Paradygmat rozwoju

Potęga Chin zasilana rosyjskimi surowcami będzie rosła szybciej

 Naiwny Zachód nie spodziewał się, że ceną za obrażenie i wojnę gospodarczą z Federacją Rosyjską będzie strategiczny zwrot tego państwa na Wschód. Jeżeli jeszcze ktoś miał jakiekolwiek resztki złudzeń, to po tym jak hołubiono pana Władimira Putina podczas ostatniego szczytu w Pekinie musiała mu opaść zasłona z oczu. Nawet na oficjalnej fotografii, pan Barack Obama został postawiony w dużej odległości od chińskiego gospodarza, który stojąc w centrum po swojej prawej miał Prezydenta Federacji Rosyjskiej. Owszem to tylko symbol, ale było w nim odzwierciedlone proste przesłanie, – kto jest bliżej.

Zachód już rozumie, że przegrywa w nie swojej strategicznej grze o Ukrainę, która w istocie nie jest stawką, jest jedynie polem gry o Rosję, jaką toczy wielki sojusznik zza wielkiej wody, który ma mnóstwo własnej ropy i gazu, natomiast Europa musi te dobra importować.

Europa właśnie sobie uświadomiła, że w długich perspektywach czasowych, wszelkie dodatkowe zasoby ropy i gazu oraz innych dóbr, Rosja chętnie sprzeda, ale do Chin. To będzie się bardzo prosto przekładać na bogactwo przetwarzane w Europie, jeżeli nie będzie skoku technologicznego – zwłaszcza w zakresie energetycznym, to może nas nawet czekać realny degrowth. Po prostu nie będzie renty, jaką zapewniało przetwarzanie surowców na wyroby o wysokiej wartości dodanej, ewentualnie będzie ona niższa i w mniejszej skali. Rok do roku to nie ma znaczenia, ale przez kolejne 50 lat może znacząco wpływać na nasz potencjał. Kiedyś tą rentę zapewniały zachodowi kolonie, teraz zapewnia to technologia, ale niestety ona także wymaga zasilania surowcowego.

Chiny mają „spowolnienie” gospodarcze, to znaczy ich wzrost gospodarczy spowolnił jedynie do 7% PKB, jednakże obniżenie cen ropy naftowej ma zadziałać bardzo stymulująco na wszystkie normalne gospodarki, które nie mają dużego nawisu podatkowego na dystrybuowanych wyrobach naftowych. Dotyczy to Chin, USA i innych rozsądnych krajów, ale nie Unii Europejskiej, która bardzo wysoko opodatkowuje paliwa i generalnie spadek cen paliw oznacza dla państw Unii bardzo duże ryzyko znacznego obniżenia dochodów podatkowych.

W skali krótkoterminowej nowe ceny ropy naftowej to oczywiście cios dla Rosji, jednakże w długim okresie czasu ich utrzymanie jest niemożliwe, głównie dlatego ponieważ popyt na paliwa ciągle rośnie. Proszę się nie sugerować swoją siłą nabywczą, przeciętnie państwa czytelników stać na dwa, może trzy baki paliwa do własnego samochodu w miesiącu. To skazuje nas na stagnację i wolniejszy rozwój, ponieważ po prostu jesteśmy mniej dynamiczni, mniej się przemieszczamy i komunikowanie się oznacza dla nas wyższe koszty.

W przypadku gwałtownie rozwijających się Chin, dostęp do energii, a zwłaszcza paliw to jest być albo nie być wzrostu, ponieważ przy ich skali potrzeb każda ilość się liczy. Być może dopiero rosyjskie zasoby arktyczne będą w stanie zabezpieczyć pełnię chińskich potrzeb energetycznych, co oczywiście będzie także oznaczało złoty wiek dla Rosji, przy równoległym uzależnieniu się od Chińskiej potęgi.

W długiej perspektywie czasowej nikomu nie opłaca się stymulowanie wzrostu chińskiej gospodarki, ponieważ od pewnego momentu Zachód będzie, co najwyżej miejscem, dokąd Chińczycy latają na wakacje, Ameryka będzie miejscem gdzie kupują nieruchomości, a Rosję będzie czekał status czegoś na wzór Meksyku i Kanady – zasilających surowcowo USA. To jest skutek obecnej polityki Zachodu, której skutki już widać, ponieważ Rosjanie nie odpuszczą, nie muszą znosić upokorzeń, a Chińczyków się nie muszą bać ze zrozumiałych i wielokrotnie opisywanych względów.

Chiny niedawno rozpoczęły dyskusję o rezygnacji z polityki jednego dziecka. W zasadzie to jedno zdanie powinno wystarczyć za wszelki komentarz dla stanu spraw. Chiny umiejętnie wykorzystają dodatkową podaż surowców do – uwaga – rozbudowy rynku wewnętrznego! Władze w Pekinie mają pełną świadomość, że tylko idąc tą drogą mogą sobie zapewnić nie tylko stały wzrost, ale także odporność na impulsu otoczenia zewnętrznego. Finansowanie ich rozwoju poprzez eksport na Zachód i do USA w zamian za nic nie warte zielone papierki, za które wszystko, co w zasadzie mogą kupować, to nisko oprocentowane amerykańskie obligacje – właśnie wyczerpuje dla chińczyków jakikolwiek sens.

