Polska umiera w trzech wymiarach (cz. IV-3 b). Ekonomiczny wymiar wymierania

graf.red

Problemem jest planowanie, planowanie i jeszcze raz planowanie. Dlaczego elementarne myślenie przyczynowo-skutkowe na zasadzie – jak skorzystam z WC (krok 1), to trzeba najpierw zdjąć spodnie (krok 2), później podetrzeć się (krok 3), spuścić wodę (krok 4), naciągnąć spodnie (krok 5) i opuścić deskę (krok 6) – jest czymś tak unikalnym w naszych kręgach rządowo-decydenckich? Ludzie – jeżeli zakładamy, że wbrew połowie Europy nie importujemy gazu z najtańszego i najbliższego kierunku jakim jest Rosja, tylko upieramy się na drogą drogę morską, to przecież elfy nam na skrzydełkach tego gazu skroplonego w ujemnej temperaturze nie przeniosą! Naprawdę, to się nie wydarzy! Trzeba mieć statki, całą infrastrukturę i ludzi, którzy umieją ją utrzymać, naprawiać i eksploatować. U nas wybudowano gazoport, nazwano go patetycznie i po sprawie. Reszta ma stać się sama? Właśnie w ostatnich dniach ukazały się komunikaty prasowe, że nasi importerzy zrywają kontrakty w USA na dostawy gazu – jest po prostu zbyt drogi.

W tej chwili słyszymy o budowie narodowego samochodu elektrycznego, na co rząd asygnuje miliony i jest chyba pierwszym rządem europejskim, który ma własną fabrykę samochodów elektrycznych. Naprawdę mózg staje, bo wydawało się że pomysł na uspołecznienie handlu żywnością mamy za sobą, ale to także wraca. Mówimy o totalnym zaprzeczeniu gospodarce rynkowej. Jeżeli byłby rynek i byłyby podmioty zdolne do produkowania samochodów elektrycznych, to by to powstało. Może powstać z pomocą państwa, jednak – jeżeli ono bierze na siebie takie przedsięwzięcie, to znaczy że coś mocno nie udało się z gospodarką. Nasi oligarchowie posadowili się na spuściźnie majątku odziedziczonego po PRL i produkują wiele rzeczy np. w zakresie ciężkiej chemii na Zachód lub przejęli autostrady i nakładają opłaty za przejazd. Jednak nikt nie był chętny do takich inwestycji. Dlaczego więc państwo widzi zysk tam, gdzie nie widzą go prywatni przedsiębiorcy? Może zapytajmy inaczej, dlaczego prywatni przedsiębiorcy wolą nieruchomości?

Państwo jeżeli chce działać w gospodarce – bez zastrzeżeń i zgodnie z traktatami unijnymi ma dwa pola do działania. Pierwszym jest szeroko rozumiany sektor zbrojeniowy wraz z ośrodkami badawczo-rozwojowymi na rzecz obronności. Tutaj naprawdę można utopić każde pieniądze, a coś takiego jak samochód elektryczny, może być produktem pobocznym, który taki przemysł może z siebie wydalić na zewnątrz – sprywatyzować, ale rzeczywiście przejąć na barki państwa olbrzymie koszty prac badawczo-rozwojowych. Drugim jest wszystko to, co służy infrastrukturze, w tym niesłychanie ważnej infrastrukturze odporności systemów publicznych na bodźce zewnętrzne. Mówimy o infrastrukturze obronnej, Obrony Cywilnej, hydrologicznej, melioracji, leśnej, elektro-energetycznej – naprawdę każdej. To można robić na masową skalę, rękami przedsiębiorców – jeżeli ma się plan, wytyczne i wie co się chce osiągnąć docelowo. Przykładowo budujemy autostradę – ona ma mosty i wiadukty, to nie tylko dbamy o przepusty pod nimi dla Łosi, ale też staramy się żeby w tych przepustach i czołg się zmieścił, a obok w drodze rokadowej – zakopanej w krajobrazie – kolumna cystern z paliwem i amunicją. To wszystko można robić legalnie, z wykorzystaniem środków unijnych i naprawdę jeszcze ekologowie by temu przyklasnęli. Wymaga to jednak czegoś unikalnego, trzeba myśleć w kategoriach państwa jako całości, a nie jego wykrojonych dziedzin sektorowych, które rządzą się swoimi prawami i żyją dla siebie. Polska resortowa odziedziczona po PRL-u ma się doskonale, tylko tym się od ówczesnej różni, że nie ma nikogo i niczego nad sobą.

