Polityka

Porażka autostradowo-drogowa

 Jak to się stało, że z drogami mamy taki b…..l, serdel, pierdel (cytując Marszałka), że nie tylko nie tworzą jednolitej sieci o dużej przepustowości, ale przede wszystkim jest bałagan. Nie wiadomo, za co się płaci, bo płaci się w paliwie, użytkownicy pojazdów powyżej 3,5 tony dodatkowo płacą podatek, a ponadto mamy jeszcze płatne odcinki autostrad na bramkach oraz wspaniały system odpłatności elektronicznej, którego nazwy nie ma, po co wymieniać, ponieważ jest już powszechnie znienawidzony.

Było oczywistym w 1990 roku, że nasza infrastruktura odziedziczona po okresie PRL-u jest zbyt słaba dla potrzeb 38 mln państwa. Swoje zrobili zaborcy, swoje zrobił kanclerz Hitler, państwo się przesunęło i np. dojazd w Warszawy, czyli stolicy państwa do Wrocławia, czyli jednego z największych miast kraju – jest w zasadzie niemożliwy. Nie udało się scalić terytorium w stopniu ułatwiającym jego zamieszkiwanie. Przez lata hołdowano pasmowemu dogmatowi budowy infrastruktury – wschód zachód i północ południe. Symbolem tego myślenia jest poniemiecka Autostrada A4, łącząca miasta na południu. Niestety nikt nie wpadł na to, że ruch w kraju ma polegać nie tylko na tranzycie, ale przede wszystkim powinien służyć ludziom, dlatego najważniejszym priorytetem powinny być jak najkrótsze czasy dotarcia pomiędzy głównymi miastami kraju. Niestety wyszło jak wyszło – mamy jeden wielki i wspaniały tranzyt.

To, co się stało przez ostatnie 5 lat z budową, a raczej udawaniem budowania autostrad to jakiś totalny i niedający się zrozumieć skandal. W zasadzie nawet nie skandal, albowiem nie można tego w istocie w żaden sposób” zakwalifikować. Dlaczego się nie udało? Dlaczego nie da się przejechać nadal w warunkach cywilizowanych i bezpiecznych np. z Krakowa do Warszawy – na całej trasie, a nowobudowane autostrady wielu miast kończą się w ich centrach – a nie na obwodnicach? Czy ktoś, kto to zaplanował był totalnym idiotą, czy też może nie planował tego nikt i tak samo wyszło?

O jakości realizowanych dróg trudno jest się wypowiadać nie będąc ekspertem, autor spotkał się z opiniami, że niektóre nasze odcinki autostrad są lepsze od przeciętnych niemieckich, albowiem oni wszystko, co wchodzi w skład sieci nazywają „Autobahnem”. To dobrze w tym znaczeniu, że przynajmniej udowodniliśmy sobie sami, że się udałoby, gdyby nie to, że znowu afera ze złodziejstwem mówiąc wprost – Unia wstrzymała wypłaty za drogi, prawie wszyscy polscy przedsiębiorcy, którzy brali udział w pracach, jako podwykonawcy prawie zbankrutowali. Jest to kolejny powód do zmartwień, gdyż jak to jest możliwe, że dopuściliśmy do takiego zmarnowania krajowego potencjału – przecież było wiadomo, że na drogach w Polsce będzie można zrobić kokosy i branża budowlana od ciężkiej infrastruktury będzie miała żniwa. Gdzie są słynne polskie firmy budowlane, zdolne do budowy autostrad na pustyniach Iraku, Libii i Algierii? Tam się udało, a u nas się nie udaje? Ludowa gospodarka potrafiła wydać z siebie takie przedsiębiorstwa a kapitalistyczna musi sprowadzać menadżerów od lania asfaltu i walcowania żwirów z Irlandii? Powariowaliśmy do reszty? Czy też nikomu się już w Polsce nie chce myśleć i pracować? Otóż nie proszę państwa – sekret leży zupełnie gdzie indziej, otóż to, że nie udało się nam stworzyć przemysłu – sektora silnych firm budowlanych dzięki budowie własnych autostrad zawdzięczamy – naszym zagranicznym bankom, które tak ochoczo kredytują naszą gospodarkę, że przedsiębiorcy po prostu wyją z zachwytu. Tak szanowni czytelnicy – nie da się niczego stworzyć bez kredytu, który nie boi się ryzyka. No, ale co zrobić z bankami, które nie tylko boją się ryzyka, ale nie mają żadnego interesu w ułatwianiu życia potencjalnej konkurencji dla firm od nich zależnych w ich krajach macierzystych? Nic się nie dzieje bez przyczyny! Polak nie może być właścicielem, Polak nie może decydować o strategii i kierunkach działania – to nie dla Polaków. Polak może tylko pracować w pocie czoła.