Zdolni do niestandardowego wnioskowania analitycy i wizjonerzy na Zachodzie już się wystraszyli, doskonale rozumiejąc, że IDZIE NOWE – NADCHODZI WIELKA ZMIANA, TOTALNE PRZEWARTOŚCIOWANIE. Za około 10 może 15 lat będą widoczne już pierwsze wyraźne efekty, pozytywnym skutkiem będą rosnące fale chińskich turystów w Europie. Potem już będzie gorzej, ponieważ będzie niezwykle trudno – jeszcze trudniej niż dzisiaj cokolwiek do Chin wyeksportować. Przecież już dzisiaj liczą się głównie produkty wysoko-technologiczne i luksusowe. Jednakże czy one zapewnią nam poprawny bilans handlowy? Dodajmy na tyle korzystny, żebyśmy jeszcze byli w stanie zapłacić Rosji za gaz i ropę, które będzie nam sprzedawać.

Wnioski są trudne. Już wiadomo, że moment chińskiej supremacji właśnie przyśpieszono, trudno ocenić o ile, bo to zależy głównie od samych Chińczyków, a konkretnie ich efektywności. Zachód, a głównie USA chciały rozegrać Rosję, tymczasem skończyło się na wielkim strategicznym wsparciu dla Chin, a Rosja sobie i tak poradzi.

Uwaga! Zdjęcie Рабочее заседание лидеров экономик форума АТЭС. 11 ноября 2014 года; Фото пресс-службы Президента России Źródło: kremlin.ru [Copyrights]

3 komentarze

  1. “przeciętnie państwa czytelników stać na dwa, może trzy baki paliwa do własnego samochodu w miesiącu”.

    Umówmy się,że stać mnie na prawie dwa i 1/2 baka” do
    18 letniego auta,a tak na marginesie,na “kondycję”
    i możliwości posiadanego auta nie narzekam. Wracam
    do “tematu baków”, stać na napełnienie “do pełna”
    oczywiście pod warunkiem pozbycia się takich nabytych
    przyziemnych i wyuczonych potrzeb i obowiązków jak potrzeba
    (codziennego),zaspokajania “burczącego brzuszka” ,leki ,opłaty, rachunki itp. i jeszcze mała dygresja – nie zdarzyło mi się NIGDY ze względów finansowych zatankować “grata pod korek”…ot,znaki czasów,dobrobytu solidarnościowo – katolickiego państwa. Wiem też, że nie jestem odosobnionym przypadkiem!!! 🙁 🙁

  2. Pan Barak Obama został w Pekinie poklepany po plecach, co sprawiło mi dużą frajdę, dotychczas oglądałam jak to polskich polityków poklepuje się po plecach. Kraje Wschodu to inna kultura i inna mentalność, czego nie chcą/ nie potrafią zrozumieć kraje Zachodu na swoje nieszczęście.
    W każdym bądź razie co proponuje Zachód jak chodzi o gospodarkę i kulturę już wiemy.

  3. To co się dzieje z Polską w europie, to samo się dzieje z Europa w Azji, a mianowicie nie ma jej przy stole negocjacyjnym a przecież także o nią tam, w Pekinie chodziło.

    Wiemy ze Putin dotychczasowo, z przyczyn strategicznych, nie był entuzjastą aż tak dramatycznego wzmocnienia pozycji Chin które stało się faktem poprzez kontrakty energetyczne z Rosją bo odebrało to Ameryce możliwości zamknięcia Chinom kurka dla ropy czy gazu z bliskiego wschodu. Ale , jak to autor trafnie ujmuje, został zmuszony to odwrócenia się od Europy przez Amerykańska agresję polityczną, bezwiednie powielaną przez europejskie barany polityczne.

    Pytanie. Czy naprawdę USA chce zniszczyć Europę ekonomicznie ? Ja myślę że tak ale, jak to w obecnej nowomowie się ujmuje, nie osobiście, a poprostu biznes to biznes w amerykańskim nałogu hegemonii światowej.

    Przypomnijmy że, w czasie II wojny światowej USA handlowała z Hitlerem otwarcie aż do roku 1942, a potem sekretnie do końca wojny. Którz, w sile wieku, nie pamięta dziórkarek do kart komputerowych do legendarnych komputerów IBM 360, których to wcześniejsze wersje znalazły wspaniale zastosowania w Oświęcimiu i innych obozach śmierci.
    To były czasy, kiedy amerykański obywatel przechodził swobodnie przez bramę śmierci dla naprawy sprzętu żeby Himmler wiedział czy norma mordu Żydów i innych ludzi została wykonana czy nie. No ale nie było w tym nic personalnego do Żydów poprostu biznes to biznes.

    Europa powinna o tym pamiętać. Nota bene! Wszystkie rachunki III Rzeszy z IBM i innymi amerykańskimi korporacjami zostały uregulowanie jeszcze w 1945 r za pomocą niemieckiego złota.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.