Elementem, który wymaga bezwzględnej uczciwości jest kwestia emerytalna. Na niej bowiem opiera się nasza umowa społeczna. Jeżeli państwo przestanie wypłacać emerytury lub będzie je stać tylko na takie emerytury, które nie pozwolą nawet na wegetację i „domieranie” społeczeństwa, w warunkach, które uznaje za standardowe. To czeka nas zmiecenie wszystkiego co znamy, widzimy i uznajemy za pewnik. Można się z tego śmiać, ale już dzisiaj widać, że bokowiska odziedziczone po PRL-u to luksus, luksus życia w mieście, dla tych którzy – standardowo – byliby fornalami, parobkami lub pomocami rolnymi – w majątkach swoich właścicieli. Ciekawe, kiedy społeczeństwo dojrzeje, żeby docenić to dobro? W ogóle czy pojawi się siła społeczna – zdolna taką potrzebę autorefleksji zauważyć?

Zapraszamy na kolejne części felietonu:

  1. Polska umiera w trzech wymiarach (cz.I.-1). Wprowadzenie
  2. Polska umiera w trzech wymiarach (cz.II-2). Biologiczno-społeczny wymiar wymierania
  3. Polska umiera w trzech wymiarach (cz.III-3 a). Ekonomiczny wymiar wymierania
  4. Polska umiera w trzech wymiarach (cz.IV-3 b). Ekonomiczny wymiar wymierania
  5. Polska umiera w trzech wymiarach (cz.V-4 a). Kulturowo-tożsamościowy wymiar wymierania
  6. Polska umiera w trzech wymiarach (cz.VI-4 b). Kulturowo-tożsamościowy wymiar wymierania
  7. Polska umiera w trzech wymiarach (cz.VII-5). Podsumowanie

Szanowni Państwo!

Prosimy tych z Państwa, którzy są w dobrej sytuacji finansowej o wsparcie dla naszej fundacji. Liczy się każda kwota i jest mile widziana.

Liczymy na Państwa wsparcie. Bez Państwa wsparcia, nie ma przyszłości dla portalu. Musimy przeprowadzić zaawansowane prace informatyczne i dokonać zakupów niezbędnego sprzętu, które są jeszcze bardziej kosztowne, niż przed pandemią.

Proszę pamiętać – jedyną formą wsparcia dla naszej fundacji jest przelew na jedno z poniższych kont bankowych, fundacja nie prowadziła i nie prowadzi żadnych zbiórek, puszek, ani innego rodzaju form wsparcia bezpośredniego. Zgodnie z obowiązującym prawem, nie ma możliwości odliczenia dokonanej dla nas darowizny w polskim systemie podatkowym i prosimy tego nie robić.

Wszystkie osoby zamierzające udzielić bezpośredniego wsparcia finansowego fundacji proszone są o wpłacanie pieniędzy na poniższe konta bankowe:

 

Fundacja Pisanie Książek

Złota 61
00-819 Warszawa

 

Nr konta bankowego:

Dla przelewów w PLN 63 1020 1097 0000 7102 0229 0724

Dla przelewów w Euro PL 02 1020 1097 0000 7902 0307 3541

Konto fundacji jest prowadzone przez bank:

PKOBP Oddział 1 w Krakowie ul. Lubicz 17a, 31-503 Kraków

Symbol SWIFT banku to: BPKOPLPW

 

z dopiskiem – „DAROWIZNA” – to obligatoryjny zapis, bez którego pieniądze będą odesłane po odliczeniu kosztów przelewu.

