Paradygmat rozwoju

O polskiej transformacji: wielki sukces WIELKIM KOSZTEM i co dalej?

 O polskiej transformacji po 25 latach można powiedzieć, że to wielki sukces, opłacony WIELKIM KOSZTEM. Bez wątpienia jest to, co udało się osiągnąć, mamy zupełnie nowe państwo – nową Polskę, z której możemy być w znacznej mierze dumni. Polska dzisiaj to zupełnie inny kraj niż 25 lat temu, to także zupełni inny kraj niż Polska przed wojną w wymiarze mentalnym.

Chyba największym sukcesem tej transformacji była westernizacja percepcji znacznej większości Polaków. Ludzie wrócili do myślenia o sobie i we własnym interesie, rozumiejąc, że „jeżeli nie zarobią nie będą jedli”. Realia systemowe aż za bardzo o tym, na co dzień przypominały dominującej większości społeczeństwa, przypominają i jeszcze zdaje się długo będą przypominać.

Fundamentem naszej transformacji jest wolność. Nieskrępowana wolność jednostki, niestety w system instytucjonalnych i poza instytucjonalnych mechanizmów obrony naszego państwa już u zarania transformacji wpleciono żmijowisko, które strzeże wolności jedynie pozornie w rzeczywistości sprzeciwiając się wolności – wszędzie tam, gdzie nie oddaje się pokłonu ich cielcowi.

Mamy działające, stosunkowo sprawne państwo z licznymi obciążeniami i balastem poprzednich okresów, jak również balastem transformacji, ponieważ liczba błędów popełnionych w rozumieniu systemowym – już u samych założeń była dramatyczna. W trakcie transformacji również nie było różowo – popełniano błędy wskazujące wyraźnie na zmowę wewnątrz systemową mającą na celu umożliwienie wzmocnienia wybranych grup i jednostek. Nikt nie może powiedzieć, że prywatyzacja za pomocą powszechnych świadectw, poszczególne afery a na OFE kończąc, – że to przypadki, koszty ekonomiczne niedostosowania do standardów niewidzialnej pieści rynku.

Niestety transformacja odbywa się od samego początku, – co uczyniono z zamysłem, w taki sposób żeby dotykać ludzi. Wrzucenie społeczeństwa z epoki komunistycznych zakładów nieprodukujących niczego poza kosztami w wir wolnego rynku spowodował nie tylko masowe bezrobocie i wykluczenie niektórych grup społecznych, czy też biedę strukturalną w niektórych powiatach kraju. Stało się coś o wiele gorszego, doszło do złamania tradycyjnych więzi rodzinnych na płaszczyźnie społecznych zależności jak również w mentalności większości Polaków. Rodzina przestała być miejscem bezpiecznego schronienia, stała się wyzwaniem, dla której trzeba zapewnić byt i o której materialne przetrwanie trzeba walczyć.

Efekty braku polityki społecznej i osłon socjalnych dla społeczeństwa to nasza kapitulująca przed kredytami hipotecznymi demografia. To ucieczka z kraju milionów Polaków, to wszystko to, co niczym w soczewce skupia się w marzeniach około 70% maturzystów, żeby opuścić ten kraj! Przez całą transformacje jedynie rolnicy byli chronieni i subwencjonowani systemowo, reszta społeczeństwa zaznała „wolnego rynku”.

Błąd systemowy naszej transformacji wziął się z lęków, nieporadności i bylejakości nowo tworzonych na szybko elit przed wzięciem odpowiedzialności za kierunek reform. Zabrakło wodza, zabrakło przywódcy, czy też może zabrakło grupy przywódców, którzy wzięliby i podzielili między siebie odpowiedzialność przez społeczeństwem za wprowadzane reformy. Balcerowicz był jedynie wykonawcą – narzędziem. Lechowi Wałęsie – „yntelygencja” wypowiedziała posłuszeństwo. Panowie z wyższym wykształceniem nie chcieli się słuchać robotnika, który miał problemy ze składaniem zdań w literackim języku polskim, a tenże z sobie jedynie wiadomym uporem nie pozwolił się w pierwszym okresie sprowadzić do roli „strażnika żyrandola”. W efekcie mieliśmy to, co mieliśmy – festiwal rządów, premierów, mniejszych lub większych cyników zajmujących się głównie sobą, własnymi interesami, – o które zabiegali przez kilka ulotnych chwil „u władzy”, zamiast wykazywać zainteresowanie strategicznymi interesami kraju. I tak w tych realiach było cudem utrzymanie generalnego kursu, bo presje były olbrzymie – proszę sobie przypomnieć, jaką awanturą były „rozgrywki” wokół cukrowni. Dzisiaj z perspektywy czasu patrzymy na to wszystko już, jako na puste symbole minionej przeszłości, jednakże koszt tych 25 lat był naprawdę olbrzymi.

