Paradygmat rozwoju

Polski model kapitalizmu państwowego wymaga usprawnienia i większej koordynacji

 Polski model kapitalizmu państwowego wymaga usprawnienia i większej koordynacji. Właśnie o koordynację a nie o kontrolę chodzi, ponieważ jak pokazała praktyka ostatnich lat – to od koordynacji działania największych spółek państwowych i z przewaga państwowego kapitału zależy los największych inwestycji infrastrukturalnych, w tym także tych o znaczeniu systemowym, wręcz cywilizacyjnym.

O ile przykładowo w przypadku chemii udało się jakoś wypracować model funkcjonowania i spójnego zarządzania całością, czy też podobnie jest w przypadku górnictwa metali nieszlachetnych, to mamy pełną porażkę w przypadku górnictwa węgla kamiennego, jak również trudno jest ocenić to, co dzieje się w energetyce i wielkim gazie.

Chodzi oczywiście o koordynowanie zasobów państwowych na rzecz budowy energetyki jądrowej i gazoportu. Nie da się zrozumieć w obu zakresach jakichkolwiek przerw, problemów i niedociągnięć. To są programy strategiczne, które z niezrozumiałych względów kuleją. Można zrozumieć, że na energetykę państwo będzie jeszcze długo szukać pieniędzy, ale to co można zrobić przed przywiezieniem do Polski reaktorów i całej potrzebnej do ich funkcjonowania aparatury – to zrobić po prostu trzeba.

Podobnie jest w kolejnictwie – co prawda tutaj dopiero idą duże pieniądze, jednakże czy ktoś widział jakiś plan, oferujący coś nowego – jak np. słynna już koncepcja „Y”? Przecież nie może być tak, że sto lat po odzyskaniu niepodległości nadal nie mamy scalonych pod względem infrastruktury części kraju, nie mówiąc już o tzw. ziemiach odzyskanych.

Ministerstwo Skarbu Państwa w wielu przypadkach prawdopodobnie kieruje się wizją zysków właścicielskich jakie otrzymuje od poszczególnych spółek, a nie opracowaniem dla nich długofalowej strategicznej wizji rozwoju działalności. Tego typu przypadek można stwierdzić w pewnym stopniu odnośnie niektórych zakładów chemicznych, które przed połączeniem dostarczały łącznie wyższych dywidend niż po konsolidacji. Szczegóły nie mają znaczenia, ale chodzi o mechanizm, w którym bieżące korzyści nie mogą przesłaniać potrzeb wynikających z wyzwań branży i rynku.

Jedną wielką niewiadomą jest przemysł zbrojeniowy, którego sposobów działania nikt już nie rozumie, a z komunikatów jakie wychodzą na światło dzienne, przy okazji różnego rodzaju przedsięwzięć – jawi się obraz wzajemnej konkurencji o te same zadania i te same pieniądze. Co musi dziwić, skoro postawiono na model konsolidacji branży?

Niestety największą bolączką systemową naszej gospodarki jest struktura systemu bankowego, który w dominującej części podmiotów jest własnością spółek zagranicznych. Ogranicza to realia rynkowe do sterowanego oligopolu – w przypadku większości podmiotów. Nie ma możliwości zapewnienia finansowania określonego rodzaju przedsięwzięć – powyżej pewnego poziomu niezbędne są gwarancje Skarbu Państwa. Banki nie są skłonne ponosić ryzyka gospodarczego, chociaż wyceniają je w cenie pożyczanego pieniądza. Jest to prawdopodobnie największa wada istniejącego u nas systemu, która jest równie istotna jak słabość kapitałowa – przykładowo sfinansowanie planów w zakresie rozwoju energetyki może przekraczać możliwości sektora.

Istniejący w pewnym zakresie dualizm kompetencji podziału zarządzania właścicielskiego od zarządzania strategicznego – pomiędzy resorty Skarbu Państwa i Gospodarki, wyczerpał swój model stymulowania efektywności, a wymanewrowanie przez wicepremiera i Ministra Gospodarki problemów w górnictwie wskazują na systemowe bankructwo istniejącego rozwiązania. Prawdopodobnie należy się zastanowić nad modelem scentralizowanej agencji, funkcjonującej wedle kryteriów zarządzania korporacyjnego, a nie politycznego. Chociaż oczywiście takie ciało musiałoby realizować wytyczne polityczne, to jednak zawsze na zasadzie rynkowej i zapewniając transparentność. Oczywiście na to nie ma szans w kraju, gdzie królują karuzele stanowisk i kontrakty, w których opłaca się być do południa prezesem, ponieważ odprawa umożliwia człowiekowi ustawienie się do końca życia.

Pomimo pod pewnymi względami rabunkowych i wyniszczających transformacji i prywatyzacji, mamy jeszcze pewien potencjał kapitalizmu państwowego, który powoduje, że jest się o co starać. Punktem honoru dla ministra gospodarki powinna być odbudowa przemysłu stoczniowego, jak można to w zakresie niszowym, specjalnej produkcji zaawansowanej technologicznie, jednakże to powinniśmy mieć wyznaczone jako jeden z celów strategicznych. To jeszcze jest możliwe, być może na nowych zasadach, ale nadal możemy produkować w Polsce duże statki, na własne potrzeby i na eksport. W powiązaniu z programami zbrojeniowymi dla Marynarki Wojennej na pewno miałoby to sens, niestety jednak pan premier Piechociński – przez długi okres czasu jedyna jedna z niewielu jasnych kart tego rządu – „się trochę popsuł” i bardziej zajmuje się PR-em niż realnym działaniem, a szkoda ponieważ mógł osiągnąć bardzo wiele, może nie dla PSL-u, ale dla RP.

Tworzenie kolejnego ministerstwa nie jest totalnie złym pomysłem, a jedynie wskazuje na asekuranctwo PSL i w jakiejś mierze lęk przed odpowiedzialnością za efekt. Niestety w naszych realiach – jeżeli mamy się chociaż przybliżyć do czegoś takiego jak energetyka jądrowa, to musi być podniesione do rangi ministerialnej, taką mamy logikę wewnętrzną systemu. Doskonale wie o tym pan Piechociński.

Jeżeli brakuje do tego pomysłów w Rządzie, to nie ma problemu – można zlecić opracowanie kompleksowego modelu firmie eksperckiej, która takowy może przygotować, oczywiście nie za darmo, ale w przypadku rozwiązań biznesowych, opłaca się, żeby to biznes projektował rozwiązania dla biznesu, a nie administracja. Chodzi o uniknięcie przekłamań w logice systemu…

One Comment

  1. inicjator_wzrostu

    Jaki polski kapitalizm państwowy?
    Resztki majątku skarbu państwa to synekury dla polityków i ich rodzin. Dlatego jeszcze istnieje.
    Dla tych co ich nie stać lub brak im wiedzy i kwalifikacji lub odwagi, żeby własny biznes zakładać.
    Pamiętacie Państwo NOMENKLATURĘ w PRL?
    Teraz to jest o wiele więcej stanowisk i lepiej płatnych.
    PO prostu czysta POLITYKA PRORODZINNA, nic więcej.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.