Ekonomia

Potęga ratingów a globalna supremacja dolara

 Stało się, Europa otrzymała potężny cios ze strony najpotężniejszej amerykańskiej broni – obniżono rating części krajów Unii Europejskiej. Media przekonują nas, że było to „nieuniknione” albo, że stanowiło to „konsekwencję” lub „nie dało się dalej podtrzymywać fikcji”.
Formalnie niby wszystko jest w porządku, działa międzynarodowy – zglobalizowany rynek finansowy, którego wyroczniami są trzy największe globalne agencje ratingowe. Co jest szczególnie istotne wszystkie trzy znajdują się w USA i zarządzają nimi osoby powiązane z amerykańskim establishmentem.
Dla każdego adepta nauk ekonomicznych jest oczywistym, że rating jest procesem kluczowym dla oceny procesów gospodarczych. Wykonuje się je w sposób niebudzący wątpliwości, jednakże jedynie dla ekspertów rachunkowości, ekonomii i finansów. Generalnie nie będąc dobrym z „cyferek” nie ma, po co próbować rozumieć struktury i sposobu ustalania wag ratingowych, – ponieważ rządzą nimi skomplikowane algorytmy. Dlatego dominująca większość ludzi i instytucji na świecie korzysta jedynie z efektów prac agencji ratingowych – zapoznając się z przyznaną przez nie oceną w ramach skonstruowanych przez nie skal wag.
System ten działa, zatem niczym doskonała maszyna, sami ustalamy hasło, do którego dorabiamy metodologię a następnie oceniamy, – jako bezstronni i stojący poza wszelkimi podejrzeniami o realizowanie jakichkolwiek interesów.
 W historii świata zachodniego mieliśmy już do czynienia z podobnym mechanizmem – w starożytnej Grecji działała szeroko poważana Wyrocznia Delficka, mechanizm był banalny – dane polis (państwo miasto) jak chciało usłyszeć przepowiednie składała ofiarę a Pytia (kapłanka Apollina) odurzona dymem – bełkotała przekaz od „Boga” do klienta wyroczni. Sprawdzało się jak się sprawdzało, ale biada temu polis, które zostało uznane za np. niemiłe bogom lub szczególnie obrzydliwe. W ogóle nie było możliwości nie uznawania wyroków wyroczni, ponieważ były one święte i stanowiły dla Greków prawdę objawioną. Mechanizm w praktyce działał tak, że jak dana władza chciała prowadzić wojnę, (czyli najechać sąsiednie polis) to musiała wcześniej odpowiednio opłacić wyrocznię, aby ta zechciała się przychylnie dla danej idei wypowiedzieć. Oczywiście władze wrogiego miasta robiły dokładnie to samo, – czyli także składały ofiarę w sprawie wyrokowania o wyniku wojny… No i jak tu prowadzić politykę, jeżeli „audytor” jest niezależny a w istocie realizuje politykę własnej szkatuły?
Podobnie jest dzisiaj, z tą różnicą, że „trzy Pytie” to wyspecjalizowane firmy posiadające skomplikowaną strukturę i pozostające w sieci współzależności. Oczywiście nie ma na to żadnych dowodów, ale można stwierdzić, że amerykańskie służby specjalne byłyby skończonymi nieudacznikami, – jeżeli nie starałyby się uzyskać wpływu na decyzje agencji ratingowych. Nie ma niezależności w świecie korporacyjnych karier, to powie każdy pracownik nawet polskich końcówek światowych korporacji. Co to w praktyce oznacza można się łatwo domyśleć. Ale w przypadku procesów, które moderują ludzie – wszystko jest kwestią jedynie doboru danych i współczynników lub momentu oceny. Jak to działa – wiemy sprzed współczesnego kryzysu – jak skandalicznie „agencje ratingowe” wyceniały wypłacalność największych bankrutów oraz jaki rating przyznały papierom.
Powiedzenie „przepraszam” post factum, – czyli po zatopieniu globalnej gospodarki przez paru okularników z trzeciego garnituru ma się jak żal rzymian po lwach zabitych w amfiteatrze.

 Oczywiście działając w istniejących realiach nie możemy „obrazić się” i nie uznawać ratingów. One są, wywołują skutek – czy to się nam podoba czy nie. Europa zapłaci podwyższoną cenę za brak spójności politycznej i nie moc w zdecydowaniu się na prowadzenie jednolitej polityki. Strasznie Euro przeszkadza amerykanom! Albowiem to właśnie o pośredni atak na tą walutę tutaj chodzi. Podstawą American way of life jest globalna supremacja dolara, jako waluty międzynarodowego handlu, międzynarodowego kredytu i międzynarodowych rezerw – ze szczególnym uwzględnieniem odpłatności za surowce energetyczne. Euro stało się drugą globalną walutą – mocno wchodzącą dolarowi w drogę – zwłaszcza w Chinach. Amerykanie chcąc trzymać nadal Pekin na smyczy musza utrzymać mechanizm pompowania światowej (w tym chińskiej) gospodarki pustym dolarem, – na którego nieograniczone drukowanie posiadają gwarantowany potęgą swoich sił zbrojnych absolutny monopol. Sytuacja, w której Chińczycy mogliby zrobić to, co Iran, ale na większą skalę, – czyli kazać płacić za swoje produktu w Euro (tak jak Iran za ropę) oznaczałaby faktyczną i nieuchronną degradację Ameryki – poprzez upadek tamtejszej gospodarki, w ogóle niekontrolowane pogorszenie warunków życia… no jakby amerykanie obyli się bez I-zabawek? Już o sytuacji, w której byliby zmuszeni płacić za nie w Euro w ogóle nie można sobie wyobrazić. Byłby to koniec amerykańskiego porządku świata, który Stany Zjednoczone sobie totalnie podporządkowały wraz z momentem zrzucenia wymienialności dolara na złoto.
Trudno to oddziaływanie USA na świat uznać za soft power, albowiem nie jest to, co prawda klasyczne bombardowanie domów niewinnych ludzi przez amerykańskie lotnictwo – jednakże efekt jest ten sam – niewinni ludzie tracą domy na całym świecie na skutek procesów zapoczątkowanych medialnie przez amerykańską agencję ratingową.
Jeżeli państwo amerykańskie ma jakiś globalny cel, którym się szczególnie nie chwali –a ma on fundamentalne znaczenie dla rządu Stanów Zjednoczonych, zarazem jest jawny i oczywisty, co więcej nieuznawany przez resztę świata, jako zagrożenie lub umniejszenie swojej pozycji – to jest nim globalna supremacja dolara.

3 komentarze

  1. To naprawdę bardzo ciekawe, ale dlaczego tylko pan panie krakauer zwraca na to publicznie uwagę? czy inne media – inni publicyści są naiwnymi idiotami ? czy też są po stronie – “tamtych” ? Coś tu nie gra …. ale faktycznie coś w tym jest – bo w tym duchu artykuły można od lat przeczytać w prasie francuskiej i niemieckiej … oraz iberoamerykańskiej (rosyjksiej nie wspominam)

  2. A ja wam powiem że to w istocie nie ma znaczenia ponieważ jak wróci DMarka to tez nie bezie źle, ale fakt faktem że to będzie koniec europejskiego snu. Dlatego musimy zrobić wszystko, żeby utrzymać jedność unii – a amerykanie nam jeszcze zapłacą za to do czego doprowadzili !

  3. Yuż to widzę jak jutro krakauera polizei wyszarpie za d. z wyra za uprawianie antysalonowej propagandy

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.