Polityka

Polski systemowy problem z energetyką

 Bardzo wiele się mówi i niezwykle wiele konfliktów, w tym często pozornych wybuchło w naszym kraju na polu energetyki i energii. Rzeczywiście trzeba przyznać, że mamy z energią w naszym kraju problem, jednakże jak to zawsze my Polacy, albo czegoś nie rozumiemy, albo niewidzialna ręka (czyjaś), miesza na tyle skutecznie w naszym kociołku, że w zasadzie prostą sprawę rozdmuchuje się prawie do kwestii niemożliwej. Przyjrzyjmy się, zatem problemowi energii we współczesnym społeczeństwie i współczesnej gospodarce od strony systemowej.

Przeciętny użytkownik systemu dostaw i dystrybucji energii nie ma świadomości jak skomplikowany jest proces produkcji energii, jej dostarczania i zapewnienia jej dostępności we właściwym miejscu i czasie, dokładnie tyle ile potrzeba. Problem dotyczy wszystkich segmentów „mixu” energetycznego tj. paliw, energii elektrycznej, gazu naturalnego, energetyki odnawialnej, cieplnej itd. Na co dzień korzystamy, bowiem z całego szeregu różnych rodzajów energii, często nie zdając sobie w ogóle sprawy ze skomplikowania procesów umożliwiających nam ogrzewanie naszych mieszkań i domów, czy też oświetlenie ich.

Patrząc na problem zaopatrzenia w energię od strony całej gospodarki należy uznać, że kluczowym problemem jest problem jej ceny oraz zapewnienia odpowiedniej adekwatności dostaw. Oznacza to, że energii w określonej jednostce czasu – na danym obszarze – potencjalnie ma być dostępne tyle i tyle. Oznacza to w praktyce, że rynek dostaw energii, w tym tej najważniejszej, czyli elektrycznej – jest bardzo trudny, ponieważ stanowi tzw. naturalny monopol w czystej postaci. W interesie państwa jest zapewnienie pewności i ciągłości dostaw, w tym znaczeniu, że państwo potrzebuje mieć pewność, że w określonym czasie na danej części jego terytorium będzie dostępna energia elektryczna o skonkretyzowanych parametrach. Podobnie z energią zmagazynowaną w paliwach płynnych i gazowych, równie ważna jest energetyka cieplna – zimą. To wszystko wiąże ze sobą szereg spraw w jedną wspólną wiązkę zagadnień energetycznych, którymi musi zajmować się państwo, zwłaszcza państwo średniej wielkości, – ponieważ jego żywotne interesy zależą wprost od tego czy ma zapewniony dostęp do energii, najlepiej do tego jeszcze po dobrej cenie.

Nie jest tajemnicą, że płacimy drogo za gaz ziemny dostarczany z Federacji Rosyjskiej. To ciąży na naszej gospodarce, ograniczając efektywność wszystkich procesów opartych na pochodnych właśnie tego paliwa. Najniebezpieczniejsze są ceny nawozów azotowych, powszechnie i masowo stosowanych we współczesnym rolnictwie, warunkują one, bowiem ceny płodów rolnych a te jak wiadomo są podstawą gospodarki. Kupując gaz drożej o około 1/3 od np. Niemiec – z góry skazujemy się na gorszą pozycję konkurencyjną, jednakże nie mamy innego wyjścia, a przynajmniej do tej pory nie mieliśmy. Dopiero gazoport ma umożliwić kupowanie gazu od innych dostawców po niższych cenach, chociaż sądząc po pierwszych transakcjach z Katarem – wcale nie zapowiada się na to, żebyśmy mieli kupować gaz taniej, a transport i regazyfikacja także nie są za darmo.

Z energią elektryczną do tej pory mieliśmy ten komfort, że korzystaliśmy z dwóch rent – po pierwsze renty paliwa węglowego, którego gigantyczne ilości znajdują się na terenie naszego kraju – bez problemu 300-500 lat możemy produkować prąd elektryczny z węgla. Po drugie korzystaliśmy z rozbudowanych na masową skalę elektrowni właśnie na to paliwo w czasach PRL-u. Niestety podjęte przez nasz kraj zobowiązania, co do ochrony klimatu i emisji gazów cieplarnianych (i innych szkodliwych substancji) powodują, że generowanie prądu z węgla kamiennego lub brunatnego – stanie się niezwykle kosztowne. Ponieważ będzie wymagać – albo wielomiliardowych inwestycji w odpowiednie filtrowanie i unieszkodliwianie spalin, albo zapłacimy bardzo duże kary. Stąd pojawił się słuszny pomysł przejścia w części na energetykę jądrową, jako stosunkowo tani, bezpieczny ekologicznie (przy założeniu standardowego cyklu eksploatacji) i pewny sposób generowania energii elektrycznej. Niestety – elektrownia atomowa bardzo dużo kosztuje, ponieważ sama technologia jest bardzo droga a systemy ją zabezpieczające także wymagają olbrzymich nakładów. Powoduje to, że koszty budowy takiej elektrowni należy przez długie lata wliczać i amortyzować w kosztach prądu przez nią produkowanego. Jest to jednak ekonomicznie opłacalne i ma olbrzymie znaczenie strategiczne, ponieważ praktycznie uniezależnia państwo na długi czas (czas pracy reaktorów na posiadanym paliwie) od problemów z zaopatrzeniem w energię. Przykładowo oszczędności na logistyce paliwa są olbrzymie, ponieważ płaci się tylko za składowanie zużytych prętów paliwowych, nie płaci się za codzienne dostawy olbrzymich ilości węgla lub gazu.

