Polityka

Polska w ruinie czy w złotym wieku to pozorna alternatywa propagandowa

 Propagandyści obu wielkich obozów prawicowych robią bardzo wiele, żeby wmawiać jak najszerszym kręgom opinii publicznej, że Polska – w zależności od opcji, albo jest w ruinie, albo właśnie przeżywa swój złoty wiek po raz drugi. Wiadomo, że papier wszystko przyjmie, a portale internetowe tym bardziej. Jednak tak pozornej alternatywy skonstruowanej w celu przesłonięcia rzeczywistego obrazu państwa i jakości życia w nim różnych klas obywateli – nie można po prostu uznać za propagandę. To jest coś o wiele groźniejszego, to pokazuje zarówno stan umysłów części elit i stan zdolności percepcyjnych części audytorium. Wypadkowa tych procesów szokuje i przeraża, ponieważ Polska dzisiaj i jest w ruinie i przeżywa złoty wiek, Polska dzisiaj jest tak różna, tak się zmienia i tak bardzo podlega procesom kształtowania, że próba oceny stanu państwa przez jedno określenie, jest po prostu kompromitująca dla osoby, która dokonywałaby tego na trzeźwo.

Jeżeli przyjrzymy się naszemu państwu z okien pociągu lub samochodu, nie widać biedy, nie widać zrujnowanych przez transformację relacji rodzinno-społecznych, nie widać zaburzonych łańcuchów wymiany międzypokoleniowej, co najważniejsze – nie widać braku perspektywy, którą dzisiaj zastępują autobusy z kartkami za przednią szybą z napisem Londyn, Belgia, Dortmund itd. TEGO NIE WIDAĆ, A TO JEST ESENCJA POLSKI, KTÓRĄ OKREŚLA SIĘ ZBIORCZĄ NAZWĄ – W RUINIE. Oczywiście można przy odrobinie dobrej woli próbować ją dostrzec, ona się nie ukrywa. Wręcz przeciwnie – dumnie obnosi się prawie w każdej przychodni publicznej służby zdrowia, można podejść zobaczyć – zwłaszcza w poniedziałek rano. O obiektach onkologicznych, nie ma po co wspominać, przecież wiadomo jak jest, a tam sprawy są zbyt poważne, żeby sobie robić wycieczki. Podobnych przykładów Polski w przysłowiowej ruinie można podać kilka tysięcy, można je wymieniać przez całe kolumny do szybkiego przewijania, będą to przypadki zmarnowanych szans, głupoty, marnotrawstwa, złodziejstwa, braku woli. Lekceważenie zjawiska braków cywilizacyjnych i niewykorzystanej szansy na wielki skok cywilizacyjny zmarnowanej przez 10 lat rządów prawicy i złe alokowanie funduszy unijnych to przejaw hurraoptymizmu, no chyba że się samemu korzystało na szkoleniach dla bezrobotnych i innych temu podobnych sposobach na często nieracjonalne alokowanie środków publicznych. Problem Polski w ruinie polega na tym, że miał być rozwój, obiecano społeczeństwu wielki skok cywilizacyjny, podczas gdy nawet nie udało się zbudować dróg, a te co zbudowano są tak drogie w korzystaniu, że nie da się z nich korzystać bez ujawniania podziałów klasowych. Jeżeli więc hasło – Polska w ruinie, zastąpimy hasłem, że Polska nie wykorzystała swojej szansy na rozwój cywilizacyjny, mamy jasny obraz sytuacji, w którym jest mniej propagandy.

