Ekonomia

Potrzebujemy mieć wolne finansowe rezerwy państwowe

 Kryzys ukraiński oraz wcześniejsze wydarzenia różnego typu jak katastrofy naturalne i inne wydarzenia nieprzewidywalne lub trudne do przewidzenia – udowadnia, że grze strategicznej liczą się tylko te państwa, które są w stanie szybko reagować na kryzysy. Analogie pomiędzy wydarzeniami w rodzaju klęski naturalnej a prowadzeniem wojny są w pełni uzasadnione.

Potrzebujemy posiadać w bezpośredniej dyspozycji odpowiednie do wyzwań rezerwy finansowe, zarówno w walucie krajowej jak i najważniejszych walutach zagranicznych. Dodatkowo w akcjach i innego rodzaju inwestycjach umożliwiających względnie dużą płynność aktywów.

Trudno ocenić ile, ale biorąc pod uwagę możliwe zagrożenie wojenne, nasz rząd powinien dysponować, co najmniej kwotą w wysokości około 5 mld Euro w różnych walutach, dostępną w części w kraju, a w części w bankowości międzynarodowej. Chodzi oczywiście o finansowanie nagle potrzebnych zakupów broni, lekarstw i innego rodzaju potrzebnych materiałów wojennych w czasie zagrożenia.

Dysponując taką ilością aktywów moglibyśmy względnie swobodnie funkcjonować w sytuacji zagrożeń małej i średniej intensywności, katastrof naturalnych i innego rodzaju zagrożeń jak np. epidemia lub coś równie nieprzewidywalnego.

W sytuacjach kryzysowych zdobycie przez państwo wolnej gotówki może być niesłychanie kosztowne, o ile w ogóle niemożliwe, – kto dzisiaj pożyczy pieniądze Ukrainie? Zdawanie się w pełni na instytucje międzynarodowe, to zdawanie się na łaskę państw, które je kontroluje, te nie zawsze muszą być dla nas przyjazne, nawet jeżeli formalnie deklarują, że są naszymi sojusznikami. W pragmatyce stosunków międzynarodowych liczy się zdolność do wchodzenia w relacje i wychodzenia z nich – na własnych warunkach, bez proszenia się – bez bycia cudzym klientem, zawisłym od dobrej woli innych czynników.

Musimy sobie uświadomić, że istnienie państwa polskiego w obecnym kształcie, jak również w ogóle polska podmiotowość narodowa, nie jest jedyną opcją możliwą do zaakceptowania dla niektórych naszych sąsiadów. Posiadanie realnych możliwości reagowania finansowego na kłopoty jest fundamentalnym elementem składowym każdej strategii obrony i przetrwania.

Gdybyśmy chcieli prowadzić aktywną politykę zagraniczną w regionie, zgodną ze skalą wyzwań, przed jakimi stoi nasze państwo, powinniśmy dysponować, co najmniej pięciokrotnie większą kwotą około 25 mld Euro wolnych środków. Dopiero na tym poziomie moglibyśmy sobie pozwolić na aktywne wspieranie takich państw jak Ukraina w trakcie kryzysu.

Jeżeli uwzględnimy, że elementem polityki zagranicznej miałoby być prowadzenie wojny, to dzisiejsza, współczesna nowoczesna wojna takiej armii jaką posiadamy, uzupełnionej mniej więcej o milion rezerw żywych musi kosztować około ćwierć miliarda Euro dziennie jeżeli mówimy o obronie lub działaniach o niskiej intensywności, natomiast jeżeli bierzemy pod uwagę możliwość atakowania nieprzyjaciela celem zdobycia przewagi strategicznej – trzeba mieć co najmniej jeden miliard Euro na każdą dobę prowadzenia wojny. Mówimy tylko o kosztach bezpośrednich, a nie o kosztach strat i zniszczeń wojennych. W ogóle samo przestawienie armii na stopę wojenną to, co najmniej 3-7 mld Euro wydanych jednorazowo, na dodatkowe uzbrojenie, paliwo, środki transportu i wszystko to, co się zwyczajowo kupuje w ostatniej chwili, wówczas wszystkie zabawki kosztują 1000% tego, co normalnie.

Do tego trzeba jeszcze uwzględnić problem inflacji własnej i wzrostu kosztów obsługi własnego zadłużenia na czas wojny. Trzeba być przygotowanym również i na konieczność obsłużenia tych kosztów, co najmniej przez kwartał w okresie poprzedzającym prowadzenie wojny i czas po niej następujący. Próbując oszacować czas mniej więcej trzy miesięcznego wysiłku na stopie przygotowań do wojny, obsługi wszelkich kosztów oraz prowadzenia intensywnej kilkudniowej wojny oraz następnie około trzech tygodniowych działań wygaszających – w naszych realiach musimy liczyć się z kwotą około 50 mld Euro. To byłaby kwota, mając którą – niewiele by nam zabrakło na sprostanie dominującej części wyzwań przynajmniej w zakresie potrzeb frontowych.

Na dzień dzisiejszy można się do tej kwoty zbliżyć, jeżeli państwo skonfiskowałoby rezerwy walutowe, co samo w sobie nie jest proste i automatyczne. Jednakże przy pewnym zakresie wysiłku i mobilizacji moglibyśmy tego dokonać, co oczywiście po wojnie – zwiększyłoby dług publiczny państwa. Z drugiej strony utrzymywanie takiej kwoty rezerw w postaci płynnych aktywów przekracza nasze możliwości i byłoby ekonomicznym marnotrawstwem.

One Comment

  1. inicjator_wzrostu

    Jakie rezerwy, skoro od dziesiątek lat jedziemy na długach i obligacjach skarbu państwa.
    To dzięki temu, że zadłużenie jest STAŁE i STALE ROLOWANE – rządzą Polską globalne korporacje finansowe.
    Tak już jest i ma być w kapitalizmie.
    To tak jak ŁATWY KREDYT na 30 lat we frankach …
    Nie o to chodzi by kredytobiorca spłacił dług, tylko by go stale miał.
    Nowoczesne niewolnictwo.
    To też dotyczy całego Państwa.
    Autor odleciał chyba na Marsa albo z niego dopiero co przybył. …

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.