Potrzebujemy nowej umowy społecznej – będziemy pracować na to, co drukują inni (cz.3)

fot. red.

Sojusze i inne relacje międzynarodowe

Koronawirus tak jak pokazał jak słaby jest zachodni model kapitalizmu i organizacji społeczeństwa, pokazał również jaką fikcją jest zachodnia wizja świata. Jeżeli nic nie zrobimy to za 10 lat, Chiny do tego stopnia zdominują rzeczywistość, że trzeba będzie się prosić o audiencję na czerwonym dworze, żeby kupić wykałaczki, ponieważ głupi Zachód już niczego sam nie będzie produkował, a ograniczenia prawne i ekonomiczne, które narzuca, spowodują, że niczego się nie będzie opłacało produkować, nawet w bliskiej zagranicy. Klasycznym przykładem idiotyzmów są przeregulowane wymagania środowiskowe dla produkcji, które kastrują europejskie miejsca pracy, a zarazem pozwalają Chinom na produkcję – bez żadnych ograniczeń. Europa zamiast truć u siebie, truje w Chinach. Skutek dla planety jest jeszcze gorszy, bo produkując u siebie, Europa i USA – byłyby zmuszone do przestrzegania własnych obostrzeń.

Nie udało się nam zbudować gospodarki opartej na wiedzy, nie udało się stworzyć taniej i darmowej energii, co więcej – nie udało się zrobotyzować gospodarki do tego stopnia, żebyśmy mogli wytwarzać, to co konsumujemy. Na zachodni standard życia pracują miliony ludzi – od Maroka, poprzez Egipt, Turcję, Indie, Bangladesz a na Chinach kończąc.

O Afryce z litości już nie wspominajmy, albowiem tam już są Chińczycy i to jest pole realnej konfrontacji pomiędzy byłymi mocarstwami kolonialnymi, a nową władzą neokolonialną z Pekinu. Jak do tej pory Zachód tę konkurencję przegrywał, jednak prawdopodobnie koronawirus wiele zmieni. Liczy się to, kto dostarczy szczepionkę i leki, jeżeli rozwiązania będą pochodzić z Zachodu, to Zachód nie przegra, to nie znaczy że wygra, ale zachowa status quo.

Jeżeli więc potrzebujemy całego świata, a nie jesteśmy w stanie go trzymać na dystans na własnych warunkach, bo topimy się we własnej hipokryzji wraz z setkami nielegalnych imigrantów, których prawie nikt nie chce, ale politycy są zbyt słabi, żeby podjąć decyzje powstrzymujące tą falę.

Trzeba się na coś zdecydować. W skrócie – albo robimy Zachód, czymś co jest elitarne, zamknięte i pilnowane, za cenę strzelania do ludzi na granicach i obowiązku dostosowania się cywilizacyjno-kulturowego, wszystkich do wymagań obowiązujących w ramach klubu. Albo godzimy się na stopniową dyfuzję, tylko wówczas trzeba mieć świadomość, że jak na przedmieściach innokulturowych, organizacje terrorystyczne będą mieć moździerze, to będą ostrzeliwać na ślepo centra miast. Czy w takiej sytuacji, wojsko będzie strzelać na oślep – terroryzując przedmieścia? Trzeba sobie dzisiaj odpowiedzieć na to pytanie, korzystając z doświadczeń pewnego małego bliskowschodniego państwa i nie jest to dodajmy – Liban!

W skrócie chodzi o to, że jeżeli nie ma się siły, nie jest w stanie się dokonywać jej projekcji, to trzeba się pogodzić, że z czasem straci się władzę. Co więcej, że pewnego dnia – straci się prawo samodzielnego, decydowania o samym sobie. To nie są żarty, ale to są fakty. Chodzi o brutalizację i utrzymanie przewagi, albo czeka nas bejrutyzacja rzeczywistości i stylu życia. Co wybieramy? Porządek i domki z firankami na przedmieściach, czy podział na klany i uznawanie prawa zwyczajowo-plemienno-religijnego, które ograniczy wolność? Podstawą porządku jest siła. Żeby zachować istniejący standard, trzeba mieć siłę, która go zagwarantuje, powstrzymując wszystko, co przeciwstawia się wolności o porządkowi państwowemu.

