Paradygmat rozwoju

Pomiędzy Unią Europejską a Ukrainą

graf. red.

Neoliberalny kapitalizm – źródło wszelkiego zła pochodzi jak zawsze z Zachodu

Musimy zrewidować nasze nastawienie do idei europejskiej i Unii Europejskiej jako Wspólnoty, w której współuczestniczymy. To z jakim nastawieniem do jej weszliśmy, można porównać tylko do dziecka zafascynowanego lizakiem i napojem gazowanym. Mieliśmy być zjednoczeni z Unią Europejską, tymczasem wyszło jak zwykle…

W całym okresie naszego uczestnictwa nie jesteśmy równo traktowani, tak jak inni. Dodatkowo, sam system na którym opiera się Unia Europejska, zakłada stałe utrzymywanie nierówności i niesprawiedliwości, będących fundamentem neoliberalnego kapitalizmu. Trzeba jednak pamiętać, że na to sami się zgodziliśmy, co więcej prosiliśmy się o to. Nawet – uwaga – nasze elity, uznały taki stan rzeczy, za nasz główny cel cywilizacyjny.

Pamiętacie Państwo bajania o dołączeniu do “Wspólnoty euroatlantyckiej”? Pomylono cel, a nawet w ogóle go nie brano pod uwagę (dobrobyt obywateli i potęga państwa – jakby ktoś nie wiedział), ze środkiem jego uzyskania (współpraca z Zachodem). Dodatkowo, to żadna współpraca, tylko poddaństwo i uzależnienie – praktycznie na każdej płaszczyźnie życia publicznego.

Walka trwa…

W tej chwili nawet na płaszczyźnie obyczajowo-moralnej, właśnie z tym się Zachód u nas zderzył z dobrą zmianą i co z tego wynika bardzo często obserwujemy na ekranach naszych telewizorów. Walka trwa, jednak źródłem zła jest wspomniany neoliberalny kapitalizm, którego celem jest zniewolenie ludzi jako biernych i poddanych systemowi niewolników, z nagrodą w postaci LIMITOWANEGO PRAWA DO KONSUMPCJI!

Proszę pamiętać, chociaż to może być niepopularne, ale źródło wszelkiego zła przychodzi do nas jak zawsze z Zachodu. Uwaga, nie piszemy tego z pozycji ideologicznej. Oceniamy kapitalizm neoliberalny, jako kolejne stadium formacji prawno-ekonomiczno-ustrojowej w naszej cywilizacji. Kiedyś np. Rosja miała nieszczęście doświadczyć innego eksperymentu, a konkretnie to Lenin, również przyjechał z Zachodu… nawet mu Niemcy dali środki transportu i pieniądze… Warto o tym pamiętać, czas mija, środki się zmieniają, loga się zmieniają, oczywiście ludzie i wyrażane przez nich idee, ale cele zachodnich imperialistów są dokładnie takie same i niezmienne od pierwszego dnia zdefiniowania się Republiki Rzymskiej na drodze imperialnej – więcej, więcej i jeszcze raz zawsze – więcej! Do tego, najlepiej cudzym kosztem.

Szczyt skandalu…

Szczytem skandalu jest to, że ponownie próbuje się wyssać inne kraje, tak samo jak wyssano nas. Obecnie Ukraina zbliża się do “unijnych standardów”, co wprost przekłada się na ubytek obywateli, wyprzedaż majątku, dewastację społeczeństwa i ogólny kryzys w państwie – w tym przypadku powiązany z wojną domową i prześladowaniem części własnych obywateli. Jak to jest możliwe że zarówno Polska jak i Ukraina w okresie pierwszych 15 lat socjalizmu odnotowały wzrost gospodarczy, pokój i przyrost ludności, natomiast w analogicznym okresie Polska odnotowała kryzys ludnościowy wynikający z depopulacji spowodowanej emigracją oraz drastycznym spadkiem liczby urodzeń. Oba te czynniki mają swój rodowód ekonomiczny. Jednak to czego Polska doświadczyła w ciągu 15 lat, Ukraina dostała w wersji „ultra-turbo” w ciągu pięciu lat współpracy z Unią Europejską.