Energetyka ze źródeł odnawialnych niestety nie może jeszcze być w pełni alternatywą dla energii generowanej tradycyjnie. Wiatraki, biogazownie, ogniwa słoneczne itp. instalacje – mogą służyć, jako doskonałe elementy wspomagające infrastrukturę energetyczną kraju. Z pewnością tam, gdzie są do tego sprzyjające warunki – z pewnością warto je instalować, co więcej państwo powinno zdecydowanie wspierać i stymulować powstawanie ferm wiatrowych jak również motywować właścicieli nieruchomości do instalowania np. paneli fotowoltaicznych czy ten ogniw podgrzewających wodę użytkową. To stosunkowo wydajne źródła energii, nawet w naszym klimacie – mogące przyczynić się do zmniejszenia kosztów wykorzystywanej energii w gospodarstwach domowych i to znacznie! Podobnie energetyka wodna ma w Polsce potencjalnie ciekawą przyszłość, jednakże jej rozwój zależy bardziej od przepisów niż od woli ludzi.

Sposobem na rozwiązanie problemu z paliwami może być samochód elektryczny, póki, co ta bardzo obiecująca technologia jeszcze nie rozwinęła się dostatecznie na tyle, żeby opłacało się ją umasowić, a może przeciwnie – nie rozwinęła się, ponieważ nikomu nie opłacało się jej umasowić, gdyż interesy lobby paliwowego (w tym państw) zostałyby zdmuchnięte w niebyt historii przez połączenie silnika elektrycznego z wydajnym akumulatorem i wygodą, jaką oferują współczesne pojazdy. Jest przy tym oczywiste, że transport kołowy przez długi czas jeszcze będzie uzależniony od spalania paliw – węglowodorów (może CNG?).

Obecnie, jako kraj jesteśmy w sytuacji, gdzie jeszcze nie do końca zdecydowaliśmy się na atom, proceduralnie hamujemy rozwój energetyki niekonwencjonalnej (odnawialnej) a zarazem przestaliśmy inwestować w technologie oraz posiadany potencjał węglowy! To się musi proszę państwa czytelników skończyć piękną katastrofą! Tu nie ma przypadków! Trzeba sobie uświadomić, że nawet procesy technologiczne – umożliwiające włączenie do użytkowania dużej elektrowni węglowej – muszą trwać około roku! Oznacza to, że nie ma tutaj łatwych decyzji – dających efekty z dnia na dzień! Żebyśmy nie żałowali braku decyzyjności i asekuranctwa, – bo to się może skończyć którejś zimy lub jakiegoś lata – dla nas bardzo smutno. Równolegle musimy uważać, ponieważ sąsiednie kraje od nas o wiele bogatsze zrobią wszystko, żebyśmy nie budowali u siebie energetyki jądrowej, kupując od nich albo gotowy prąd albo ich technologie energetyczne dla urządzeń wiatrowych. Naprawdę to poważne sprawy i trzeba nie tylko strzec się agentury, ale przede wszystkim myśleć, ponieważ myślenie naprawdę ma kolosalną przyszłość! Zwłaszcza w energetyce!

2 komentarze

  1. W samo sedno Panie Krakauer, gratuluje.
    Elektrownie Jadrowa albo premier Tusk wybuduje jako jeden z priorytetow strategicznych Polski, albo nalezy go z funkcji premiera demokratycznie odwolac, jako nieudolnego trampkarza. Zaadnej wspolpracy z Rosja i Obwodem Kaliningradzkim w sprawie energetyki ponad to co juz jest.Jesli Niemcy chca kupowac prad z atomowki budowanej w Kaliningradzie to niech sobie kabel wzdluz NordStreamu poloza.
    No i wegiel, narodowe czarne zloto. Wczoraj pisalem, ze durna polityka klimatyczna lansowana przez Niemcy, nie przeszkadza samym Niemcom w zwiekszaniu zuzycia wegla (ze Stanow Zjednoczonych, ktory nota bene przyplywa sobie przez Szczecin). Przestac sie wiec obrazac na wegiel i wypalac zelazem euroidiotyzm ekoterrorystow, ktory jest jawnie sprzeczny z polskim interesem. No chyba, ze chcemy biedowac, to wtedy co innego, dajmy sie poklepywac po plecach dalej.

  2. Na poważnie: już powinna działać 1 elektrownia jądrowa i być w budowie (po kolei) dwie kolejne.
    Wszystkie na północ od linii POZNAŃ-Warszawa.
    To nam da niezależność i pozwoli uciec z opłat za CO oraz zaoszczędzi nasz węgiel.
    Na wydobycie którego przyjdzie zawsze czas, może nawet z lepszym pożytkiem niż ciepło i popiół.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

2 × five =