Z powyższych względów w sojuszach liczy się stary, dobry pragmatyzm. Jeżeli jesteś wrogiem, mojego wroga, to nie musimy się kochać, ale razem go pokonajmy. Proste, logiczne, banalne, wręcz trywialne i dzisiaj oznacza tylko jedno – wszystkim na świecie zależy na tym, żeby nie wzrosła potęga Chin, do tego stopnia, w którym to Chiny będą rozdawać karty. Żeby do tego nie dopuścić, trzeba się liczyć z potrzebą izolacji, a później konfrontacji z Chinami.

Uwaga, nie ma znaczenia kto ma rację. Nie liczy się nawet to, że Chiny – nikomu niczego nie zrobiły. Co więcej, ten kraj nawet jak nie będzie się szczególnie starał dominować i tak będzie odbierany jako hegemon. Właśnie dlatego, czy to się nam podoba czy nie, nastąpi duże poruszenie przeciwko jego pozycji, zwłaszcza, że nie brakuje zainteresowanych w osłabieniu Chin na tyle, żeby dalej chciały pracować dla całego świata, bez realizacji aspiracji politycznych, prowadzących do budowy chińskiego imperium.

Konfrontacja jest nieunikniona, zwłaszcza po koronawirusie, o którego rozprzestrzenienie są oskarżane – nie bez pewnych logicznych podstaw, właśnie Chiny. O tym kiedy do niej dojdzie, jaki będzie miała charakter i przebieg oraz wynik zadecyduje postawa jednego kraju – Federacji Rosyjskiej. Jeżeli Rosja zdecyduje się chociaż zachować neutralnie, to Zachód wsparty przez kraje dalekiej Azji – jak Japonia, Korea, Wietnam i inni sojusznicy, w tym niesłychanie ważne Indie, zdecyduje się na przeprowadzenie takiej gry, która będzie prowadziła do konfrontacji. Najprawdopodobniej poprzez ciąg wojen o charakterze proxy, wykorzystując złożoności Azji i samych Chin.

Sama okoliczność konfliktu doprowadzi do przetasowania globalnego, bo nie będzie możliwości importowania wszystkiego z Chin. A to samo w sobie już wystarczy, żeby ograniczyć rozwój tego kraju, do jego wewnętrznych zasobów, które i tak są wspaniałe i imponujące.

Dla nas oznacza to, że musimy zacząć pragmatycznie patrzeć na Wschód. Nie możemy być barierą w relacjach pomiędzy Zachodem a Rosją, bo skończymy w najlepszym wypadku jak w 1944 roku. Polityka klina nie ma żadnego sensu, bo jesteśmy na nią za słabi. Co najwyżej skończy się machaniem szabelką i kolejnym zmarnowanym pokoleniem!

Jako kraj, nie zbudujemy dobrobytu stawiając się układowi, który ma cel globalny. Lokalnie nie mamy niczego więcej do ugrania, niż pełne regały w sklepach, a do tego wystarczy nam pragmatyczne myślenie i działanie w sposób taki, jak co najmniej sami chcielibyśmy być traktowani. Żadnych szaleństw, żadnych! Małe koło zębate, pomiędzy wielkimi – pęka w proch, zanim zacznie przejmować obciążenie! Może bardziej jednoznacznie – musielibyśmy być skończonymi idiotami, żeby się podłożyć pod koło historii tak jak w 1939, czy 1944. Dwa razy samobójstwo państwowe i narodowe na epokę – wystarczy!

Zapraszamy w najbliższych dniach na podsumowanie felietonu.

15 myśli na temat “Potrzebujemy nowej umowy społecznej – będziemy pracować na to, co drukują inni (cz.3)

  • 11 maja 2020 o 05:20
    Permalink

    Przez wzgląd na historię logika podpowiada że ze wschodu zawsze idzie odbudowa.