Problemem nie jest nawet to, czy to był nasz wybór i czy to jest wybór mieszkańców Ukrainy, bo jak wiadomo po bohaterskiej i heroicznej obronie Donbasu, czy secesji i zmianie przynależności państwowej Krymu – NIE WSZYSTKICH. Problemem jest to, co się stanie z pozostałościami z Ukrainy, jak tamte społeczeństwo, które widzi w Polsce, że da się żyć inaczej, czy też w Rosji, że można żyć normalnie – zbuntuje się i wybierze skrajności. Jeżeli to będą skrajni ukraińscy nacjonaliści, narodowości ukraińskiej, to strach myśleć jaką żmiję właśnie hodujemy na własnym gardle!

Póki co, Ukraina jest rządzona przez populistów, będących reprezentantami jednej ze zasymilowanych mniejszości narodowych i przez to jest pod kontrolą. Zmiana tego stanu rzeczy zrodzi coś więcej, niż u nas „dobrą zmianę”. Patrząc na to, co zrobili z własnym narodem, nie można mieć żadnych złudzeń, co może czekać znienawidzonych genetycznie sąsiadów.

Brexit, czyli… niby Brexit?

Oczywiście nikt nie zaprzecza generalnemu postępowi jakiego dokonaliśmy w ramach Unii. Jak również, że istotne szanse ma przed sobą Ukraina. W jej przypadku jest to nawet jeszcze bardziej istotne, albowiem zmarnowała epokową i pokoleniową szansę na doskonałą współpracę z Rosją, czego doskonałym przykładem jest Białoruś. Trzeba jednak zadać sobie pytanie czy dobrostan, jaki oferuje neoliberalny kapitalizm jest przeznaczony dla wszystkich jej obywateli? Odpowiedź na pytanie właśnie daje Wielka Brytania – i jej Brexit, która NIBY zdecydowała o wyjściu z Unii Europejskiej. Przy czym przypadek brytyjski jest przypadkiem szczególnym, to jednak jest faktem, który resetuje cały unijny mit o krainie mlekiem i miodem płynącej.

Być może w tym micie byłoby nieco prawdy, gdyby dodać, że jest on napędzany rosyjskim gazem, rosyjskim węglem i rosyjską ropą oraz wszystkim, co Rosja do Europy – od pokoleń dostarcza! Sytuacja w której pomiędzy dwoma wielkimi systemami gospodarczymi, tworzy się klin w postaci kilku średniej wielkości biednych państw, mających na celu blokowanie współpracy transkontynentalnej – jest po prostu żałosna. Ponieważ musi się skończyć zwarciem, zderzeniem, czy jak kto woli resetem, żeby nie używać bardzo modnego słowa na „W”, bo jest na nie ostatnio moda na Bliskim Wschodzie.

Naiwne postrzeganie

Nasze postrzeganie Unii Europejskiej, jako większej składowej do której przynależymy okazało się naiwne i niezwykle kosztowne. Ukraina właśnie popełnia ten sam błąd, a ściślej jej elity karmią społeczeństwo wizją Unii, jako raju wyśnionego. Podobnie było na Litwie i Łotwie przed przyjęciem tych krajów do Unii, dzisiaj to najbardziej wyludniające się terytoria Unii Europejskiej i chyba w Europie w ogóle!

Prawdziwy sukces prawda? Czy naprawdę o to w integracji chodziło? Proszę sobie nie dać wcisnąć kitu, że to przez kilkadziesiąt lat „komunizmu”, albowiem osiągnięcia krajów demokracji ludowej zaraz po wojnie, były nieproporcjonalnie większe, niż nasz dzisiejszy postęp. Dzisiaj może jest bardziej kolorowo, bąbelki ze słodzonych napojów gazowanych poprawiają rzeczywistość. Wówczas odbudowywano zniszczone kraje, budowano przemysł, tworzono zręby nowoczesnych społeczeństw, odrzucających pilnowany przez religię feudalizm.

