Paradygmat rozwoju

Potrzebujemy silnej i sprawnej władzy – demokratycznego autorytetu

 Potrzebujemy silnej i sprawnej władzy, prawdziwego demokratycznego autorytetu, który może być ludzki, w tym znaczeniu, że w zaciszu domowym może sobie popłakiwać przy Królu Lwie, jednakże na co dzień wobec nas, wobec problemów oraz przede wszystkim wobec naszych wrogów musi być twardszy od granitowej skały, bardziej elastyczny od naturalnego kauczuku i mądrzejszy od swoich doradców, tak żeby mógł skutecznie korzystać z ich wiedzy.

Potrzebujemy kogoś o autorytecie porównywalnym do Jana Pawła II-giego i Józefa Piłsudskiego, a współcześnie męża stanu wymiaru Władimira Putina, ale niestety nikt taki dzisiaj nie jest obecny na naszym politycznym, jak również społecznym firmamencie, nie mamy szczęścia do ludzi wybitnych i wielkich, zresztą czy myśmy słuchali Papieża? A Marszałka tak jak kochano, tak też nienawidzono. Wielcy nie mają szczęścia, nie mają posłuchu. Ze współczesnych jednostek, które miały duży posłuch jest tylko Lech Wałęsa, jednakże czy on może być autorytetem dla ogółu? Putina przynajmniej się boimy, a to już zawsze coś.

Czas celebryckich rządów różnych przypałów i dziwnych panienek z rządu Tuska już mija, era beztroskiej wymiany zegarkami pomiędzy meczami gry w piłkę odchodzi do lamusa. Czas tych ludzi naturalnie przemija, starzeją się to jedno, a po drugie – następuje obiektywne zmęczenie materiału, ci ludzie nie mają NIC DO ZAOFEROWANIA społeczeństwu poza kolejnym morzem łez i wyrzeczeń. Nie wskazują celu! Nie dają miarodajnej nadziei na cokolwiek. To straszna cena jaką społeczeństwo płaci styropianowym popłuczynom, za czasy ich łazikowania w brudnych swetrach.

Za dwadzieścia lat, może już za dziesięć – nieliczni będą się zastanawiać, jak to było możliwe, że straciliśmy tak dużo czasu w okresie, w którym możliwe były reformy, mieliśmy dodatkowe finansowanie z zewnątrz i pomimo dramatu emigracji – w miarę korzystny bilans populacji. Reszta, czyli większość nie będą chcieli rozumieć dlaczego mają 700 zł emerytury po całym życiu pracy, nie będą postrzegali związku pomiędzy złodziejską transformacją, błędami kolejnych rządów, kłamstwami idiotów-profesorów-ekonomii, a ich dramatyczną sytuacją. Ludzie będą chcieli mieć ogrzewane mieszkania, telewizję jako rozrywkę, kawę, herbatę, coś do zjedzenia i darmową służbę zdrowia, do której dowiezie komunalny autobus lub tramwaj. Niestety nawet ten standard, który do dzisiaj jest powszechny dzięki osiągnięciom znienawidzonej „komuny” za 20 lat będzie czymś nadzwyczajnym. Wrócimy do ciemnych nor, sutener, altanek przerobionych na domki, kilku rodzin lub ich szczątków mieszkających w jednym mieszkaniu itd.

Wówczas takim społeczeństwem, będzie bardzo łatwo rządzić. Wstrzymanie wypłat emerytur, obniżka emerytur – te informacje nie będą schodzić z nagłówków prasy elektronicznej. Dodajmy, że będą to emerytury w Euro, nie będzie dało się nic kreatywnie wygenerować – pieniądz będzie miał dla nas wartość kruszcu. Ludzie będą oglądać każde Euro z obu stron, przyglądać mu się dokładnie, zanim podejmą decyzję o wydaniu. Naprawdę to będą dramatyczne czasy.