Serdecznie pozdrawiamy

Zespół Obserwatora Politycznego

16 komentarzy do “Polska umiera w trzech wymiarach (cz. IV-3 b). Ekonomiczny wymiar wymierania

  • 6 sierpnia 2021 o 06:56
    Permalink

    Doskonały ZARYS problemów, raczej szkic

    Odpowiedz
  • 6 sierpnia 2021 o 08:43
    Permalink

    Jak to Elfy nie przeniosą? Nam skroplonego gazu na skrzydełkach? Przez Atlantyk? No co wy ludzie! Przecież powszechnie wiadomo, że to Elfy przenoszą skroplony gaz – NIE NA SKRZYDEŁKACH – uczccie się! Każdy wie, przecież – i to wiedza powszechna, że Elfy przenoszą gaz skroplony w kącikach oczu, tam gdzie zbierają się łzy!
    Bardzo proszę redakcję o dochowanie kompetencji!
    I ręce precz od Elfów!

    Odpowiedz
    • 6 sierpnia 2021 o 09:08
      Permalink

      A od pana. Myślę źe troche przesady jest zrozumiałe dla wszystkich , ale tylko nie dla ciebie

      DLACZEGO PAN UŻYWA NICKU INNE OSOBY ? DODAŁEM PANU NUMEREK ŻEBY SIĘ NIE MYLIŁO. W.J.

      Odpowiedz
    • 6 sierpnia 2021 o 09:56
      Permalink

      To KIEDYŚ te elfy przynosiły w kącikach. W marcu 2018 r. Rząd podpisał umowę z amerykanami na dostawę mini-buteleczek na rzemyku i już w kwietniu dotarły one Antonowem do Warszawy. Teraz kontraktujemy plastry na odparzenia bo rzemyczki przecierają ramionka Elfików i strasznie je piecze.
      Pozbyliśmy się też “Ruskich Elfików”, bo chcieli nam przekabacić pozostałe.

      Elfiki mają pracę, idzie więc w dobrym kierunku, to najważniejsze. Tym bardziej, że szykują się dla nich dopłaty. Świat nam zazdrości rozwiązań i na pewno będzie przeszkadzał, bo się rozwijamy.

      Odpowiedz
  • 6 sierpnia 2021 o 10:53
    Permalink

    (krok 7) – trzeba umyć ręce, co należy przełożyć na postawienie kropki nad zrealizowanym planem, a następnie liczyć zyski i patrzeć na rozwój kraju. 🙂
    Ale nie oczekujmy zbyt wiele po styropianie.

    Odpowiedz
  • 6 sierpnia 2021 o 14:37
    Permalink

    Byli tacy, co z religijnym zacięciem głosili:
    “Najlepszą polityka gospodarczą, jest brak polityki”…..

    Uwierzyli……
    W bzdety głoszone przez prorokow.

    Sporo czytałem o japońskim czy koreańskim cudzie gospodarczym.
    Opierał się na PLANOWANIU i bezwzględnym podporzadkowaniu firm prywatnych, ich kierunkom dzialań, strategicznym decyzjom rządu.
    Dokładnie to samo wyniosło na szczyt Chiny.

    “Niewidzialna reka rynku” to bajka dla maluczkich.

    Dodajmy do tego ochronę własnego rynku w postaci ceł zaporowych, kontyngentow importowych, preferencyjnych kredytow udzielanych przez WŁASNE BANKI, a otrzymamy receptę na sukces.

    Jak dotąd, nikt nie wymyslił innego sposobu na bogacenie się własnych społeczeństw.

    Ale, wielu uwierzyło w bzdety, dzięki ktorym da się wiele krajow eksploatować bez końca.

