Paradygmat rozwoju

Polska w Unii Euroazjatyckiej – co za nonsens! – Część I

 Czy w apogeum ery napoleońskiej „gdy ów mąż, bóg wojny, otoczon chmurą pułków, tysiącem dział zbrojny, wprzągłszy w swój rydwan orły złote obok srebrnych, od puszcz libijskich latał do Alpów podniebnych”, a Cesarstwo Francuskie dumnie rozpościerało się od nadniemeńskiej Tylży aż pod Gibraltar – wielu przewidywało, że już niespełna dekadę później Francja przystąpi do Świętego Przymierza, likwidującego ten sam napoleoński „Ordnung”? Czy w „rozkwicie” dekady gierkowskiej ktoś myślał o tym, że Polska w ćwierć wieku później stanie się członkiem NATO? A EWG? Jawiło nam się wtedy jako odległy, egzotyczny twór. Mieliśmy na miejscu jego socjalistyczną wersję – RWPG. Gdyby wtedy ktoś zaczął prorokować, że zachodnioeuropejska wspólnota gospodarcza zawita nad Wisłę, Wartę, Odrę i Nysę Łużycką – zostałby skwitowany wymownym kółkiem na czole. Teraz nadstawmy czółko na kolejne kółko (udała się rymowanka) i pomyślmy wspólnie o… możliwości zaistnienia Polski w ramach Unii… Euroazjatyckiej. Organizmu politycznego o tej nazwie de iure jeszcze nie ma. Na razie mamy Unię Celną Republiki Białorusi, Republiki Kazachstanu i Federacji Rosyjskiej. „Rebranding” ma nastąpić za rok – w 2015.

Unia Celna to temat rzeka – dłuższy niż syberyjska Lena i szerszy niż wspólne rozlewisko Wołgi i Achtuby. Przypomnijmy jednak w skrócie – skąd się wzięła?

Po pierwsze – wbrew obiegowym opiniom o post-radzieckim chaosie i wszechobecnej „smucie” – koncepcje integracji i wielostronnej współpracy ku pożytkowi ogółu zaistniały na Wschodzie niemal natychmiast w nowych warunkach ustrojowych. A to, że sercem i mózgiem takich przedsięwzięć była Rosja chyba nie powinno nikogo dziwić. Kto miał ku temu większą wiedzę i doświadczenie? Zresztą konstruktywne inspiracje płynęły z różnych kierunków dawnego imperium.

A potem nastąpiły cztery kroki wiodące do obecnej Unii Celnej.

Krok pierwszy – rok 1991 – powołanie Wspólnoty Państw Niepodległych – wspólnoty bezpieczeństwa, współpracy politycznej i gospodarczej. Krok drugi – rok 1995 – podpisanie Porozumienia o Unii Celnej między Federacją Rosyjską i Białorusią (1995). Iskra przyszłej integracji zaczyna tlić się coraz jaśniejszym światłem. Krok trzeci – rok 2000 – powołanie Euroazjatyckiej Wspólnoty Gospodarczej (nomen omen EWG, zwane również EaWG) sygnowanej przez Białoruś, Kazachstan, Kirgistan i Rosję. Idea integracji gospodarczej w obrębie Wspólnoty Państw Niepodległych nabiera przyśpieszenia. Krok czwarty – rok 2003 – między tymi samymi państwami powstaje Wspólna Przestrzeń Gospodarcza. Cel – ustanowienie strefy wolnego handlu, zniesienie barier celnych, ochrona rynku we wzajemnej wymianie handlowej oraz wdrożenie ujednoliconych zasad konkurencji. I krok piąty i ostatni – rok 2010 – powstanie dzisiejszej Unii Celnej – wspólnej jednolitej przestrzeni celnej dla Białorusi, Kazachstanu i Rosji, akt poprzedzony podpisaniem ponad 40 umów międzynarodowych.

Teraz Unia już jest faktem i rozszerza się, bo chętnych nie brakuje. W poczekalni można dostrzec Kirgistan, Armenię, Tadżykistan, Gruzję, Mołdawię, Abchazję i Osetię Południową. Ba… nawet daleki Wietnam. Ktoś nawet widział tam przez chwilę Syrię. Delikatny temat „zielonej Ukrainy” póki, co pomińmy.