Jeżeli natomiast przyjrzymy się naszemu państwu poprzez odpowiednio spreparowane wskaźniki, najlepiej w dedykowanych do programów unijnych sprawozdaniach, to w większości przypadków rzeczywiście można mówić o drugim złotym wieku. Ponieważ słupki rosną, statystyki napawają dumą, a ilość zrealizowanych obiektów, priorytetów, programów, koncepcji, wdrożeń itd. – jak Polska długa i szeroka jest rzeczywiście zachwycająca. Jest jednak tutaj jeden problem, nawiązujący w metodzie i istocie, do problemu niewykorzystania szansy na wielki skok cywilizacyjny. Otóż bowiem tych tabelek i ich zapisów nie da się kwestionować jako tabelek i cyferek, to są autentyczne sukcesy i dokonania, bardzo dobrze w przeważającej większości, że zostały zrealizowane. Wielka chwała za to i pani Bieńkowskiej i panu Tuskowi i wszystkim innym, którzy się przyczynili do programowania pomocy rozwojowej dla kraju. Nikt tego przecież nie kwestionuje. Chodzi o coś innego, o coś, czego nie przeczytacie państwo w mainstreamowej prasie wyjącej z zachwytu nad kolejnym kawałkiem autostrady. Problem polega bowiem na czymś o wiele głębszym, rzeczywiście ukrytym, czego może nie być widać w gąszczu tabelek, sprawozdań, różnych urzędniczych „sukcesów” przedstawianych jako powody do samozadowolenia władzy, następnie będących podstawą działań propagandowych. W tych wszystkich działaniach składających się na te tabelki, tych małych sukcesach – nie uwzględniono bowiem, że mają one dawać w wyniku coś więcej niż sumy bilansowe ilości oddanych obiektów itd. Miały one stworzyć nową jakość, umożliwiającą postęp cywilizacyjny poprzez z jednej strony ograniczenie kosztów funkcjonowania w przestrzeni, czy też stworzyć możliwości wzrostu i rozwoju wprost. Tymczasem tego zabrakło, nie ma tego elementu wynikowego, który w uproszczeniu możemy nazwać efektem synergii sprzężonym z efektem kuli śniegowej. Nie udało się stworzyć takiego systemu naczyń powiązanych, żeby Polska ruszyła z miejsca i była zdolna do autonomicznego rozwoju w warunkach przyjętego paradygmatu. Świadczy o tym nadal skandaliczny poziom płac, brak wzrostu dochodów publicznych oraz spowolnienie gospodarcze, jak skończyły się płatności za dominującą część świadczeń z pierwszej perspektywy finansowej. To wówczas rząd wymyślił „kamieni kupę”, czyli jakieś tam inwestycje rozwojowe dla jak to już wiemy markowania rzeczywistości, ponieważ nawet tak flagowe pomysły o znaczeniu węzłowym jak gazoport lub budowa energetyki jądrowej się nie udały.

Z powyższych względów przedstawianie jako problem zestawienia – Polska w ruinie czy w złotym wieku, to pozorna alternatywa propagandowa. Problem leży w braku przełożenia dokonań na poprawę naszej rzeczywistości. Inwestycje miały służyć możliwości przebicia szklanego sufitu, a to się nie dokonało, sufit dalej jest. Problem niskich płac, nagle wypłynął w tej kampanii wyborczej, a gdyby jeszcze media komentowały rzeczywistość w sposób bardziej obiektywny niż subiektywny i pokazały jak skandalicznie niskie są nadal płace, pomimo ich rzeczywistego i realnego wzrostu, to dopiero ludzie załamaliby ręce.

Jaka zatem jest dzisiaj Polska? Chyba dalej jest w budowie, tylko problem polega na tym, że rozwój to nie jest prosta rozbudowa, na zasadzie zamiany skrzyżowań na ronda w małych miejscowościach na różnych krańcach Polski. Owszem tego typu myślenie także jest potrzebne, ale to nie decyduje o możliwości kreowania wartości dodanej i najważniejszym – możliwości zarabiania pieniędzy. Na szczęście Polacy swój rozum mają…

Rosyjskie tłumaczenie tekstu [tutaj]

7 komentarzy

  1. Kłamstwo powtarzane 1000 razy,staje się Prawdą,powielamy Gebelsa juz nie tylko w kwestii Rosji i Upadliny ale i sytuacji w wiernopoddanej USA Polsce.Przodują polsko języczne media.

  2. Złoty wiek to mamy ale w Amber Gold to może o to chodziło?

  3. Bardzo dobry i słuszny tekst.
    Słuszną linie ma nasza władza …
    Władza Kościelna oczywiście.

  4. Właściwie autor przypomniał mi I Rzeczpospolitą Szlachecką, z tą różnicą, że wówczas liczył się obszar posiadanego terytorium a obecnie nacisk ekonomiczny. No i wszystko się zgadza zarówno pani Bieńkowska jak i pan Tusk są prekursorami i wracają do korzeni, co z tego wyniknie?

  5. Dalej pozostaję pod urokiem głębi myśli Autora tekstu.
    Słuszny tekst.
    Pozdrawiam.

  6. A kiedyś była też “taka Polska”…PRL. Zawodowym opluwaczom
    proponuję trochę refleksji nad tematem…

    https://marucha.wordpress.com/2015/07/19/prawda-o-prl-tekst-pochodzi-z-kregow-wojskowych-ale-jest-wart-przeczytania-i-zadumy/

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.