Paradygmat rozwoju

Polska w 2022 roku – czy rzeczywiście w gronie najbogatszych?

 Pan premier naszego rządu, pan Donald Tusk uprawia bardzo sugestywną propagandę, w którą chyba niestety już sam uwierzył, – co jest szczególnie smutne i wymaga sprostowania, gdyż polityk nie może popełnić większego błędu.

Premier przedstawił konkretną wizję – do roku 2022 Polska powinna uzyskać 80% średniej dla UE, jeżeli chodzi o PKB na głowę, a kraj powinien wskaźnikowo awansować do pierwszej 20 – tki świata pod względem zsumowanego PKB globalnie.

Premier mówił o środkach unijnych, że to około 500 mld złotych, że to nasz dobrobyt, że one trafią także do konkretnych rodzin w postaci dopłat bezpośrednich – niestety zapomniał dodać, że nie do wszystkich rodzin, bo rodziny miejskie jakoś NICZEGO OD RZĄDU NIE DOSTAJĄ ZA DARMO, a płacą większe ciężary publiczne niż uprzywilejowane rodziny wiejskie. No, ale dobrze niech tak wygląda rozwój. Jednakże to są JEGO MARZENIA o fajno-polskim dobrobycie, bo nie jest to dobrobyt dla wszystkich.

Oczywiście cała retoryka premiera to retoryka skoku cywilizacyjnego, przy czym w świetle wskaźnika, jaki sam podał – tj, wzrost PKB na głowę z 67% na 80% średniej dla UE – szału nie będzie, to znaczy sama definicja tak opisanej skali skoku powoduje, że to nie będzie skok, raczej podskoczek. Szału nie będzie!

Jednakże premier powiedział coś, co podtrzymuje nas na duchu – mianowicie, że punkt startu do tej perspektywy finansowej jest inny, więc i cele, jakie sobie postawi rząd będą inne. Proszę sobie wyobrazić, że ON wreszcie mówi jak człowiek – zadeklarował, że zrobią wszystko żeby te środki przełożyły się nie tylko na sukces Polski, nie tylko na sukces Polaków, jako wspólnoty narodowej i nie tylko na sukces polskich firm, ale przede wszystkim na wreszcie odczuwalny sukces dla większości polskich rodzin! To fenomen, to naprawdę szok. Nie dość, że premier zauważa, że sukces ma wiele obliczy i jest selektywny, to wreszcie chce, żeby ludzie odczuli owoce wzrostu. Nawet, jeżeli będzie to wskaźnikowo przeciętnie tylko 13% różnicy przeliczeniowego PKB na głowę – to bardzo dużo w skali naszej transformacji, w której w zasadzie wszystkie dotychczasowe rządy – poza chyba tylko premierem technicznym Belką (plan Hausnera) miały poziom zamożności Polaków głęboko w d., traktując Naród, jako zasób na neoliberalnej szachownicy drenażu gospodarczego. Tutaj mamy do czynienia z wyraźnym wskazaniem nadrzędnego celu polityki państwa. Celem ma być odczuwalny sukces dla większości polskich rodzin.

Literalnie oznacza to, że do 2022 roku, co najmniej 50% i jednej rodzinie w Polsce ma się poprawić PKB na głowę przeciętnie o 13% w stosunku do dnia dzisiejszego.

Cieszy koncepcja obszarów strategicznej interwencji, czyli pompowania środków w obrębie województw do najbiedniejszych powiatów – to naprawdę wartościowy i od lat postulowany przez środowiska samorządowe postulat. To wielki krok na przód w systemowym myśleniu o kraju, pozwalający na realne niwelowanie skandalicznych różnic w rozwoju. Za to akurat należy się premierowi wielka chwała, bo jest to tzw. niewielka rzecz – prosta zmiana w myśleniu systemowym o rozwoju, a jej skutki będą po pierwsze odczuwalne na samym dole a po drugie – w ogóle przeprogramują całość myślenia o interwencji publicznej. Naprawdę obniżenie poziomu biedy ogólnej powinno być realnym priorytetem, dlatego cieszmy się z tych deklaracji pana premiera.

