Pomóżmy Ukrainie na serio

Obverse side of the €200 banknote; Autor: Robert Kalina Źródło: pl.wikipedia.orgPoświęćmy się i pomóżmy Ukrainie na serio. Sami i tak nic nie stracimy, jeżeli dokonalibyśmy przekierowania funduszy unijnych jakie mają być nam przyznane w nowym budżecie Unii Europejskiej na rzecz Ukrainy. Wykażmy się solidarnością, prawdziwą i realną, która naprawdę nic nas nie będzie kosztować, bo po prostu nie dostaniemy czegoś, czego i tak nie mamy a zarazem jeżeli tak bardzo zależało nam na przyciągnięciu Ukrainy do struktur zachodnich, to logicznym jest że zainwestowanie w ten proces ma wyższą wartość i może dać o wiele większe rezultaty niż budowanie u nas kolejnych rond lub kloak za unijne pieniądze.

Potraktujmy sprawę „solidarnościowo” i „inwestycyjnie”. Unia Europejska nie opodatkuje się bardziej na to, żeby wesprzeć Ukrainę, to nie jest możliwe przy obecnym poziomie sceptycyzmu i rozczarowania kryzysem. Stąd też na pewno ze zrozumieniem i może nawet podziwem nasi zachodni partnerzy przyjęliby ten wspaniały neutralny gest wobec ich podatników, a zarazem chęć altruistycznego wsparcia sąsiedniego kraju w potrzebie, na którym nam przecież tak bardzo zależy. Równolegle wykażemy też solidarność i po prostu zainwestujemy unijne pieniądze na Ukrainie, pozwalając jej na przemodelowanie swojej gospodarki i złagodzenie skutków totalnej zapaści gospodarczej, ku której ten kraj właśnie zmierza wielkimi krokami.

Jeżeli przekierowalibyśmy na Ukrainę należne nam fundusze unijne, bylibyśmy wspaniałymi sąsiadami, odpowiedzialnymi członkami Unii, jednakże nie tylko to jest najważniejsze. Bardziej istotny jest czynnik oddziaływania strategicznego – byłyby to realne pieniądze (około 80 mld Euro), którymi moglibyśmy umożliwić Ukrainie oparcie się presji jej olbrzymiego sąsiada w sposób skuteczny, to znaczy dający co najmniej szansę na pokazanie Ukraińcom, że Europa nie tylko ich potrzebuje, ale przede wszystkim jest w stanie coś poświęcić, żeby im pomóc. Na pewno takim ruchem wywołalibyśmy konsternację na pewnym Kremlu, albowiem to byłoby coś rzeczywistego.

Jeszcze lepiej, jakby do takiego wsparcia udało się namówić USA i Kanadę, w ramach projektowanego porozumienia handlowego, tak żeby każdy z tych krajów przekazywał rocznie kwotę zbliżoną do tego, co dzięki naszemu poświęceniu będzie przekazywać Unia Europejska (około 11 mld Euro rocznie). Gdyby te dwa kraje złożyły się na podobną kwotę rocznie razem, to dla Ukrainy byłoby to wsparcie w ciągu siedmiu lat na poziomie około 140-160 mld Euro. To już mówimy o olbrzymich pieniądzach, którymi można dokonać rzeczywistej modyfikacji nawet tak dużego kraju. Byłoby to przeliczeniowo około 3400 Euro na głowę statystycznego Ukraińca (przy założeniu 46 mln mieszkańców i 160 mld Euro funduszy). Rocznie byłoby to prawie 500 Euro. To dużo, bo rocznie PKB statystycznie na mieszkańca wg. Międzynarodowego Funduszu Walutowego to dla Ukrainy w 2012 roku było około 3919 USD [Gross domestic product per capita, current prices; źródło: tutaj], czyli około 2880 Euro (wedle dzisiejszego kursu). W tych realiach mówilibyśmy o wsparciu na poziomie około 25% poziomu PKB! TO BARDZO DUŻO!

Jest to pomysł oczywiście bardzo kontrowersyjny, jednakże tak powinno wyglądać realne, strategiczne planowanie wsparcia dla tego państwa. Tutaj mówimy oczywiście o samej stronie finansowej, czym innym byłoby stworzenie mechanizmów absorpcji, rozliczania i oczywiście wydatkowania środków, tak żeby wyeliminować skrajne przypadki korupcji.

