Potrzebujemy szybkiej organizacji misji wojskowej w Libii

Potrzebujemy szybkiej organizacji misji wojskowej w Libii. Chodzi o pomoc legalnemu libijskiemu rządowi w opanowaniu wybrzeża, tak żeby nie było możliwości wysyłania z niego łodzi z imigrantami do Europy.

Robi się cieplej, Morze Śródziemne jest spokojniejsze, zanotowano wzrost ilości zdarzeń związanych z nielegalnymi próbami przekraczania granicy morskiej Włoch. Duże ilości ludzi opłacają się przestępcą w zamian za możliwość przerzutu w nieludzkich warunkach z narażeniem życia.

Tego nie można dłużej tolerować, ponieważ nie jesteśmy w stanie odłowić wszystkich łodzi – zapewniając tym ludziom bezpieczeństwo. Dramat tych o których wiemy, to za każdym razem kilkadziesiąt ofiar. To jest wstrząsające i nieludzkie, po prostu nie można tego dłużej tolerować. Jedynym sposobem na ograniczenie tego zjawiska jest zwalczanie go u źródła. Źródłem jest libijskie wybrzeże, skąd te łodzie i innego rodzaju wszelkie „pływadła” startują w swój rejs ku Włochom.

Obecna sytuacja polityczna w Libii jest na tyle skomplikowana, że się sama nie rozwiąże. Usunięcie poprzednich legalnych władz stało się głównie dzięki wsparciu kilku państw zachodnich, zainteresowanych „uwolnieniem” kontroli nad libijską ropą. Dzisiaj inicjatorzy tych działań i państwa, których samoloty – „pomagały” mieszkańcom Libii „wybić się na demokrację”, nie mogą udawać totalnych idiotów twierdząc, że się nic nie stało. Nawet pan Barack Obama Prezydent USA twierdzi, że Libia to jeden z największych błędów jego prezydentury. Dzisiaj jest już tam tzw. państwo islamskie i inne radykalne ugrupowania, które swoim radykalizmem promieniują na otaczające kraje. Odtworzenie struktur państwowych na całym terytorium kraju, ze względu na problemy plemienne było niemożliwe. Z tych względów misja stabilizacyjna pod egidą Organizacji Narodów Zjednoczonych jest koniecznością.

Celem misji powinno być ograniczone działanie w oparciu o jednostki morskie oraz opanowane tereny na lądzie – w pasie wybrzeża, tak żeby zwalczać przemyt ludzi, narkotyków, broni i inne nielegalne działania na morzu jak np. przyjmowanie zanieczyszczeń i odpadów. Wymagałoby to zaangażowania Marynarek Wojennych, wojsk specjalnych i lotnictwa kilku krajów europejskich, tak żeby opanować kluczowe charakterystyczne punkty wybrzeża i prowadzić lądowo-powietrzno-morskie działania o charakterze policyjnym, najlepiej z wykorzystaniem potencjału jaki tworzą sami Libijczycy w oparciu o struktury, które tam jeszcze pozostały lub które można odtworzyć. Ponieważ takie obiekty – jak należy się domyślać bazy lądowo-morsko-powietrzne oraz posterunki byłyby zagrożone napadem z lądu, potrzebny byłby stosunkowo silny komponent lądowy, zdolny do izolacji i zabezpieczenia terenu, w którym przebywałyby i działałyby wojska interwencyjne.

W miarę jak udawałoby się zapewnić stabilizację na wybrzeżu, należałoby przesunąć się w głąb terytorium, tak żeby przeciąć szlaki migracji ludności z głębi Afryki, przenikającej przez pustynię na wybrzeże Morza Śródziemnego. Jednakże to jest plan na przyszłość, w pierwszej kolejności niezbędne jest zabezpieczenie wybrzeża. Wywiad doskonale wie, gdzie jest największe skupienie działalności przemytników, zaktywizowanie w tym rejonie działania floty, jak również śmigłowców i oddziałów sił specjalnych, da bardzo szybko pierwsze potrzebne efekty w postaci utrudnienia działalności przemytnikom, którzy obecnie działają w sposób niezakłócony. W momencie jak się kilka razy zniszczy się elementy infrastruktury logistycznej przemytników, to już samo to podniesie koszty ich działania. Jak przy pomocy np. dronów uda się zlikwidować samych organizatorów procederu, to kolejni będą się bali namierzenia i zabicia – działalność przestanie być już taka prosta i dochodowa.

