Paradygmat rozwoju

Potrzebujemy wytworzyć kulturę oszczędzania wody

 Choć ten temat był już poruszany, nigdy mało o roztropności, planowaniu i oszczędności. Jesteśmy społeczeństwem i cywilizacją marnotrawiącą olbrzymie ilości dóbr, za które nie chcemy płacić ani ponosić odpowiedzialności za konsekwencje swojego stylu życia.

Ekologia i rozwój zrównoważony (ekorozwój) muszą być rzeczywistymi a nie jedynie deklarowanymi wyznacznikami naszego stylu życia. Nie ma nic ważniejszego niż oszczędność i umiar w wykorzystywaniu zasobów, które nie odnowią się jak również które przy zużyciu będą szkodliwe dla otoczenia.

Współczesna ekonomia wymusza na nas racjonalność działania, jednakże czasami dzieje się tak dziwnie, że nie da się przeprowadzić działań naruszających status quo. Przykładowo współcześnie o wiele bardziej racjonalnym jest spalanie węgla i uzyskiwanie z niego względnie taniego prądu elektrycznego, jak również budowanie elektrowni jądrowych niż ultra nowoczesnych źródeł energii odnawialnej. To ekonomia warunkuje nasz rozwój cywilizacyjny i to co jest opłacalne. Jeżeli decydujemy się na droższe technologie, a przez to na działanie zaprzeczające racjonalności ekonomicznej musimy zadowolić się przywilejem ich użytkowania, nawet jeżeli to oznacza ubytek miejsca pracy i obniżenie ogólnego poziom życia. Wniosek – nie można być ekologicznym kosztem rozwoju cywilizacyjnego społeczeństwa. Wszystko musi się opłacać na tyle, żeby było warto doprowadzić do określonego typu przedsięwzięcia. Inaczej zawsze trzeba zrównoważyć koszty społeczne i utracone korzyści.

Ponieważ niestety strat spowodowanych brakiem miejsc pracy nie zrównoważą nam chińscy turyści padający na kolana przed pięknem obszarów chronionych „Naturą 2000”, musimy doprowadzić do takiego przeorientowania priorytetów, żeby opłacało się żyć w środowisku jak najmniej zdewastowanym W przeciwnym wypadku grozi nam utrata zdolności do utrzymania się powrót do gospodarki pierwotnej w kolejnym pokoleniu.

Oszczędzanie jest cnotą, jednakże trzeba także umieć oszczędzać sobie samemu smutnego losu małego i biednego państwa na krańcach Europy ciągle bez technologii, bez kapitału i bez przemysłu! Do tego wszystkiego naprawdę musimy oszczędzać słodką wodę, ponieważ mamy w kraju jej znaczny deficyt – proszę pamiętać, że pogoda – nawet najbardziej burzowa to nie klimat! Statystyki opisujące obieg wody w naszym ekosystemie są zatrważające! Za 20-30 lat możemy stanąć jako państwo w obliczu dewastacji środowiska i pustynnienia najbardziej wartościowych rolniczo obszarów Wielkopolski i Lubelszczyzny! Trzeba temu koniecznie i stanowczo przeciwdziałać – mądrze planując i budując odpowiednią infrastrukturę.

W naszym interesie jest posiadanie takiej polityki rozwoju, która będzie łączyć postulowane przez apologetów współczesnego globalizmu koncepcje specjalizacji sektorowej z poszanowaniem ogólnego stanu środowiska, które i tak pozwalamy niszczyć starym trucicielom. Nie ma wzrostu i rozwoju bez kosztów! Pomimo posiadanej naturalnej bioróżnorodności – nasze rolnictwo nie ma światu niczego nadzwyczajnego do zaoferowania, nie jest nawet wiodącą gałęzią gospodarki, jaką powinno być wspólnie z przetwórstwem.

W tym wszystkim jest szczególna rola państwa i samorządów terytorialnych jako głównych realizatorów jego polityki, w szczególności w zakresie planowania przestrzennego i dopasowywania lokalnie wymiarowanego rozwoju do odpowiednich inwestycji. Na szczęście poza nielicznymi przykładami ostatniego gwałtownego rozwoju udało się nam uniknąć budowy „katedr na pustyni” i stworzona – ze znacznym obciążeniem dla środowiska infrastruktura służy ludziom i przyczynia się do poprawy warunków funkcjonowania systemu. Niestety niewiele zrobiono w sensie rozwojowym – nie poprawiono standardu cywilizacyjnego o coś więcej – co zmieniałoby charakter lokalnej przestrzeni, raczej nadrabiano najbardziej prymitywne zapóźnienia cywilizacyjne jak po prostu skandaliczny brak wody bieżącej i kanalizacji (wraz z oczyszczalnią ścieków i zakładami jej uzdatniania).

