Poparcie dla jedynie słusznego pikuje ale jedynie słuszny wygrywa pierwszą turę!

graf. red.Niesamowite są sondaże wyborcze, przeprowadzane w Polsce przez niektóre z sondażowni, zwłaszcza tych z długą tradycją w zakresie badania opinii społecznej. Oczywiście, nie nam orzekać, do kogo dzwonili państwo ankieterzy, ale nadal 52% poparcia dla jedynie słusznego kandydata, gwarantujące mu zwycięstwo w pierwszej turze i to pomimo zdaje się 11% spadku poparcia licząc do poprzedniego miesiąca – to już jakiś żart.

Można oczywiście robić sondaże w taki sposób, że jedynie słuszny będzie miał 110% poparcia przy 130% frekwencji, jednakże to każe nam zadawać pytania o jakość komunikacji w naszej przestrzeni publicznej. Może są jakieś przekłamania na łączach telekomunikacyjnych? Nigdy nie wiadomo, nie można przesądzać jednoznacznie.

Generalnie jednak, te nowe badania potwierdzają trend, następuje stopniowy spadek „poparcia” dla urzędującego – jedynie słusznego pana kandydata, balon z poparciem medialnym, który napompowano został w znacznej mierze spuszczony. Prawdopodobnie to celowy zabieg sztabowców, albowiem jest dla nich o wiele bezpieczniej – tłumaczyć swojemu pryncypałowi, że jest to „bezpieczny spadek”. W praktyce jednak nie jest to nic innego jak jakaś forma oszukiwania, czy też zaklinania rzeczywistości.

Jesteśmy na półmetku kampanii prezydenckiej i nadal w sondażach wychodzi na to, że jedynie słuszny kandydat cieszy się poparciem około połowy ankietowanych. Dla wielu ludzi popierających na co dzień opozycję i innych kandydatów, nieco mniej słusznych jest to dowód na rzekomą manipulację systemem wyborczym w Polsce. Jednakże nie jest to prawda, zaskakujące wyniki sondaży często wynikają z przekłamań już na poziomie badania ankietowego. Często bowiem zdarza się tak, że ankietowani ludzie wolą „skłamać”, ukrywając swoje prawdziwe preferencje, żeby przypadkiem „nie podpaść” systemowi poprzez popieranie „nie jedynie słusznego” kandydata lub kandydatki. Trudno jest ocenić jaka jest skala tego typu postępowania, albowiem nie ma badań wtórnych na tych samych grupach docelowych. Biorąc pod uwagę ostrożność Polaków, na pewno skala tego typu zjawiska jest znaczna.

Czy to się nam podoba czy nie, ale trzeba się jednak pogodzić z nieuchronnością oczywistych faktów, jeżeli rzeczywiście jedynie słuszny kandydat, wygrałby w pierwszej turze, to mielibyśmy w kraju nową sytuację polityczną. Niektóre środowiska raczej łatwo nie uznałyby takiego „wyboru Narodu”, zwłaszcza w kontekście informacji, że mamy wrócić do liczenia głosów metodą ręczną. Niestety to może być problem i powód do protestów znacznej części wyborców, w kontekście ostatnich wyborów, kiedy wydarzenia przybrały obrót sami państwo pamiętacie jaki. Na pewno będzie łatwiej zaakceptować tak porażające zwycięstwo jedynie słusznego kandydata, gdy nie wydarzą się żadne opóźnienia i problemy innego typu, związane z samym mechanizmem liczenia głosów. Warto pamiętać, że samo liczenie głosów w wyborach prezydenckich jest banalne, ponieważ chodzi po prostu o zliczenie krzyżyków, po odjęciu głosów uznawanych za nieważne. Po prostu nie da się tego skomplikować, w tym znaczeniu, że czego by nie wymyśleć, to każdy głos się liczy jako „1”. Z tego względu jeżeli powieliłyby się problemy z liczeniem głosów to już naprawdę można by coś podejrzewać. Przy czy, uwaga – takie wybory trudno nawet sfałszować!

Na tle „sukcesu” wiodącego kandydata, nieco rozczarowują wyniki „ogona” tj., tych wszystkich kandydatów, których znacznej części mainstreamowych mediów udało się odebrać spersonalizowaną tożsamość. Można wręcz mówić o lansowaniu jedynie słusznego kandydata, jego przeciwnika – jako czarnego, czy też niepewnego charakteru oraz bloku kandydatów, którym wszystko się nie udaje i w ogóle nie mają żadnych kompetencji, nawet do tego żeby być krytykowanym. Piękny sposób przekonania społeczeństwa poprzez sugestię, że jeden czy drugi kandydat jest zły. Warto zwrócić uwagę na fakt, że oficjalne sondaże NIE UWZGLĘDNIAJĄ niektórych innych kandydatów, których mainstream uznaje za przedstawicieli organizacji „zbyt” radykalnych i po prostu przemilcza się ich publiczne zgłoszenie do kandydowania, w zamian za to lansując cały blok kandydatów, rzekomo pozbawionych szans.

Chyba już tylko przez te sondaże, będzie warto, nawet nieprzekonanym iść na te wybory i głosować zgodnie z własnym sumieniem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.