Wojskowość

Pospolite ruszenie – lekiem na naszą słabość?

 Nie jest tajemnicą dla nikogo, kto chociaż odrobinę rozumie geopolitykę i jej wymiar militarny, że nasze drogie i zawodowe Wojsko Polskie – autorstwa Platformy Obywatelskiej nie jest, nie będzie i nie może być w stanie obronić naszego państwa przed jakimkolwiek poważnym zagrożeniem z tzw. głównego kierunku historycznego.

Skutecznym sposobem na wzmocnienie naszego potencjału obronnego byłoby wejście w posiadanie broni masowego rażenia oraz skutecznych środków jej przenoszenia, a także rozbudowa obrony terytorialnej do rozmiarów warunkowanych naszym potencjałem militarnym. Jednakże na to nie ma ani pieniędzy, ani woli politycznej, ani nawet odpowiedniego myślenia – albowiem coś takiego jak broń masowego rażenia po prostu nie jest w orbicie narodowej dyskusji o bezpieczeństwie. Natomiast kwestia obrony terytorialnej – nie wchodzi w grę prawdopodobnie z powodów klasowych, otóż nie można tego wytłumaczyć inaczej niż obecnością obcej agentury w najwyższych kręgach państwowych, gdyż inaczej zaniedbania w tej kwestii nie można nazwać i nie da się bierności na tym polu od 23 lat w żaden logiczny sposób uzasadnić.

Państwo i jego elity nie mówią społeczeństwu, że w razie wojny czeka nas przegrana, bo wojsko może służyć jedynie do działań opóźniających mających na celu umożliwienie ewakuacji władz państwowych i zachowanie ciągłości państwa. Nic więcej i nic ponadto – do niczego nie może, bowiem służyć mikroskopijna względem potrzeb 100 tyś armia i nieistniejące siły rezerwowe – mające jedynie kształt papierowy. Nie można mieć złudzeń w mierze obronności – nie obronimy się, a czy przyjdą nam z pomocą sojusznicy to się dopiero okaże.

W związku z powyższym państwo ma dwie możliwe strategie wobec własnych mieszkańców – może pozostawić ich bezbronnych i nieprzygotowanych do sytuacji okupacji, albo obrać strategię przeciwną – mającą na celu uzbrojenie po zęby całego Narodu, w jak największym stopniu, żeby umożliwić ludziom aktywną obronę przed nieprzyjacielem, – jeżeli tenże dopuści się czynów ludobójczych, – co podkreślmy już miało miejsce w naszej historii i to stosunkowo bardzo niedawno temu – żyją jeszcze ostatni świadkowie.

W tym kontekście państwo powinno przyjąć odwrotny paradygmat – zamiast ograniczać jak się tylko da dostęp do broni palnej dla społeczeństwa – powinno popierać i zachęcać obywateli do jej posiadania, zwłaszcza broni rodzimej produkcji – dostosowanej do standardowej amunicji przyjętej na uzbrojenie w regularnym Wojsku Polskim. Nie jest to nic nadzwyczajnego – każdy, kto był w Szwajcarii mógł się przekonać, jak wielu tamtejszych obywateli ma broń w domach, co więcej jak często podróżuje z nią w celu doskonalenia swoich umiejętności – nie da się łatwo i bezkarnie zaatakować Szwajcarów!

Podobny stan można osiągnąć w Polsce, – jeżeli doprowadzi się do umiejętnego uzbrojenia tej części społeczeństwa, na której opiera się państwo, – czyli wszystkich opodatkowanych mężczyzn i kobiet, albowiem jak pokazuje przykład Izraela – także kobiety mogą bardzo efektywnie przyczyniać się do obronności.

Można, bowiem postawić tezę, że do tego kraju nie wejdzie żadna obca armia, jeżeli jego mieszkańcy mieli by w swojej dyspozycji około 15 milionów sztuk broni automatycznej i tyle samo broni ręcznej. Po prostu nie udałoby się to nikomu, ponieważ nie prowadzono jeszcze wojny z państwem, którego świadomi swojej państwowości obywatele – byliby uzbrojeni po zęby w broń masową, ale śmiertelnie skuteczną.