Oczywiście bardziej w rozumieniu utraty potencjału i kosztów utraconych korzyści, więc nie ma, co wdawać się w gdybanie i bilansowanie. Liczą się realne fakty. Straciliśmy przemysł, w związku z tym straciliśmy cały szereg szans, które mistrzowsko wykorzystała np. Korea Południowa. Obecnie jesteśmy już w pułapce niskiego i średniego dochodu, przez co finansowanie wzrostu kosztów socjalu wedle rosnącego standardu staje się niemożliwe. Pracująca i wydajna mniejszość nie jest w stanie i nie będzie – wypracować tyle, żeby starczyło do podzielenia dla wszystkich. To jest niemożliwe i nie będzie możliwe, zwłaszcza w kontekście zmarnowania szansy na wielki skok rozwojowy dzięki funduszom unijnym. Właśnie osiągnęliśmy maksimum, na tyle stabilne, że nie poddaliśmy się kryzysowi.

Co będzie dalej już nie zależy tylko od nas samych, wiele w tym zakresie zależy od najbliższego ciągu wyborczego, w tym od 25 maja, kiedy zdecydujemy o kształcie Parlamentu Europejskiego. Dzisiaj musimy myśleć o Polsce już w kontekście europejskim, nie ma już Polski bez Unii! Przynajmniej w optyce istniejącego paradygmatu społeczno-gospodarczo-politycznego. Jednakże dramatyczna zmiana stanu istniejącego oznaczałaby dla nas konieczność powrotu do finansowania kwestii, które dzisiaj mamy za darmo, tylko dlatego bo taka jest logika funkcjonowania super-imperium jakim jest Unia Europejska. Ponieważ nie ma odwrotu trzeba iść na przód, jednakże mając na uwadze poniesione koszty – przydałoby się dokonać wyboru, czy rozliczamy odpowiedzialnych za błędy i niedociągnięcia, czy też decydujemy się na drugą „grubą kreskę”. Doświadczenie ostatnich lat pokazuje, że jednak oddzielanie grubą kreską tego, co było – wychodzi nam o wiele lepiej na przyszłość, ponieważ nie ponosimy kosztów rewolucji.

Reasumując o polskiej transformacji możemy powiedzieć, że to wielki sukces odniesiony WIELKIM KOSZTEM, który jest realny i bolesny, JEDNAKŻE te poświęcenia były warte DOBRA, jakim jest Unia Europejska i nasza obecność w niej. W tym znaczeniu i tylko w tym – nasza transformacja to sukces, wysiłki i ofiary się opłaciły, jednakże jak wytłumaczyć to tym, którzy po przyjęciu Euro będą mieli np. 189 euro renty?

10 komentarzy

  1. inicjator_wzrostu

    Albo nas zrobiono w konia w procesie transformacji, albo zrobiono nam dobrze?
    Na coś trzeba się zdecydować.
    W mojej opinii pozbyliśmy się cieknących łodzi dłubanek, które były wspólną własnością całej wsi i jakoś zaspokajały potrzeby CAŁEJ społeczności, chociaż niekiedy było trudno doczekać się w kolejce na przeprawę.
    Obecnie po rzece pływają już i motorówki i full wypas promy. Są lepsze warunki do przeprawy i nie ma kolejek.
    Trzeba mieć tylko pieniądze na opłatę.
    Tylko poprzednio przy utrzymaniu cieknących dłubanek mieli zatrudnienie wszyscy i wszyscy klepali podobną biedę – nawet ówczesne elity (patrz pałace Gierka czy Jaruzelskiego).
    Przyszedł postęp w postaci TURBO i już nie dłubiemy dłubanek, bo łodzie i promy robione są przemysłowo, z dużą ilością importu.
    Wielu nie ma w związku z tym pracy, bo obecne elity zadbały tylko o siebie i im jest dobrze.
    Te 10% społeczeństwa to beneficjenci przemian.
    Reszta nie ma co liczyć na socjał, bo jak autor zauważył – pozostała nam praca na niskim poziomie technologicznym, co nie gwarantuje wzrostu i opłat socjalnych dla reszty, szczególnie wykluczonych.