Jednakże to wszystko to ciągle mało potrzebujemy bowiem więcej, lepiej i bardziej efektywnie wykorzystywać posiadane zasoby. Przykładowo nie do zrozumienia jest fakt, dlaczego w kraju tak brutalnie doświadczonym przez powódź, w którym większe opady deszczu stanowią zagrożenie przeciwpowodziowe nie przeprowadza się zakrojonych na szeroką skalę prac melioracyjnych jak również nie ma drobiazgowo opracowanego programu małej retencji, który w skali kraju – chroniłby nas przed powodzią (do pewnego stopnia) a zarazem zapewniał niezbędne zapasy słodkiej wody – zwłaszcza tam, gdzie rolnictwo boryka się z tym problemem! Jeżeli by to powiązać z prosumenckim modelem energetyki opartej na źródłach odnawialnych – mielibyśmy własnym przemysłem stworzoną nową gałąź gospodarki stanowiącą w istocie szkielet infrastruktury bytowej w naszym państwie, albowiem nie ma nic ważniejszego niż zabezpieczenie odpowiedniej ilości słodkiej wody – w powiązaniu z generowaniem energii elektrycznej i to wszystko jeszcze pod szyldem zabezpieczenia przeciwpowodziowego.

Mechanizm jest banalny – w oparciu o narzędzia GIS-owskie – wyznacza się w skali każdego z najbardziej narażonych obszarów miejsca przeznaczone na budowę oczek wodnych, łączy wszystko kanałami – odpowiednio zabezpiecza, tworząc śluzy, jazy, spusty. Do tego dodaje – tam gdzie się da odpowiedniej mocy turbiny wytwarzające energię elektryczną, jak również stawia wiatraki – następnie całość się rozbudowuje na pozostałe obszary, tworząc nawet sieć jakiegoś standardu kanałów spławnych – tam gdzie się da, przewidując zawsze rezerwy terenowe na rozwój sieci i dodawanie kolejnych oczek wodnych i stawów. W efekcie otrzymuje się pokrycie terytorium państwa przez niezliczoną ilość przyjaznych dla środowiska małych zbiorników wodnych – połączonych kanałami i przepustami, które służą do regulacji. To oczywiście zatrzymuje deszczówkę – służącą do nawadniania czego trzeba i gdy trzeba – zawsze wtedy kiedy jest najmniej wody, czyli latem. Poza tym przyczyniamy się do rozwoju fauny i flory, rozrastającej i rozwijającej się w rejonach takich obiektów nawet na dziko lub półdziko. Poprawia się mikroklimat, rolnictwo ma wodę – w praktyce za darmo, jest więcej prądu w sieci, do tego rozwija się śródlądowe rybactwo i hodowla wszelkiego rodzaju stworzeń słodko-wodnych a w razie zagrożenia większym natężeniem opadów – system amortyzuje sieć rzeczną poprzez przyjmowanie i akumulację olbrzymiej ilości wody opadowej.

Nie potrzeba do tego żadnej filozofii, wystarczy odpowiednie prawodawstwo, ręce do pracy, odpowiedni sprzęt, inżynierowie i geodeci, żwir, piasek, beton, trochę stali konstrukcyjnej, kamienie, tłuczeń, trochę urządzeń technicznych i aparatury kontrolno-pomiarowej i działa! Zwłaszcza, że największą część systemu możemy stworzyć przy pomocy tego czego mamy w nadmiarze tj. rąk do pracy, albowiem kopanie ziemi nie wymaga jakiegoś nadzwyczajnego wysiłku intelektualnego. No oczywiście do wszystkiego jest potrzebny plan generalny – rozpisany lokalnie. Jednakże to już jest rola samorządów, żeby w odpowiedni sposób ludzi przede wszystkim do uczestnictwa w takim planie przekonać – pokazując korzyści a zarazem odpowiednio opracować całokształt i przeprowadzić koordynację niezbędnych prac.

Wszystko się da, zwłaszcza że można to robić w ramach prac interwencyjnych dając pracę bezrobotnym i przez wiele lat – efekty planu powinny zakładać perspektywę 50 letnią!

5 komentarzy

  1. w czasie kiedy brakuje środków na zabezpieczenie podstawowych praw np. dostępu do przedszkoli, dróg, lecznictwa przyznam, że Pańska wizja prezentuje się na równi z wizją z 2001 odyseja kosmiczna. gratuluję wyobraźni i optymizmu w patrzeniu na nasz naród

    • Szanowny Panie! Proszę łaskawie zwrócić uwagę na fakt, że wielkie sprawy zawsze składają się z tych mniejszych i malutkich…. serdecznie pozdrawiam

  2. Potrzebny i oprzytamniający tekst.
    Polska stepowieje.
    Środek Polski (okolice Łodzi w promieniu 100 km) – wkrótce będą półpustynią.
    Gdyby do tego zaczęli czerpać gaz “łupkowy” – procesy pustynnienia tylko by się przyspieszyły.
    Dlatego proponuję już dziś rozmawiać z Rosjanami na temat rurociągów dostarczających nam zamiast ropy – wodę z Wołgi.

  3. wieczorynka

    W Polsce na obecnym etapie należy wykorzystywać te źródła energii, które posiadamy czyli węgiel.Mówienie, że jest to nieekologiczne i powoduje ocieplenie klimatu a tym samym zagrożenie, to działania różnych osób i organizacji, które mają z takiego nagłaśniania tematu wymierne korzyści, oczywiście finansowe. Skutki podtopień , /użyję modnego ostatnio określenia/ czyli zalewania domów i osiedli to skutki zaniedbań w przybliżeniu ostatnich 30-lat. Jako podsumowanie: energia odnawialna jest najdroższą w obecnych czasach z możliwych energii i wymaga wielu nakładów pieniężnych.

    • Dziękujemy za ten bardzo “zdroworozsądkowy” komentarz – w tak ważnej sprawie! Tutaj liczy się każdy głos

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.