Wojskowość

Polskie kły skuteczna metoda odstraszania każdego kto chciałby naszą ojczyznę zaatakować?

 Polskie kły to ma być skuteczna metoda odstraszania każdego kto chciałby kiedyś naszą ojczyznę zaatakować, mniej więcej coś takiego powiedział pan premier Donald Tusk na spotkaniu z żołnierzami jednej z doborowych jednostek wojskowych. Dlatego nie będziemy na wojsku oszczędzać, a nasi żołnierze mają być doskonale wyszkoleni, wyposażeni i tym podobne banały mają być samospełniającą się przepowiednią, bo mamy na to wszystko 130 mld złotych, które już zaczynamy obcinać.

Wypowiedź premiera Tuska trzeba interpretować jako coś, co wczoraj poprzedził prezydent Komorowski, to znaczy dopiero w kontekście tej wypowiedzi Tuska – nabiera sensu, to co powiedział wczoraj Komorowski. Wedle premiera oszczędności nie mogą osłabić zdolności bojowych polskiego wojska, a wedle prezydenta nie można wydawać pieniędzy na zabawy na antypodach. Wniosek jest mniej więcej taki, że nie wiedzą na czym ciąć, bo ciąć na etatach nie mogą, wojska jest zbyt mało. Jeżeli oszczędzi się na „występach zagranicznych”, to będzie można nieco ciąć, ale niezbyt dużo ponieważ pieniędzy w dyspozycji na zakupy nowych zabawek jest i tak bardzo mało, przecież większą część budżetu MON pożerają pensje i emerytury.

Jednakże jeżeli Donald Tusk uważa, że inwestując w Polskie kły – skutecznie może zapewnić wzrost zdolności obronnych kraju, to chyba nie ma już dla nas nadziei. Problem polega na tym, że plany modernizacyjne są w sumie bardzo skromne w stosunku do realnych potrzeb, albowiem my potrzebujemy tak naprawdę wymienić cały sprzęt w armii oraz dodać go jakościowo i ilościowo wszędzie tam gdzie się da. Ponieważ nie stać nas na nowe uzbrojenie w ilości zapewniającej nam potrzebną siłę uderzeniową, nie pozostaje nic innego jak wrócić do strategii masowego użycia siły żywej i po prostu doprowadzić do masowego szkolenia wojskowego populacji w ramach Obrony Terytorialnej i Obrony Cywilnej.

Trzeba to sobie powiedzieć otwarcie i jasno – żadne 70 nowych śmigłowców, nie zapewni nam bezpieczeństwa w stopniu liczącym się strategicznie. Polskie kły to tak naprawdę plomby w ogólnym dramacie starzejącego się sprzętu, o ile jeszcze popsute czołgi można holować na lawetach, to przewożenie śmigłowców ciężarówkami nie ma sensu – muszą być sprawne. Podobnie lotnictwo, tutaj nie da się oszukać bezpieczeństwa. O bezpieczeństwie załóg okrętów podwodnych nie ma nawet się co wypowiadać, ponieważ wiadomo, że każde zanurzenie po prostu ryzykują. Nie ma po co się tu wdawać w szczegóły, ale nasycenie Obrony Terytorialnej dużą ilością broni maszynowej, przeciwpancernej, moździerzy itp., przy zapewnieniu niezawodnych środków przemieszczania się i co jest niezbędne – termowizorów oraz łączności może być o wiele bardziej celowe niż kupowanie wysublimowanych systemów uzbrojenia w kilku egzemplarzach. Jednakże to wszystko musi być wynikiem przemyślenia odpowiedniej strategii i wybrania odpowiednich opcji. Tego u nas nie ma, co więcej ze względu na rywalizację różnych opcji politycznych i wojskowych dochodzi do rozpuszczenia tego potencjału, który posiadamy. W efekcie polskie kły mogą być co najwyżej mleczakami. Nie miejmy złudzeń – ładując nawet 130 mld zł w sprzęt w 10 lat – co najwyżej w części odtworzymy potencjał, który przez ostatnie około 30 lat zużywaliśmy, bo ostatnie wielkie zakupy były przed 1985 rokiem – potem było już ciężko o cokolwiek, transformacja spowodowała odstawienie potrzeb wojska do lamusa. Stąd dramat obrony przeciwlotniczej, nieistnienie przeciwrakietowej, przestarzała i niedostosowana do potrzeb marynarka, przestarzałe i niemodernizowane lotnictwo, czołgi które nie widziały modernizacji itd. Nawet nie potrafiliśmy podjąć decyzji o modernizacji popularnych karabinów wyborowych SWD we własnych ludwisarniach! Dramat, generalnie dramat, porażka, złom, pełna zapaść. Naprawdę trzeba podziwiać żołnierzy, że służą na tym złomie, który pamięta Stan Wojenny!

