  7. CENZURA. WEB. JÓZ.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

10 + 18 =