Wojskowość

Potrzeba jeszcze więcej pieniędzy na wojsko i powszechnego dostępu do broni

 Niestety, rzeczywistość jest o wiele ciekawsza od fikcji i tegoroczne oszczędności na budżecie Ministerstwa Obrony Narodowej – w praktyce ścinające programy modernizacyjne i doposażeniowe nie pozostaną bez echa. Tego czego nie zmodernizowaliśmy w tym roku i tego czego nie kupiliśmy – już nie zmodernizujemy i nie kupimy, nie mamy szans. Oczywiście z banalnego powodu, ponieważ w przyszłym roku nikt nie dołoży do wojska ekstra żadnych 6 mld zł, ani żadnych 3 mld zł ekstra – to niemożliwe. Jeżeli uda się przyszłoroczny budżet obronić bez konieczności jego przejadania i dalszego ścinania to i tak będzie sukces i wartość sama w sobie.

Jest oczywistością, że tak dalej być nie może, nie po to zapisano sztywny procent wydatków na wojsko i ma być to realizowane, bez względu na to czy to się komuś podoba czy nie i albo się na coś decydujemy, albo dajmy sobie spokój z tym państwem, ponieważ już chyba ponad 60% wydatków budżetowych to wydatki sztywne, tzn. takie, których nie można zmniejszyć – NIE WYDAWAĆ, BEZ ZMIANY STOSOWNEJ USTAWY. Oczywiście rząd z takim budżetem i w takich warunkach woli ciąć na armię niż emerytury i renty, ponieważ wroga jeszcze nie ma u bram, a zły elektorat sobie bez mrugnięcia okiem zagłosuje na opozycje.

Jednakże proszę państwa nie oszukujmy się, nasza armia jest tak nieliczna że nas nie obroni, co więcej nie jest zdolna do żadnych działań opóźniających – jeżeli mamy dalej nie wydawać zapisanych pieniędzy na armię i koncentrować się na cięciu jej etatów i ochranianiu jednostek wojskowych (nielicznych) przez prywatne agencje ochrony, to w ogóle zrezygnujmy z armii zawodowej, może poza wyjątkiem saperów i łączności – bo te dwie formacje w wojsku być muszą. Wartę honorową wystawią harcerze i jakoś tam będzie. Po co nam takie wojsko – tak nieliczne, że nieprzyjaciel może polskich żołnierzy po prostu wyłapać tak jak mu się zechce, jak będzie miał ochotę, a będzie mu tym łatwiej im bardziej ci nieliczni i niedoszkoleni żołnierze będą słabiej wyposażeni.

Przez chwilę – no bo żyjemy w takim absurdzie, ale trzeba się zastanowić, czy wśród decydentów na górze nie ma przypadkiem jakiegoś szpiega lub agenta wpływu, którego celem po prostu jest rozbrojenie polskiej armii i pozbawienie żołnierzy broni? No bo inaczej niektórych decyzji nie da się po prostu odebrać niż działanie na szkodę państwa, a na pewno już jego obronności. Przypadków nie można podać publicznie, żeby nie dołączyć do grona przypadkowych samobójców, strzelających samemu do siebie w garażu, który niekoniecznie muszą posiadać. Jednakże proszę się zastanowić, czy 100 tyś., żołnierzy, z których siłą rzeczy mniej więcej połowa to urzędnicy – niedozbrojona – jest w stanie nas obronić przed nieprzyjacielem?

Jeżeli nie uda się nam znaleźć więcej pieniędzy na wojsko, co jest bardzo prawdopodobne, ponieważ nie ma generalnie pieniędzy w kraju i bez wzrostu gospodarczego może być tylko gorzej – trzeba rozważyć alternatywę. Tradycję polskiego pospolitego ruszenia są tak samo długie, jak chwalebne i haniebne, ale co innego nam pozostaje poza zezwoleniem na powszechny dostęp do broni u obywateli? W jaki inny sposób mielibyśmy bronić naszego państwa, naszych domów – własnego życia? Jeżeli władze wiedzą o tym i godzą się na to, że nieprzyjaciel wejdzie do naszego kraju jak w masło i okupacja przynajmniej części kraju jest nieunikniona. Po doświadczeniach ostatniej wojny wiemy, że oznacza to masowe mordowanie, rozstrzeliwania, gwałty, rabunki – a także możliwa jest zmiana przynależności państwowej części zajętego terytorium.

Nie mamy alternatywy, ponieważ nie mamy pieniędzy – każdy chętny, przeszkolony, dający rękojmię zaufania publicznego powinien mieć prawo dostępu do maszynowej broni długiej, umundurowania, środków łączności i ochrony osobistej. Chodzi o to, żeby rozwinąć jak tylko się da struktury Obrony Terytorialnej i Obrony Cywilnej – bez tego nie jesteśmy w stanie przetrwać jakiegokolwiek uderzenia, nawet teoretycznie słabszego przeciwnika, ponieważ żołnierzy zawodowych – nie ma kim zastąpić i naprawdę jest ich przeraźliwie mało.