Czekają nas dwa problemy – przetrwanie przyszłych trudnych czasów oraz znalezienie sposobu na wyjście z tej zapaści w którą właśnie wschodzimy, a której kulminacja będzie za około 20-30 lat. Pierwsze jakoś się uda, pod warunkiem, że polityka transformacji się powiedzie i nastąpi ogólny wzrost zamożności w stopniu tak znacznym, że problem przetrwania do kolejnego miesiąca nie będzie standardowym problemem Polaków. Drugie natomiast raczej się nie uda, albowiem polityka zabójczej transformacji prowadzi właśnie do tego, żeby nastąpiła trwała depopulacja Polski. Bez wojny, bez jednego wystrzału, sami się rządząc – z kraju około 40 milionowego, spadniemy po około 40-50 latach transformacji do około 20-to, może 25-cio lub 20-to-kilko milionowego państwa.

Z powyższych powodów potrzebujemy dzisiaj męża stanu, który nie tylko będzie potrafił przy reformie gromadzenia śmieci – standaryzację kolorów pojemników na terenie całego kraju, ale będzie potrafił dzisiaj mówić o przedstawionych zagrożeniach, odpowiednio je antycypować i zmusić – podkreślmy – zmusić Naród do wysiłku, którego zagwarantuje umiejętną alokację, a nie marnotrawstwo jak np. rząd Jerzego Buzka – na miliardowe opłaty za zarządzanie środkami w OFE! Potrzebujemy kogoś takiego, niestety nie jest nim pan Donald Tusk, któremu – sądząc po przeczytaniu książki jego małżonki – chyba po prostu się nie chce, bo wychodzi z założenia, że to co osiągnął to i tak wiele w warunkach naszego państwa. Jednakże, czy można go źle oceniać, za to co mógł, a czego nie zrobił? To nie on pierwszy zmarnował czas będąc u władzy w tym kraju! Naprawdę, historycznie patrząc Tusk nie jest taki najgorszy, przynajmniej bał się popsuć tak naiwnie jak jego poprzednik wspomniany pan Buzek. Dramat nasz polega jednak na tym, że może już nie być kolejnego razu. Przyszłość może być naprawdę inna i nowego typu. W niej możemy nie przetrwać, nie istnieć. No ale kogo to obchodzi pomiędzy odgrzewaniem kolejnego dzwonka karpia a n-tym piwem?

Być może to kogoś zszokuje, ale my naprawdę potrzebujemy dzisiaj kogoś takiego jak Władimir Putin, no trudno znaleźć wśród współczesnych polityków osobę posiadającą lepsze cechy charakteru do sprawowania władzy w Polsce. Można nawet postawić hipotezę, że gdyby pan Władimir Putin rządził w Polsce, to byłby niekwestionowanym autorytetem – autentycznie podziwianym i szanowanym przez większość społeczeństwa.

Rosyjskie tłumaczenie tekstu [tutaj]

11 komentarzy

  1. JPII autorytetem????????????? Z jego michalikam. głodziami, wesołowskimi ,setkami jego pomników za życia? Czyżby? A konkordat a komisja? Naprawdę ?

  2. Wygrzebywanie Karola W. jako narodowego autorytetu jest nadużyciem, Owszem, był postacią popularną w kraju nad Wisłą, ale definicję autorytetu wypełniał dla bardzo wąskiej grupy ludzi.
    Piłsudski? Jest tylko historycznym logo, do którego podklejają się zazwyczaj szumowiny różnistego autoramentu.
    Jesteśmy skazani na bardzo niszowe autorytety o których możemy POWZDYCHAĆ w wąskim gronie: Jerzy Giedroyć, Jan Józef Lipski, Lem, Bobkowski,….ale niestety przy okazji Święta Zmarłych

    • Mam bardzo zbliżone poglądy, zatem podpisuję się pod tekstem aby się nie powtarzać.

    • Wymienione osoby, jako autorytety… a to ciekawe, np. Giedroyć, w kontekście dzisiejszej polityki prometejskiej na odcinku wschodnim, a to dobre sobie…mógłbym tak i o pozostalych wymienionych “autorytetach”, a i dodał bym jeszcze “zasłużone grono” tzw. opozycji z PRL-u.nastrój świąteczny jakoś rozleniwia, nie pozwala kopać “leżacych “, doslownie i w przenosni.A całym swoim zyciem, zapracowali na “takie’ potraktowanie.Zyczę cichego wzdychania, oby się nie wydało , jakie to mamy “autorytety”.