Oczywiście jest to nic innego jak przekazanie obrony w ręce obywateli, jednakże czy mamy inną alternatywę? Ile czasu nam jeszcze zostało do momentu, aż historia znowu objawi nam swoje szkaradne oblicze, o którym niedawno mówił obecny premier? Co wówczas rząd będzie miał do zaproponowania społeczeństwu – możliwość gipsowania gardeł i wiązania rąk z tyłu drutem kolczastym przez okupanta przed rozstrzelaniem? A może zarzucenie płaszcza na ramiona celem skrepowania i strzał w tył głowy nad dołem śmierci – wzorem drugiego okupanta? Czy ktokolwiek z establishmentu uwzględnia okrutną lekcję, jakiej udzieliła nam historia? Dlaczego nie uzbroimy Narodu, póki możemy sami decydować o naszym bezpieczeństwie. Powtórzmy – nie wejdzie do tego kraju żadna obca armia, jeżeli to społeczeństwo będzie uzbrojone po zęby w broń automatyczną, przeciwpancerną i przeciwlotniczą? Przecież mamy zdolności produkowania tego typu broni praktycznie w nieskończoność – akurat w produkcji tego typu uzbrojenia jesteśmy potentatem.

Oczywiście, żeby całość stanowiła coś więcej niż pospolite ruszenie – musiałaby być odpowiednio szkolona i podlegać pod określone rygory i obowiązki. Bez tego działanie na tak dużą skalę nie miałoby efektu zdolności do powołania do Obrony Terytorialnej. Jest to jednakże kwestia odpowiedniego ustawienia ustawodawstwa, wyobraźni, wizji i posterowania programami na podstawie kilku mądrych politycznych decyzji – polityków, którzy nie chcą żeby powtórzył się dramat, jaki spotkał ten Naród podczas ostatniej wojny.

Niestety możemy sobie dywagować, podczas gdy decydenci prędzej umarliby ze strachu o własne cztery litery, albowiem niestety – nie dałoby się tak łatwo rządzić tym Narodem – jak bandą niewolników, których można w dowolny sposób stłamsić i poniżyć, nie licząc się z konsekwencjami, albowiem wiadomo, że nie podskoczą, a jak podskoczą – zawsze można ich spacyfikować. Kwestia podejścia do obronności to ostateczny dowód na to – jak złą i antynarodową mamy elitę, która interesuje się interesem własnym – opierającym się na eksploatacji Narodu, jako stada bydląt i niewolników, a nie jego ochroną, jako najważniejszą wartością!

Polacy mają prawo do obrony – zarówno przed obcą władzą, która próbowałaby się im siłą narzucić, jak również przed niesprawiedliwością łamiącej umowę społeczną władzy własnej. Rozdajmy ludziom broń – niech każdy, kto chce może mieć we własnym domu broń automatyczną, broń krótką i przeciwpancerną oraz tyle amunicji ile tylko zapragnie. Równolegle wprowadźmy realne kary za nadużycie broni lub jej użycie do celów kryminalnych – niech to będą kary straszne i nieuchronne. Wówczas uda się pogodzić porządek i bezpieczeństwo wewnętrzne, – ale podkreślmy nie bez ofiar z bezpieczeństwem zewnętrznym, albowiem żadna armia nie wejdzie do tego kraju, gdy jego mieszkańcy będą mieli broń.

Niech każdy rozważy dylemat – czy woli bać się sąsiada mającego kałasznikowa – czy też godzi się na to, że na jego oczach przyszły okupant zgwałci mu żonę i córkę, przetnie piłą ręczną matkę lub wykastruje jego ojca na jego oczach a potem odrąbie jemu głowę siekierą na pniaczku – podnosząc ją za włosy, żeby jeszcze zobaczył przed utratą świadomości łzy własnych gwałconych dzieci – przed tym, zanim zacznie im wypalać oczy rozgrzanym bagnetem? Co wybierasz Polaku? Co wybierasz Polko?