W momencie jak wchodziliśmy do Unii, nasz dochód na głowę przeliczeniową PKB to było jakieś 50% średniej unijnej. Przez okres transformacji udało się utrzymać średnio 4% wzrostu PKB rocznie. Jeżeli udałoby się to podtrzymać do 2022 roku – rzeczywiście to, co powiedział premier ma sens wskaźnikowy. To się może udać, w tym znaczeniu, że we wskaźnikach statystycznych będziemy mieli 80% średniej unijnej a nasza gospodarka przegoni kolejną i w rankingu globalnym wytworzymy dóbr i usług, jako 20 kraj na świecie.

Jednakże poza wskaźnikami jest jeszcze realność, a realność każe nam z jednej strony pamiętać o Gierku, w którego obietnicach i przechwałkach byliśmy 10-tą potęgą I NIECH NAS BÓG BRONI, JEŻELI NIE MAMY JUŻ ROZSĄDKU – W MYŚLENIU O ROZWOJU KRAJU W TYCH KATEGORIACH.

Premier Tusk powinien wiedzieć, że nie ma żadnego znaczenia, które miejsce w globalnym rankingu zajmujemy, albowiem jesteśmy członkiem Unii Europejskiej, która zajmuje jak na razie miejsce pierwsze i to załatwia sprawę globalną. Natomiast kwestię osobistego dobrobytu obywateli można zagwarantować tylko w jeden sposób – poprzez przyjęcie waluty Euro i stopniowe, mozolne bogacenie się już bez ryzyka kursowego i s…….a złotówki w imię „wyrównywania kursów, czy też zdobycia przewagi kursowej. Ludzi to nie interesuje. Nie będzie ryzyka, będzie stabilność – to jest najważniejsze, Tusk i reszta musi to zrozumieć, że jeżeli na serio chcą zapewnić Polakom odczuwalny wzrost i poprawę to już dawno powinniśmy mieć Euro i rozliczać się w Euro, tylko Euro może być obiektywnym miernikiem bogactwa.

Jednakże to się nie stanie, ponieważ premier woli obiecywać wzrost wskaźnikowy w PKB, a banksterzy i ich przydupasy wolą mieć możliwość dostosowania całej gospodarki do kaprysów globalnych spekulantów poprzez kolejne ewentualne s……..e złotówki – niż pozwolić ludziom po prostu się bogacić. Nie można się temu dziwić, ponieważ mając Euro, bylibyśmy niezależni od tego parszywego rządu i kolejnych, które raczej mogą być tylko gorsze! Wyobrażacie sobie państwo krzyk emerytów i rencistów – otrzymujących 160 euro emerytur i rent (700-800 zł)? Zasiłki na dziecko po 16 euro (70 kilka zł)? Realia proszę państwa, realia! Żyjemy w Unii Europejskiej, która płaci nam za 80 % eksportu! Czas najwyższy zrezygnować z pośrednictwa państwa polskiego w wypłacie od naszych zachodnich właścicieli. Z euro – kombinatoryka i oszukiwanie państwa przez obywateli – ujawni całe swoje okrutne i ludobójcze oblicze. Dlatego właśnie – to się liczy, a nie opowiastki o wzroście PKB, który w praktyce będzie nieodczuwalny, bo koszty życia tak wzrosną, że radość z zakupu kolejnego LCD – może już rolowanego jak tapeta i rozwijanego na ścianie będzie żadna.

Niech rząd tak działa – zobaczymy efekty, trzeba się tylko bać, że nie ma planu B! Jeżeli w razie niepowodzenia, znowu miałaby być nim skokowa dewaluacja złotego, czyli systemowe dostosowanie naszej gospodarki – czytaj kolejne pierdolone i złodziejskie zubożenie przez tych parszywych s……….w całego społeczeństwa – to trzeba będzie to wszystko olać, uznając, że naprawdę się nie udało i albo zrobić rewolucję, wieszając dotychczas rządzących (po zmianie prawa na działające wstecz – contra legem, zgodnie z doktryną prawodawczą tego rządu skierowaną przeciwko ludziom, którzy odsiedzieli wyroki), albo podkulić ogon i uciec z tej przeklętej ziemi, którą rządzą głupcy bez wizji. Nie przepraszam za dobór słów, po prostu nie da się o tym już inaczej pisać, chyba że ktoś uważa że zmarnowane prawie 7 lat rządów to nic się nie stało i premier nie mógł czegoś podobnego powiedzieć na początku rządów i tego realizować, a transformacja to oczywiście jeden wielki sukces?

