Porażka „styropianu” jest goła i smutna

Po mniej więcej 23 latach transformacji widać, że nie do końca o to chodziło, to znaczy na początku drogi którą przeszliśmy do tej pory jako społeczeństwo, państwo i gospodarka – mówiono o zupełnie innych celach niż to co się udało osiągnąć, a w zasadzie co wyszło z transformacji samo jako jakaś taka dziwna poczwarka bezwzględnie oszpecona przez niewidzialną pięść rynku.

Bardzo cieszą liczne słowa pana Lecha Wałęsy, który w swoich licznych wypowiedziach daje upust swojemu niezadowoleniu z natury dzisiejszych relacji i ich treści. Cieszy mówienie o potrzebie komunizmu, cieszą wszelkie niezadowolenia z podziału dóbr, cieszy negowanie porządku politycznego, który doprowadził (czy raczej w którym doprowadzono) do trwałego podzielenia Narodu na co najmniej dwa szczepy. To naprawdę budujące, jak ikona, postać numer jeden – noblista, wielki Lech Wałęsa – neguje (przynajmniej w części) wynik przemian jakie się dokonały. Nie trzeba niczego więcej na potwierdzenie smutnego faktu, że „styropian” się pomylił i się po prostu nie udało. Wyprowadzono ludzi na ulice, potem zlikwidowano ich zakłady pracy, czy też zrestrukturyzowano a Polacy pozostali w biedzie i chłodzie sami – bez dochodów lub w pułapce niskich dochodów w najlepszym wypadku transferowanych przez państwo. Jeżeli pan Lech Wałęsa dzisiaj w 2013 roku wie, że to nie o to chodziło mu jak podpisywał porozumienia sierpniowe z władzą PRL – to znaczy że jest to wielki sukces i zwycięstwo normalności. Może doczekamy jeszcze czasów, kiedy tenże Lech Wałęsa przeprosi Polaków za to, że on i jego koledzy – po prostu spieprzyli sprawę, pokpili ją totalnie i to w wyniku symbolicznie jego i ich nieudolności jest tutaj dzisiaj tak jak jest, to znaczy w niektórych kwestiach w ogóle nic nie jest i niczego nie ma bo ludzie opuszczają kraj, są na bezrobociu, świadczą pracę niewolniczo na umowach śmieciowych lub pracują na czarno a ich pracodawcy maczetują ich zamiast płacić. To na pewno nie o to Wielkiej „Solidarności” chodziło.

Na pewno historycy będą badać jak do tego mogło dojść, czy aby szanowny pan prezydent przypadkiem nie dał się swego czasu opętać dwóm bliźniaczym szarlatanom, czy pozwolił kiedyś jednemu lobbyście prawie na rządzenie państwem! Takie były czasy! No a obiadek drawski? Dużo brakowało do buntu? Co ze słynną nocą odwołania rządu premiera Olszewskiego – jak wówczas zachowywały się i z czyjego polecenia wojska garnizonu warszawskiego? To wszystko to drobiazgi, albowiem w tym samym czasie poczyniono takie działania jak reformę OFE, podziały się oscylatory, złodziejsko-bandycka prywatyzacja za pomocą słynnych świadectw – kto o tym pamięta? Ile zakładów sprzedano za bezcen – po cenie złomu, podczas gdy sama ziemia była warta n razy więcej. Szkoda słów – to wszystko i wiele, naprawdę wiele innych spraw to spuścizna jaka nam została po „styropianie”, a najbardziej smuci obecny podział społeczeństwa na wrogie szczepy – to już jest szczyt wszystkiego, zwłaszcza że powód do sporu jest w swojej istocie destrukcyjny dla państwa. Czy naprawdę o to chodziło?