Dla każdego przeciwnika dostępu do broni można zaproponować – żeby spróbował sobie za pośrednictwem członka rodziny lub kogoś znajomego zawiązać ręce z tyłu korpusu drutem kolczastym, oczy przepaską i zagipsował gardło. (Uwaga gips jest groźny dla zdrowia – można się udusić lub podrażnić, dlatego zamiast gipsu warto wykorzystać inną substancję najlepiej spożywczą – pod obowiązkowym nadzorem lekarza).

W ten sposób Niemcy wozili Polaków w otwartych samochodach na egzekucje – mogli się tylko poruszać na postronkach skrepowani i niemi, zalewający się łzami – zanim dostali strzał w tył głowy lub cios bagnetem. Proszę sobie spróbować tej przyjemności i zastanowić, czy chcielibyście państwo tego doświadczyć? Naprawdę warto – to może przewartościować cały wasz świat. Pamiętajcie – to był los waszych ojców, matek, dziadków i babek. W ten sposób z naszym Narodem postępowano! Pozwolimy biernie na to, żeby się to powtórzyło? Wybór należy do państwa drodzy czytelnicy! Dodajmy póki, co! Wybierzcie – wolicie zginąć gorzej niż bydło, czy też bronić się z bronią w ręku? Państwo was nie obroni…

4 komentarze

  1. Wierny_czytelnik

    Bardzo dosadne to przypomnienie o metodach egzekucji – rzeczywiście gardła gipsowano… to było bardzo skuteczne, bo tylko z bliska było słychać płacz, jęki i skowyt skazańców, którzy już wiedzieli że idą na rozwałkę. Z pewnej odległości dochodził tylko łomot silnika, tłumika ciężarówki albo odgłos kół na kocich łbach – standardowego podłoża polskich lepszych ulic w tamtym czasie. Skazańcy mogli tylko łkać, piszczeć, charczeć i buczeć -na tym kończyła się ich możliwość zabierania głosu jako Polaków w Polsce – straszna, okrutna i nieludzka śmierć – nigdy tego Niemcom nie wybaczymy.

  2. W podobnym tonie czytałem tu o regularnym wojsku wystawianym przez gminy i powiaty, z którym również się zgadzałem. Gdyby zorganizować pospolite ruszenie na poziomie gmin z kadrą szkoleniową złożoną z oficerów rezerwy [ którzy po 15 latach służby zawodowej mieli by obowiązek na pół etatu szkolić ‘armie rezerwową’ a nie marnować swą wiedzę byle gdzie ] na etatach jednostek administracji rządowo-samorządowych i uzbroić tak jak autor wskazał w broń krótką dla każdego podatnika i ręczne wyrzutnie p.panc i p.lot [powiedzmy po 10 sztuk na gminę]to każdej wrogiej armi brakło by sprzętu do walki z polska. Przypomnę że kilkadziesiąt stingerów przekazanych przez USA do Afganistanu sparaliżowało armie ZSRR, u nas było by to kilka tysięcy sztuk. Broni oczywiście nie trzeba trzymać w domu wystarczy że gminy zorganizują magazyny, wszak tyle szkól jest zamykanych. Zachętą może być pakiet ulg od darmowych biletów komunikacyjnych po odpisy podatkowe i inne . Brawo Krakauer jestem za z wykrzyknikiem.

  3. @Autor znowu buja w obłokach.
    Nikt nas nie zaatakuje.
    Oni (Nasi sąsiedzi) nas ZIGNORUJĄ.
    Rurociągi nas omijają – bo Polacy to dziwacy.
    Transport TIR-ów z Rosji do Niemiec promami po Bałtyku jest krótszy niż droga lądową.
    Samoloty nie muszą u nas lądować.
    Po prostu sąsiedzi nie muszą na nas napadać.
    Technologia pozwala na uczynienie z nas czarnej dziury.
    Pozostaje rola 40-letniej kapryśnej panny, której nikt nie odwiedza, a tym bardziej nie zamierza gwałcić.
    Zamiast nawoływać do rozdawania broni niezbyt zrównoważonym współrodakom –
    – do serca przytul psa, weź na kolana kota …

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.