Dobrze, ale co z tą Polską? To właśnie niechaj będzie tematem naszych medytacji. Od razu ostrzeżenie! Ktokolwiek będzie się spodziewać malowniczych opisów aktów przemocy – bitewnych pożóg, bombardowań, przemarszów wojsk czy politycznych szantaży – będzie srogo zawiedziony. Będziemy wchodzić do Unii Euroazjatyckiej – spokojnie, pragmatycznie, z angielską flegmą – i z ludzką twarzą. Jak cywilizacja do cywilizacji. A może i z czymś, nad czym od wieków głowią się uczeni? Z nową tożsamością – „tożsamością eurazyjską”?

Tych wszystkich, którzy w tym miejscu bez chwili namysłu przyklejają autorowi tego tekstu etykietę dewianta umysłowego czy też wręcz przyszłego kolaboranta posługującego się nieudolnym „wishful thinking” prosimy o szersze spojrzenie. Rozejrzyjmy się po polskiej publicystyce!

Są na rynku pozycje i to dość popularne, w których bezceremonialnie wpycha się międzywojenną Rzeczpospolitą do ludobójczego bloku państw Osi. Albo kusi się czytelników (cóż to za wyobraźnia!) wizją zdobycia Moskwy przez „alianckie” wojska hitlerowsko-polskie, demolujące przy okazji mauzoleum Lenina szablami polskich lekkokonnych.

Na tle tak fantazyjnych pomysłów – wszystko, co napisano powyżej (i co powstanie tutaj w przyszłości) jawi się jako… skromne refleksje współczesnego Euroazjaty.

A Polska w Unii Euroazjatyckiej? Ach cóż to znowu za nonsens? Co za niemożliwość! Przywoływany na początku tego felietonu cesarz Napoleon mawiał ponoć, że słowo „niemożliwe” powinno być bezwzględnie skreślone ze wszystkich słowników świata. Bo nie ma rzeczy niemożliwych. Nie ma rzeczy, które nie mogłyby się ziścić.

Celem tego cyklu, który w miarę możliwości będzie pojawiał się tu regularnie jest coś więcej niż próba wyjścia poza narzucony przez mainstreamowy reżim zachwyt nad 25 latami naszej prozachodniej transformacji. Będą tu przedstawiane scenariusze wydarzeń alternatywnych, ale z potencjałem do zaistnienia w rzeczywistości. Oczywiście nie unikniemy porównań, jednakże nie będzie to symulowanie niczego za pomocą przysłowiowych już „pękających parówek”.

Bo – nie czarujmy się – snując takie wizje, nie obracamy się w świecie abstrakcyjnych nazw i słów kluczy. Przecież to, co rozumiemy, jako współpracę gospodarczą i polityczną ze Wschodem dzieje się już od dawna! Doskonale wychodzi to Niemcom, którzy złotymi ustami swojej wielkiej pani Kanclerz eufemistycznie nazywają takie działania „decyzjami handlowymi firm prywatnych”. Nonsens? Czy rura na dnie Bałtyku to pozostałość po nieznanej cywilizacji? Inwestycje niemieckich koncernów w Rosji to inwazja Marsjan?

Dlatego warto przyjrzeć się bliżej i bez cienia uprzedzeń wizji pana prezydenta Władimira Putina. Jego dalekosiężna koncepcja integracji ekonomiczno-politycznej obejmuje obszar od Lizbony do Władywostoku. Tu idzie o Eurazję – największy kontynent na Ziemi. To musi znaczyć coś o wiele więcej niż ułożenie kolejnych rurek czy też zniesienie wiz.

Właśnie te zagadnienia będą poruszane w tym cyklu.

EuroAzjata

19 komentarzy

  1. Może się okazać, że dla Polski zmiana kierunku na wschodni to jedyna szansa na to aby kraj mógł się rozwinąć cywilizacyjnie. Obecnie w Polsce osiągnięto już stan stabilny, docelowy który będzie delikatnie się zmieniał wraz z rozwojem dużych krajów UE, przy czym przepaść dzieląca Polskę od tych krajów będzie zachowana na stałe.

