Paradygmat rozwoju

Potrzebujemy strategii produkcji o większej wartości dodanej

 Nasza gospodarka nie przebije szklanego sufitu, jeżeli nie będzie dochodziło do koncentracji kapitału, umożliwiającego korzyści skali i podnoszenie poprzeczki inwestycyjnej na poziom produktów/usług zapewniających zwiększenie wartości dodanej.

Produkując półprodukty, ewentualnie składając coś z wielu części przeprowadzamy albo bardzo kapitałochłonne procesy technologiczne, albo wielonakładowe procesy logistyczno-montażowe za co polskim przedsiębiorcom – bardzo mało kiedy pracującym pod własnymi markami – płacone są śladowe marże. To był doskonały pomysł na zainicjowanie działalności produkcyjnej, rozruszanie naszej gospodarki i nadanie jej odpowiedniej prędkości i kierunku. Możemy tak nadal funkcjonować, jednakże to będzie oznaczało trwałe ograniczenie naszej stopy zwrotu do poziomu wyznaczonego przez zewnętrzne czynniki zarządcze.

Warto pomyśleć o takim grupowaniu gospodarczym i takim wykorzystaniu kapitału, żeby mierzyć o wiele wyżej niż przeciętny polski przedsiębiorca może w ogóle marzyć. Jeżeli nie potrafimy sami czegoś skonstruować, ani zapewnić certyfikacji danego wyrobu na naszych głównych rynkach – nic prostszego – kupujmy licencje. Zakup licencji na produkty schodzące na zachodzie, ale dla nas stanowiące ciągle jeszcze atrakcyjne i pożądane dobra to najlepsza metoda nadgonienia peletonu, a przynajmniej na branie udziału w wyścigu. Jest przy tym oczywiste, że nikt nam nie poda ręki, albowiem nikt nie ma ochoty na konkurencję z Polski, nawet na polskim rynku, jednakże jeżeli nie zaczniemy wyszukiwać nisz i ich aktywnie zajmować – nigdy nie podniesiemy się gospodarczo powyżej tego na co skazują nas zagraniczne centrale zarządzające-właścicielskie zlokalizowanych w Polsce firm.

Sprawdzony produkt, doskonała, wręcz najwyższa możliwa do osiągnięcia w danym reżimie technologicznym jakość a do tego względnie niewysoka cena – to najlepsze motory rozwoju gospodarczego naszej gospodarki. To nie jest po prostu normalne, że Polacy nie potrafią samodzielnie wyprodukować samochodu klasy Golf III w momencie gdy Niemcy produkują już Golf VII! Do niedawna jeszcze w Republice Południowej Afryki był produkowany Golf I, ale w standardzie takim, że prawdopodobnie wielu z państwa z przyjemnością by taki samochód kupiło! Wniosek – da się, ale trzeba chcieć, mieć wizję, kapitał, odrobinę szczęścia i przede wszystkim poparcie własnego rządu. Nie ma bowiem takiej możliwości, żeby po złodziejskich doświadczeniach z pompowaniem pieniędzy publicznych do zachodnich banków – w czasie, gdy polscy stoczniowcy szli na bruk – obecnie ktokolwiek w Komisji Europejskiej próbował bezczelnie żądać od nas zaprzestania prowadzenia polityki wsparcia publicznego w przemyśle. Tak robią Włosi, Francuzi a także nasi sąsiedzi Niemcy – każdy wspiera swój rodzimy przemysł, ponieważ to są miejsca pracy – owocujące w wielu branżach z przemysłem powiązanych. Naprawdę wystarczy tylko chcieć, technologie są dostępne, zresztą dominującą większość część wspomnianych części samochodowych produkujemy w kraju samodzielnie, a tłoczenie blach to nie jest wielka filozofia, na samą myśl o zamówieniach zapaliłyby się świeczki w oczach właścicieli hut.

Rząd powinien opracować priorytety na podstawie przeprowadzenia przeglądu gospodarki – najbardziej innowacyjne i dające największe szanse na wdrożenie i użyteczność produkty – powinny być wspierane w umasowieniu ich wytwarzania. I nie ma co się oglądać na politykę klimatyczną Unii Europejskiej – ponieważ to jest już tylko kwestia czasu, kiedy te marzenia i szczytne, ale oznaczające zabiedzenie społeczeństw unijnych odejdą do lamusa. To tylko kwestia czasu i odpowiednio prowadzonej polityki. Nawet jak mielibyśmy stanąć kością w gardle ekologom i być uznawani za „szatanów” niweczących unijny dorobek w zakresie ochrony środowiska – nie możemy pozwolić na pauperyzację naszych rodzin, biedę naszych dzieci, oczywiście pod warunkiem że się urodzą – jak ich rodzice będą mieli pracę i będzie ich stać na ich posiadanie! Na razie nie zapowiada się. Dlatego proszę państwa cel uświęca środki. Rząd powinien zamiast lobować przyjmowanie do Unii Europejskiej Ukrainy, zająć się rewitalizacją własnego przemysłu, a przemysłu bez taniej energii – w olbrzymich ilościach nigdy nie będzie.

Stosunkowo prosto i szybko należy opracować narodowy program wsparcia dla wynalazczości i co roku finansować uruchomienie produkcji i wejście na rynek określonej ilości wyrobów, najpierw niech będzie ich kilka, potem kilkanaście a za dziesięć lat – będziemy w stanie co roku wystawić targi – podobne do tych jakie co roku wystawiają Azjaci (Tajwan, Korea, Japonia i Chiny) w wielu branżach pokazujących osiągnięcia ich producentów w danym roku. Jest tam wszystko co tylko można sobie wymyślić, że jest możliwe do wytworzenia w danej dziedzinie. Masowo jeżdżą tam przedstawiciele czołowych światowych marek, jak również marek mniej znanych – wybierają produkty najbardziej innowacyjne a zarazem gwarantujące największą stopę zwrotu – podpisują potem kontrakt na masową produkcję pod swoją marką – zgarniając olbrzymią rentę z rynku za innowacje, jakość i znaczek.

Nie jesteśmy w niczym gorsi od nich. W naszych sklepach cena mleka i mięsa w zasadzie nie różni się od cen podobnych produktów w Niemczech. Jednakże my nadal zarabiamy wiele razy mniej, a jakiekolwiek wahnięcie gospodarcze może spowodować parcie deprecjacyjne na złotówkę, a kolejna dewaluacja znowu nas ograbi z pozorów dobrobytu.

One Comment

  1. nieposłuszny_miś

    Słusznie @autor prawi, tylko kto to ma zrobić?
    Konkurencja z Chin czy z Krajów Unii?
    A może USA?
    To jest PROCES.
    Gospodarka musi być innowacyjna i Rząd ją musi wspierać.
    Ale nie INSTYTUCJE naukowe z profesurą na etatach, tylko młodzież, próbującą swoich sił w przysłowiowych “garażach”, jak Steve Wozniak, czy Bill Gates w swoich prapoczątkach.
    To na ich usługi, tych młodych niepokornych innowatorów i wynalazców ma stać do dyspozycji zaplecze konstrukcyjne i naukowe.
    Tylko kto to uruchomi?
    Za ile lat?
    Tylko w tym jest szansa realizacji postulatu @autora.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.