Polityka

Pomysł pana Jarosława Kaczyńskiego na podwójne liczenie głosów jest doskonały!

 Pomysł pana Jarosława Kaczyńskiego na podwójne liczenie głosów oddanych w wyborach jest doskonały. Jeżeli zapewniłoby się jego odpowiednie wykonanie, to sprawa powinna spotkać się z właściwym zainteresowaniem zarówno opinii publicznej jak i decydentów.

Kontrola społeczna i partycypacja – to wspaniały pomysł, właśnie w takich chwilach jak podsumowanie i ustalanie woli Narodu – nadrzędnego suwerena mogą najlepiej sprawdzić się wszelkiego rodzaju „miękkie” struktury. Przy czym nie powinno być to robione w atmosferze braku zaufania i powtórnego liczenia w oczekiwaniu na cud. Nie podlega, bowiem żadnej wątpliwości, że nadrzędnym podmiotem w organizacji wyborów jest Państwowa Komisja Wyborcza. Jej skład w większości to przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości, stąd też warto być ostrożnym w wyrażaniu poglądów, co do ich bezstronności.

Po pierwsze nie ma żadnego powodu, dla którego prace komisji liczącej nie miałyby być nagrywane i udostępniane po ogłoszeniu wyników w Internecie, tak żeby każdy, kto chce mógł zobaczyć każdą kartę do głosowania, – która po prostu zostanie sfilmowana. Trwałoby to odpowiednio dłużej, ale komisja dysponowałaby nadzwyczajnym materiałem dokumentującym cały proces z użyciem tylu kamer ile potrzeba. Opcjonalnie można skanować karty wyborcze – przy dzisiejszej technologii to nie jest żaden problem.

Po drugie – każda zainteresowana partia może przysłać mężów zaufania, także nie stoi nic na przeszkodzie, żeby pni mieli własny sprzęt nagrywający.

Po trzecie – po zakończeniu liczenia wyników przez oficjalną komisję, ale przed ich ogłoszeniem można wydać ponumerowane i zeskanowane, czy też sfilmowane karty do głosowania – komisji, którą nazwijmy „komisją społeczną”. To ciało w asyście wybranych przedstawicieli komisji oficjalnej dokonałoby przeliczenia głosów. Ponieważ karty byłyby uporządkowane miałoby to wymiar sprawdzenia.

W ciągu połowy czasu przeznaczonego na pierwotne liczenie – mielibyśmy wyniki i wyniki zweryfikowane. Na następny dzień po wyborach – wieczorem przed głównym wydaniem dzienników telewizyjnych mielibyśmy wyniki oficjalne i ich potwierdzenie. Oczywiście w przypadku ujawnienia jakichkolwiek liczących się statystycznie niezgodności lub na każde życzenie przedstawicieli komisji społecznej – dochodziłoby do kolejnego przeliczenia głosów przez połączoną komisję społeczną i oficjalną pod nadzorem oficjalnych czynników wyborczych wyższego szczebla. Nie ma możliwości, żeby trzykrotne zliczenie głosów nie umożliwiło ustalenia wyniku.

Następnie można umieścić w Internecie skany kart wyborczych, tak, żeby ludzie mogli je sobie oglądać do woli. Jeżeli do tego na każdej karcie wyborczej dodano by pole umożliwiające narysowanie dowolnej rzeczy lub wpisanie cyfry kontrolnej (znakowanie, co do tożsamości) przez każdego głosującego, to przy odpowiednim uporze w ramach poszczególnych komisji wyborczych – każdy mógłby zweryfikować, czy jego karta do głosowania została rzeczywiście wzięta pod uwagę przy liczeniu głosów.

Być może to prymitywna metoda, ale bezwzględna. Każdy mógłby się przekonać, że jego głos się liczy i w jaki sposób został zakwalifikowany. Oczywiście zwolennicy określonej partii mogliby w sposób odpowiedni znakować swoje karty, (co do gatunku). Nawet naklejkami z kodem kreskowym – dodatkowo zliczanym przez maszynę skanującą. To nie jest żaden problem, ani wielki wysiłek finansowy, wystarczy jedynie przekonać wyborców.

Jeżeli jednak podwójne liczenie głosów miałoby służyć podważaniu autorytetu organów państwa, tylko i wyłącznie na podstawie konkurencyjnego procesu liczenia i konkurencyjnego protokołu, to jest prosta droga do wojny domowej! Nie ma, bowiem żadnych gwarancji, że dowolny lider opozycji uzna wyniki, w których przegrywa wedle oficjalnego komunikatu, a jego zausznicy mówią mu, że wynik był inny, bo głosy nieważne zostały niewłaściwie zakwalifikowane lub z jakiegoś innego powodu wydarzyło się cokolwiek innego, czym można podważyć oficjalny wynik.

Nie można pozwolić na budowę struktur alternatywnych dla państwa! Nie ma takiej potrzeby!

One Comment

  1. Wierny_czytelnik

    Napisał krakauer, wielki przyjaciel Jarosława!

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.