  2. Text jest tak absurdalny, ze nawet nie ma czego komentowac.

    • Gościu! Absurdem jest to co się dzieje w Polsce teraz! Kult J.P.2 (XXXXXXXXXX) przewyższył XXXXXXXXXXXXXXXXa i XXXXXXXXXXna razem wziętych. A to tylko jeden z masy XXXXXXXXXXXXXXXXXX i niegodziwości…

    • Gosc
      Gosc-iu,napisz proszę – w czym Wy róznicie się
      od tak znienawidzonych przez Was tzw.komunistow.
      Wy jesteście imitacją (nędzną)totalitarystów – zamordystów. Prawdopodobnie przy Was epoka Gomułki i Gierka demokratów to mógłby być wzorzec demokracji
      (i praw człowieka) Wy potraficie nawet IDEAŁY
      sprowadzić do poziomu szamba.
      Z Wasza nienawiścią, zacietrzewieniem…
      Tamci ideolodzy z lat powojennych, nie byli
      aż takimi antyamerykańskimi”fijołami”, jakich
      mamy na co dzień w massmediach roztaczajacych
      przed społeczeństwem rusofobię, i obnoszenie
      się publicznie z jednostką chorobową – “chory
      na Moskala”. Żenujące i poniżające

      • Wybacz Krzyku, ale fatalnie mnie zakwalifikowales.

        Przez cale zycie bylem i wciaz jestem lewakiem. Wiecej, przez wiekszosc zycia bylem rusofilem. Mam tony dyskow z rosyjska muzyka i rosyjskimi filmami, czytam po rosyjsku i mam wiele rosyjskich ksiazek. Rusofobem na pewno nie jestem.

        W Rosji nigdy nie bylem i nie znam zadnego Rosjanina wiec nie moge powiedziec, ze znam Rosje ale moge powiedziec, ze jestem przeciwnikiem platformy politycznej reprezentowanej przez ten portal.

        Obserwator Polityczny jest przedziwny. Oprogramowanie, ktore tym portalem steruje kosztuje powazne pieniadze ale zupelnie nie wiadomo kto go firmuje i kto go redaguje. Wystarczy przeczytac kilka artykulow i od razu wiadomo, ze celem portalu jest propaganda, ktora jest tak egzotyczna, ze zakrawa na zart. Autorzy artykulow podpisuja sie pseudonimami jakgdyby wstydzili sie ujawnic wlasna tozsamosc.

        Mialem wrazenie, ze ten portal jest reagowany przez jakis rosyjski nacjonalistyczny prawy sektor i moje uszczypliwe komentarze wymierzalem wlasnie w tym kierunku.
        Uwazam, ze ten portal przynosi szkode Rosji, psuje jej dobre imie i dobre relacje z Polska. Ale jezeli Obserwator Polityczny faktycznie reprezentuje punkt widzenia i orientacje polityczna Rosjan i Panstwa Rosyjskiego to bede musial zrewidowac swoje stanowisko w stosunku do Rosji.

        Sadzac po ilosci czytelnikow zostawiajacych tutaj swoje komentarze portal jest totalnym niewypalem. Chyba wiecej tu nie zajrze bo to strata czasu.

        Pozdrawiam i zycze wiele zdrowia.

        Gosc.

    • Może przede wszystkim absurdalne jest, że ktoś żyjący w USA (wynika to z wpisów Gosc) chce ustawiać życie Polakom w ich własnym kraju. Odpowiedź znam “a u was biją murzynów” zatem proszę się nie fatygować, jednym słowem szkoda fotygi.

      • Wieczorynko,

        To wlasnie Obserwator probuje ustawiac Polakom zycie. Jezeli jestes rzeczywista osoba a nie wpisem wykonanym przez redaktora to latwo to zauwazysz.

        Poza tym nie mieszkam w USA.

        Pozdrawiam.

      • @Gosc, jestem osobą samorządną, samodzielną i niezależną (nie mylić z “Solidarnością” , gdyż takie porównanie sprawi mi przykrość). Ponadto bardzo się cieszę, że nie mieszkasz w USA tylko w znacznie ładniejszym miejscu.Czytam też inne portale, porównuję i wyciągam własne wnioski. Należę do pokolenia, które w szkołach uczono myślenia. Właściwie to zastanawiam się, dlaczego skoro portal komuś nie odpowiada to mimo wszystko bardzo angażuje się w dyskusję?. Ja zachowuję się odwrotnie jak mi coś nie odpowiada to zwyczajnie tam nie zaglądam. Traktuję ten wpis jako podsumowanie obopólnej rozmowy.