Co mamy dzisiaj? Konsumpcjonizm chińskiego szmelcu? Depopulację, bo nie stać nas na dzieci? Podatki, których wysokości nie da się uzasadnić nawet lichwą? Może drukowanie pustego pieniądza, które już nie jest „czymś złym” nawet dla neoliberalnych kapitalistów?

Właśnie w takim systemie uczestniczymy, obok mamy Ukrainę, która jest jeszcze kilka kroków za nami, ma niesłychanie wytrzymałe i odporne społeczeństwo, jednak jak ci ludzie się przebudzą, to wszyscy się będziemy modlić do Rosji, żeby zapewniła stabilizację, ład i porządek. Ponieważ Zachód jak zawsze umyje ręce i będzie udawał, że nie wie o co chodzi, apelując o standardy i przestrzeganie praw gender i innych mniejszości, oczywiście poza ludźmi mówiącymi po rosyjsku, bo o ich prawa Zachód na Ukrainie się nie troszczy… Tak się jednak składa, że tam wszyscy mówią po rosyjsku…

Rewizja nastawienia do Zachodu?

Musimy zrewidować nasze nastawienie do idei europejskiej i Unii Europejskiej jako Wspólnoty, w której współuczestniczymy. W istocie, trzeba się zastanowić, czy nie powinniśmy w ogóle zrewidować swojego nastawienia do Zachodu, na początek wystarczy na płaszczyźnie ontologicznej.

Przykładem sposobu myślenia, niech będzie to, w jaki sposób myślano o Zachodzie w Polsce w okresie złotego wieku. Kto to jeszcze pamięta, że “Polacy, nie gęsi…”? Głupie, bezrefleksyjne, prostackie i jeszcze realizowane na własną prośbę i nasz koszt włażenie im w pewną część ciała, prowadzi tylko do dalszych upokorzeń i wyzysku. Najnowszym przykładem jest to, co Unia Europejska zamierza zrobić z naszymi firmami przewozowymi. Oczywiście super, żeby wszyscy wykonujący taką samą pracę zarabiali tyle samo! Tylko jeżeli tak, to może niech korporacje płacą podatki tam, gdzie realizują swoją działalność operacyjną, a nie w kilku rajach podatkowych? Ktoś z naszych niestety polityków ma odwagę to powiedzieć? Wszystko jedno, czy z opcji rządzącej, czy z opozycji? Podobnych przypadków jest więcej.

Za jakiś czas wrócimy do tych rozważań, to trudny i złożony temat. Żeby nasza analiza była realna, potrzebujemy danych, których w najbliższym czasie dostarczy nam rzeczywistość.

8 komentarzy

  1. Polska “krowa” została już wydojona i wiadomo ile mleka można od niej uzyskać.

    Teraz kolej na kolejną …

    Czy będzie to Ukraina?

  2. TO że jesteśmy w NATO i UE to pośrednia zasługa (post)komunistów
    i lewicy laickiej, również walor dorobku niesławnej pamięci masońskiej koterii hierarchów KK którego sztandarową postacią był niejaki – “jak nie ue to co? Białoruś?”
    Jak kojarzę osoby i partie mające olbrzymie zasługi w postaci wyrwania nas z (no właśnie..) i wprowadzenia do Gejropy”? Jednoznacznie!
    Kwaśniewski & “Gieremek”= NATO,
    Miller i & = “eurokołchoz”. TO ojcowie ‘naszych sukcesów”…
    “Proszę pamiętać, chociaż to może być niepopularne, ale źródło wszelkiego zła przychodzi do nas jak zawsze z Zachodu. ”

    DOKŁADNIE – zwłaszcza komuna i wszystkie pozostałe -izmy mają
    proweniencję zachodnią- z naciskiem na rolę sprawczą pewnej , znienawidzonej (niebezpodstawnie) zawsze i wszędzie mniejszości.

    “W istocie, trzeba się zastanowić, czy nie powinniśmy w ogóle zrewidować swojego nastawienia do Zachodu, na początek wystarczy na płaszczyźnie ontologicznej.”
    … MY Polacy, “tam, tzn. TU” 😃 wkomponowujemy się niczym “siodło na krowie”… przynależymy sztucznie, tylko dlatego że kiedyś-ktoś (instytucja) dokonał podmiany naszej świadomości.

