Cytaty, Ogólna

Potężny front, który podmywa podstawy naszego Narodu

 W niedzielę 10 listopada na Placu Piłsudskiego pan Jarosław Kaczyński powiedział mniej więcej następujące słowa (tytuł z nagrania wypowiedzi dalej skróty własne): „(…) To jeden front, front ataku na polskość a co za tym idzie także i niepodległość. Jest jeszcze front drugi tych, którzy chcą oddawać naszą suwerenność, którzy dążą do tego żeby Polska przestała być suwerennym krajem w jakiejś sfederalizowanej Europie. To przecież dzisiaj tendencja gołym okiem widoczna, obecna wśród naszych elit, potężna, jeżeli chodzi o główny nurt mediów przeważająca. Czy to nie jest zagrożenie? Czy mamy być skazani na rolę wykorzystywanych peryferii, bo tylko tym możemy być w tak skonstruowanej Europie. I każdy, kto wierzy, że będzie inaczej wykazuje w najlepszym razie skrajną naiwność. Reguły światowej europejskiej polityki się nie zmieniły, nie zmieniły się, choć jest ona bardziej cywilizowana niż była przed dziesiątkami lat. Silniejsi zwyciężają, przejmują, bywa, że eksploatują. I dziś, jeżeli spojrzymy na nasze życie społeczne, na nasze życie gospodarcze to łatwo te zjawiska dostrzec. Jest więc sprawa polskiej niepodległości. Jest sprawa polskiej niepodległości, jako wyzwanie – przed naszym pokoleniem stojące. Wyzwanie, któremu musiemy sprostać.”

Powyższe, to jedynie fragment wypowiedzi pana Kaczyńskiego, całość dostępna jest w mediach i na portalach służących do transmisji nagrań wideo, każdy może je sobie z łatwością odnaleźć. My tutaj skoncentrowaliśmy się na antyeuropejskim wątku wypowiedzi pana Kaczyńskiego oraz generalnym straszeniu Polaków – obecnością „frontów”. Pan Kaczyński zidentyfikował w swojej wypowiedzi dwa takie „fronty” i bardzo obrazowo je opisał, nie nazywając nikogo wprost, a szkoda, gdyż od kogo jak od kogo, ale od lidera partii opozycyjnej moglibyśmy się spodziewać wskazania winnych zła jakie toczy nasze państwo po imieniu – nic panu Kaczyńskiemu nie można zrobić ma immunitet.

Zacznijmy jednak od końca, zdaniem mówcy niepodległość to wyzwanie, któremu musimy sprostać (ach ten akcent), jest to wyzwanie stojące przed naszym pokoleniem. Wynika to z tego, że Polska jest słabsza od otaczających ją krajów, w tym jak należy się domyślać także krajów, z którymi współpracuje, a te, jako silniejsze zwyciężają, przejmują eksploatują. Można to łatwo dostrzec w życiu społecznym i gospodarczym kraju – nic się nie zmieniło w regułach światowej – europejskiej polityki. Generalnie zdaniem pana Kaczyńskiego – to już nasza interpretacja – panuje merkantylistyczny atawizm, wzorem z XVIII wiecznego państwa oświeconego. To wina tych, – z frontu drugiego, którzy chcą oddawać naszą suwerenność, którzy dążą do tego żeby Polska przestała być krajem suwerennym w uwaga gwóźdź programu: „jakiejś sfederalizowanej Europie”. Jest to tendencja widoczna gołym okiem u elit i w mediach. Pan Kaczyński podsumowuje ten wywód retorycznym, oczywiście pytaniem czy to nie jest zagrożenie?