    Ograniczenie Chin w takim przetasowaniu? A kto amerykanom czy Polakom zrobi sprzęt AGD i potrzebny pod propagandę obecnego hegemona RTV? Najwyżej 2 lata świat bez Chin wytrzyma, ale po koronawirusie wiadomo za to, że chińska gospodarka wytrzyma znacznie dłużej. Coś czuję, że szybko przeprosimy Chińczyków po takiej wojence proxy.

    Rosji bliższa ciału koszula. Z pewnością prędzej dogada się z Pekinem jak Waszyngtonem.

    Koło zębate nie pęka dlatego, że jest małe, ale przez zanieczyszczenie, zmęczenie materiału, zaniedbania albo szprychę

    Odpowiedz
  • 11 maja 2020 o 06:02
    Permalink

    Koronawirus tak jak pokazał jak słaby jest zachodni model kapitalizmu i organizacji społeczeństwa, pokazał również jaką fikcją jest zachodnia wizja świata.

    Odpowiedz
  • 11 maja 2020 o 08:29
    Permalink

    Zachodnie media już wszczęły propagandowy atak na Chiny, przygotowując grunt do innych działań.
    Autorowi marzy się jakiś nowy “kordon sanitarny” czy inna “żelazna kurtyna”?
    Napewno konfrontacja jest nieunikniona, czy to jedynie projekcja zachodnich marzeń o trwałej dominacji nad resztą świata?

    Te miliardy niewolników pracujących na dobrobyt zachodnich społeczeństw, niewiele dotąd z tego miały.
    Może to chińskie zagrożenie, będące przeciwwagą dla dotychczasowego układu sił, będzie dla nich szansą?
    Chiny inwestują w Afryce czy Ameryce Pd. kwoty, o których nawet Zachód nie pomyśli, tworząc infrastrukturę, miejsca pracy.
    Co Zachód zrobił przez 100 lat, dla tych biedaków?
    Poza wymienianiem marionetkowych rzadów na lepsze- dla własnych INTERESÓW?

    Konkurencja rodzi szansę.
    Konfrontacja, chaos i zniszczenie…..

    Odpowiedz
  • 11 maja 2020 o 09:20
    Permalink

    Autor zapomniał, że Rosja, Chiny i Indie myślą SAMODZIELNIE.

    Im ta układanka NOWEGO PORZĄDKU może chcieć być INNA, po koronowirusie.

    Dochodzą interesy Iranu, który może już nawet ma broń jądrową, oraz “poglądy” Pakistanu i innych krajów Islamu na nową rzeczywistość.

    Dlatego zalecałbym UMIAR i POWŚCIĄGLIWOŚĆ w snuciu planów, które mogą zburzyć nasz obecny, oczywiście zaburzony przez koronowirusa – ład militarny i gospodarczy.

    Rosja raczej będzie neutralna ze wskazaniem na popieranie Chin, bo wystarczy popatrzeć na globus i zmierzyć granicę Chiny-Rosja.

    Dojdzie sprawa surowców i technologii.

    Już dziś wchodzi do Polski 5G, w oparciu o urządzenia z Chin.

    Życie toczy się nadal, mimo pandemii.

    Spokój, zdrowy rozsądek i umiarkowanie.

    To, ze w USA prezydent chce wygrać kolejne wybory, opierając swą kampanię na nienawiści do Chin – nie może być podstawą kalkulacji NOWEGO ROZDANIA.

    Są inni gracze.

    Tylko w Nadwiślańskim i Banasiowym Macondo wszystko po staremu, czyli nikt nic nie wie …

    Nawet sam NadPrezes przestał chyba wierzyć w realizację swoich wizji, no bo ludzie wobec pandemii myślą zupełnie inaczej, zapominając o dobrodziejstwach 500+.

    Wnioski: spokojnie przetrwać pandemię koronawirusa, a potem się zobaczy.

    Jest tyle szczegółowych spraw do ODTWORZENIA, że dywagacje geopolityczne pozostaną niezauważone.

    Nadal liczy się potęga gospodarcza i militarna oraz umiejętne nimi zarządzanie i dowodzenie, ale w spokoju.

    Potrzebny jest nam wszystkim SPOKÓJ.

    Amen.