Do tego akcje ulotkowe i propagandowe, dosłownie wyznaczenie nagrody za znanych przemytników-przestępców, o których wiadomo że są winni śmierci ludzi, wówczas wszystko zacznie działać w drugą stronę. Nie ma tak, że społeczności tubylcze są nieprzeniknione, to tylko jak się patrzy z drugiego brzegu Morza Śródziemnego, będąc na miejscu można bardzo wiele zdziałać, pod tym podstawowym warunkiem, że ma się na tyle siły, że nie zostanie się zabitym.

Na ewentualne pytanie, czy Polska powinna się zaangażować w tego typu działania, odpowiedź brzmi tak, jak najbardziej – bezwzględnie w ramach solidarności europejskiej, pod flagą ONZ – dla dobra tych wszystkich ludzi, ratując ich życie i zdrowie – powinniśmy się przyczynić do stabilizacji tego regionu. Mamy pewne doświadczenie w tego typu misjach wojskowych, moglibyśmy odegrać stosunkowo istotną rolę, jeżeli tylko całość byłaby zorganizowana w sposób rozsądny.

Jeżeli tego Europa nie podejmie tego wyzwania, to nadal będzie się przelewać fala nielegalnych imigrantów do Włoch, a na Morzu Śródziemnym będą się działy tragedie ludzkie, ponieważ nie każdemu służby dadzą radę przyjść z pomocą na czas. Przestępcy i terroryści nadal będą mieli dobre źródło dochodu, a w krajach europejskich będą narastały nastroje ksenofobiczne i anty imigranckie.

Do przeprowadzenia takiej operacji potrzeba co najmniej kilkadziesiąt okrętów wojennych różnych klas. W tym okręty co najmniej wielkości korwety, zdolne do przenoszenia śmigłowców. Idealne byłyby okręty klasy „Mistral” – śmigłowcowce desantowe, pozwalające na bezpieczne i względnie wygodne bytowanie grup bojowych i ich desantowanie środkami pływającymi i śmigłowcami na wybrzeże do przeprowadzenia akcji. Chodzi o to, żeby w każdym z wydzielonych rejonów do operacji, dysponować co najmniej około 20 – toma śmigłowcami, zdolnymi do przeprowadzenia operacji. Przydałoby się kilkanaście zespołów sił specjalnych działających zgodnie ze swoją specyfiką i w oparciu o wydzieloną logistykę np. z Sycylii i pokładów okrętów. Potrzebne są drony zwiadowcze i bojowe, rozpoznanie z powietrza i satelitarne, ale z tym to akurat nie ma problemu. Potrzebne są samoloty, stale pełniące dyżur bojowy, zdolne do przeprowadzenia bombardowań wskazanych celów, dla wsparcia sił dokonujących interwencji i izolacji pola walki, jeżeli stwierdzono by np. koncentrację sił terrorystów. W dalszej kolejności byłyby potrzebne wojska lądowe, w tym w szczególności saperzy i inżynierowie do przygotowania baz lądowo-morskich i może j jak wspomniano wcześniej także, dla komponentu lotniczego. Nawet jedna byłaby wskazana. Ponieważ to bardzo uprościłoby logistykę na polu walki i skróciło czas reakcji. Z czasem do osłony takich baz potrzebne byłyby wojska pancerne w ograniczonej ilości oraz artyleria z radarami pola walki, zdolna do zniszczenia każdego rodzaju przeciwnika, który ujawniłby się ostrzeliwując teren bazy lub jej zaplecza.

