Ekonomia

Pomysł na zainicjowanie reformy systemu emerytalno-rentowego

Polska jest krajem, który wydzielił sferę zabezpieczenia społecznego w zakresie finansowania systemu emerytalno-rentowego z budżetu. Zabieg ten ma ten pozytywny skutek, że wiadomo ile kosztuje nas umowa międzypokoleniowa w skali makro. Jest to wiedza cenna, albowiem każdy, nawet nieobeznany z meandrami finansów publicznych, może sobie budżet ZUS sprawdzić w Internecie, lub przeczytać o kosztach funkcjonowania tego fascynującego i jakże niezwykle potrzebnego organizmu biurokratycznego w gazecie. ZUS, stanowi bardzo wdzięczny podmiot badań, jest w polu zainteresowania chyba wszystkich nauk poza bio-chemicznymi. Jego tajemnice, sekrety, sposób, w jaki oblicza należne społeczeństwu świadczenia jest o tyleż fascynujący, a przez co, jeszcze bardziej tajemniczy, nieznany, w pewnym sensie „mroczny” a na pewno dla zwykłego zjadacza chleba nieodgadniony.

Nie będąc osobą biegłą w sprawach ZUS, trudno mi zaproponować coś przełomowego, jednakże chciałbym, bez narażania się na silną krytykę zwolenników obecnego systemu emerytalno-rentowego zaproponować pewien sposób na zainicjowanie reformy idei działającego systemu. Mając pełną świadomość, że prowadzenie operacji na żywym organizmie, jakim jest ZUS, musi uwzględniać pełne powodzenie działań, albowiem wszyscy pamiętamy, co dla tej instytucji oznacza paraliż systemu komputerowego i jakie skutki dla nas maluczki może zrodzić. Proponuję jedynie refleksję.

Swojego rodzaju mikro urealnienie systemu, umożliwiające obrazowanie realnie istniejącej relacji składek do wypłat. Proponuję, aby ZUS (albo jakiś Think Tank), co najmniej raz w roku publikował następujące dane:

  1. Stosunek składek do wypłat w danym roku z podziałem na miesiące/kwartały.
  2. Średnią wartość emerytury i renty wypłacanej “na głowę” tylko i wyłącznie z gromadzonych na mocy odpowiednich przepisów składek.
  3. Oznaczał w kalendarzu wyliczoną arytmetycznie datę, w której kończą się mu na wypłaty pieniądze ze składek.

Szczególnie cenna byłaby informacja numer 2, albowiem na jej podstawie, każdy mógłby obliczyć sobie różnicę własnej emerytury lub renty w stosunku do emerytury lub renty mu należnej jedynie – jako średnia ogólnosystemowa – na podstawie aktualnie płaconych przez społeczeństwo składek. Dla sumy tych wartości suma wszystkich wypłat musiałaby się równać sumie wszystkich składek.

Było by to bardziej fair, dla tej części społeczeństwa, która musi płacić za utrzymanie międzypokoleniowej umowy społecznej. A jakby takie wyliczenie dostawał każdy wraz ze świadczeniem, lub świadczenie wirtualnie rozdzielone na kwotę podstawową (ze składek) i z dopłat – to społeczeństwo miałoby pełną informację na temat wagi kwestii emerytalnych, i przyglądałoby się baczniej debacie.

Ciekawe czy to jest możliwe? Pewno te dane gdzieś są, tylko trudno je wygrzebać. Jak ktoś coś wie to poproszę linka.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.