  3. EUROAZJATA
    Po napisaniu komentarza( może nie riposta,do @Gosc)z uwaga przeczytałem Pański
    text…a “etykietki” będą przyklejać ci związani
    z (przegranym) światem euroatlantyckim ONY
    są w “butach” PZPR z końcówki 80-tych( moga narobić
    jeszcze Polsce wiele zła, jak już zrobili) , ale napiszę dosadnie
    ich koncepcje polityczne “schodza na psy” .Kwestia
    czasu (krótkiego), no bo cóz to za “odległośc” w czasie
    powiedzmy 50-100 lat?
    Następny Autor po Krakauerze z wizją , alternatywną – GODNY SZACUNKU.
    Podziwiam i POZDRAWIAM.

  4. Czytałam kilka artykułów (zaznaczam, nie były to tabloidy), że kraje wschodnie planują wspólną walutę do rozliczeń w handlu, chodzi o Chiny, Rosję i Indie. Moim zdaniem pomysł bardzo dobry, należy w końcu przestać rozliczać się w walucie, która leci z rolek niczym papier, (użyję eleganckiego określenia) toaletowy. Artykuł autora bardzo dobry i prawdopodobnie taki scenariusz w przyszłości się zrealizuje. Powtarzam jak mantrę, Polski interes jest na wschodzie.

  5. inicjator_wzrostu

    W zasadzie to bzdury @autor pisze …

    Ale jakby je podparł stosownymi obliczeniami – to czemu nie?

    Po prostu musi się to Polsce opłacać.

    No i co z gwarancjami, że jakby się na “Wschodzie” coś zmieniło – żebyśmy nie zostali na pustyni …

    • No wlasciwie czemu nie, przeciez Kazachstan, Kirgistan, Bialorus i Rosja to swietna kompania, jak rowny z rownym. Niestety Ukraina nie chciala sie przylaczyc i za to jest w tej chwili rozczlonkowywana przez Rosje.

      Chcieliebyscie byc w takim towarzytwie?

  6. Wierny_Czytelnik

    Ten “gość” to dobry prowokator, kłamie jak z “Gówna” zakładki redakcja nie widział, strony wydawcy także, pomijając fakt że większość autorów pisze pod imieniem i nazwiskiem… same kłamstwa

  7. @Gosc
    To że jestes jak piszesz “lewakiem”, jeszcze niczego nie przesądza… można było być jak w latach 70-tych
    eurokomunistą i mieć poniekąd wrogi stosunek do realiów
    politycznych za tzw.”zelazną kurtyną” – z powodów
    ideologicznych.
    Miło mi że jest (jeszcze jeden) człowiek dla którego
    nieobojętna jest kultura rosyjska.
    Ja równiez nigdy w ZSRR, Fed.Rosyjskiej nie byłem,
    nie mam bezposredniego kontaktu z mieszkańcami żyjacymi
    “za Bugiem” (dotyczy też Białorusi).
    Natomiast uwazam portal OP za “balsam” dla duszy ,
    w morzu manipulacji tzw. “błękitnych mediów”
    (oni sami doprowadza siebie do granicy, za którą jest już śmieszność i pogarda ze strony narodu), tak już było…w Polsce gdzie nie brak róznej maści oszołomów
    religijno – politycznych “pisać z otwartą przyłbicą”
    – mozna krótko pożyć…jeśli nawet …to mi nie
    przeszkadza (zródło finansowania)…Bardzo natomiast
    “przeszkadzają” mi w RP róznej maści V Kolumny finansowane
    z Zachodu (“Soroszowe”- Batorego, Sobieskiego,”otwarte
    RP” i jeszcze multum mające za zadanie …”dziel i rządz”…
    A i rusofile też mają rózne “barwy i odcienie” polityczne…myślę ze nie jesteś Tym z okolic “Echa Moskwy”,
    czy też Placu Bołotnego…ewentualnie wielbicielem
    “demokraty i demokracji” w Rosji lat 90-tych,
    wcześniejszej z ‘póznego” ZSRR, notabene, tak chwalonej
    i uwielbianej przez Zachód…
    nie musisz być piewcą OP, scena polityczna: czym by się
    różniła od wczesnych 50-tych, gdybysmy czytali jedynie
    słuszną “Gxxxxxę Wxxxxxxxą”, a decydujący głos w kontaktach polsko- rosyjskich (monopol)posiadał
    “guru”(lewicowy), od zawsze A .Michnik(..)i s-ka.
    To JUZ przerabialiśmy, z wiadomym skutkiem.
    Jak rzekł swego czasu pewien hierarcha kościelny:
    “Jak nie UE to co – Białorus”.
    Mylił się głęboko, że nie wspomne o “wycieraniu gęby
    sąsiednim krajem”.
    Są jeszcze tacy którzy sądzą ,iż poza UE i NATO,
    NIE MA ZBAWIENIA.
    Musimy być elastyczni i przygotowani na “różne warianty” geopolityczne Im wcześniej ta prawda
    dotrze (do nas), korzysci moga byc niewymierne.
    Proszę uważnie obserwować np.Węgry, Czechy…
    “siódmy zmysł” przewidywania, i realizm, to potrzebne
    cechy w polityce(i dziennikarstwie). A “tego” ci u nas
    brak. Niestety.
    Tak na “kolanie i na gorąco”.
    Powinnismy sie spierać, (wskazane), oby nie uzywać
    dosadnych epitetów i inwektyw…
    Jesli napisałem “gdzieś” za mocno- przepraszam…
    I POZDRAWIAM.