Ponieważ to wszystko musiałoby być w rejonie – stale, to musi być rotowane. Żeby mogło być rotowane, trzeba rozpisać dyżury, znając możliwości poszczególnych jednostek morskich w zakresie autonomiczności. Bliskość baz włoskich i greckich na Sycylii i na Krecie z pewnością ułatwiłaby logistykę, jednakże wcześniej trzeba byłoby tam wszystko dowieść i odpowiednio przygotować. Generalnie mówimy o dużej operacji, angażującej około 50 tyś. marynarzy, lotników i żołnierzy, dziesiątki może nawet więcej niż 100 samolotów bojowych, około 200-250 śmigłowców różnych typów i dziesiątki egzemplarzy innego sprzętu. Potem to wszystko przekłada się na setki ton zaopatrzenia – wielkie wyzwanie dla logistyki, jednak jak najbardziej do udźwignięcia.

Niestety byłyby ofiary, ponieważ ta misja miałaby na celu pacyfikację części terytorium Libii i skuteczne zniechęcenie wojujących w Libii stron od podejmowania się działalności przemytniczej. Na pewno doszłoby tam do zjednoczenia się części bojowników przeciwko siłom Zachodu itd. Najważniejsze jest to, że musielibyśmy się pogodzić z tym, że obecność wojsk byłaby tam permanentna. Misja na pewno potrwałaby co najmniej 10 lat, tak ją trzeba liczyć – z bezpiecznym marginesem na drugie 10 lat. To są konsekwencje braku państwa libijskiego.

Alternatywą jest szybka interwencja wojskowa, w której pozwoli się wojsku na zmasakrowanie wszystkich stanowisk oporu terrorystów i stabilizację wybranych terenów nadmorskich. Co oznacza w praktyce – przesiedlenie ludności z wybranych części strefy wybrzeża (za odszkodowaniem), postawienie pułapek elektronicznych i zniechęcanie każdego, kto zbliży się do strefy zakazanej. To można zrobić w zasadzie w kilkanaście dni (w zakresie podstawowych celów), jednakże byłaby to operacja czysto wojenna, z dużymi skutkami dla ludności cywilnej, wyjątkowo brutalna. Później również ktoś musiałby pilnować ogrodzenia, albo wziąć na siebie odpowiedzialność za strzelanie z okrętów, do ludzi którzy pojawią się na brzegu lub nawet w strefie przy wybrzeżu. Tego typu działanie – jak najbardziej uzasadnione, jeżeli chodzi o zwalczanie terrorystów i przemytników, nie przejdzie jednak przez europejską poprawność polityczną.

Wnioski są bardzo trudne, przede wszystkim trzeba działać. Nawet sama obecność w rejonie i przeprowadzanie chirurgicznych interwencji wojsk specjalnych przeciwko przemytnikom, to byłoby bardzo dużo. Zwłaszcza jeżeli udałoby się dodać do tego operowanie z pomocą dronów (pływających i latających). Jednakże nie można się oszukiwać, tylko przemyślana interwencja może dać pożądane skutki i na trwałe odsunąć ryzyko kontynuowania dramatu imigrantów, często po prostu okradanych i bestialsko zabijanych przez przemytników-terrorystów. Jesteśmy tym ludziom to winni jako wspólnota międzynarodowa. Przecież chodzi o ratowanie życia ludzkiego. Sprawa jest poważna – nie można zwlekać, codziennie giną ludzie.

6 thoughts on “Potrzebujemy szybkiej organizacji misji wojskowej w Libii

  • 14 kwietnia 2016 o 12:44
    Permalink

    A mi się wydaje że to nasi “sojusznicy” z NATO przed pięciu laty wysłali tam wojskowe misje destabilizacyjne, aby wywołać wojnę domową. Libii już nie ma, nie ma legalnych władz. Są tylko zwalczające się ugrupowania. Uchodźcy z pożogi tej wojny są problemem państw które Libię zdestabilizowały, i niech tak pozostanie. My zdestabilizowaliśmy Ukrainę i tam wznieciliśmy wojnę domową. Mamy więc już pierwszy milion uchodźców ukraińskich. W większości trudnią się ty pracą, nie więcej jak jedna czwarta utrzymuje się z przestępczości. Obawiam się jednak że następny milion (a może miliony) przyjadą tu zbrojnie i zdestabilizują Polskę. Ale to cena naszych polskich ambicji i naszego polskiego wyboru.