    Odpowiedz
  • 11 maja 2020 o 09:50
    Permalink

    Jesteśmy ofiarami największego oszustwa gospodarczego tysiąclecia po 1989 roku dzięki styropianom i Kościołowi. Po zniszczeniu gospodarki dostali zapewne nowe zadanie, czyli realizować politykę klina. Dopóki Polacy się nie przebudzą z okupacji religijnej i styropianowego letargu nic się nie zmieni. Będziemy dalej się pogrążać i zachód będzie nas pogrążał czyniąc skansenem z rezerwą taniej siły roboczej i mięsa armatniego do swoich imperialnych podboi. Nie nastąpi w takich warunkach otwarcie na Wschód.

    Odpowiedz
    • 11 maja 2020 o 14:35
      Permalink

      Największy odpływ młodych ludzi z Kościoła ma miejsce właśnie teraz w Polsce. Jakby tak jeszcze zlikwidować te durne testy w szkołach, pogonić prywatne firmy z drukiem podręczników (lub zmienić zasady), wprowadzić na nowo mężczyzn do grona pedagogicznego (tu jest przecież tragedia), poluzować słowo w bibliotekach (trudnych dla władzy pozycji już przecież nie ma) i zamiast tej durnej religii wprowadzić religioznawstwo, to można coś na tej młodzieży budować. Najważniejsze, że dzieciarnia nie chodzi do kościołów, to dobry pierwszy krok.

      Odpowiedz
  • 11 maja 2020 o 11:10
    Permalink

    “Trzeba się na coś zdecydować. W skrócie – albo robimy Zachód, czymś co jest elitarne, zamknięte i pilnowane, za cenę strzelania do ludzi na granicach i obowiązku dostosowania się cywilizacyjno-kulturowego, wszystkich do wymagań obowiązujących w ramach klubu. Albo godzimy się na stopniową dyfuzję, tylko wówczas trzeba mieć świadomość, że jak na przedmieściach innokulturowych, organizacje terrorystyczne będą mieć moździerze, to będą ostrzeliwać na ślepo centra miast. Czy w takiej sytuacji, wojsko będzie strzelać na oślep – terroryzując przedmieścia? Trzeba sobie dzisiaj odpowiedzieć na to pytanie, korzystając z doświadczeń pewnego małego bliskowschodniego państwa i nie jest to dodajmy – Liban!”

    Chmmm….., jest jeszcze trzecie wyjście…
    Dokładnie to, co od pewnego czasu czynią Chiny i próbuje Rosja…
    – uporządkować sytuację w krajach, skąd płynie “zagrożenie”…

    Przecież, teoretycznie to takie proste:
    – nawet przy użyciu siły militarnej (wspólnymi, światowymi siłami największych armii) w pierwszym rzędzie wyeliminować grupy, “zagrożeniowe” (ISISy itd)…
    – dotknięte regiony “ucywilizować”, t.j., wspólnymi siłami rozbudować lokalne struktury do takiego stopnia, by lokalne społeczności stały się w minimalnym stopniu “samowystarczalne” (podstawy egzystencji)….

    Wszystko!

    Odpowiedz
  • 11 maja 2020 o 12:48
    Permalink

    Kapitalizm po epidemii. Ciekawy wywiad z profesorem Szahajem. https://www.tygodnikprzeglad.pl/kapitalizm-po-epidemii/
    Fragment: “– Stoimy na rozstaju dróg. Z jednej strony, każdy kryzys jest szansą na zmianę, z drugiej – istnieje naturalna pokusa, aby powrócić jak najszybciej do tego, co było. W tym sensie najbliższe miesiące i lata będą bardzo ciekawe, a rezultat rozstrzygnięcia zarysowanego powyżej sporu między siłami starego i nowego zadecyduje o naszych losach na lata. Przy czym w moim przekonaniu, jeśli powrócimy w stare koleiny neoliberalnego turbokapitalizmu, ostateczna katastrofa jest nieunikniona, przede wszystkim klimatyczna, ale także ekonomiczna i społeczna.”