    Odpowiedz
    • 6 sierpnia 2021 o 16:59
      Permalink

      Panie @wmw

      Autor książki p.t. “Hitman: Wyznania ekonomisty od brudnej roboty” zaczyna od słów jakoby jego książka była fikcją. Pewnie z obaw to zrobił, ale ja w jego opowieść wierzę, więc wierzę, że nie jesteśmy w stanie NIC zrobić w kwestii polskiej gospodarki bo ci tytułowi “szakale” czyhają na nas, na nasze ruchy, oni za nas decydują o Jamale II, sprzedaży amerykanom (czyli samym sobie) trakcji całej Polski nad torowiskami, o sprzedaży części KGHM, zamykaniu kopalni itd.

      Potrzeba by powołać z powrotem na stanowisko starych wygów t.j. generałów, dowódców policji bo to byli ludzie z jajami, zdolni przeciwstawić się tym paskudnym odmianom człowieka zza wielkiej kałuży. Mieliśmy w rolnictwie takiego gościa, zabili go bo tam nie było wsparcia wojska (ja wierzę w seryjnego samobójcę), był mądry Oleksy i pewnie jeszcze ze 2 profesorów. Tu potrzeba działania zespołowego ludzi dla ludzi, potężnych jaj, wielkiej miłości do kraju. Tego nie ma.

      Nasze położenie geostrategiczne ma dwa bieguny, może być to fatalne położenie (i takie jest), ale przy silnych charakterach położenie jest najlepsze na świecie.

      pozdrawiam

      Odpowiedz
      • 6 sierpnia 2021 o 21:33
        Permalink

        Po 30 latach rzadow styropianu, obawiam się ze nie znajdziesz w naszym kraju przysłowiowych 10 sprawiedliwych.
        Hedonizm, konsumpcjonizm, na społkę z indoktrynacją medialną i koscielną, zabiły moralność i przyzwoitość.

        Obecne klasy polityczne czerpią z narodowego kotła nie łyżkami, ale chochlami.
        A kocioł nie jest bez dna….

        Na dodatek, w tym kraju “tylko ryba nie bierze”.

        A to już mentalność żywcem wzięta z historii.
        Nasi możnowładcy i krolowie nawet, nie wahali się być na pensji obcych mocarstw.
        Perkins opisał starą jak świat metodę wasalizowania bez podboju.

        Czy jest nadzieja?
        Poza kryterium ulicznym, niewielka na zmianę sytuacji.
        Tylko, wyniesieni na karkach tłumu, szybko wejdą w buty poprzednikow.
        “Żelazne prawo oligarchii”.

        Odpowiedz
        • 7 sierpnia 2021 o 14:56
          Permalink

          @wmw. “Na dodatek, w tym kraju “tylko ryba nie bierze”.
          W tym? A w tamtym? Ma na myśli socjalistyczny Zachód Europy i USA. Wszędzie biorą i wszędzie
          dużo patologii, ot choćby przedstawię panu obrazki z ostatnich dni np. z “podmoskowia” – ojciec biologiczny zresztą! wyrzucił z piątego
          pietra, ‘z rozmachem” trzy-letnie dziecko ‘aż na ulicę”… na szczęście przeżyło , a złośliwcy mówią że cuda nie zdarzają się! ‘Wymiany ognia” pomiędzy np. Tadżykami a Czeczenami w Moskwie to ‘dzień codzienny” w ten sposób ustalają strefy wpływów i rozwiązują swoje problemy, Azer w Petersburgu zażądał od tubylca wydania “jakiegoś gadżetu’ (telefon wypasiony – nie pomnę) a że był na oko słabszy fizycznie więc poszedł na całość – nożem w serce. I tak mógłbym mnożyć w nieskończoność zdarzenia nadzwyczajne bez odwoływania się do Zach. Europy. O przypadkach gwałtów na Rosjankach nawet nie wspominam.A jak jest w “tym kraju” ? Prawie jak u pana Boga za piecem albo i w ogródku, i niechby tak zostało (nasza chata s’kraja) na wieki wieków – Amen