Spróbujmy, więc być nieco głębsi intelektualnie niż dziwaczne sformułowania te miotane prosto ze zwojów mózgowych pana Kaczyńskiego. Po pierwsze, jeżeli ten pan za punkt honoru przyjmuje straszenie ludzi „jakąś sfederalizowaną Europą” w nasze święto państwowe, a tym samym dokonuje dychotomicznego przeciwstawienia – Wolnej Polski w kontrze do „jakiejś sfederalizowanej Europy” to złośliwie można zapytać, co przepraszam jego nieżyjący brat podpisywał za traktaty i po co były te kłótnie o stołek z Tuskiem lub Sikorskim? Jeżeli bowiem Unia Europejska w wariancie sfederalizowanym, który w opcji federacji lub konfederacji jest nieuniknionym dalszym krokiem ewolucji kontynentu jest dla tego pana zagrożeniem niepodległości Polski i jest czymś złym – to zapytajmy o alternatywę? Jaką alternatywę od zacieśnienia integracji ma dla Europy pan Kaczyński? Tą, jaką zna? Podzieloną murem? W wiecznym strachu i leku przed silniejszymi (w domyśle Niemcami), które są i były zawsze od nas silniejsze i zawsze dążyły do dominacji wyrażanej na płaszczyźnie społecznej, politycznej, gospodarczej, prawnej, kulturowej itd.? Czy mamy się ogłosić narodową twierdzą opartą na narodowo-katolickich wartościach i z przerażeniem obserwować Niemcy i Rosję oraz litewskie tiry wożące ich towary po naszych autostradach? Czy też może – powinniśmy być w forpoczcie zmiany na kontynencie i głośno nawoływać do integracji, która każdemu uszczknie a da wszystkim – zachowanie status quo? Przy czym uwaga, – jeżeli dążymy do integracji – to jak każdy kraj straci tą samą cząstkę suwerenności to ta przykładowo niemiecka – nominalnie taka sama jak nasza, będzie jednak, jako wkład kraju silniejszego o wiele więcej warzyć. To będzie właśnie nasz zysk netto. Możliwy do wykorzystania, jeżeli się rozumie Europę i umiejętnie rozgrywa nasze geostrategiczne uwarunkowania. Z których najważniejszym jest – NIE BYĆ NIGDY WIĘCEJ (słabym) SAMEMU. Ponieważ samemu nie jesteśmy w stanie się obronić i nie znaczymy zbyt wiele, bo jesteśmy słabi. Czyli coś dokładnie odwrotnego niż to, co mówi pan Kaczyński, właśnie z jakiejś sfederalizowanej Europie będziemy, – jako państwo członkowskie o wiele bardziej bezpieczni i uodpornieni na „wrogie” przejęcia, niż jako państwo samodzielne.

Trzeba pamiętać, że nawet broń masowego rażenia – nie da nam pełnego bezpieczeństwa, tylko zbiorowe patrzenie na wspólne sprawy może nam je zagwarantować, GŁÓWNIE DLATEGO BO ELIMINUJE (w jakiejś mierze) JEDNO Z TRADYCYJNYCH ZAGROŻEŃ.

Natomiast trzeba się zgodzić z tezami, że słabszy traci i jest zdominowany, ale to już się dokonało. Natomiast – nikt nam nie broni produkować lepszych samochodów od Japończyków, Niemców, Szwedów, lepszych procesorów od Amerykanów, czy telefonów komórkowych od Koreańczyków z Południa! Naprawdę nikt nam nie broni prac w zakresie badań podstawowych! Wymagają kredy, tablicy, komputera i kilku dobrych uczonych! Może ktoś nam broni masowo produkować zabawki lub żywność i zalać nimi świat? Nie, proszę państwa – nie ma takich zakazów (poza kwotami unijnymi, które są negocjowalne). Dlaczego pan Kaczyński i inni politycy o tym nie mówią? Dlaczego nie szukają narodowych aspiracji i nie motywują społeczeństwa do pracy? Nie znają się? Nie ma innego wytłumaczenia! Właśnie, dlatego on i wszyscy inni, którzy już rządzili naszym krajem powinni odejść.

2 komentarze

  1. inicjator_wzrostu

    Autor znowu w formie.
    Wychwycił sprzeczność logiczną w argumentacji aktualnej LINII PiS. Brawo!

  2. Mam okazję /przyznaję, że nie zawsze udaje mi się taką okazję złapać/. Przyczepię się do podsumowania artykułu:nikt nam nie broni produkowania lepszych samochodów, procesorów czy telefonów komórkowych. Oczywiście, że nikt nie broni tylko, że konkurencja, czyli bogate kraje Zachodu nie mają w tym żadnego interesu. Dodam, jak chodzi o technologie i innowacyjność to Polska ciągnie się w ogonie Europy.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.