  2. polska transformacja to ekspansja najpodlejszych instynktów, polska transformacja to upadek panstwa i narodu, polska transformacja to neokolonializm.

    • No cóż…,
      – tak wygląda i to jest właśnie KAPITALIZM…!
      Jeszcze pierwsze pokolenia po II w.ś. potrafiły dostrzec i docenić różnicę życia w obydwóch systemach. Ich rodzice, t.j. znakomita większość ludzi, którzy byli już zawodowo aktywni przed wojną, pamiętali dobrze o swojej trudnej sytuacji i swoich egzystencjonalnych problemach lat przedwojennych. Po zmianie ustroju ludzie Ci z ogromnym zapałem przystąpili do budowania nowego, dla większości sprawiedliwego, innego porządku. Tzw. “socjalistyczna propaganda” potrafiła jeszcze “przemówić” do rozsądku młodych pokoleń. W drugiej połowie lat 60-ych i następnych, szczególnie w tzw. “epoce Gierka”, gdy poziom życia ludności doszedł do tak wysokiego poziomu, iż następujące pokolenia praktycznie “zapomniały” co oznacza “brak pracy, niemożność kształcenia, brak socjalnych zabezpieczeń typu opieka zdrowotna, zabezpieczenie emerytalne, bieda, nędza, egzystencjonalne problemy itd.”, a Swiat (szczególnie Zachód) dostrzegali tylko poprzez pryzmat kolorowych opakowań i nowych modeli samochodów.
      Pokolenia te, nie znając praktycznie problemów związanych z egzystencją w systemie kapitalistycznym zatraciły tzw. “instynkt zamozachowawczy” i nie potrafiły odróżnić faktu, iż posiadają “coś” (dobra socjalne) kosztem “czegoś” innego (świat kolorowych opakowań i innych, nikomu niepotrzebnych do egzystencji, płatnych zmechanizowanych pierdółek).
      Pokolenia, które dojrzały w dobrobycie za oczywiste przyjmowały, iż, gdy tylko się postarają, to na pewno zostawią sobie obecny, bezpieczny Swiat (jego dobra), a “dobra” kapitalizmu, naturalną koleją rzeczy staną się w ich posiadaniu.
      I tak w latach 80-tych zaczęła postępować destrukcja Kraju, co skrzętnie wykorzystał Zachód organizując zawiązanie się SOLIDURNOśCI.
      Reszty nie trzeba dopowiadać, wiadomo czym to się skończyło…
      Od siebie dodałbym tylko małą dygresję. Tzw. “komuna” zbyt dobrze wywiązała się ze zbudowania społeczności socjalistycznej i w latach 70-ych LUDZIOM żYŁO SIę ZA DOBRZE…!
      Każdemu wydawało się, iż po przewrocie utrzyma co najmniej swoje dotychczasowe status quo, a w przyszłości na pewno zostanie, jeśli nie burżujem, to co najmniej dobrze egzystującym kapitalistą…
      Jeszcze raz powiem, no cóż…
      – w kapitaliźmie takich jest ok. 10%, następne 30% żyje na jako, takim poziomie, a reszta…
      – ZAPIERDA…ć do usranej śmierci…! (przepraszam za wyraz)

  3. Transformacja powstala z dyktatury wschodniej na dyktarure zachodnia. Trzeba dodac, ze Unia Europejska chwieje sie coraz mocniej. Spojrzmy na mocno rosnace w spolecznosci partie przeciweuropejskie, najlepszym przykladem sa ostatnie wybory w Francji, albo antieuropejska demonstracja w Brukseli przed dwoma dniami. Poziom zycia spada coraz bardziej i rosnie bezrobocie, ludzie nie czuja sie “europejczykami” jako jednosc. Czy warto stawiac wszystko na jedna karte?