    • ” Obserwator Polityczny jest przedziwny. Oprogramowanie, ktore tym portalem steruje kosztuje powazne pieniadze ale zupelnie nie wiadomo kto go firmuje i kto go redaguje. Wystarczy przeczytac kilka artykulow i od razu wiadomo, ze celem portalu jest propaganda, ktora jest tak egzotyczna, ze zakrawa na zart”

      “Miszczu”, a żartem, ironią(losu, lub też zdradą) nie jest fakt pobieranaia pieniedzy(od obcych) prze KL-D “ojca” , dzisiejszej
      PO???
      A dzięki komu i czemu powstała “Solidarność”( za czyje
      pieniądze), i jak określany był “klient”, u schyłku
      I Rzeczpospolitej, biorący pieniądze, od obcych,
      wrogich polskiej racji stanu mocarstw ???
      Na siłę szukasz drzazgi w oku “blizniego swego”,
      i jednocześnie nie zauważasz belki tkwiacej
      we własnym.
      Lub inaczej, lecz w tym “duchu”: sprawca kradzieży
      uciekając krzyczy – łapaj złodzieja…

  8. Gabor Vona:Uwagi o stworzeniu intelektualnego
    euroazjatyzmu.
    http://xportal.pl/?p=13769

  9. Jak zwykle Polacy sie oburzaja i na upartego zawsze traca, a przeciez mozna wlaczyc czasami rozum. Za 20-cia lat Eurazja bedzie rzeczywistoscia. Stara Europa nie bedzie mala szans dalszego rozwoju bez Eurazji.

  10. Roman Lasecki:Jestem Europejczykiem.
    …Eurazja zatem nie powinna i na dłuższą metę nie może być samodzielnym biegunem geopolitycznym. Wyrwany z europejskiej gleby, etnos ruski musiałby duchowo i fizycznie skarleć i wreszcie obumrzeć, ze spróchniałym ruskim kręgosłupem zaś, Eurazja musiałaby ulec dezintegracji. Przeznaczeniem Eurazji jest więc ścisły związek z Europą, wobec której pozostawać powinna czymś w rodzaju cieszącej się autonomią pogranicznej „marchii”. W dzisiejszych warunkach oznaczać by to musiało geopolityczną oś Paryż-Berlin-Moskwa i konfederację Unii Europejskiej i Unii Eurazjatyckiej, stopniowo zrastających się w coraz ściślejszy związek, przezwyciężając ostatecznie skutki fatalnej decyzji Teodozjusza Wielkiego z 395 r…

    http://www.konserwatyzm.pl/artykul/12261/jestem-europejczykiem

    Adam Danek: Nie jestem Europejczykiem.

    http://xportal.pl/?p=14868

    …Jeżeli coś obejmuje dziś na płaszczyźnie kulturowej niemal całą Europę, to „europejskość” spod znaku Geremka i Barroso, czyli lewicowy demoliberalizm, który wdziera się ławą nawet do krajów jeszcze do niedawna mu obcych, jak Chorwacja. Ów europeizm nie stanowi jednak realnej tożsamości żadnego społeczeństwa, lecz sztuczną konstrukcję ideologiczną, narzucaną odgórnie mieszkańcom Europy drogą zmasowanej i agresywnej indoktrynacji. Nie jest to rzeczywistość zastana, lecz aprioryczny projekt, szkodliwy dla wszelkich realnych tożsamości, dlatego narody i kultury muszą go zwalczać we własnej obronie…

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.