Soft Power

Pomóżmy humanitarnie mieszkańcom Ukrainy

 Zaczyna się poważna rozgrywka na Wschodzie, nie mieszajmy się na pierwszej linii sporu o cudze interesy jako państwo, ani nawet jako społeczeństwo obywatelskie. Ten drugi aspekt nie jest wcale mniej ważny, ponieważ to przecież akty rzekomego społeczeństwa obywatelskiego przekonywały Polaków, że Ukraińcy z Majdanu są im za coś wdzięczni. Wszyscy pamiętamy piękną młodą dziewczynę, która opowiadała jak jest wdzięczna. Wiele osób w to uwierzyło, podobnie jak w inne kwestie.

Zamiast bawić się w politykę, która może głównie sprowadzić na nas problemy, nie mieszajmy się w sprawy, które nas nie dotyczą. Nieśmy pomoc humanitarną! Pomagajmy ludziom w potrzebie! Wszystkim bez wyjątku!

Ze względu na położenie geograficzne, które czyni z nas bufor pomiędzy Wschodem i Zachodem, najbezpieczniej dla nas byłoby w okresie trudnym – przycichnąć i zająć się np. niesieniem pomocy humanitarnej i ułatwianiem dialogu. Jest tyle inicjatyw, gdzie organizacje pozarządowe mogą pomóc uchodźcom, rodzinom ofiar, samym poszkodowanym. Pokażmy naszą polską gościnność, pokażmy jak bardzo zależy nam na uznaniu człowieka za najwyższą wartość!

Nasz rząd mógłby przyjąć dzieci z rejonu konfliktu na kolonie, studentów na rok szkolny, ewentualnie pomóc kontynuować leczenie w terapiach chorób przewlekłych tym ludziom, którym wojna odcięła możliwość z korzystania z tamtejszej służby zdrowia. Polska pomoc powinna być oczywiście adresowana do ofiar – do ludzi, bez względu na ich pochodzenie, język, czy też rolę w konflikcie. POMÓŻMY WSZYSTKIM, KTÓRZY Z POMOCY CHCIELIBY SKORZYSTAĆ.

Koszty oczywiście będą, ale koszty być muszą. W skali państwa i tak będą małe, natomiast możliwość niesienia pomocy z dobroci serca dla ludzi, pozbawionych spokoju i nadziei na spokój to coś tak uniwersalnego, że wspaniale wyraża wartości europejskie i humanistyczne, którym jesteśmy wierni (jak również chrześcijańskie jako wierzący).

Wielką rolę w niesieniu i organizowaniu pomocy mogą odegrać miejscowe Kościoły prawosławne – i inne obecne na tamtym rejonie objętym konfliktem. Z pewnością wyasygnowanie stosownych kwot dla tych organizacji, ze wskazaniem – na rozdanie pieniędzy potrzebującym wiernym w sposób udokumentowany, transparentny i jawny – bardzo pomogłoby tym cierpiącym ludziom, którzy jak to zwykle ma się w zwyczaju szukają pomocy w trakcie wojny właśnie w Kościołach. Wsparcie dla tych instytucji mogłoby się przyczynić do lepszego dialogu państwa polskiego z prawosławiem, a zarazem stanowić wyraz uznania Rzeczpospolitej dla roli tychże instytucji w utrzymaniu relacji społecznych w krajach Słowian, w tym także oczywiście w Polsce, albowiem dumne wspólnoty prawosławia w Polsce mają długą tradycję i znajdują się pod ochroną Rzeczpospolitej.

W akcję pomocy bardzo ważne jest też zaangażowanie polskich Ukraińców, czyli zarówno przedstawicieli mniejszości narodowej jak i licznych przyjezdnych gości, którzy wszyscy mają na Ukrainie przecież krewnych i można pomoc adresować bezpośrednio do osób potrzebujących, czy to udzielając wsparcia na miejscu, czy też ściągając w razie potrzeby np. kobiety w zaawansowanej ciąży do Polski.

Pomoc humanitarna to wspaniałe działanie o wiele bardziej wartościowe niż dostarczanie na Ukrainę noktowizorów, kamizelek kuloodpornych czy też hełmów i innego oporządzenia wojskowego. Tym niech się zajmą ci, którzy nie graniczą ani z Federacją Rosyjską, ani z Ukrainą. My jesteśmy ich sąsiadami i jako sąsiedzi, powinniśmy zachowywać się w taki sposób, w jaki – sami jako sąsiedzi chcielibyśmy być traktowani, gdybyśmy to my mieli kłopoty. Co jest szczególnie ważne, nasze obecne zachowania mogą być w przyszłości traktowane jako powód do podjęcia wobec naszego państwa określonej polityki. Trzeba to mieć na uwadze.

Jeżeli zdecydowalibyśmy się na pomoc humanitarną w szerokiej skali, to postrzeganie naszego państwa miałoby zupełnie inny charakter, poza tym – na Wschodzie Ukrainy naprawdę dzieją się tragedię, pomoc powoli staje się niezbędna. To jest w interesie naszego humanizmu!

2 komentarze

  1. Problem polega na “wyfiltrowaniu” z ewentualnej masy uchodźców wszystkich przestępców i zbrodniarzy wojennych.

    Jeden obóz dla uchodźców (od kwietnia gotowy!!!!) obliczony na 5000 osób na poligonie w Nowej Dębie może nie wystarczyć!!!!!

  2. Żeby uchodźcy mogłi znaleźć się w Polsce, zapewne potrzebna góra papierów i zezwoleń( to nie Rosja, że można nawet bez dokumentów i w kapciach dostać tam pomoc),na ile wiem, Polska uchyla składane wnioski z Ukrainy( a nawet dzieli pod względem tego, z jakiej “części” Ukrainy ten wnioskodawca),a płynie ich stamtąd coraz więcej. Chociaż nic nie stoi na przeszkodzie żeby działać na własną rękę(podejrzewam, że nie łatwo będzie “przeskoczyć” tę biurokracje).

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.