Uwaga, nie można jednak tutaj bezrefleksyjnie narzekać. Umiejętność dogadania się przy Okrągłym Stole oszczędziła nam losu Jugosławii, czy też raczej losu typowego dla naszych przemian, przy którym los Jugosławii lat 90-tych to byłaby kaszka z mleczkiem, albowiem my swoim konfliktem – prawdopodobnie podpalilibyśmy niezły kawałek świata, albowiem niewiele na początku było ustalone poczynając od uznania naszej granicy zachodniej. Dlatego nie negujmy generalnie zmian jakie spowodował „styropian” tego czynić się nie godzi, natomiast można i trzeba piętnować wszystkie te kwestie, które wywierają skutki do dzisiaj – oczywiście skutki negatywne, a można i trzeba je naprawić.

Przy każdej okazji trzeba słuchać Lecha Wałęsy, nie dlatego bo jest prorokiem, objawiającym Narodowi prawdę, ale głównie dlatego ponieważ większość jego obserwacji potrafi być szokująco trafna. Droga życiowa jaką przeszedł ten człowiek – największy polski bohater obecnych czasów i niekwestionowany autorytet – czyni go nie tylko godnym narodowego szacunku i pamięci, ale przede wszystkim należy zastanowić się nad tym co ten człowiek czasami ma do powiedzenia.

Wszyscy wiemy, że to nie o to co jest chodziło. Z tego miejsca wystarczy już tylko krok, w zasadzie kilka kroczków, żeby tą Polskę poprawić i naprawić, albowiem naprawdę niewiele brakuje, żeby w tym kraju żyło się wygodnie, bezpiecznie, komfortowo i chciało się rano wstawać do tyrania na ten system. Potrzeba kilku, może kilkunastu w istocie niezbyt kosztownych zmian i naprawdę wszystkim nam będzie żyło się lepiej. Jednakże który polityk zgodzi się na proste rozwiązania rodzące rzeczywiste zmiany? To nie jest możliwe w tych realiach, dlatego właśnie trzeba całą klasę polityczną odsunąć – z wyjątkiem nielicznych wyjątków!

11 komentarzy do “Porażka „styropianu” jest goła i smutna

  • 24 października 2013 o 06:48
    Permalink

    bolek obiecywał, źe puściprzeciwników w skarpetkach i słowa dotrzymał, puścił cały naród

    Odpowiedz
  • 24 października 2013 o 18:20
    Permalink

    Jeden z ważniejszych artykułów w Polsce od kilku lat.
    Dziękuję!

    Odpowiedz
  • 24 października 2013 o 20:21
    Permalink

    To, że solidaruchy spier*ły sprawę odczuwa ponad 70% polskiego społeczeństwa. Osobiście nie życzę sobie żadnych przeprosin ze strony solidaruchów. Natomiast życzę sobie aby solidaruchy naprawiły to co spier*ły gdyż to jest ich obowiązkiem. Jak chodzi o Okrągły Stół to z szacunkiem należy przypomnieć zasługi gen. Wojciecha Jaruzelskiego.

    Informacja ściągnięta z “Przeglądu” majątek Polski a wybudowany w czasach PRL został sprzedany za 10-20% jego wartości.

    Odpowiedz
    • 25 października 2013 o 00:21
      Permalink

      Czytam w archiwalnym “Przeglądzie”, że nie 70% a 17 % (wg innych źródeł 7-10%) jest niezadowolonych?
      Nikt nie wycenił “majątku PRL” – trudno więc mówić o wartości i udziale jego sprywatyzowanej części.
      Pan Bożyk podaje, że w latach 70. wybudowano 557 nowych przedsiębiorstw, w tym:

      71 fabryk domów,
      18 zakładów mięsnych,
      16 fabryk odzieżowych,
      14 chłodni,
      10 zakładów elektronicznych,
      10 fabryk mebli,
      9 zakładów hutnictwa żelaza i metali nieżelaznych,
      9 elektrociepłowni,
      7 elektrowni,
      7 fabryk samochodów
      i ich części,
      5 cementowni,
      5 kopalni węgla kamiennego.

      No i byliśmy wzgledną potęgą.
      W 1980 PKB per capita PPP (z uwzględnieniem parytetu siły nabywczej) dla Japonii, Irlandii i Polski miał się jak: 2:1,6:1.
      W 2012 ta relacja wyniosła: 1,7:2:1.
      Gonimy Japonię, ale Irlandia nam ucieka.