    • Ta twoja post-prawda nijak się ma do rzeczywistości.
      Ta post-komuna dostała gotowy pakiet do realizacji, bez prawa zerwania lub inaczej odwrócenia kierunku transformacji. Gdyby zablokowali dalsze prace tzw. dostosowawcze do UE i NATO, to szybko przestaliby rządzić. Wyprowadzono by styropian na ulice i rozwalono nas kolejną kolorową rewolucją, a może i natowskie bomby na nas by spadły, jak swego czasu na Jugosławię, w czym Niemcy mieli podobno swój udział.

      Przypomnę, że to prawica razem z okupacyjną instytucją religijną na czele ze swoim papieżem polakiem pragnęła wejścia do struktur unijnych, aby raz na zawsze oderwać nas i wyrwać ze wspólnoty państw słowiańskich oraz poddać dyktatowi rzymsko-katolickiemu w interesie zachodu celem odtworzenia feudalizmu i teokracji. To pierwszy tzw. niekomunistyczny premier natychmiast niejako po objęciu rządów złożył papiery akcesyjne do UE. Potem już poleciało jak po bandzie i tzw. post-komuna nie miała innego wyjścia, musiała realizować politykę poprzedników bo wtedy otumaniony styropian był bardzo silny, podobnie jak teraz większość zmanipulowanego społeczeństwa musi poddać się dyktatowi PiS, aby przeżyć.

      Jak to działało, to sobie przeczytaj, cyt.:
      „Wyrażenie wątpliwości, co do sensu wprowadzenia
      reform a la Soros–Sachs–Balcerowicz w roku
      1990 i kilku następnych w pewnych środowiskach
      równało się śmierci cywilnej. Wszyscy popierali reformy
      i już. Bezrobocie doszło do 3 milionów – wszyscy
      nadal popierali reformy. Obszar ubóstwa i nędzy objął
      połowę społeczeństwa – wszyscy nadal popierali”.
      Tomasz Sypniewski „Tygodnik Solidarność”
      Źródło: Przegląd Socjalistyczny 2013, nr 3-4, s. 27.

      Pokaż mi chodź jeden krytyczny artykuł z prasy kościelnej i prawicowej z początku lat 90-tych wobec planów wejścia do UE? Największe podwaliny pod destrukcję państwa wykonał rząd Mazowieckiego, a potem już zdaje się nie było wyjścia i warunków do zablokowania tego skoku w unijną przepaść. To kościół i prawica ponosi główną odpowiedzialność za obecny stan rzeczy, a nie lewica laicka, czy nawet post-komuna, którą stawiano przed faktami dokonanymi.

      Czy styropianowa prawica i liberalna lewica burżuazyjna oraz kościół robili to z własnej inicjatywy przy braku świadomości, czy też z obcej agenturalnej pracy na rzecz zachodnich mocodawców tego się w najbliższych latach nie dowiemy, bo Anglosasi, także Niemcy chronią swoje archiwa i przydatnych im zdrajców. Może nawet nigdy się nie dowiemy komu zawdzięczamy swój nędzny los. Jedno jest pewne, że zostaliśmy okradzeni jako naród i jesteśmy eksploatowani, jako tania siła robocza w interesie zachodniej oligarchii i nowego polskiego “jaśnie państwa”. Mocny felieton Krakauera i jakże prawdziwy w temacie. Tego Polacy nie chcieli, ale niestety takie są skutki modlenia się do obcego boga w interesie kasty okupacyjnej i braku samodzielnego myślenia, wiedzy itd. można by jeszcze dużo wymieniać.

