Polityka

Poselski projekt ustawy o związkach partnerskich – syntetyczny komentarz

 Do Sejmu wpłynął bardzo ciekawy poselski projekt ustawy o związkach partnerskich. Oryginał dokument do przeczytania [tutaj] a projekt ustawy – przepisy wprowadzające ustawę o związkach partnerskich z obszernym niezwykle ciekawym uzasadnieniem [tutaj]. Autorami projektu jest grupa posłów Ruchu Palikota.

To niezwykle ciekawy, bardzo dokładnie i starannie przygotowany projekt, można się z nim nie zgadzać, co do meritum sprawy, jednakże można wskazać go jako przykład stosunkowo dokładnej pracy poselskiej i zebrania olbrzymiej ilości informacji w jedną pigułkę. Dla osób zainteresowanych problematyką związków partnerskich i licznymi wątkami z nią związanymi warto polecić przeczytanie uzasadnienia do ww. projektu (drugi link od strony: 144 do 181 wg. numeracji pliku PDF).

Sama ustawa jest niczym bez przepisów ją wprowadzających – to blisko 143 strony zmian w istniejącym prawie. Widać, że autorzy zadali sobie głęboki trud w screeningu polskiego prawa z zakresu szeroko rozumianych spraw osobistych i obyczajowych. Sama ustawa jest w wielu miejscach po prostu naiwna, przykładowo używa tłumaczenia kluczowych pojęć przez desygnaty pojęciowe tych niewyjaśnionych pojęć w ujęciu funkcjonalnym itp. Żeby nie być gołosłownym w art. 2 ww. projektu ustawy znajdujemy w art. 2 definicję partnera, zgodnie z zapisem: „Ilekroć w niniejszej ustawie mowa jest o partnerze rozumie się przez to osobę pozostającą w związku partnerskim.” W ten sposób można wytłumaczyć wszystko, w tym że „Koń – jaki jest, każdy widzi” za Benedyktem Chmielowskim, który na trwałe w Nowych Atenach zdefiniował w języku polskim to pożyteczne zwierzę, jednakże to była pierwsza połowa XVIII wieku. Dzisiaj pasowałoby do definicji dodać jakiś przymiotnik, określający jakieś cechy partnera, jednakże nie będziemy niczego sugerować autorom ustawy. Dla osób o poglądach konserwatywnych powinno się od razu rzucić w oczy, że w tej definicji i kolejnej w kolejnym artykule, gdzie jest mowa o związku partnerskim w ogóle nie ma mowy o kwestii płci. To jest zarazem esencja tejże ustawy, że nie odnosi się do tradycyjnie pojmowanej kwestii płci, jako determinanty warunkującej wykreowanie związku partnerskiego. W projekcie jest mowa o osobach, to bardzo ważna przesłanka interpretacyjna na przyszłość.

Sama ustawa jest króciutka – to tylko 13 artykułów, dlatego można nie dostrzec przedstawionej powyżej jej istoty i błędnie myśleć, że koncentruje się ona na sprawach majątkowych. Oczywiście, spraw majątkowych jak i samych technikaliów dotyczących zawierania związku ta ustawa najbardziej ilościowo dotyczy, jednakże jak wskazano powyżej to ma znaczenie drugorzędne. Kluczowe jest stwierdzenie, że związek partnerski zostaje zawarty, gdy dwie osoby jednocześnie obecne złożą przed kierownikiem Urzędu Stanu Cywilnego oświadczenia, że wstępują ze sobą w związek partnerski. Didaskalia, że partnerzy mają równe prawa i obowiązki, udzielają sobie wzajemnej pomocy i wsparcia a także dbają o utrzymanie więzi pożycia możemy sobie darować.