12 komentarzy

  1. Poziom nie podniesie sie o 13% w stosunku do dzisiejszego a dużo więcej ponieważ nie mierzymy go od naszego poziomu, a od poziomu unijnego, zatem na oko bedzie to okolo 19%-22%

  2. Tym sugestywnym tekstem przeraził mnie pan, „krakauerze”, na dobre.
    Nie wytrzymam kolejnego „skurwienia złotówki”.
    Dość mam tego „parszywego rządu i kolejnych, które raczej mogą być tylko gorsze”.
    Boję się coraz bardziej „naszych zachodnich właścicieli”, ale czy są gdzieś lepsi i w których stronach?
    Nie przeżyję „kolejnego pierdolonego i złodziejskiego zubożenia przez tych parszywych skurwysynów całego społeczeństwa”, ale też nie mam czym ich olać.
    Boję się jednak rewolucji i wieszania, a jeszcze bardziej boję się widoku ekspozycji tych nagich oprawców stadu wygłodniałych psów.
    Gdzie „uciekać podkuliwszy ogon z tej przeklętej ziemi”?

  3. Och, Gierek, łza się w oku kręci. Nie byliśmy 10-tą potęgą, panie Krakauer, a piątą. A plasował nas tak wysoko wskaźnik produkcji spirytusu, czy może jego spożycia.

  4. Spokojnie, @senior , byc może “nie wszystkich” powieszą, nie jestes Pan “tą okrutną nomenklaturą i złowieszczym establishmentem”?? Wszak “oni’ staraja sie “jak mogą” – wszystko dla pomyślności, naszej umiłowanej Ojczyzny. I “zdrowie wasze, w gardła NASZE”. Nasi unijni “mołodcy”.

  5. Najbardziej porażające jest to, że rządzący wierzą w to co sami mówią.

  6. myle się przepraszam

    • Oczywiście, podpisuję sie pod jakże celną uwagą Redakcji, w dyskusji z p.@observer48(tak ładnie brzmi- światowo, kosmopolitycznie).Panu @observer, życzę by jak najwiecej “wolnego” czasu przeznaczał na “szusowanie”, a może i snowboarding – slopestyle. Do Soczi, nie z formą na pewno sie nie sprawi, ale,ale to nie są ostatnie Igrzyska Zimowe. Więc…

  7. Oczywiście “ostatnie” trzy komentarze , należą do “mojej skromnej osoby”. Przepraszam, walczę w miarę mych skromnych możliwosci z “siewcami wirusów” w akcji. Jaki wniosek?? “ONY” nie lubia, boja sie PRAWDY. I jednocześnie trwaja przy jakże uczciwym hasle “prawda was wyzwoli”.Krzyk. Pozdrawiam.

    • … ty nie walcz, ty połóż się do łóżka i odpoczyń sobie.
      “Siewcy wirusów” nie śpią.
      A «Пра́вда» była i jest.
      «Пра́вда» — газета, долгое время была основным ежедневным печатным средством массовой информации Коммунистической партии и наиболее влиятельным советским изданием, фактически — главной газетой страны. По состоянию на 2013 год — орган КПРФ, выходит трижды в неделю.

      • Zabawny momentami jest @senior. “I straszno i smieszno”.Ze wskazaniem na to drugie. Bywaj…towarzyszu (wszak to znany, staropolski zwrot) niektórym, zacietrzewionym, kojarzy sie… wszystko sie kojarzy.

      • … czepia sie g… okrętu i woła płyniemy.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.