Jeżeli zgodzimy się co do faktu, że państwo jest najwyższą wartością i lepiej jest stracić życie niż być znowu formalnym niewolnikiem – to nie ma innej drogi, w każdym domu karabiny, broń krótka, zapas amunicji, broń do zwalczania czołgów, granaty, miny i oczywiście termowizor, to droga rzecz ale powinna być na wyposażeniu każdego żołnierza. Nic bowiem nie jest lepszym przyjacielem w mroźne noce niż dobrze działający termowizor, ze sprawną baterią. Wówczas już tylko wystarczy broń o odpowiednim zasięgu i siła ognia. Oczywiście potrzebna jest też taktyka i umiejętność uczestniczenia w walce, bo nieprzyjaciel też ma termowizory.

Można sobie mówić o wzroście wykorzystania broni przy przestępstwach itd. To z pewnością by miało miejsce, co więcej w niektórych miastach z pewnością byłyby osiedla, gdzie policja nie mogła by wjechać inaczej niż co najmniej Rosomakiem, jednakże to jest pytanie o to, czy obywatele to niewolnicy i nie mamy do nich zaufania, czy też obywatele są właścicielami tego państwa i ono do nich należy, a w zamian za to będą oni gotowi oddać życie w godzinie próby?

Proszę pamiętać, póki nie mamy zagipsowanego gardła i nie jedziemy na ciężarówce na rozstrzelanie z rękami skrępowanymi z tyłu drutem kolczastym – to nie ma jeszcze rozwiania bezalternatywnego, zawsze można coś zrobić, żeby się uratować. Mamy chyba jeszcze trochę czasu.

Nasze państwo nas nie obroni – to my musimy bronić państwa!

10 komentarzy

  1. W pełni popieram autora. Doskonałym przykładem w wykorzystywaniu cywili w sytuacjach zagrożenia jest OSP, jednostki słabsze z mizernym dofinansowaniem gmin działają z ogromnym poświęceniem i te bardzo skuteczne dobrze usprzętowione. Tak powinna działać obrona terytorialna.

  2. “Pospolite ruszenie’ może i miało sens w wiekach ubiegłych. Dzis tacy obrońcy moga budzic co najmniej usmiech politowania.Analogia z wiejskimi strazakami – bez sensu, “ogromne poświęcenie” tez wazne, ale to tyko jeden ze sladników “kostki”, nie najwazniejszy. A “dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane”. Prawdziwa armie o duzym znaczenu bojowym, jeszcze niedawno mielismy, i “rozmienilismy na drobne”.A tak na poważnie, po co nam “jakas” armia, w razie czego obroni nas Werm…, pomyłka, Bundeswehra, no i lotnictwo z “czarnymi krzyzami”.

  3. Ty naprawdę jesteś jajcarz…Wyobrażasz sobie 11 listopada przy pełnym uzbrojeniu? Meksyk to byłby pikuś…

    Pisałeś, że nie chcesz westernizacji Polski… A to byłby Western 😀

  4. inicjator_wzrostu

    Więcej na wojsko, w tym na badania nad nowymi WYROBAMI – tu zgoda.
    Ale broń w domu Polaków?
    Czy autor nie widzi co się dzieje w Polsce bez broni?
    Jak daleko posunięte są podziały plus ROZWARSTWIENIE społeczne.
    Jeszcze nam krwawej jatki potrzeba!

  5. Taka bron w domach byla by sprzedawana grupom przestepczym. Ktos nie mialby za co zaplacic za mieszkanie i zaraz by sprzedal bron a chetnych pewnie by nie brakowalo.

    Druga sprawa to przestepcy wykorzystywaliby ta bron do swoich celow zamiast kupowac ja na czarnym rynku mieliby ja w domu na wyciagnieie reki.

    Moim zdaniem powinnismy zainwestowac w bardzo duzo broni przeciwpancernej recznej oraz szkolic kazdego zolnierza w jej uzywaniu.

    Ewentualnie robic przumusowe kilkudniowe czy kilkunastodniowe szkolenia mezczyzn w jakims zakresie wieku w uzywaniu broni przeciwpancernej recznej oraz maszynowej itp.

    W razie wojny wojsko by wzywalo mezczyzn do baz i wydawalo bron reczna przeciwpancerna oraz bron maszynowa itp.

    Dzieki temu efekt by byl taki jak autor wspominal czyli uzbrojeni cywile zdolni eliminwoac drogis przet wroga a starty wlasne bylyby niewielkie przynajmniej w drogim sprzecie.

