Ekonomia

Polski student jest zawsze niewyspany, głodny, i wiecznie nie ma na nic pieniędzy

 Alicja, 19 lat

Pierwszoroczniaczka – z powodu dużej odległości od jej miejsca zamieszkania, a uczelni na której podjęła studia, został jej przyznany akademik, za który miesięcznie musi zapłacić 350 zł. W cenę jest wliczony dwuosobowy pokój który dzieli z koleżanką, łazienka z ubikacją, i mały przedpokój w którym stoi szafka z czajnikiem elektrycznym. Kuchnia jest jedna na całe piętro. Z powodu natłoku zajęć Alicja najczęściej stołuje się w barze mlecznym niedaleko swojej uczelni, lub w stołówce akademickiej – jednorazowo taki obiad to koszt około 7 zł, w tygodniu roboczym dziewczyna „przejada” w barach 35 zł, miesięcznie jest to wydatek rzędu 140 złotych. Po produkty na śniadania i kolacje jeździ do najtańszych hipermarketów, zazwyczaj kierując się aktualnymi promocjami, a na tygodniowe zakupy wydaje około 80 zł, miesięcznie 320.

Na miesięczne bilety autobusowe w obrębie miasta w którym studiuje dziewczyna musi przeznaczyć 50 zł co miesiąc, a raz w miesiącu jeździ odwiedzić rodziców, co kosztuje ją kolejne 60 zł za podróż. Alicja jest pasjonatką kryminałów – kupuje średnio 2-3 książki miesięcznie, czyli dodatkowe 100 zł w zaokrągleniu – to dwa razy więcej niż na nowy ciuch raz w miesiącu. Dziewczyna jest domatorką, więc na zachcianki czy rozrywki takie jak kino, wieczorne wypady ze znajomymi czy inne aktywności przeznacza nie więcej niż 50 zł miesięcznie. Daje to łączną sumę 1120 zł, czyli o 20 zł więcej niż wynosi jej budżet miesięczny, który w całości otrzymuje od rodziców.

Rafał, 23 lata

Doświadczony student, po licencjacie, na pierwszym roku magisterki. Rafał wynajmuje na obrzeżach miasta jednoosobowy pokój w mieszkaniu studenckim o przeciętnym standardzie, za który płaci miesięcznie 450 zł, łącznie ze wszystkimi dodatkowymi opłatami. Razem z nim w mieszkaniu mieszka jeszcze dwóch jego znajomych, z którymi chłopak codziennie robi „zrzutkę” na jedzenie – takim sposobem śniadania, obiady i kolacje kosztują go dziennie około 15 zł, czyli miesięcznie 420 zł. Dwa lub trzy razy w miesiącu zabiera swoją dziewczynę na kolację w niezbyt drogiej restauracji lub pizzerii, co miesięcznie kosztuje go w przybliżeniu 180 złotych. Na koncerty, festiwale czy inne plenerowe imprezy których jest fanem przeznacza do 200 zł w miesiącu, oszczędza natomiast na komunikacji miejskiej, ponieważ wszędzie jeździ rowerem. Na nowy ciuch nie wydaje więcej niż 70 złotych, ale za to na grę komputerową nie żałuje nawet 150 zł miesięcznie. Łączne wydatki Rafała to 1470 zł, rodzice łożą na niego 1200 zł, a chłopak dodatkowo dorabia sobie na ćwierć etatu na stacji benzynowej, co przynosi mu dochód w wysokości 320 zł – daje to 1520 zł, czyli miesięczny bilans jest na 50 złotowym plusie.

Dawid, 22 lata

Pokój w kamienicy w ścisłym centrum kosztuje go 630 złotych miesięcznie – mieszka parę minut od swojej uczelni, więc oszczędza na biletach komunikacji miejskiej, na które tylko sporadycznie wydaje do 15 zł na miesiąc. Obiad 2 – 3 razy w tygodniu je poza domem, przez pozostałe dni gotuje sam, starając się korzystać z sezonowo dostępnych produktów – na miesięcznie wyżywienie, w skład którego wchodzą: śniadanie, drugie śniadanie które zabiera na uczelnię, obiad oraz kolacja wydaje 750 złotych. Mieszkając w centrum miasta Dawid ma blisko nie tylko do uczelni, ale także do rozmaitych klubów i pubów, w których miesięcznie zostawia średnio 200 zł. Na nowe ubrania przeznacza 100 zł, a na książki, płyty i innego rodzaju dodatkowe wydatki 80 zł miesięcznie. Dawid pracuje na pół etatu przy rozwozie sushi, za co inkasuje 560 zł. Razem z pożyczką studencką, z której comiesięcznie otrzymuje 580 zł, i 600

zł zapomogi od rodziców chłopak miesięcznie ma do rozgospodarowania 1740 zł, czyli 20 złotych mniej, niż wynoszą jego miesięczne wydatki.

Krótka ocena przedstawionych przypadków pozwala na stwierdzenie, że polski student nie jest jednak zupełnie biedny, tak jak jednoznacznie opisują go stereotypowe wzorce. „Przeżywalność” zawdzięcza przede wszystkim pomocy rodziców oraz własnej zaradności, dzięki której może odpowiednio wpasować się i swoje nie wygórowane potrzeby życiowe w istniejące realia.

Istniejący model finansowania studiów wyższych w Polsce skłania młodzież do względnie szybkiego poszukiwania pracy, co bezwzględnie pozytywnie rokuje w wymiarze aspiracyjnym na dalsze życie młodych ludzi.

One Comment

  1. “Istniejący model finansowania studiów wyższych w Polsce skłania młodzież do względnie szybkiego poszukiwania pracy, co bezwzględnie pozytywnie rokuje w wymiarze aspiracyjnym na dalsze życie młodych ludzi…”

    … za granicą.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.