Ogólna, Technologia

Polski samolot bojowy – odrzutowy BSL?

 To zadziwiające, że wspaniały pomnik polskiej myśli technicznej TS-11 Iskra nadal latają. Szkoda, że nie na pokazach starych samolotów, albowiem nasi piloci zasługują od dawna na nowy samolot szkoleniowy. Na czymś trzeba ćwiczyć nawyki lotnicze, nic się samo nie dzieje.

Jednakże w niczym nie ujmujemy tej doskonałej konstrukcji, albowiem to, że one nadal latają i sprawdzają się w szkoleniu pilotów to najlepszy dowód na geniusz konstruktorów – pana Tadeusza Sołtyka i kunszt polskich mechaników. Co ciekawe byliśmy w stanie wyprodukować taki samolot 15 lat po druzgocącej kraj wojnie. Była to w pełni polska konstrukcja, nasza myśl techniczna i wykonanie do ostatniej śrubki! Jak to zatem było możliwe, że w kraju totalnie zniszczonym, tak szybko produkować liczący się w pierwszej piątce porównywalnych konstrukcji samolot szkoleniowy? wówczas się dało po 15 latach a dzisiaj 22 lata po zmianie ustroju nadal możemy tylko myśleć o kupowaniu gotowych produktów, bez szans na własną myśl techniczną? Czy coś jest z tym krajem nie tak? Czy może komunizm bardziej cokolwiek planował?

Co ciekawe zaraz po wojnie bo już w 1953 roku rozpoczęliśmy produkcję Lim-a 1 – czyli MIG-a 15 na radzieckiej licencji. Syntetyczną informację można przeczytać tutaj w doskonałym tekście pana Teofila Lenartowicza. Polska od połowy lat 50 tych do połowy lat 60 tych produkowała całe serie samolotów odrzutowych, MIG 15, MIG 17. Czyli wówczas się dało, było to możliwe w kraju odbudowującym się i scalającym swoje terytorium na nowo z tzw. ziemiami odzyskanymi, a to były czasy jeszcze przed odbudowaniem Zamku Królewskiego w Warszawie! To było wspaniałe osiągnięcie polskiego przemysłu lotniczego. Kraj wszedł na bardzo wysoki poziom technologiczny, warto pamiętać że te radzieckie licencje obejmowały w zasadzie cały samolot, z takimi detalami jak np. kombinezony lotnicze! Mieliśmy zatem w kraju pełną infrastrukturę przemysłową i przeszkolone kadry projektowo-technologiczne, zdolne do projektowania i produkowania samolotów myśliwskich i szkolnych.

Co mamy dzisiaj? Pozostałość po „potędze” lotniczej PRL – czyli ostatnie loty Su 22, kilka sprawnych Migów 29 oraz naszą dumę i chwałę już chyba czwartego rządu – F 16. Spośród krajowych konstrukcji lotniczych, zdolnych do użytkowania szkolno-bojowego, lub rozwoju konstrukcji jest tylko jedna szansa – „Bielik, niestety niedostrzegana przez krajowych decydentów, zarówno co do potencjału dla szkolenia i wykorzystania klasycznego, jak również co jest chyba bardziej perspektywiczne – przekształcenia w BSL.

Zachwyceni konstrukcją inżynierów z Bielska-Białej, prawie zapomnieliśmy o po raz kolejny poronionym konkursie (przetargu) na samolot szkolno-bojowy dla Polskich Sił Powietrznych. Potrzebujemy go koniecznie, albowiem wspomniana na początku artykułu Iskra swoje najlepsze czasy ma już naprawdę za sobą. Co jest szczególnie ważne, nie planujemy zakupu kilku setek maszyn, ale kilkunastu. Na nic więcej nas nie stać. Niestety nie mamy szczęścia do lotnictwa jako państwo.

Faktem jest, że jesteśmy tak biedni, że o rozpoczynaniu jakiejkolwiek większej produkcji lotniczej nie ma co myśleć. Rynek jest przesycony doskonałymi i bardzo dobrymi produktami, na które nie ma zbytu, a nawet bogate państwa jak np. Szwecja, nie mogą sobie pozwolić w pełni na finansowanie rozwoju posiadanych konstrukcji lotniczych. Nasze górne granice potrzeb są stosunkowo na tyle nie duże (460 samolotów bojowych wg. limitów CFE), że produkcja czegokolwiek samodzielnie ma jedynie ograniczoną szansę na zbyt, zresztą na 460 współczesnych samolotów bojowych po prostu nie byłoby nas stać!

