Paradygmat rozwoju

Potrzebujemy klauzuli aksjologicznej w Konstytucji

 W czasach post chrześcijańskich, w których zmiana aksjologii jest kwestią konsensusu, albowiem nic nie jest stałe i pewne – nic nie stanowi niezmiennej wartości i wszystko może być zmieniane poprzez nowsze ustalenia czy nowatorskie podejście do znanych faktów jak gender. Powinniśmy zabezpieczyć swoją cywilizację, swój sposób pojmowania rzeczywistości i wynikający z niego sposób życia w sposób formalny za pomocą najważniejszej czynności konsensualnej jaką podejmuje zbiorowość w postaci Konstytucji.

Być może będzie to stosunkowo słabe zabezpieczenie, ale będzie pełniło tą funkcję doskonale w kontekście sygnału alarmowego – jeżeli w przyszłości zostanie wymyślone coś nowego, co znowu w sposób konsensualny będzie próbowało modyfikować naszą skalę a nawet układ wartości – a będzie naruszało zapis klauzuli, to będzie wystarczającym sygnałem, że mamy do czynienia ze złem. Oczywiście definiowanym aksjologicznie na tle tejże klauzuli, żeby nam się ateiści i innowiercy na taką klauzulę w pełni zgodzili.

Chodzi o skonstruowanie takiej formuły, która umożliwi weryfikację każdej nowej dziedziny wiedzy, jej efektów, kierunków myśli ludzkiej, wytworów kultury, swobody obyczajowej itp. Klauzula musi w sposób absolutny dotyczyć tego co jest najważniejsze i co musimy najbardziej chronić, czyli życie i godność człowieka oraz prawa człowieka, w tym prawo do socjalizacji tj. do współtworzenia wspólnoty opartej na inkluzywnych i pozytywnych wartościach umożliwiających współistnienie. To oczywiście tylko prymitywnie sformułowane minimum, o wiele więcej można znaleźć np. [tutaj].

Prawa człowieka to przede wszystkim aksjologiczne kryterium oceny etycznej, mają przez to wpływ na wszystko – w szczególności na politykę. Jednakże nie ma żadnego powszechnie uznawanego katalogu tych praw, który można po prostu włączyć do nowej umowy społecznej. Tutaj siłą rzeczy jesteśmy skazani na wybór w oparciu o dostępne obecnie sposoby percepcji.  Nie unikniemy prawa naturalnego i Dekalogu, ponieważ w ten sposób odróżniamy dobro i zło. A przecież w całym naszym przedsięwzięciu aksjologicznym nie chodzi o nic innego jak o posiadanie zabezpieczenia przed złem, umożliwiającym jego identyfikację i odrzucenie, jednakże w sposób możliwy do zaakceptowania dla wszystkich, także dla tych którzy nie uznają Dekalogu. Z pewnością trzeba sięgnąć do dorobku Greków, koncepcja sprawiedliwości Arystotelesa musi być podstawą jakiegokolwiek myślenia o zbieżności interesów człowieka i społeczeństwa w kontekście prawa naturalnego i praw społeczeństwa uwarunkowanych konwencjonalnie. W istocie wszystko sprowadza się do papieskiego pytania – „kim człowiek jest i co stanowi o jego człowieczeństwie?” – w tym pytaniu Jana Pawła II zamyka się cała potrzebna nam aksjologia, jednakże ze względu na szacunek dla niewierzących, żeby nie kontestowano wspólnej wartości dla wszystkich – wspólnego rozumienia dobra – należy dodać do takiego rozumowania coś z daleko rozwiniętych idei równości, wolności i braterstwa w duchu liberalnego sposobu na życie, jednakże do granic w których wolność oznacza wolność od wszystkiego, w tym przede wszystkim od szanowania porządku społeczeństwa.

Oczywiście opracowanie uniwersalnej formuły będzie trudne, albowiem dla jednych godność (dignitas), szybko przerodzi się w pychę, dla innych prawo do swobód seksualnych będzie oznaczać zgodę na zepsucie itd. Uniwersalizacja będzie kosztowała w tym znaczeniu, że sformułowana ostatecznie formuła aksjologiczna może być w swojej istocie jałowa – wyzuta, ze wszystkiego. To znaczy, może uznawać godność, ale uznawać niewolniczą podległość córek wobec swoich rodów, jeżeli tak nakazuje kultura etniczna itd. Wymusza to jednak spowodowanie, żeby nasza formuła była przynajmniej pewnego rodzaju gilotyną – może w sposób bardzo szablonowy działającą, nie chroniącą przed wszystkimi typami zagrożeń, ale ukierunkowana na konkretne pole aktywności człowieka, na którym obecnie istnieje najwięcej zagrożeń dla jego godności, dehumanizacji, prawa do życia w sposób zdefiniowany tak jak znamy to od lat.

Prawdopodobnie zwrócenie ostrza naszej gilotyny w kierunku swobody badań naukowych powinno stanowić wykładnik naszego pojęcia dignitas, to znaczy nie powinno się tolerować badań, które w efekcie mogłyby doprowadzić do zmiany istoty człowieczeństwa np. poprzez modyfikowanie człowieka. Jednakże ograniczenie się do biotechnologii pachnie na kilometr nowoczesną inkwizycją, więc znowu strzał kulą w płot.

Powszechną deklarację praw człowieka możemy sobie darować, jej wyświechtane sformułowania właśnie znajdują doskonałe zastosowanie pod Aleppo z jednej strony, w chińskich fabrykach zatrudniających dzieci oraz w amerykańskich rodzinach tracących domy, podczas gdy ich własny rząd bez opamiętania drukuje pieniądze dla najbogatszych!

Podobnego zabezpieczenia potrzebujemy na poziomie europejskim. W Unii są silne elementy laickie, dla których aksjologia chrześcijańska jest trudna do zaakceptowania publicznie. Dlatego nasze doświadczenia uniwersalistyczne mogłyby okazać się bezcenne.

2 komentarze

  1. inicjator_wzrostu

    To co proponuje autor przekracza percepcję czytelnika FAKTU. Kto dwa lata temu hucznie obchodził rocznicę “Faktu”? Dodajmy – w roku wyborczym.
    Sam Premier Tusk Donald, a Prezydent dostał od Nich nagrodę CZŁOWIEKA ROKU.
    Więc o czym my mówimy.
    To nie ten poziom.
    Tu trzeba o lidze pisać, a zegarkach, wyposażeniu kuchni – nie o aksjologii …
    W dodatku likwidują katedry filozofii – bo niedochodowa.

  2. Artykuł skojarzył mi się z wykładami prof. Stanisławskiego z mniemanologii stosowanej.Natomiast Autorowi gratuluję tekstu.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

fifteen − one =