Polityka

Potrzebujemy zabezpieczeń dla naszej demokracji

 Potrzebujemy zabezpieczeń dla naszej demokracji przed tymi, którzy chcą jej zaszkodzić, którzy nie zawahają się jej obalić – w imię własnych partykularyzmów! W demokracji można i trzeba tolerować wszystkie poglądy, ale nie może być wolności dla wrogów wolności! (Louis Antoine Léon de Saint-Just). Demokracja ślepa na własne słabości się nie obroni przed wilkiem w owczej skórze – chowającym swoje ostre kły i pazury pod płaszczykiem grzeczności, zdolnym natomiast do wylania z siebie morza jadu – natychmiast, gdy tylko ma z tego korzyść.

Bez względu na to, w jaki sposób byśmy oceniali przełom „Okrągłego Stołu” – to był on olbrzymim sukcesem, nawet, jeżeli okupionym kontraktowym utrwaleniem pozycji znacznej części elity dawnego reżimu w nowych realiach! Był to naprawdę pierwszy i jedyny przypadek, kiedy Polacy mądrze zdecydowali i kierując się tak rzadkim dla nas pragmatyzmem – wybrali spokój, rozsądek i odpowiedzialność! Jeżeli komuś ten model, w jakim obecnie funkcjonujemy się nie podoba, a naprawdę nie podoba się on wielu, w tym piszącemu te słowa, a zna lepszy – lub przynajmniej wie jak go uzdrowić, poprawić, pozbawić wad – niech o tym mówi i pisze ile chce, jednakże bez podpalania państwa. Nie można powiedzieć, że się nie uznaje tej rzeczywistości, która jest obecnie, że nie uznaje się demokracji, wyborów, ich wyników i reguł – mówiąc, ze się zrobi coś lepszego – pod warunkiem, że się zdobędzie władze! Przecież to jest utopia i eksperymentowanie w imię autorytetu, którego w tej chwili w kraju nie ma. Owszem, gdyby był obecnie w Polsce ktoś, kto ponad podziałami mógłby wszystkich – przynajmniej skłonić do wysłuchania tego, co ma do powiedzenia, można by było zdecydować się na jakiś eksperyment. Jednakże takiego kogoś nie ma, albowiem ten kraj ma wyjątkowego pecha do wielkich ludzi! Co więcej i to chyba zdecydowanie ważniejsze – nie ma okoliczności nadzwyczajnych takie postępowanie uzasadniających. Dlatego nie może być uzasadnienia dla pustych obietnic, zgodnie, z którymi mamy wierzyć, że ten, co chce władzy zmieni naszą rzeczywistość na lepszą, jeżeli wiadomo, że nie zmienił, bo już raz rządził i zrobił tylko bałagan w kraju składając urząd przed terminem!

Nasza demokracja w swoim funkcjonowaniu także nie jest pozbawiona wad, w wielu sprawach źle się dzieje, jednakże twierdzenie, że to państwo jest złe lub państwo zawodzi w każdej najdrobniejszej kwestii – od śmierci sympatycznej żyrafy Tofika – poprzez bałagan związany z wyjaśnianiem sprawy katastrofy smoleńskiej a na cenie gazu kupowanej od Rosjan kończąc – jest mocno nieuprawnione! Państwo nie jest od tego żeby je oceniać, czy zawiodło, czy działa dobrze – ocenia się konkretnych ludzi i ich decyzje, to one składają się na wyraz tego, co potocznie przyjmujemy za działanie i właściwość państwa! W interesie nas wszystkich jest – chronić je, nawet tam gdzie okazuje się słabsze niż byśmy oczekiwali i „zawiodło”. Poza tym, nie mamy żadnej gwarancji, że ten, co mówi, że dokona cudów nad Wisłą – spowoduje, że wynik ogólny będzie lepszy. Co więcej nikt nie może dać takich gwarancji, albowiem nie ma takiej odpowiedzialności, którą jednostka bez okoliczności nadzwyczajnych mogłaby ponieść – dźwigając na swoich barkach odpowiedzialność za państwo.

Twierdzenie, że państwo jest zagrożone, jest psute od środka, rządzą nami nieudacznicy – jest prawdziwe o tyle o ile oddaje obraz rzeczywistości – my naprawdę, jako społeczeństwo nie jesteśmy idealni. Rządzący także, co więcej można nawet udowodnić, że przeciętnie są bardziej nieudolni od przeciętnego obywatela. Niestety tak jest, taką ma przypadłość nasza demokracja. Jednakże jest to jak dotychczas ustrój najdoskonalszy i zdolny do udźwignięcia odpowiedzialności za całokształt działań, procesów i życiorysów.