Być może optymalnym rozwiązaniem byłoby wejście w struktury europejskie lub poszerzona współpraca z amerykanami, umożliwiająca nabycie przez krajowy przemysł – koniecznych umiejętności technologicznych i wykonawczych np. w procesie produkcji/montażu produktów licencyjnych. Tą drogą poszli Turcy, budując za olbrzymie pieniądze linię do montażu F 16. Skutkiem ubocznym ich starań jest zaawansowany przemysł lotniczy, zdolny do samodzielnej produkcji komponentów, zamienników a także statków powietrznych i satelitów kosmicznych. Czyli się da, wystarczy tylko planować i chcieć.

Biorąc pod uwagę, że lotnictwo wojskowe czeka przekształcenie w wojnę maszyn, warto byłoby pokusić się na podstawie tego co mamy, o skonstruowanie (być może we współpracy z innymi krajami) samolotów bojowych opartych o daleko posuniętą autonomizację i sztuczną inteligencję, umożliwiającą walkę nad własnym terytorium, jak również atak dalekiego zasięgu. To jest w zasięgu naszych możliwości, albowiem podstawą tego typu konstrukcji wcale nie jest płatowiec, o który w zasadzie jest najłatwiej – kluczem do problemu jest oprogramowanie, umożliwiające funkcjonowanie tego typu statków powietrznych jako maszyny sterowane z ziemi, działające w trybie pół automatycznym, jak również w pełni autonomicznym. Na szczęście tak się składa, że informatyków mamy stosunkowo dobrych, wystarczy ułożyć program, pozyskać środki i zacząć działać. W ciągu 5 lat, lub może szybciej, jeżeli wykorzystalibyśmy osiągnięcia konstruktorów Bielika – udałoby się nam opracować własny myśliwsko-uderzeniowy BSL o napędzie odrzutowym.

Póki co jesteśmy jeszcze na etapie, że możemy bez stresu patrzeć na naszych pilotów w ich antycznych samolotach. Jednakże, nawet jeżeli wymodlimy pokój przez kolejne 50 lat, to te samoloty trzeba będzie wymienić po prostu ze starości.

Nie apelujmy o produkowanie w Polsce F 16, tak jak kiedyś Lim-y, ale warto byłoby składać samodzielnie przynajmniej jeden rocznie! Ręcznie, wysiłkiem całego dużego zakładu, którego przez sympatię nie wymienię. To jest możliwe, a ile nowych doświadczeń, ile nowej wiedzy. Przecież to nie jest trudne dla fachowców.

A co do BSL-i, należy opracować program rządowy i postawić cel, wedle którego za 10 lat mamy być krajem (konsorcjum krajów), w globalnej pierwszej piątce – krajów producentów autonomicznych odrzutowych BSL przystosowanych do obrony powietrznej własnego terytorium oraz uderzeniowego do atakowania celów na terytorium nieprzyjaciela. To jest technologicznie i finansowo osiągalne! Możemy to osiągnąć właściwie własnymi rękami, rozwijając potrzebne technologie i wykorzystując zaawansowane technologie cywilne, jak również dokupując potrzebne komponenty.

Świat należy do ludzi myślących! Planujących! Przewidujących! I nie lękających się odpowiedzialności za własne decyzje.

3 komentarze

  1. Oczywiście też bym sobie życzył żeby polscy piloci latali na polskim sprzęcie ale utyskiwanie na to,że Bielik nie został doceniony przez siły zbrojne jest bez sensu. EM-10 Bielik nie był projektowany pod kątem przetargu na samolot szkolno-treningowy dla polskich sił powietrznych więc siłą rzeczy nie spełnia wymagań. Oczywiście przy odrobinie dobrej woli można było ustawić wszystko pod konstrukcję pana Margańskiego ale decydują o tym niekompetentne osoby. Wystarczy przypomnieć jak politycy ukrócili projekt PZL-230 Skorpion zanim ten na dobre się rozkręcił

  2. iskry to piękne maszyny, ale warto pamiętać o zmarnowaniu potencjału jakim był TS 16 Grot ! to by była dopiero wspaniała maszyna !

  3. PowePointRanger

    W końcu jakiś polski tekst na Obserwatorze.
    Gratulacje!

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.