Dla konserwatystów może być ciekawy art. 8, gdzie stwierdzono, że partnerzy poprzez swój związek zakładają gospodarstwo domowe. Nie będziemy tego komentować, ponieważ to kwestia konsensualna, tutaj bowiem można zawrzeć wszystko. Co ważne, projekt ustawy nie odnosi się wprost do dzieci i nie wiadomo do końca, czy dzieci posiadane przez partnerów przed powołaniem związku wchodziłyby z mocy ustawy do gospodarstwa domowego, jakie poprzez powołanie związku stworzono? Oczywiście wypada zapytać o prawa rodzicielskie drugiego partnera – niebędącego prawnym opiekunem i co w takiej sytuacji miałaby do powiedzenia osoba z poprzedniej relacji partnera, która była jednym z (oryginalnych) rodziców, czy też opiekunów prawnych małoletniego. Jest to z pewnością największa słabość tejże ustawy, poza tym co w przypadku spłodzenia dziecka (nabycia praw rodzicielskich) przez jednego z partnerów pozostających w związku partnerskim z osobą pozostającą poza związkiem partnerskim. Kogo wówczas wpisywano by jako ojca jeżeli byłby to związek dwóch homoseksualnych kobiet? Może już nie będzie takiej potrzeby?

O wiele bogatsze i jak wspomniano ciekawsze od samej ustawy jest uzasadnienie. Znajdziemy tam takie sprawy jak: społeczne tło projektowanej ustawy, jej cel, dotychczasowe projekty (bardzo ciekawy i subiektywny przegląd), przegląd podobnych rozwiązań zagranicznych, związki partnerskie jako konsekwencja wyroków Europejskiego Trybunałuy Praw Człowieka (to rzeczywiste uzasadnienie), przywołanie dokumentów międzynarodowych, przegląd stanowisk sądów polskich, przegląd krajowych aktów prawnych, przegląd zapisów o związkach nieformalnych w prawie polskim, oraz przedstawienie społecznych skutków wprowadzenia związków partnerskich (naprawdę warto przeczytać z 165 wg. numeracji PDF), analiza potrzeb społecznych i omówienie zmian projektowanych w ustawie.

To bardzo ciekawe zestawienie faktów, tez i domniemań – dla osób zainteresowanych tematem to swoiste credo strony najbardziej zaangażowanej oceniając po posłach wnioskodawcach.

W Ocenie Skutków Regulacji podano, że projekt ustawy był konsultowany z organizacjami pozarządowymi oraz grupami nieformalnymi działającymi na rzecz przeciwdziałania dyskryminacji osób nieheteroseksualnych w tym: „Miłość nie wyklucza”, Kampania Przeciw Homofobii” „Lambda-Warszawa”, oraz Fundację Trans-Fuzja. Poza wskazaniem na szeroko rozumiane środowiska LGBTQ autorzy nie podali żadnych innych środowisk społecznych.

Trudno całość ocenić, poza uwagami na samym początku projektu można uznać, że jest to projekt bardzo jednostronny, nieintegrujący środowisk, których prawa ma regulować ze społeczeństwem, – czego jak widać autorzy uniknęli już na etapie konsultacji. Całość może stanowić jeżeli już to naprawdę interesujący i wartościowy punkt wyjścia do szerszej dyskusji o związkach partnerskich rozumianych jako związki innego typu niż małżeństwa regulowane w Kodeksie Rodzinnym i Opiekuńczym. Docelowo, to właśnie poprzez uzupełnienie jego zapisów należy uregulować w naszym kraju rolę związków „innego typu” niż małżeństwa. Przecież projektowana ustawa ma odnosić się także do osób płci przeciwnej – a nie tylko do związków mono płciowych lub trans płciowych! Dlatego warto to potraktować jako fragment szerszego systemu, w czym dyskusję zabiorą także osoby o heteroseksualnym zapatrywaniu na kwestie obyczajowe. Projekt ma mieć przecież skutek inkluzywny, więc musi opierać się na istniejącym systemie, nie może stać z jego boku ani stanowić niespójnego wszczepienia konstrukcji prawnych, które rozsadzą cały system.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.