      Ale czy Polacy chcieli wejścia do UE. Moim zdaniem NIE. Otóż fakty są takie:
      “Według oficjalnych wyników PKW do urn poszło 58,85% uprawnionych do głosowania (tj. 17 586 215 osób) spośród 29 868 474 uprawnionych, 77,45% z nich (tj. 13 516 612) odpowiedziało tak na postawione pytanie. 22,55% z nich (tj. 3 936 012) odpowiedziało nie.”
      http://pl.wikipedia.org/wiki/Referendum_2003

      Z powyższego wynika, że większość Polaków nie wyraziła chęci wstąpienia do UE i gdyby obowiązywało prawo w okresu PRL, to referendum byłoby nieważne. Dlaczego? Bo za wejściem powinna się opowiedzieć bezwzględna większość uprawnionych do głosowania, czyli co najmniej 14.934.237 + 1 z 29.868.474 uprawnionych do głosowania. A za wejściem głosowało tylko 13 516 612 najbardziej zafascynowanych zachodem i zmanipulowanych.

      Ale cóż skoro nie ma prawdziwej demokracji, nawet nie bezpośredniej tylko zwykłej prawdziwej demokracji bezwzględnie większościowej, a nie mniejszościowej wypaczonej, jaka istnieje obecnie – to takie są efekty.

      Nawet zakładając, że PiS chce ratować naród i Polskę, to co z tego jeszcze zostało, to obecnie trudno będzie to pozbierać nawet PiS-owi, bo oparcie się na okupacyjnej religii to zasadniczy błąd cofający nas w rozwoju do średniowiecza oraz feudalizacja systemu społeczno-gospodarczego i politycznego. Z tego się nie podniesiemy i nie odskoczymy w nowoczesny system gwarantujący bezpieczeństwo ekonomiczne oraz szanujący świeckość państwa, wolność wyznania i sumienia. Nie takie są cele PiS-u.

      • Miecławie “oni” szczerze wierzyli iż działają w dobrej i słusznej sprawie mam na myśli negocjacje i wprowadzanie do “rodziny
        wolnych narodów”. Jak wiesz dobrymi chęciami piekło wybrukowane ci jest.
        “To pierwszy tzw. niekomunistyczny premier … ? To tylko stereotyp…
        “Największe podwaliny pod destrukcję państwa wykonał rząd Mazowieckiego…” pamięta jeszcze skład owego rządu? LEWICA LAICKA i komuniści. A swoją
        drogą przypomniało mi się że akurat trzy dekady wstecz ów “niekomunistyczny” płemieł w “tych dniach” wygłaszał expose
        – mdlejąc, teatralnie, “zatroskany” o losy Ojczyzny. Ajjjjajjjj! 🙂
        Taka TO była “siła spokoju”…ajjjajjjjj
        Miecławie – wciąż mam w pamięci ordynarną, chamską
        indoktrynację postkomunistów i lewicy laickiej za agitujących za wdepnięciem w eurog…… pamięć mam dobrą! 🙂
        “Pokaż mi chodź jeden krytyczny artykuł z prasy kościelnej i prawicowej …” Doprawdy kpisz, czy o drogę pytasz?
        Prawica i spora część patriotycznie nastawionego KK była PRZECIWNA. Mówisz-masz. Z własnych zasobów archiwalnych:
        “Nasz dziennik” sobota-niedziela 17-18 maja 2003, str. nr. 21
        Temat rozważań ks. prof. Czesława Bartnika “Ojczyzna”. Czytał?
        Głowę (z płucami) daję – że nie… 🙂 Zacytuję kilka zdań ( raczej pytań rzuconych w przestrzeń)) końcowych:
        ” Dlaczego rozum wielu polityków bywa tak krótki?
        Ulegają szałowi bogacenia się ponad innych i zdobywania totalitarnej władzy nad drugim człowiekiem. Dlaczego rozwijają propagandę prawie
        w całości zakłamaną? Czy nie mogą żyć bez kłamstwa?