      Odpowiedz
  • 25 października 2013 o 14:19
    Permalink

    Była kiedyś taka piosenka-To nie to,to nie to,to nie o to
    nam chodziło,a jej słowa są adekwatne do aktualnej rzeczywistości.Czy szeregowi członkowie”Solidarności”
    walczyli o taki kształt Polski,jaki mamy dzisiaj?Czyż
    w walce tej chodziło im o ponad dwumilionowe i wciąż rosnące bezrobocie,o likwidację polskiego przemysłu i podporządkowanie kraju rozmaitym ośrodkom i instytucjom
    zagranicznym,o skrajne rozwarstwienie materialne polskiego
    społeczeństwa i pogłębiającą się nędzę warstw najbardziej
    poszkodowanych transformacją ustrojową,albo o kilkuset-
    tysięczną emigrację młodych Polakow,którzy nie widzieli dla
    siebie szans w ojczyźnie? Na pewno nie i nie o taką Polskę walczył również Lech Wałęsa,o czym wielokrotnie
    już mówił publicznie.Byłemu prezydentowi nie można odmówić patriotyzmu i heroizmu,ale bez żadnej złośliwości
    należy stwierdzić,że w ówczesnym czasie i później,mimo
    dużego zmysłu i wyczucia politycznego-nie miał żadnego
    doświadczenia w działalności politycznej.Za niego myśleli
    i przygotowywali mu grunt do działania różni doradcy
    związkowi,którzy nie byli jednomyślni w swoich pomysłach
    na nową Polskę.Stąd wzięła się właśnie słynna”wojna na
    górze” i upadek elit solidarnościowych po zdobyciu władzy
    o czym w swojej ostatniej książce “Po południu”-Upadek
    elit solidarnościowych po zdobyciu władzy pisze Robert
    Krasowski.Książkę dziennikarza można oceniać różnie,ale
    nie brak w niej trafnych spostrzeżeń do których zaliczyć
    można takie:”Transformacja powiodła się dlatego,że była
    procesem wspomaganym przez Zachód:Waszyngton,Berlin,Paryż
    Bank Światowy i Międzynarodowy Fundusz Walutowy”.Nie jest
    to jednak żadna nowość,gdyż pisał już o tym w wydanej u
    nas w 1994 roku książce “Victory czyli zwycięstwo.Tajna
    historia świata lat osiemdziesiątych.CIA i”Solidarność”-
    amerykański historyk Peter Schweizer.Pisali też inni,na
    przykład powołująca się na watykanistów Agnieszka Zakrzewicz w książce”Papież i kobieta”.Redaktor Krasowski
    przedstawia w swojej książce postacie z dwóch stron ówczesnej sceny politycznej,a o pannie”S” wyraża się tak:
    “W sześć lat obóz solidarnościowy stracił wszystko.I władzę,i chwałę”.Ja dodał bym do tego,że pozostały jeszcze skutki i koszty przeobrażeń widoczne gołym okiem,
    za które nikt nie poniósł odpowiedzialności.Winnych jakoś
    nie widać,a skutki o których mowa próbuje się zasłaniać
    tzw.polityką historyczną,utożsamiając PRL ze wszystkim co
    złe,nie rozróżniając przy tym czasów stalinowskich od
    późniejszych,które według mainstreamowych mediów są tożsame.Podziały społeczne doprowadziły do tego,że jednych pokazuje się w blasku i chwale,a drugich unurzanych w błocie.Gra się na emocjach ludzi,aby w ten
    sposób legitymizować władzę jednych,a wykluczać drugich.
    Przecież to jest szaleństwo,które negatywnie wpływa na
    postawy i zachowania społeczne.Pozdrawiam.