    • nie ma Polski bez Unii:) a to się pośmiałam:) a jak ta nieoceniona Unia zareagowała na rosyjskie embargo na polską wieprzowinę? PODKRADANIEM KLIENTA. Szczury w korporacjach mają więcej skrupułów i etyki handlowej.

      • A co wg. Pani, miała zrobić UE, czy wypowiedzieć wojnę Rosjanom…?
        A może zarekwirować im uzbrojenie, zaanektować źródła gazu, a Putinowi nalać po tyłku…?
        Poprzez takie stwierdzenia (i to prawdopodobnie nie Pani, bo są to tylko “powielenia” oficjalnych wypowiedzi i działań rządowo-obywatelskich ostatnich dni w Polsce) Polacy ośmieszają się totalnie przed całym Swiatem!
        A kto kazał Polakom wywijać szabelką przed nosem Putinowi…!? Po co Polacy jeździli po Majdanach i próbowali zaogniać już i tak napiętą tam atmosferę…!?
        Dlaczego nie było tam Czechów, Słowaków, Węgrów, Niemców, Francuzów itd. !?
        Polacy, jak małe i wredne dzieci…
        – zaczepiają starszego i silniejszego, a potem biegną do nauczycielki ze skargą, bo oberwały po uszach…
        I proszę nie myśleć, że wszystkie “wewnętrzne” sprawy Polaków zostaną pomiędzy Polakami. Obecny Swiat to wielka wioska i czegokolwiek by się nie zrobiło, wszystko “wyjdzie” na zewnątrz…
        A inni potrafią również obserwować, a co gorsza, wyciągać słuszne wnioski…!
        Nie bez kozery jeden z francuskich prezydentów powiedział wprost do Polaków, iż “powinni siedzieć cicho, gdy mają ku temu okazję”
        PS – uprzedzę ewentualne Pani zarzuty, iż to nie Polacy, a Rządy były, czy są przyczyną takich zachowań…
        Szanowna Pani, opini o poszczególnych narodach nie tworzy się na podstawie zachowań pojedyńczych obywateli danego kraju, tylko na PODSTAWIE ZACHOWAń I DZIAŁAń POSZCZEGóLNYCH RZąDóW…!!!

  4. Jeżeli jest TAK dobrze, jak trąbią “błękitne media”,
    i podobnego “koloru” politycy, i nie tylko,takiego, “dobrobytu”
    w dziejach państwa i Narodu nie było od około 300
    lat, a może nigdy nie było?).
    TO dlaczego jest AŻ tak zle???
    Nie przeczę, “na transformacji” zyskało około 10%
    społeczeństwa(to ci którzy wiedzieli w którym miejscu
    stoi tort, i mieli zawczasu przygotowane “łyżeczki
    i widelce”).Byli przygotowani do konsumpcji,
    czekając na sygnał(patrz: niejaki Gawronik).
    O układach, przepływie informacji dotyczących
    planów “transformacji”, wspominał nie będę,
    to już dawno zostało powiedziane…co do “reszty”
    (niepotrzebnego) Narodu Polskiego, najkrócej – jak
    można, NA SZCZAW(przecie wiosna…)mam na myśli
    bezrobotnych, wykluczonych, – którzy nie odnalezli się
    w “wolnej” Polsce, czyli dotyczy “tylko” około
    60% NARODU.A co tam…
    Najważniejsze jest że mamy WOLNOŚĆ…tak jak gdyby przed
    1989r naród był zniewolony.

  5. Wierny_Czytelnik

    Ja wiem czy sukces? brak pomysłu na państwo? brak oferty dla młodych ludzi? Upadek służby zdrowia? Państwo dla bogatych czy nawet najbogatszych, bo na bogatych biczem są komornicy?

    • no i dlaczego nie mogę dodać komentarza?

      • (problemy techniczne:)Nigdy prasa tak optymistycznie nie patrzyła w przyszłość jak za rządów Donalda T. Dziennikarska solidarność? Na każdym kroku usiłujecie skompromitować Kaczyńskiego-łeb jak sklep! a do premiera niedługo z palmami wyjdziecie. Nie ma Polski bez Unii? a to się pośmiałam. a jak Unia zareagowała na rosyjskie embargo na polską wieprzowinę? czy czasami nie podkradaniem klienta?:) Nawet szczury w korporacjach mają więcej skrupułów.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.