        A zatem my wszyscy marzymy o braterskiej Unii Europy i chcemy jej, ale nie
        takiej, jaka została wynegocjowana w ukryciu. Pełna współpraca z UE-tak,
        ale aneksja kolonialna-nie!”
        Już wówczas nie miałem złudzeń, dziś tym bardziej…

        • Wybacz, ale ks. prof. Czesław Bartnik napisał to już wtedy, gdy fakty się dokonały, gdy już Polska została rozgrabiona i rzucona w przepaść a wygląda na to, że sam też dołożył do tego swoją cegiełkę prowadzoną polityką i działalnością. Cyt. za wiki:
          “Od wielu lat stały publicysta “Naszego Dziennika”. Propagator zmian określanych przez niego jako społeczne i religijne “odrodzenie” Polski, Europy i całej Kultury Zachodniej, także Kościoła katolickiego – w duchu systemu personalistycznego[1].”
          “Zwolennik o. Tadeusza Rydzyka oraz aktywnego udziału ludzi Kościoła w życiu politycznym[2]”. – czyli mieszania się do spraw państwa świeckiego, a to oznacza chęć zdobycia władzy i zbudowania teokracji na gruzach PRL.
          Dalej o zgrozo: “Zwolennik przywrócenia zniesionej w nowoczesnych systemach prawnych kary za bluźnierstwo[5].” – pytam więc, gdzie jest miejsce dla tolerancji światopoglądowej? Wystarczy nam już polityki karnej w II RP, gdzie za wypowiedzi krytyczne o religii ludzi wsadzano do więzienia. Niejednokrotnie za zwykłe głupie przejęzyczenia, czy słowa źle zrozumiane przez nawiedzonych świadków. Poczytaj literaturę źródłową a zrozumiesz, co to oznaczało wtedy, jak była niszcząca siła religii okupacyjnej dla polskiego społeczeństwa. To ostatecznie dyskwalifikuje go jako prawdziwego chrześcijanina, o inteligencji nie wspomnę.
          https://pl.wikipedia.org/wiki/Czes%C5%82aw_Bartnik

          No i wszystko w temacie. Niestety ludziom kościoła zabrakło inteligencji, także tej najważniejszej społecznej i emocjonalnej, aby dostrzec zagrożenia ze strony zachodu. Nie zapobiegli destrukcji, jak był jeszcze na to czas, tylko dobili PRL w swoim egoistycznym interesie nie przewidując konsekwencji swoich działań dla narodu oraz instytucji kościoła i religii. Ta polityka w perspektywie czasowej jest dla nich niszcząca, bo nie potrafią oderwać się od personalizmu i systemu totalnego jaki preferują. Nie są w stanie zrozumieć i stosować nauk społecznych Jezusa w praktyce. Dlatego ich czas się kończy. Oby jak najszybciej, bo trzeba odbudować słowiańską tożsamość, słowiański egalitaryzm i stawić opór imperialnej zachodniej kulturze.

          Praktycznie cała prawica pod wodzą JP II parła do UE oraz kapitalizmu, bo chcieli zbudować teokrację na gruzach PRL licząc na to, że odnowią duchowo zachód. Trzeba być pozbawionym wyobraźni, a inteligencji na pewno, aby liczyć na to, że zachód da się wpuścić ponownie w religijne fantazmaty, podczas gdy mają już nowoczesne techniki zarządzania ludzkimi atawizmami.

          Co prawda JP II już chyba na początku lat 90-tych zrozumiał a pod koniec swej kadencji nie miał pewnie wielu wątpliwości, jaki kościół błąd popełnił w Polsce, ale już było za późno, bo mleko się rozlało. Dawał temu wyraz w swoich wywiadach tak skrzętnie pomijanych w polskojęzycznej prasie. To zapewne odbiło się też na jego zdrowiu, bo zwykle nigdy nie pozostaje to bez konsekwencji, jeżeli ktoś nie czyni dobra, a swoim działaniem umożliwia czynienie zła wielu ludziom i nacjom na świecie.

          Taka jest smutny obraz prawicy i kościoła z perspektywy polskiej racji stanu.

      • W Unii Europejskiej, na Ukrainie i Polsce nie nastał jeszcze koniec „historii”. Kolejne znaczące zmiany jeszcze przed nami.

  3. Okazuje się, że zawsze musi się znaleźć winny. Oczywiście, zewnętrzny winny, bo to nie my przecież, tacy wspaniali ale wrobieni (oszukani) przez innych. A wszystko to w ideologicznej otoczce neoliberalnego kapitalizmu. Mamy więc i winnego: gdyby nie ten Zachód i jego neoliberalizm, to jakże tu byłoby wspaniale. Potrzeba tylko pełnej izolacji od Zachodu i jego standardów. Może jakaś KRL-D bis?