Nie jest to pomysł nie do zrealizowania, to się może stać nawet bez naszej wspaniałomyślności, jeżeli tylko Unia dojdzie do wniosku, że kasę trzeba inaczej podzielić. Żaden polski rząd nie odważy się przecież zgłosić sprzeciwu przeciwko wydzieleniu pieniędzy na wsparcie, dla kraju którego wspieranie na arenie międzynarodowej uczynił główną osią swojej polityki.

W istocie chodzi przecież o wiarygodność naszego państwa, skoro się powiedziało A, to trzeba także powiedzieć i B i Z! Będąc krajem odpowiedzialnym nie możemy po prostu przemilczeć kwestii rzeczywistego wsparcia, a na pewno będzie o wiele lepiej dać im pieniądze niż np. pozwolić na wyrzynanie naszych firm tanią konkurencją z Ukrainy, ewentualnie konkurować z nimi na własnym rynku pracy po odblokowaniu polityki wizowej, chociaż co do tego postulatu to chyba nawet nie pozwolą na to nawet państwa z zachodu, ponieważ wszyscy boją się napływu broni, przestępczości i brutalności.

Oczywiście trzeba by to potem jakoś wytłumaczyć polskim rolnikom, że nie będzie więcej żadnych dopłat, no ale przecież podjęliśmy decyzje – wsparliśmy politycznie, jeżeli chcemy być wiarygodni to musimy iść za ciosem. Byłby to test dla naszego rządu, albowiem jeżeli rzeczywiście zacząłby to realizować, to potwierdziłby priorytety swojej polityki. Jeżeli polityka byłaby słuszna, to wydałaby dobre owoce w postaci stabilnej, budującej swoją zamożność i swoje bezpieczeństwo – Ukrainy, zarazem kierunkującej swoją politykę w opozycji do pewnego potężnego sąsiada, o co przecież od początku nam chodzi.

Na marginesie można zauważyć, że jeżeli taki eksperyment ekonomiczno-transformacyjny by się na Ukrainie udał, to moglibyśmy liczyć na przyjęcie Ukrainy do NATO, a to zmieniłoby rzeczywiście układ relacji. W szczególności, gdyby sprytnym i zaradnym Ukraińcom udało się w ciągu tych siedmiu lat stworzyć arsenał jądrowy i środki jego przenoszenia.

Proszę państwa – chcemy zmienić realia w Europie Środkowej? To bądźmy konsekwentni, pomóżmy Ukrainie w jej transformacji, czy też jak woli to nazywać kilku znajomych Ukraińców – w tworzeniu ich państwa na nowo. Bez podejścia na serio pod znakiem zapytania staje sens naszego zaangażowania się i działań.

7 myśli na temat “Pomóżmy Ukrainie na serio

  • 9 lipca 2014 o 08:49
    Permalink

    Idea jest może słuszna, ale diabeł tkwi w szczegółach…
    Bez zmiany mentalności, bez zmiany SYSTEMU jaki panuje u sąsiadów KAŻDY grosz, każdy cent będzie skradziony, sprzeniewierzony i znajdzie się zaraz w kieszeni jakiegoś oligarchy…
    Bez wprowadzenia DEBANDERYZACJI, polegającej na nie tylko przyznaniu sie Ukraińców do swych zbrodni, bez stworzenia ŚWIADOMOŚCI społecznej na temat niemoralnej ideologii, bez kilkunastoletniego WYCHOWANIA ludzi przyzwyczajonych do korupcji, akceptujących rasizm czyli poniżanie inaczej myślących “podludzi” – NIE DA SIĘ!!!!
    Przykro mi, ale procesy społeczne zachodzą dość wolno, chyba że następuje jakaś kosmiczna katastrofa która dotknie CAŁE SPOŁECZEŃSTWO…
    Dlatego śmiem twierdzić że żadne pieniądze nic nie dadzą w takim stanie rozbicia społeczeństwa, zakłamania, fałszu /i historii i realności/…
    Kasa bez zmian mentalności tylko zakonserwuje “układ”…