    Odpowiedz
  • 11 maja 2020 o 15:27
    Permalink

    Może przy tej okazji dodam kilka słów z bardziej pragmatycznego punktu widzenia.
    1.
    Cytat: “Koronawirus tak jak pokazał jak słaby jest zachodni model kapitalizmu i organizacji społeczeństwa, pokazał również jaką fikcją jest zachodnia wizja świata”.
    Wirus nie pokazał słabości kapitalizmu, lecz słabość zachodniej organizacji społeczeństwa, czyli rządów opartych na populizmie i pseudo-demokracji. Kapitalizm ma się dobrze i z powodzeniem jest stosowany w Chinach, gdzie państwo na niego “chucha i dmucha”, żeby nie uległ degeneracji (brak monopolizacji i totalnego upaństwowienia).
    Zachodnią słabością jest natomiast nieadekwatny poziom życia społeczeństwa w stosunku do relatywnie coraz mniejszych możliwości gospodarczych. Rządy nie mają odwagi powiedzieć (obawa o utratę władzy), że społeczeństwa żyją ponad stan, lecz wymyślają coraz to nowsze rozwiązania, żeby to zakamuflować.
    2.
    Cytat: “Klasycznym przykładem idiotyzmów są przeregulowane wymagania środowiskowe dla produkcji, które kastrują europejskie miejsca pracy, a zarazem pozwalają Chinom na produkcję – bez żadnych ograniczeń”.
    Tych regulacji nie wymyśla kapitalizm (rozumiany jako forma organizacji produkcji i handlu), ale państwa i ich organizacje.
    W sumie standardy środowiskowe to dobra rzecz dla mieszkańców, ale rozumiem, że nie o to chodzi.
    UE nie ma wyjścia, bo nie ma surowców. Póki jeszcze Europa i Ameryka Północna są “pępkiem świata”, to mogą “eko” wprowadzać, bo to jedyna szansa na konkurowanie z resztą świata, bogatszą w surowce. Surowce przetwarzane na miejscu, tj. w 3 Świecie, to zawsze jest tańsze rozwiązanie. Dlatego trzeba jak tylko to możliwe, narzucać światu rozwiązania klimatyczne i wymuszać ich przestrzeganie. Ostatnio z tym krucho, bo USA się wycofują, bo mają dużo ropy i gazu łupkowego, i zajmują się raczej eliminacją konkurencji (Iran, Wenezuela, Libia), ale to za mało. W tej chwili USA i Kanada produkują łącznie więcej ropy niż Arabia Saudyjska i Rosja (łącznie). Ktoś jeszcze będzie musiał być eliminowany.
    Jeśli Europa zrezygnuje z nacisków na ograniczanie emisji zanieczyszczeń, przegra konkurencję ze światem szybko, bo niewiele ma.
    3.
    Cytat: “… nie udało się zrobotyzować gospodarki do tego stopnia, żebyśmy mogli wytwarzać, to co konsumujemy”.
    Nie udało się, bo robotyzacja jeszcze obecnie zapewnia niższą jakość wyrobów, niż praca ludzka. Dlatego jest opłacalna przy produkcji masowej, mało złożonej, jakościowo gorszej. Tego się łatwo nie zmieni, gdy na świecie istnieją jeszcze społeczeństwa zdyscyplinowane, sumienne i wydajne.
    4.
    Cytat: “… wszystkim na świecie zależy na tym, żeby nie wzrosła potęga Chin, do tego stopnia, w którym to Chiny będą rozdawać karty”.
    Bez przesady. Tak myślą jedynie państwa zależne od obecnego hegemona, państwa suwerenne myślą o sobie i wspólnych korzyściach.
    5.
    Cytat: “Konfrontacja jest nieunikniona…”.
    Ponownie: bez przesady. Duża konfrontacja, to przegrana wszystkich. To już nie te czasy, co kiedyś. Najwyżej, co jest możliwe, to konfrontacja gospodarcza i finansowa. A Chiny, wspólnie z państwami Azji Południowo-wschodniej już organizują wspólny rynek (nie ten fasadowy, który działa kiepsko), na wzór rozwiązań unijnych. Chiny będą produkować wyroby coraz bardziej zaawansowane, a produkcję chłamu już przekazują innym. 🙂

    Odpowiedz
    • 12 maja 2020 o 08:30
      Permalink

      ” Kapitalizm ma się dobrze i z powodzeniem jest stosowany w Chinach, gdzie państwo na niego “chucha i dmucha”, żeby nie uległ degeneracji (brak monopolizacji i totalnego upaństwowienia).”
      CENNA UWAGA.