    Szanowny Autorze, świat jest taki jaki jest, i my nie jesteśmy w stanie go zmienić w coś innego, w naszym mniemaniu lepszego. Po pierwsze, jesteśmy na to za słabi, a po drugie – można jedynie podziwiać przekonanie, że świat stworzony według naszych wyobrażeń i idei faktycznie byłby lepszy. Ile to wspaniałych idei doświadczaliśmy, które w realizacji dawały efekty jeszcze gorsze. Przed 30-stu laty niewielu ludzi chciało pozostać w tym “sosie” w jakim byli. Gdyby było inaczej, to nic by się przecież nie zmieniło. Ludzie chcieli jakiejkolwiek zmiany, bo chcieli czegoś innego. Dostali to, co chcieli, ale znów nie są zadowoleni. Chcą czegoś innego, czegoś takiego, żeby manna sama spadała z nieba. Nie doczekają się, i będą wiecznie stękać, snuć nowe stare idee o krzywdach, jak nie ze Wschodu, to z Zachodu.

    Rozwiązanie jest znane: wziąć się do sensownej, dobrze zorganizowanej pracy. Przecież można to zrobić. Trzeba tylko wytyczyć sobie (jawnie) takie cele dla państwa, i dążyć do ich realizacji. Nie mogą to być jednak ideologiczne dyrdymały, lecz konkretne cele rozwojowe, oparte o prostą ekonomię i korzyści dla państwa i obywateli. Przykładowo, nie jakieś bezsensowne zakupy drogich, “ideologicznie słusznych” paliw i broni, lecz rzeczy opłacalnych ekonomicznie, a nie ideowo.

    Skoro otoczenie jest “neoliberalne”, to my tego nie zmienimy, bo nie mamy takich możliwości. Pozostaje więc się w nie wpisać tak, aby było to jak najbardziej korzystne. Alternatywą jest izolacja i autarkia, a to prosta droga do materialnego upadku. Wtedy znów ludzie zaczną stąd uciekać, tak jak od kilku stuleci, bo już kilkaset lat temu zwykli chłopi “zwiewali” stąd do sąsiadującego z nami państwa krzyżackiego, bo było lepiej zorganizowane i postrzegane jako “lepsza alternatywa”. Tak jest zresztą teraz wszędzie – ludzie przenoszą się tam, gdzie widzą szansę na lepszą przyszłość. To wystawia świadectwo rządzącym, których nie obchodzi nic, poza własnym “dobrostanem”. Im więcej wzniosłych słów o chwytliwej ideologii, tym większe szanse na omamienie ludzi, i na jakiś stołek dla siebie. Mamy tak, bo widać na to zasługujemy, i nie pomoże żadne larum, że gdyby to i tamto, to zaraz byłoby wspaniale – to zwykłe wymówki nieudaczników.

    Idee, których nie da się samodzielnie wdrożyć, to tylko ogłupianie ludzi. Pozostaje więc nie przejmować się ideologiami, a działać w tej rzeczywistości, w jakiej jesteśmy. Żadne tworzenie nierealnych idei, wizji i mrzonek, nie poprawi bytu społeczeństwa. Żadne też (nierealne, bo upadłe) idee z przeszłości nie zapewnią ludziom lepszego jutra. Zapewnić je natomiast może lepsze odczytanie trendów rozwojowych na świecie, i wpisanie się w nie, z korzyścią dla siebie. Pisanie o zagrożeniach ze Wschodu i Zachodu, syndrom oblężonej twierdzy, niczego nie poprawi. Powrót do jakiejkolwiek przeszłości też jest mało realny. Jeśli coś trwało nawet przez kilkaset lat, a upadło, to znaczy że nie odpowiada już wyzwaniom współczesności. Postępu naukowego i technicznego się nie cofnie, globalizacji też nie. Tylko sensowne uczestnictwo w tym globalnym rynku może dać nam rozwój, bo izolacja (izolacjonizm) to tylko obrona niezadawalającego stanu rzeczy, a w dalszej perspektywie powolny upadek w towarzystwie wzniosłych haseł.