    Odpowiedz
    • 15 kwietnia 2016 o 02:19
      Permalink

      @Pozorovatel
      no wlasnie…sluszna analiza, zaskakuje mnie jednak calkowicie, ze ani poprzedni rzad ani obecny wogole, ale to wogole nie nie wspominaja w gremiach UE o tym, ze Polska “zatrzymala” przynajmniej 1 mln uchodzcow wojennych z Ukrainy, prosze sobie wyobrazic, ze np. Polska, jak to bylo niedawno jeszcze na tzw. “Szlaku Balkanskim””odmachiwala ” by uchodzcow z Ukrainy dalej na Zachod np.do Niemiec , Austrii, Francji, Belgii, Holandii, Anglii i Danii …musi zaczac to robic, to sie na Polske znowu w UE “nawrica”, jak na Erdogana w Turcji …Polsce tez jest potrzebne 6 mld.€na utwitrzenie syruktury by tych uchodzcow z Ukrainy zakwaterowac, wyzywic, zatrudnuc, ubrac, dzieci wyslac do szkol, ktore trzeba zbudowac, jak i osrodki sluzby zdrowia ….moze swoja postawa Polska przyczynila by sie do zaniechania krucjat wojennych np.na Ukrainie…bo za te krujaty to trzeba solennie pozniej placic …np.teraz w Libii…ile i jakich nakladow trzeba dikonac, by mogla tam powstac struktura panstwowa …szkoda, ze jeszcze “zachodowi” nie udaje sie sie wskrzeszanie zgladzonych przez siebie samych “dyktatorow”, ktorym udawalo sie latami stworzyc panstwa i specyficznej dla nich kulturze, gdzie ISIS nie mial swojego miejsca …

      Odpowiedz
  • 14 kwietnia 2016 o 13:20
    Permalink

    Wladyk może byś zorganizował jakąś misję wojskową do Libii, przecież jakiś stopień podoficerski masz a i kijek się znajdzie. Boisz się Upadliny jak nazywasz Ukrainę to hajda na Libię. Ukraina chyba się pozbiera bo władają nią ludzie pochodzący od mądrego narodu a nie tak jak czerwone pająki przegonili ich w 1968 roku z Polski.

    Odpowiedz
  • 14 kwietnia 2016 o 14:52
    Permalink

    Zakończyło się 4 godzinne spotkanie Prezydenta W.W Putina z telewidzami i słuchaczami rosyjskich mediów.Kolejny raz udowadnia pan Prezydent że mają się czego obawiać politycy z SLD a kończąc na PIS,to rzeczywiście wróg numer 1 naszego zakłamania,głupoty,podwójnej moralności.!Tak trzymać Panie Prezydencie!!!

    Odpowiedz
  • 14 kwietnia 2016 o 17:08
    Permalink

    Libia to nie nasza zabawa.

    Niech Ci co rozpoczęli tam awanturę, teraz przyjmują uchodźców.

    Bo libijską ropą to już się pewnie zajęli i Włosi i Francuzi …

    Odpowiedz
  • 15 kwietnia 2016 o 02:46
    Permalink

    Wszystkie proponowane w felietonie akcje sa radykalne i maja charakter starc wojennych, poniewaz jednak radykalna jest obecnie cala sytuacja z ruchami ludnosci i z powstalym zagrozeniem ze strony ISIS z uboleweniem musze stwierdzic, ze bez radykalnych akcji dojdzie do radykalizmu w Europie …..zaskakujace jest tez to. ze nic sie w tym zakresie nie robi i Austria na wlasna reke ustawiala w Alpach w tunelu Brennen odzisly ochrony pogranicza i policje, gdyz kazdej godziny zscznie sie ponowny exodus z uchodzcami, ktorzy do tej pory wedrowali szlakiem balkanskim …..nawet nie jestem tego pewna , czy tym razem skoczy sie “bez wojny” dla Europy …

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.