12 komentarzy

  1. No piękny tekst! Gratulacje.
    Tylko kto to przeczyta?
    Do kogo to dotrze?
    Liczy się przecież tylko EURO 2012.

  2. Ale czy przed II W.Ś. było inne wyjście? Z Adolfem, z Józiem albo wedle Dziadka – pozostać pośrodku, narażając się i tak (jak On sam przewidywał) na atak którejś ze stron.

    • Ale to w ogóle nie ma znaczenia, wówczas każde wyjście było złe … ale rok wczesniej – trzeba nie było napadać na czechosłowacje – i nie ma znaczenia że oni nam wczersniej zabrali zaolzie jak walczyliśmy z ruskimi – wówczas, Polska z potencjałem Czechosłowacji – mogła poradzić sobie z Niemcami… jakby to dziwnie nie brzmiało…

  3. Gratuluje odwagi do poruszenia tematu o realnosciach obecnych sojuszy.
    I niestety znowu pytanie, czy nasze kawiorowe elity sa w stanie otrzasnac sie ze snu i zaczac myslec realnie glowa na temat mirazu Ameryki. Watpie, ale bardzo chcialbym sie mylic.
    Ja nie mam zadnych zludzen co do wartosci naszych
    sojusznikow, nikt za Gdansk umieral nie bedzie. Jalta, Teheran, „wojna” na zachodzie we wrzesniu 1939 powinny byc wystarczajacym kublem zimnej wody, ale jak widac mimo ze historykow w parlamencie nie brak to myslec samodzielnie za bardzo nie potrafia. Chyba, ze taki jest zamiar i wciaz chodza na pasku anglosasow, w co akurat w przypadku kilku ” ministrow” z dwoma paszportami mozna uznac za bardzo prawdopodobne.
    O sojuszniczej polityce i podejsciu aliantow do Polski mozna ciekawie poczytac w ksiazce Kosseckiego pt. Tajemnice mafii politycznych i to od czasu konstytucji 3 maja. Sam autor dosyc kontrowersyjny natomiast nic nie ujmuje to wartosci spostrzezen tam zawartych.
    I pytanie na koniec, czy widzi Pan powaznego czlowieka na horyzoncie?

  4. Autor przypomniał kilka interesujących faktów z historii. To dzięki Rosjanom granica zachodnia jest na Nysie Łużyckiej a nie Kłodzkiej. Brytyjczycy walczyli jak lwy aby granica była na Klodzkiej. Ale historia nie kończy sie na 1945 roku. Istnieje ciągłość historyczna z kolejnymi łajdactwami jak najazd na CZ w 1968, okupacja Iraku, Afganistanu, przynajmniej moralne poparcie 75dniowych bombardowań Jugosławii.

  5. o.scholastyk

    Bardzo potrzebny tekst . Politycy usiłują ugrać historią swoje wyborcze lewy…zdrowej dyskusji (także pomiędzy historykami zainteresowanych państw)nie słychać…
    Przyśpieszenie rozwiązania sprawy Mordu Katyńskiego jest efektem ubocznym …nieudanego wiecu przedwyborczego.
    Problem nazewnictwa obozów zagłady rozwiąże…niechlujstwo personelu polityka (szczęśliwie nie naszego)..
    …Gratuluję.

  6. Jeśli chodzi o “okupację” Wilna, czy Zaolzia, to historia i przeważająca populacja polska na tych terenach mówią co innego. Ludność polska na tych terenach jest gnębiona i używana teraz jako karta przetargowa w rozmowach międzynarodowych.

  7. GOTT MIT UNS

    Szanowny krakauerze,

    Zawsze z wielkim zainteresowaniem czytam twoje artykuly.
    Ogolnie zgadzam sie z Twoja ocena historii najnowszej Polski i jej stosunkow z naszymi europejskimi sasiadami.

    Prosze Cie o przeczytanie mojego tekstu na portalu EIOBA.
    Mysl przewodnia wlasciwie zawarta jest w jego tytule.

    “8 maja 1945. Arytmetyka biologicznego przetrwania – rocznicowe refleksje”

    Wiecej: http://www.eioba.pl/a/3rsb/8-maja-1945-arytmetyka-biologicznego-przetrwania-rocznicowe-refleksje#ixzz205VfLzib

    Nie odbierz, prosze mojego tekstu jako polemike z Toba. Jest to raczej moje male osobiste uzupelnienie Twojego artykulu z wiekszym uwzglednieniem historii powojennej.

    Pozdrawiam
    GOTT MIT UNS/youngcontrarian

  8. Gratulacje dla autora.Z racji obowiązków ponad sześć lat pracowałem na Ukrainie. Początkowo odnosili się do mnie jak do “biełaruczki”,później w długich rozmowach zacząłem poznawać “ich” historię. Niestety w Polsce nagłaśnia się “mord wołyński” bez uwzględniania faktów wcześniejszych.Brawo

  9. Krakaurze od dawna pisałem, że najpierw trzeba swoją historię poznać. Następny krok to wnikliwe przestudiowanie historii swoich sąsiadów i wzajemnych relacji z nimi w każdym czasie. Potem trzeba osadzić te fakty w kontekście historii powszechnej. Kiedy już zapanujemy nad tą niełatwą sztuką, trzeba się z historii rozliczyć. PRZEDE WSZYSTKIM WŁASNEJ. Dopiero wtedy przychodzi czas ochłonięcia z emocji, racjonalnej refleksji i rozpoczęcia pragmatycznej współpracy z sąsiadami, opierając się o realne wspólne cele. Na szczęście aktualnie mamy ich z nimi wiele. Nie jest do tego potrzebna broń masowego rażenia. Przecież nie chcemy być Koreą Płn. No i jeszcze jedno. Jak dotąd to my Polacy nie mieliśmy prawdziwych mężów stanu. No może jednego. Teraz takich również nie widzę.
    Pozdrawiam.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.