    Zamiast kupic 1 czolg mozna kupic nie wiem ile ale mase broni rpzeciwpancernej recznej i jestem pewny, ze z tej broni wiecej bysmy zniszczyli wrogowi czolow itp niz tym 1 czolwgiem.

    Dodatkowo ciezej wyeliminowac kilkuset ludzi z bronia PP. Niz czolgi gdyz wystarczy przewaga lotnictwa i nasze czolgi sa bezuzyteczne.

    Do tego na kazde miasto przypadaliby wyszkoleni dowodcy, ktorzy by dowodzili takimi cywilami w miare mozliwosci reszta by dzialala na wlasna reke.

    Inwestycja w bron przeciwlotnicza to podstawa najlepiej moblilna aby moc uciec gdyby wrog zaczal od wejscia ladem w celu wyeliminowania przeciwlotniczej broni.

    Obecnie najwiekszym straszakiem na wroga jest jego zdolnosc do zwlaczania lotnictwa bo obecnie glownie zaczyna sie od akcji lotnictwem a dopiero na wyczyszczone wchodzi wojsko.

    Do tego masa wyrzutni rakiet bo to tez jest duzym straszakiem na wroga.

    Do tego lodzie podwodne aby moc z ukrycia zadawac dotkliwe straty wrogowi. Normalne okrety nie maja sensu chyba, ze w przewadze ale na to nas nie stac i bardziej musimy walczyc jak partyzantka na morzu.

    Jezeli wrog bedzie wiedzial, ze ruszajac na nas poniesie stratyw lotnictwie wozach pancernych itp to nie bedzie mu sie opplacalo atakowac.

    A obecnie to wrog na do zlikwidowania pare celow zagrazajacych a potem juz wybijanie czolgow wozow itp bez wiekszego zarozenia dla strat wlasnych.

    I to co pisze nie jest jakies drogie bo bron reczna jest duzo tansza niz czolgi samoloty okrety.

    wielkim kosztem by byly lodzie podwodne ale ich nie trzeba duzow ystarczy 3-5 i juz wrog bedzie czul sie zagrozony na morzu.

    Skupilibysmy sie na uderzeniu i ukryciu a wrog by musial skupiac wielkie sily by sie przed paroma lodziami podwodnymi bronic.

    Szkolenia z podkladania min przeciwpancernych rowniez bo takie miny tez sa duzym straszakiem i wplywaja na morale wroga.

  6. Panowie, przestańcie z tym zbrojeniem się i wojnami, bo jeżeli nie to panie odmówią wam tego, co najbardziej lubicie. Tak już w historii bywało i okazało się być skuteczne. Jest to pierwsze poważne ostrzeżenie.

    • Szanowna Wieczorynko! Napisana dwadziescia kilka wieków temu “Lizystrata” Arystofanesa to KOMEDIA, nie HISTORIA!
      Historia raczej poucza nas, ze wszelkie fronty odmowy kobiet bezsilne są wobec chuci rozbestwionego żołdactwa!
      Tak więc, abyście mogły spokojnie wymieniać z @sysynką wyszukane uprzejmości choćby na tym portalu, ktoś musi o zbrojeniach myśleć, mówić – i oczywiście finansować.
      Si vis pacem, para bellum!

      • Nadepnęłam na odcisk ambitnym, czasami nad wyraz ambitnym mężczyznom i o to właśnie mi chodziło.

      • Aby do końca nie upierać się przy swoim, zgadzam się choć zdecydowanie niechętnie. Si vis pacem,para bellum. Jednak uważam, że aktualnie dominuje, tu użyję cudzysłowu “okupacja” gospodarcza, zatem Polska powinna się starać być silna gospodarczo.

  7. Szanowny autorze !Czy naprawdę nie widzisz co dzieje się za oknami? Społeczeństwo rozwarstwione i podzielone,dzięki partiom rządzącym, i takiemu społeczeństwu chcesz dać broń do ręki? Wyobraź sobie co działo by się 11 Listopada gdyby ludzie mieli broń ,jakoś mi Twoja idea nie trafia do przekonania. Wybacz, że mam inne zdanie. Zawsze byłem wrogo nastawiony do “ustawy o broni” ,czy jak ona tam się nazywa,ale obserwując to co się wokół mnie dzieje dziękuję sejmowi ,że stworzył ją taką.Wyobraź sobie sytuację ,którą zaobserwowałem kilka lat temu na dworcu kolejowym w Szwajcarii.Grupa trzydziestolatków taszczyła CKM wraz ze skrzynkami z amunicją.Oczywiście wszyscy mieli karabinki automatyczne i byli w pełnym oporządzeniu.Jechali na ćwiczenia,byli weseli ,śpiewali i żartowali.Teraz oczami wyobraźni zobacz młodych ludzi w Polsce.Pozbawionych pracy,mieszkających z rodzicami,nie mogących założyć własnych rodzin. Co oni zrobili by za pomocą tego CKM-u i broni automatycznej

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.