    • Owszem taka jest prawda. Powrotu do PRL-u nie ma to fakt, bo już i pokolenia są inne, bardziej zmanipulowane a co najważniejsze to stosunki ekonomiczne już są tak zmienione, że nie da się teraz tego cofnąć, a drugiego Manifestu PKWN już nie będzie. Tak samo jak nie ma powrotu do II RP i sanacji, bo postęp w zakresie praw i wolności człowieka jest ogromny, a ludzie de facto patrzą na III RP przez pryzmat PRL w większości. W dłuższej perspektywie polityka histeryczna PiS okaże się wielkim blamażem.

      Ale też trzeba pamiętać, że zachód nie zwróci nam wolności i suwerenności sam, a żeby ją zdobyć potrzeba nam inteligentnych polityków, którzy nie dzielą narodu w interesie okupanta i swoim własnym ale szukają porozumienia i współpracy między sobą w interesie całego narodu, a nie wybranej kasty ideologicznej i ekonomicznej oraz religijnej.

      Sam widzisz, jak jesteśmy rozgrywani w polityce międzynarodowej. Wpisanie się w aktualną politykę imperialistów niestety nam gospodarczo szkodzi, a na odzyskanie suwerenności z takimi “inteligentnymi” politykami szans raczej nie mamy. W kapitalizmie stosunki i polityka ekonomiczna są tak niepewne, że nawet nie wiadomo pod jaką opcję w globalnym świecie się podpiąć, aby nie stracić. A na robienie interesów ze Wschodem zachodni właściciele nam nie pozwolą, bo to szkodziłoby ich interesom.
      Ot choćby ten przykład z brzegu, dziś opisany na WM. Jeżeli to prawda, to wypada tylko usiąść i płakać nad losem młodych pokoleń, bo starym to już chyba wszystko jedno.
      https://wolnemedia.net/sprzedac-kure-znoszaca-zlote-jajka/
      https://www.spidersweb.pl/2019/02/polski-grafen-nano-carbon-koniec.html
      https://tech.wp.pl/ojciec-polskiego-grafenu-po-34-latach-pracy-zostal-zwolniony-z-panstwowego-instytutu-nasz-wywiad-z-dr-wlodzimierzem-strupinskim-6193280351102593a

      Pewna idea jednocząca naród jest niezbędna, aby go utrzymać kulturowo i odbić się od dna. Polacy po II wojnie światowej byli w stanie dokonać przełomu i odbudować kraj oraz społeczeństwo podnosząc je ze stanu niewolniczego, feudalnego do wolności i rozwoju na gruncie idei socjalistycznej. Obecnie zachód może nam na to nie pozwolić, bo to nie leży w ich interesie, to co leżało do facto kiedyś w interesie ZSRR, gdzie chodziło o stworzenie silnego bloku państw socjalistycznych jako alternatywy dla kapitalizmu zachodniego.
      Przegraliśmy na własne życzenie zmanipulowani przez okupantów religijnych i imperialistów zachodnich, więc to nas jako narodu nie rozgrzesza, bo trzeba było myśleć zamiast się modlić – to też fakt niezaprzeczalny.

      Moim zdaniem ideą przewodnią na gruncie ekonomicznym powinien być egalitaryzm, który zapewniając bezpieczeństwo ekonomiczne utrzyma rozwój narodu, nawet powolny, bez szału, ale żeby była jakaś zastępowalność pokoleń. Na gruncie idei duchowej może to być słowiański kosmocentryzm, obecnie z konieczności z domieszką prawdziwego egalitarnego chrześcijaństwa, ale bez destrukcyjnej roli kościoła pragnącego bezwzględnej władzy. Jeżeli PiS zdołałby to połączyć, czyli dziedzictwo słowiańskiego egalitaryzmu i społecznej demokracji z kosmocentryzmem i chrześcijańskimi wartościami, odsuwając kastę kleru na boczny tor, będzie miał zapewnioną władzę i może kiedyś zdobyć jeszcze szersze zaufanie społeczne.

      A może jest jakaś lewica, która dokona tego przełomu?

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.