    Odpowiedz
  • 26 października 2013 o 13:26
    Permalink

    Po 89r. w Polsce zapanowała “czarna noc solidarnościowa, wszystkie poczynania i “reformy “żyrowała Solidarność, pamiętamy chyba jeszcze rozpięty “parasol solidarnościowy ” na poczatku lat 90 – uch nad “naszym rządem”, nierządem ??A szalona, prometejska polityka zagraniczna ?? i nasi ??ministrowie SZ ??/Toż to woła o pomstę.dwadziescia kilka lat plucia Polakom w twarz.Może czas sie ocknąc z letargu ??? Przerwać chocholi taniec, z balansowaniem na linie ???Kto i kiedy ICH rozliczy, łobuzów i kryminalistów solidarnościowych od SLD do róznych AWS-ow.

    Odpowiedz
  • 26 października 2013 o 14:03
    Permalink

    “Zdrowe i wprawne oko” już dawno nie miało złudzeń.Pamiętamy hasła m.in. “komuno wróc “, dzis wiemy ze były one nie bezpodstawne, były krzykiem protestu i rozsądku w oceanie solidarnościowych szaleństw.Tak, tak Proszę Państwa za wszystko odpowiedzialna jest imiennie Solidarność. To ona rozpinała “parasol ochronny ” nad “naszym” ?? rządem, nierządem.To ona panna ‘S” żyrowała wszelakie szaleństwa i zodziejstwa w ‘majestacie prawa “, bezprawia ??I dziś mamy ,to co mamy, a może o to chodziło ?? by Polacy nie mieli nic, utrzymywali sie z pracy najemnej- nisko opłacanej ?? Byli Pariasami Europy.

    Odpowiedz
  • 26 października 2013 o 14:06
    Permalink

    Trzy komentarze do tematu,efekt jak widać, czy raczej nie widać.

    Odpowiedz
    • 26 października 2013 o 17:29
      Permalink

      Szanowny Panie

      przepraszamy za kłopoty z umieszczaniem komentarzy, mamy dzisiaj b. dużo wejść na stronę i serwer się blokuje, w ogóle dzieje się coś dziwnego w sensie informatycznym. Będziemy pracować nad tym od poniedziałku jak informatyk przyjdzie do pracy.

      Serdecznie pozdrawiam

      Webmaster Józef

      Odpowiedz
  • 28 października 2013 o 23:13
    Permalink

    W sumie, bardzo lubię czytać Pana artykuły. Jest Pan dobrym analitykiem i potrafi Pan wyciągać słuszne wnioski, Panie Krakauerze.
    Jednego mi tylko w tym wszystkim brakuje…
    – ROZWIąZANIA…!
    Bo OK, przeanalizujemy problem całościowo, określimy przyczyny i wyciągniemy słuszne wnioski, tylko co z tego…?
    Czy to poprawi w jakiś sposób obecną sytuację…?
    Proszę nie odnosić tego do siebie, to nie jest krytyka z mojej strony.
    Staram się tylko uświadomić obecnych, iż od lat zajmujemy się problememi, rozważamy ich przyczyny, analizujemy skutki itd, itp, a realnego rozwiązania nie wskazuje NIKT!
    Pisze Pan, Panie Krakauerze o “normalności”…
    OK, ale co to oznacza…?
    Czy zmiana systemu i powrót do wspólnoty pierwotnej/niewolnictwa/feudalizmu/wczesnego kapitalizmu (manufaktury)/socjalizmu…?
    Czy może stworzenie komunizmu, lub pomieszanie wszystkich systemów…?
    Jeszcze raz podkreślam, proszę tego nie odnosić do siebie, ale mam wrażenie, iż Polakom (i nie tylko, wręcz całej Ludzkości!) brakuje jakiejkolwiek koncepcji na (swoją) dalszą przyszłość.
    Sami nie wiedzą czego by chcieli…

    Odpowiedz
    • 29 października 2013 o 00:51
      Permalink

      Szanowny Panie, odpowiedź będzie rano. jednakże na tym zakończmy ten aspekt sprawy, nie chodzi tutaj o konflikt pokoleń… raczej konflikt sposobów pojmowania rzeczywistości.
      Serdecznie pozdrawiam
      k.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.