    Odpowiedz
  • 11 lipca 2014 o 22:20
    Permalink

    Można jeszcze twórczo rozwinąć genialną koncepcję @Autora ofiarując Ukraińcom Niderlandy…
    A tak na serio – czy Autor wie, co pisze, kiedy chciałby “wytłumaczyć polskim rolnikom, że nie będzie więcej żadnych dopłat”? Czy próbował przynajmniej oszacować skutki gospodarcze, społeczne i polityczne takiego kroku? Czy naprawdę Krakauer myśli, ze jedynym skutkiem takiej decyzji będzie spadek konsumpcji wina “Arizona” pod wiejskimi sklepikami? Że nie będzie to miało skutków wychodzących poza granicę rolniczego getta i dotykających całego społeczeństwa oraz państwa? Odnoszę (który to już raz?) wrażenie, że całą wiedzę z zakresu ekonomiki rolnictwa Autor czerpie z tabloidów i dość częstych w mainstreamowych mediach populistycznych “satyr na leniwych chłopów”. Dodałbym jeszcze bukoliczne seriale typu “ranczo nad rozlewiskiem” czy jakoś tak…
    Społeczeństwa naszych sąsiadów (bliższych i dalszych) z zachodu i południa doskonale rozumieją, ze dotacje do rolnictwa pozwalają drogą produkcję (drogą ze względu na m.in europejskie wymogi sanitarne, etyczne, jakościowe, środowiskowe, biurokratyczne) relatywnie tanio sprzedawać konsumentom, dając przy tym zarobek całej rzeszy firm, osób i instytucji żyjących w otoczeniu rolnictwa. I wszyscy sąsiedzi tak kombinują, aby ich rolnictwo było konkurencyjne, rozwijało się, zdobywało nowe rynki.
    W polskiej świadomości funkcjonuje jakiś egzotyczny mix zadęcia szlachecko-ziemiańskiego, mieszczańskiego, nuworyszowsko-europejskiego, czy jak jeszcze nazwać tę zbiorową formę kołtuństwa, którego pierwszym przykazaniem jest pogarda dla chłopów, przekonanie o ich lenistwie, pazerności, głupocie, bezużyteczności.
    I jeszcze jakaś nieuświadomiona wiara, że chłopi są jak trawa – zadeptana i zniszczona tym lepiej odrośnie na wiosnę (czytaj: będziemy mieli co jeść).
    Ta wiara jest już dziś kompletnie bezzasadna!
    To nie jest tak, ze zabierając dopłaty zmniejszamy jedynie dochód rolnika. Po prostu, jeśli produkcja będzie “pod kreską” to nie da się jej dłużej kontynuować. Bo z dekapitalizacji majątku można “pociągnąć” jakiś czas, później zabraknie na paliwo i części zamienne i produkcja się załamie. Będziemy przez jakiś czas jedli coraz bardziej śmieciową żywność z importu – już dziś Polska jest importerem brutto np. wieprzowiny (!!!). Później i na to nie starczy pieniędzy – bo nie zarobił rolnik, mechanik, sklep ze sznurkiem, weterynarz itd.
    Dalej już tylko rozbiory…
    Wracając do Ukrainy – UE zrobiła niedawno piękny gest w jej kierunku: zniosła ograniczenia celne dla ukraińskiego eksportu do krajów unijnych. Dotąd były jedynie relatywnie niewielkie kontyngenty bezcłowe – teraz bez ograniczeń. Komputerów, samochodów czy dronów w Europie nie wcisną.
    Pozostaje żywność.
    Już te niewielkie dotychczasowe kontyngenty pozwoliły spekulantom w zeszłoroczne żniwa zbić cenę skupu rzepaku i zbóż w Polsce poniżej kosztów produkcji. Co będzie teraz?
    Ukraina (choć ma ogromny potencjał) nie jest na razie znaczącym eksporterem produktów rolnych. Na rolników ze “starej” UE to nie wpłynie – oni korzystają ze znacznie wyższych dopłat niż polscy rolnicy. Większość ceny za unijny “uśmiech” do Ukraińców zapłacą polscy chłopi – bo najbliżej, bo nie broni ich ani Unia, ani państwo, ani społeczeństwo.
    Co z tego będą mieć Ukraińcy? Wzrost cen żywności.
    Zyski zagarnie skorumpowana sitwa we współpracy z zachodnimi korporacjami.
    Szanownego Autora gorąco namawiam, aby zechciał trochę czasu poświęcić na zapoznanie się i analizę problematyki rolnictwa w Polsce, w UE i na świecie. Bo subiektywnie – tak!, kontrowersyjnie – tak! ale proszę nie tak hasłowo, stereotypowo i naiwnie.
    Pozdrawiam!
    baca56