      • “krzyku-anonimie” ważne, że jesteś autorytetem dla samego siebie. Taki łałtorytet, zadowolony z siebie, że aż kartofle w piwnicy… puszczają pędy.
        A Giedroyć zasmucony, że jakiś “krzyku-anonim”, półanalfabeta, recenzje mu wystawia…

      • No właśnie. Po “wuj” nam wspólne autorytety? U nas wspólnotę buduje mitologia jasnogórska i wystarczy.

  3. inicjator_wzrostu

    Mąż stanu to ktoś, który widzi sytuację społeczeństwa 20-30 lat do przodu i tak steruje działaniami innych, żeby ta społeczność miała się dobrze po upływie pokolenia.

    Nie mamy takich ludzi.

    Sam “Mąż Stanu” może już wówczas nie żyć, ale skutki jego decyzji powinny być korzystne dla jego dzieci i wnuków.
    Takie postępowanie utrwala potrzebę widzenia spraw społeczeństwa zorganizowanego w Państwie – na pokolenia.
    Tak było w Niemczech od czasów Bismarcka i to im do dziś zostało.
    Mimo klęsk 1918 roku i 1945 – nadal są potęgą.

    Dlaczego?

    Dlatego że widzą dalej niż jedno pokolenie oraz własna gmina.

    Dobierają do zarządzania strategicznego naprawdę mądrych ludzi.
    Nie do rządzenia, bo od tego są politycy zmieniani co parę lat – tylko do zarządzania, czyli realizacji długofalowych planów.

    To wszystko opiera się na zapewnieniu RÓWNOWAGI.
    Równowagi, jako STAŁEGO i powolnego rozwoju dającemu szanse przetrwania wszystkim członkom wspólnoty.

    Podkreśliłbym słowo WSZYSTKIM, bo to daje fundament bezpieczeństwa i zapewnia spokój społeczny.

    A człowiekowi nic więcej nie trzeba do życia, niż poczucie bezpieczeństwa.

    Tego w Polsce akurat nie ma.

    Neoliberalna utopia neofitów WOLNEGO RYNKU zabija w ludziach to odczucie bezpieczeństwa i podważa resztki zaufania do instytucji państwa polskiego.

    Na takiej glebie zaczną rozwijać się przeróżne pasożyty.

    Przed nami 20-30 lat chaosu i biedy.

    Nie mamy mężów stanu.

    Mamy mężów żon, które pisują o nich pamiętniki.

    To też jest miara czasu.

    Pamiętniki żon polityków pisane za ich życia!

  4. Na polityka w rodzaju przywódcy Fed. Rosyjskiej nie możemy liczyć, gdyz tacy ludzie to domena państw poważnych, a niestety “jakaś” RP, nigdy nie była, i nie będzie państwem poważnym, ani też poważanym. Nie mam żadnej złośliwej przyjemnosci,stwierdzam tylko fakty.

  5. @sysynka. “Ynteligencie,” dlaczego sądzisz że Giedroyć zasmucony? myślisz ze jeszcze żyje?Jesteś dziwny typ, polskojęzyczny.Uważasz, że “sami swoi” winni wyrażać swoje przekonania?Demokrata solidarnościowy odmawiający innym prawa dzielenia sie uwagami. Wstydz się, ale czy ty masz poczucie zwykłej ludzkiej przyzwoitości i wstydu??

  6. @sysynka.’ Czas skończyć z Wersalem”.O tej pory będe używał twego knajackiego stylu.Pozwolisz, że napiszę, co myślę o tobie- jesteś wykształconym, inteligentnym , złośliwym chamem, często i gęsto używający ‘języka przedmieśc’, rynsztoka – na tyle, prawdopodobnie cię stać. Jak niegdyś rzekł pewien premier RP “jesteś zerem”.I zerem pozostaniesz, czego z okazji świąt i nowego roku szczerze ci życzę.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.