      Odpowiedz
  • 11 maja 2020 o 21:25
    Permalink

    Widząc jak Chiny działają (kolektywnie i z duma z tego co osiągają),
    mając przywódców inżynierów – nie upadną – może nawet wyjdą na tym silniejsze – mniej chaosu….

    Po zwiedzaniu Chiny bylem zaszokowany jak reszta świata jest w tyle: technicznie i organizacyjnie.
    Prawie wszędzie powinniśmy brać przykład. Ale to się nie stanie.

    Problem świata zachodniego jest nastawienie społeczeństw na podejście indywidualne do wszystkiego.
    Automatycznie wszystko staje się krótkoterminowe.

    Demokracja stała się religia i głupi a nawet głupsi wygrywają wybory i staja się przywódcami.
    Liberalizm socjalny doprowadza do spłaszczenie lub skrzywienia krzywych naturalnych…

    Liberalizm ekonomiczny miał za zadanie doprowadzenie do dominacji ekonomicznej tylko jednego kraju,
    tego wybranego – to się nie udaje – wiec wojna będzie tylko jedynym wyjściem….

    Wschód jest zupełnie inny – nadzieja w Polsce był socjalizm – ale go przehandlowano za parę groszy….

    Odpowiedz
  • 11 maja 2020 o 21:30
    Permalink

    “Może bardziej jednoznacznie – musielibyśmy być skończonymi idiotami, żeby się podłożyć pod koło historii tak jak w 1939, czy 1944.”
    Za mało, gdyż dodać trzeba rok 1830 i głupotę powstania styczniowego, ktore odciągnęło pułki kozackie znad Morza kaspijskiego, żeby stłumić powstanie idiotów, usuwając zagrożenie dla brytyjskich kolonii.
    Trza dodać 1863 rok i agitację pruską za tym powstaniem, nawet broń pruską dawano do ręki młodym debilom.
    Trza dodać Konstytucję 3 maja jeszcze z osiemnastego wieku, czym nie można się wcale chlubić.
    Za każdym razem, kiedy ten kraj jakoś dźwiga się ekonomicznie, oraz usiłuje znaleźć konsensus z Rosją, obcy umieją go stłamsić rękoma Polaków.
    Faktycznie, najważniejsze są pełne regały a brednie historiozoficzne zostawmy “naukowcom”

    Odpowiedz
  • 11 maja 2020 o 21:33
    Permalink

    Muszę autora tego tryptyku rozczarować.Kapitalizm jest skończony.Kapitalizm by istnieć musi prowadzić ekspansję,ale już nie może tego robić,nie ma dziewiczych regionów do ekspansji,a do tego trzeba bardzo uważać z wojenkami,pewnie ku przerażeniu rasowych kapitalistów dyskutujących sobie o wojnie ,siedząc w bezpiecznym miejscu z cygarem w zębach.Bo technika wojenna,służąca do kontrolowania niepokornych poszła za daleko jak na potrzeby kapitalistów,byle pętak obecnie może rozwalić pół świata, z Kimem trzeba obchodzić się jak z jajkiem,nie ma bezpiecznego miejsca ! No a teraz uruchomiono wirusy bo lotniskowce są bezużyteczne.Ale zawsze najtrudniejszy jest ten pierwszy raz,potem idzie z górki,metoda wirus zawędruje pod strzechy.Kapitalizm się dławi własną nadprodukcją,co doskonale widzimy w petrochemii,ale ten problem będzie dotyczył wszystkich branż.Komu u licha sprzedamy to co wyprodukujemy,jeżeli potencjalni klienci maja mieć dochody na dzienna miskę ryżu, no komu sprzedamy ? Ciemno widzę,nie ma programu zmian,nie pokonamy już ostatniej granicy,Kosmosu.Chyba zacznie się walka wręcz na śmietniku zwanym Ziemią.Bezpardonowa walka wręcz.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.