    Odpowiedz
    • 11 lipca 2014 o 23:24
      Permalink

      PS
      mała plotka /do potwierdzenia/
      Ukraina zniosla embargo na polskie mięso…
      Grzmiala prasa że SUKCES!
      Ale podobno tak zwiększyli cła zaporowo że opłaca się im sprowadzać mięso z ameryki południowej…
      ????

      Odpowiedz
    • 11 lipca 2014 o 23:24
      Permalink

      @ba-ca56

      Bo w tym szaleństwie(o którym wspominasz)jest
      metoda i dawno temu nakreślony scenariusz
      który jest powoli wdrażany – realizowany,
      przez komisarzy(rad ludowych), w Brukseli.

      …Tak więc, po zdominowaniu polskiej bankowości i przemysłu przez obcy kapitał, wizja unijna dla wsi polskiej ma dokończyć dzieła i doprowadzić do nieopłacalności uprawę roli na wsi polskiej, przez ograniczenia unijne. Ma to spowodować ubóstwo wsi i emigrację młodego pokolenia do miasta. Ma stworzyć ze wsi polskiej skansen, w którym pozostaną tylko starzejący się rolnicy. Po wymarciu polskich wiejskich emerytów, międzynarodowe korporacje i Prusacy wykupią ziemię orną, w celu stworzenia dużych przemysłowych gospodarstw rolnych. Ludność polska skoncentrowana w miastach ma być głównie siłą najemną dla obcego kapitału…

      Plan unijny zniszczenia wsi polskiej? 20008.07.21

      http://www.pogonowski.com/display_pl.php?textid=848

      Ale kto by tam dał wiarę w “spiskową teorię dziejów”?
      Takie myślenie trąci co najmniej naftaliną ,a swoją
      drogą , ktoś zapyta , cóż to takiego, – naftalina??
      I się kręci, gonimy za wyciągnietą ‘marchewką’
      tj.”dopłatami”, lejąc niemiłosiernie chemię na (jeszcze)
      orne pola i obserwując skrycie co jeszcze zauważyło
      “niewidzialne oko”, czyli wysunięte ramię Brukseli
      d/s.wsi…
      Smacznego!

      Tym którzy “Żywią Y Bronią”, chłopom polskim Szczęść
      Boże, czy ktoś kojarzy???

      Odpowiedz
    • 12 lipca 2014 o 16:47
      Permalink

      Dosłownie dwa dni temu czytałam, że straty polskiego rolnictwa to 10 milionów dziennie, a w 1-szym półroczu 2014r. wyniosły już 5,7 miliarda. Natomiast temat zastępczy w codziennej prasie wiodącej to afera podsłuchowa, trudno się nabić na informację, jakie straty ponoszą polscy przedsiębiorcy.

      Odpowiedz
  • 14 września 2014 o 11:46
    Permalink

    Mamy pomagać ukrainie ? Czy ktoś z was czytał o UPA ? Mordercy, tyrani, Hitller to nic w porównaniu do Ukraińskiej Armii Powstańczej. Od zawsze chcieli być niezależni mordując wszystko co napotkają na drodze to niech mają tą swoją niezależność. Ukraina te wszystkie mordy uważa za bohaterstwo, za chwałę, okrutne mordy na ludziach uważają za szlachetność. Wołyń 43-NIE ZAPOMNIMY !

    Odpowiedz
    • 14 września 2014 o 17:22
      Permalink

      Oczywiście masz pełną rację…to zarządzający Polską
      chcą ‘pomagać Ukrainie”, natomiast MY Naród,
      chcemy pomagać Noworosji (d.’wschodnia ukraina”).
      Oczekiwania i nożyce w Polsce, Polaków i zarządzających
      naszą Ojczyzną nie mają punktu stycznego, i to już
      trwa…

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.