Politycy muszą się na coś zdecydować. Nie ma alternatywy dla zapewnienia sobie samemu bezpieczeństwa, w obecnych realiach – nie mamy szans nawet na myślenie o broni niekonwencjonalnej. Zresztą jej posiadanie wymaga posiadania sił konwencjonalnych zdolnych do projekcji siły na określonym poziomie odniesienia, a tego też nie mamy. Dzisiaj musimy planować swój potencjał na kolejne 10 – 20 lat, prawdopodobieństwo że będzie to okres pokoju na naszych granicach jest bardzo duże, jednakże nie mamy już takiej pewności i nie możemy zakładać pokoju, musimy szykować się do wojny. Oznacza to potrzebę zwiększenia ilości siły żywej – uzbrojonej we wszystko co mamy i co możemy wyprodukować. Biorąc pod uwagę potencjał ludnościowy, przyjmując tradycyjny model – możemy liczyć na 2-3 mln rezerw, jeżeli przyjmiemy model izraelski na 5-6 mln rezerw. Nikt nie wejdzie do tego kraju, jeżeli będziemy mieli 5 mln uzbrojonych w broń maszynową i przeciwpancerną – świadomych swojego przeznaczenia w razie przegranej obywateli. Zresztą chyba lepiej zginąć z bronią w ręku niż być znowu niewolnikiem. Do takiego potencjału można dodać odpowiednio wyposażone i uzbrojone siły zawodowe, służące na co dzień i do pomocy w ramach sojuszu.

Należy się spodziewać, że w ciągu 20 lat nastąpi taki postęp techniczny, że robotyzacja i pełna informatyzacja pola walki będą standardami. Trzeba to mieć dzisiaj na uwadze i się do tego stopniowo przygotowywać. Tymczasem musimy zapewnić sobie bezpieczeństwo tak jak możemy, politycy muszą mieć tego świadomość nie mogą bać się własnego społeczeństwa. Polacy są dojrzałym i odpowiedzialnym społeczeństwem, które jest w stanie wziąć odpowiedzialność za siebie we własne ręce. Więc niech pan premier nie opowiada nam więcej bajek, tylko weźmie się do realnego planowania i ustawienia spraw w taki sposób, żebyśmy sami byli w stanie się obronić, a przy tym zadać przeciwnikowi taki cios, żeby nie chciało mu się zaczynać z Polakami.

3 komentarze

  1. Idealnie napisany komentarz, nic dodać nic ująć, rząd mamy jaki mam i dopóki ktoś logicznie myślący nie weźmie się za polską armię, to niedługo obetną jej ilośc do 50tyś żołnierzy, bo po co więcej… tragedia.

  2. Przecież tu nie chodzi o dozbrojenie, tylko o kontrakty dla zachodniej zbrojeniówki, zresztą i tak 2/3 z tej kasy zostanie rozdysponowana na łapówki. Jaki interes miałby np. Lockheed Martin w zorganizowaniu w Polsce obrony terytorialnej ?

  3. inicjator_wzrostu

    Jeżeli POLSKIE KŁY, to znaczy że potrzeba nam więcej stomatologów.

    Jakby zaczęły się psuć od nadmiaru pitej Coca-Coli …

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.