Polityka

Porażeni logiką rynku, krótka refleksja o szczycie węglowym

 W ogóle to super, że rząd pamięta o Śląsku. Nigdy zbyt mało troski o Śląsk, w tym o ekonomiczne podstawy jego bytu. Tą troskę należy wyrażać zwłaszcza wtedy, jak pojawiają się pogłoski, że górnicy chcieliby odwiedzić w ramach wycieczki związkowej naszą piękną stolicę i w szczególności pozdrowić pana premiera – przechodząc pod oknami jego kancelarii. W takiej sytuacji – po prostu warto zajmować się Śląskiem, najbardziej jeżeli odpowiednio wcześniej zabezpieczyło się środki z OFE i ma się “margines” budżetowy do wydzielania. Przecież to jednak w interesie naszego strategicznego przemysłu! Nie narzekajmy więc, poza tym pan premier jest sympatyczny i dlaczego ma nie dać?

Wedle zapowiedzi pana premiera spotkanie miało skupić się na trzech płaszczyznach tematycznych dotyczących: większej sprzedaż węgla, zmian w kopalniach, sposobów uczynienia węgla tańszym i bardziej konkurencyjnym. Źródło [tutaj].

W jednej z wypowiedzi dla mediów, pan premier półżartem wypowiedział się na temat importowania węgla – z Rosji do Polski. To było bardzo ciekawe, albowiem jednym zdaniem załatwił cały szczyt węglowy, w zasadzie wyraził jego intencje i rozwiązał wszelkie problemy.

Problem z węglem, ropą, gazem, generalnie każdym z mediów energetycznych – w tym także z energią atomową wiąże się z kosztem pozyskania. Ekonomia ma to do siebie, że jest wówczas racjonalna, jeżeli dopuszcza wolny wybór, który oczywiście może być ograniczany z racji wyższych interesów strategicznych państwa, przykładowo zakazujących kupowania – czytaj uzależniania się – od dostawców z jakiegoś kierunku geograficznego. Jednakże takie pojmowanie wolności kosztuje, ponieważ kupując drożej, być może zyskujemy wolność energetyczną, jednakże to musi kosztować więcej – gdy kupujemy gdzie indziej niż wskazują nam naturalne ze względu na położenie linie dostaw. Istnieje prawdopodobieństwo, że dywersyfikacja może w dłuższej perspektywie przynieść oszczędności, ponieważ uzależnienie się od jednego dostawcy pozwala mu na swobodne zwiększanie cen, jest to jednak tylko jedna z interpretacji, ponieważ równie dobrze można mieć sprawdzone relacje i czerpać z nich olbrzymią satysfakcję, dzięki zniżkom. Przykładowo ten status mają Niemcy, my – no cóż, niestety nie udało się nam jak zwykle. Polityka Niemiec jest dowodem, że nie ma żadnych stygmatyzowanych kierunków zaopatrzenia.

Ten koszt pozyskania jest kluczowy, równa się cenie zakupu surowca plus kosztom transportu i dostawy do pożądanego przez nas miejsca. Szkoda, że nie zrobiono szczytu węglowego w połączeniu z ideą energetyki rozproszonej, w której każdy w teorii może być producentem prądu. W przypadku energii odnawialnej można mówić o kosztach zastąpienia – dzięki zupełnie innemu systemowi, inwestuje się tam zasadniczo w technologię produkcji (odzysku) energii, a nie w jej pozyskiwanie za pośrednictwem mediów nośnych. Nie zrobiono takiego spotkania, bo tu nie o to chodzi. Ten szczyt to po prostu polityka, ale rządzący mają do tego prawo, zresztą górnikom się naprawdę należy. Pisaliśmy o tym kilka razy.

Celem szczytu węglowego jest ustawienie spraw na rynku węgla oczywiście kosztem ostatecznych odbiorców, czyli nas, ponieważ rodzimy przemysł znowu sobie nie radzi z zagraniczną konkurencją. Po prostu jesteśmy zbyt drodzy – problemem są, o czym się nie mówi głośno – roszczeniowe rzekomo związki zawodowe, domagające się dla pracowników górnictwa licznych przywilejów, przez co znaczącemu podwyższeniu ulega cały koszt produkcji węgla, a w konsekwencji energii z węgla.

Jeżeli, na to co już jest widoczne, nałożymy jeszcze zagadnienie pakietu klimatycznego, o którym w kilku ministerstwach, prawdopodobnie woleliby po prostu nie słyszeć – wówczas pojawia się nam wspaniała mozaika wyzwań.

Niestety w tym wszystkim chodzi o tą banalną prawdę, żeby po prostu kupować jak najtaniej i mieć tyle zapasów, żeby móc kupować jeszcze taniej – nie uzależniając się od dostawców, bez względu na to czy to są dostawcy krajowi, z przyjaznej nam zagranicy, czy tej, z której robimy sobie konsekwentnie wroga. Węgiel jest zbyt cenny, żeby go wydobywać w celu spalania na prąd i ciepło. Z węgla można stworzyć wiele fantastycznych produktów, których produkcja daje o wiele większą stopę zwrotu niż sprzedaż węgla dla energetyki. Nie jest to wezwanie do zaprzestania fedrowania, wiadomo, że tego nie jesteśmy w stanie z dnia na dzień zrobić. Jednakże wiązanie przyszłości w oparciu o węgiel dla całej naszej energetyki to ślepa uliczka, patrzenie w przeszłość. Przyszłość należy do energii odnawialnej, która stanowi swój własny przemysł. Póki co uzupełnianej energetyką jądrową, ponieważ odnawialna jest jeszcze zbyt droga. Wielka szkoda, że nie myślimy o problemach węgla w taki właśnie sposób, nieco bardziej kompleksowy, na zasadzie – węgiel a po węglu…

Tymczasem, jest tak jak jest, ceny węgla krajowego rosną, ceny węgla z … Rosji maleją wraz ze spadkiem kursu Rubla, to taki niezapowiedziany skutek poboczny nakładania sankcji ekonomicznych na Federację Rosyjską. Proszę nie mieć złudzeń – NIKT NIE OSZUKA RYNKU, nabywcy z branży zawsze będą starali się kupić taniej, a z punktu widzenia pieca nie ma znaczenia skąd był węgiel, który jako paliwo ma tą cudowną cechę, że się spala…

One Comment

  1. wieczorynka

    Proponuję zamieścić ponownie artykuł w czasach gdy temperatura na zewnątrz będzie wynosiła minus 20-30 stopni C, ta zima była wyjątkowo łagodna. Z perspektywy wiosny chętnie przechodzimy na energię odnawialną, kolejny temat to warto zapoznać się ile pani Merkel dopłaca do energii odnawialnej.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.