Oczywiście nie oznacza to, że 460 posłów ma siedzieć przez Konstytucją symbolizującą państwo i się zachwycać. Wszyscy mamy obowiązek czynnie zmieniać naszą rzeczywistość na lepszą, starać się ze wszelkich sił na ile tylko, kto potrafi i daje radę. Nic nie szkodzi pomyśleć o zmianach m.in. w tym dokumencie zasadniczym gwarantujących wyższą efektywność procesów sprawowania władzy i większy udział społeczeństwa obywatelskiego, które już dzisiaj ma innych charakter niż miało w momencie jak Konstytucja była pisana.

Jednakże na żadne zbiorowe eksperymenty wmawiane społeczeństwu przez jednostki żądne władzy dla samej satysfakcji władzy nie może być mowy. Musimy wypracować mechanizmy powodujące, że odejście od pryncypiów – najważniejszych zasad prawa – tworzących nasz ład i powodujących, że ludziom chciałoby się zawsze być względem naszego państwa lojalnym pozostaną niewzruszalne.

Nie można zaakceptować faktu, że ktoś skrzyknie okłamywanych rencistów i emerytów, posłuży się częścią hierarchii największego kościoła, przy czym umiejętnie wysublimowanymi środkami masowego przekazu – i w imię własnych wyimaginowanych mitów – zmieni naszą rzeczywistość. Ponieważ nagle obudzimy się w państwie restrykcyjnym będącym dyktaturą własnej słuszności stojącej na straży jednej i tylko przez jednego rozumianej indywidualnej godności!

Państwo to coś więcej niż jednostka! Nawet najwybitniejsza lub najbardziej krzykliwa! Tylko pluralizm może zagwarantować nam wolność! Dlatego bacznie śledźmy wszelkiego rodzaju propozycje różnych polityków zmierzających w istocie swoich programów do czegoś innego niż wolność i demokracja.

Pamiętajmy o tym, że często najlepszym zabezpieczeniem jest nazywanie zła – złem, złego – złym, a głupoty – głupotą. Zabawa w jedwabnych rękawiczkach z ludźmi, którym perfumują się gnojem (nawiązując do klasyka) nie ma żadnego sensu! Potrzebne są rękawice gumowe – najlepiej zbrojone kewlarem!

3 komentarze

  1. Stach Głąbiński

    Nigdy demokracja nie upadła w wyniku działań jej wrogów, zawsze jej słabość wynika z błędów i zaniedbań jej zwolenników. Powstawanie silnych ugrupowań antydemokratycznych jest zawsze rezultatem zniechęcenia spowodowanego jej stanem wewnętrznym. Zamiast nawoływać do jakiejś “walki w obronie” należy zastanowić się nad odpowiedzialnością własną i – w drugiej kolejności – sąsiadów, znajomych, itd.
    Z kolei praktykowanie wspomnianej odpowiedzialności, aby było naprawdę skuteczne, należy prowadzić grupowo – po prostu w partii, lub przynajmniej włączając się do wspólnych akcji w rodzaju http://www.jow.pl/ lub http://zmieleni.pl/. Niestety u nas panoszy się bezpłodne narzekanie lub wymyślanie jakiejś “walki”, lub zakazów, co nie może dać pozytywnego skutku i iście mrożkowskie (dramat Mrożka p. t. “Indyk”) “po co się angażować, kiedy i tak na pewno z tego nic nie będzie”.

  2. Karol Sokalski

    Nie ma wolności dla wrogów wolności a więc cale to gadanie o wolnosci slowa to niezly kit demokratów;) tego w istocie nie ma;) bo mozna dyskutowac tylko wtedy gdy sie wolnosc i demokracje popiera inaczej trzeba kneblowac usta takim ludziom co robi demokracja:) a wiec cale te deklaracje wolnosci slowa to klamstwo

    • Stach Głąbiński

      Trudno domyśleć się, na podstawie jakich faktów Karol S. twierdzi, że “mozna dyskutowac tylko wtedy gdy sie wolnosc i demokracje popiera inaczej trzeba kneblowac usta”. Być może, chodzi mu o to, że przeciwnicy demokracji bywają ostro krytykowani w prasie i na forach. Jest jednak nonsensem krytykę nazywać kneblowaniem, które ma miejsce tylko wtedy, gdy administracje lub inne władze stosują zakazy i kary.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.