W ostatecznym efekcie mamy też takie efemerydy jak jedna z autostrad pomiędzy dwoma największymi miastami południowej Polski, która podpisała tajną umowę koncesyjną z władzami publicznymi (ministerstwem) i dzięki niej siedzi okrakiem na autostradzie – pokazując, jaka jest biedna, gdy tymczasem na jej monopolistycznym niedowładzie i chyba najwyższych w kraju kosztach płatnego przejazdu jednorazowego – cierpią dwa duże i bogate regiony, których naturalna arteria łącząca ich serca po prostu jest okupowana przez przedsiębiorstwo z dominującym udziałem kapitału zagranicznego. Nie mówiąc już o władzach tejże spółki, gdzie zasiada były minister – swego czasu bardzo mocno umocowany w rządzie największego psuja Rzeczpospolitej Polskiej w jej 1000 letniej historii tzw. premiera Jerzego Buzka. Jest jak jest – mamy umowę tajną, korzystanie z autostrady jest niesamowicie drogie, przeważnie na części odcinków czynny jest tylko jeden pas. Dodatkowo umowa blokuje rozwój infrastruktury towarzyszącej i alternatywnej! Co jest już skandalem ponad wszystko – niemającym przełożenia na rzeczywistość. To jest po prostu coś niesamowitego – winni podpisania tak niekorzystnej umowy dla państwa polskiego, której skutki duszą południe kraju powinni być ukarani śmiercią, – jeżeli byłaby to kara dopuszczalna przez kodeks karny. No, ale jest jak jest – naprawdę jest żałośnie. Proszę się zastanowić, – co takiego musi być w umowie o zarządzanie drogą publiczną – wybudowaną za publiczne pieniądze, że jest ona tajna? Przepusty dla czołgów? Może inne głupie bzdury! Dowiemy się za kilkanaście lat, tymczasem ktoś i czyjeś rodziny mają bardzo fajne i udane życie na koszt nas – podatników. Naprawdę szkoda, że nie ma w naszym kodeksie kary śmierci dla oszustów wyciągających swoje parszywe łapska po publiczne!

Być może część dróg uda się jakoś wykończyć w następnej perspektywie finansowej, kiedy znowu będą dostępne środki z funduszów unijnych, jednakże infrastruktura nie będzie już wówczas priorytetem nadrzędnym jak dotychczas. Jeżeli się nie uda – to i tak jest porażka, albowiem straszną cenę zapłaciliśmy i ciągle płacimy za brak odpowiedniej infrastruktury w naszym kraju – nasza gospodarka przez te 23 lata rozwijałaby się o wiele szybciej, gdyby udało się zbudować więcej i lepiej a na pewno mądrzej.

O infrastrukturze kolejowej nie ma sensu się wypowiadać, ponieważ ta głównie jest likwidowana.

Za niedługo staniemy przed nowym problemem – wraz ze starzeniem się społeczeństwa – będzie się zmniejszała jego ogólna aktywność społeczno-gospodarcza, a tym samym będzie malała ilość realizowanych podróży. Spowoduje to wyższe koszty utrzymania wybudowanej zbyt późno i zbyt drogo infrastruktury. No, ale kto by się tym martwił! U nas liczy się – wybudować! Eksploatacją niech martwią się inni.

Dobrze stało się przynajmniej tyle, że za dominującą część porażki odpowiada jeden rząd i jedna koalicja rządowa firmująca ten b….l, serdel i pierdel. Łatwiej będzie rozliczać z dokonań.

One Comment

  1. Te niepołączone odcinki autostrad to celowe działania PROEKOLOGICZNE naszego rządu.
    Tam jest wielu ukrytych ekologów i widzimy to co mamy.
    Ukryta opcja ekologiczna w działaniu!
    Poprzez to mniej jeździmy i mniej zatruwamy Nasz Piękny (ale jakże umęczony) – Kraj.
    A ceny paliwa są zbyt niskie.
    Dlaczego jeszcze nie przekraczają 10 zł za litr paliwa?
    Takie ceny rozwiązałyby nierozwiązywalne problemy z parkowaniem w miastach i wiele innych problemów, jak ilość wypadków, prowadzenia pd wpływem alkoholu, itp.
    Że też rządzący nami mądrale na to jeszcze nie wpadli…

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

2 × three =