          “To jest jak w polskim filmie, gdzie widzę obraz polskiej rodziny jako patologicznego środowiska, w którym mężczyzna to pijana świnia bijąca żonę i okradająca rodzinę; w którym kobieta jest puszczającą się dziwką, a na to wszystko patrzy biedne, opuszczone dziecko. Kiedy rozglądam się wokoło, widzę ciężko pracujących, umęczonych rodziców, dbających o dom i dzieci, przeliczających każdy grosz po kilka razy; widzę środowisko, gdzie babcia i dziadek zadłużają się, by pomóc rodzinie, i aktywnie uczestniczą w jej życiu, opiekując się dziećmi, gdy rodzice harują na chleb; gdzie kiedy nadchodzą święta, wszyscy spotykają się przy stole, marząc o odrobinie szczęścia. Właśnie takich rodzin są setki tysięcy, a patologia jest marginesem – jednak to ona jest treścią filmów o polskiej rodzinie: dlaczego?

          Dlatego że TO kontynuatorzy PRL-owskiej tzw. szkoły szyderców” – zohydzić wszystko co nasze, polskie … kiedyś cośtam już w temacie “owej szkoły”wspominałem…

          Odpowiedz
        • 7 sierpnia 2021 o 17:17
          Permalink

          @wmw. “Na dodatek, w tym kraju “tylko ryba nie bierze”.
          W tym? A w tamtym? Ma na myśli socjalistyczny Zachód Europy i USA. Wszędzie biorą i “lobbują”
          dużo patologii, ot choćby przedstawię panu obrazki z ostatnich dni np. z “podmoskowia” – ojciec biologiczny zresztą! wyrzucił z piątego
          pietra, ‘z rozmachem” trzy-letnie dziecko ‘aż na ulicę”… na szczęście przeżyło , a złośliwcy mówią że cuda nie zdarzają się! ‘Wymiany ognia” pomiędzy np. Tadżykami a Czeczenami w Moskwie to ‘dzień codzienny” w ten sposób ustalają strefy wpływów i rozwiązują swoje problemy, Azer w Petersburgu zażądał od tubylca wydania “jakiegoś gadżetu’ (telefon wypasiony – nie pomnę) a że był na oko słabszy fizycznie więc poszedł na całość – nożem w serce. I tak mógłbym mnożyć w nieskończoność zdarzenia nadzwyczajne bez odwoływania się do Zach. Europy. O przypadkach gwałtów na Rosjankach nawet nie wspominam.A jak jest w “tym kraju” ? Prawie jak u pana Boga za piecem albo i w ogródku, i niechby tak zostało (nasza chata s’kraja) na wieki wieków – Amen

          “To jest jak w polskim filmie, gdzie widzę obraz polskiej rodziny jako patologicznego środowiska, w którym mężczyzna to pijana świnia bijąca żonę i okradająca rodzinę; w którym kobieta jest puszczającą się dziwką, a na to wszystko patrzy biedne, opuszczone dziecko. Kiedy rozglądam się wokoło, widzę ciężko pracujących, umęczonych rodziców, dbających o dom i dzieci, przeliczających każdy grosz po kilka razy; widzę środowisko, gdzie babcia i dziadek zadłużają się, by pomóc rodzinie, i aktywnie uczestniczą w jej życiu, opiekując się dziećmi, gdy rodzice harują na chleb; gdzie kiedy nadchodzą święta, wszyscy spotykają się przy stole, marząc o odrobinie szczęścia. Właśnie takich rodzin są setki tysięcy, a patologia jest marginesem – jednak to ona jest treścią filmów o polskiej rodzinie: dlaczego?

          Dlatego że TO kontynuatorzy PRL-owskiej tzw. szkoły szyderców” – zohydzić wszystko co nasze, polskie … kiedyś cośtam już w temacie “owej szkoły”wspominałem…

          Odpowiedz
          • 7 sierpnia 2021 o 22:19
            Permalink

            O jeden most (post) za daleko. 🙂

        • 7 sierpnia 2021 o 20:30
          Permalink

          @wmw; @Grzegorz …

          “jaśnie pańskie” elity są wyobcowane z narodu, jak dawna arystokracja i szlachta w I RP. Po 90-tym roku mamy powolny zwrot ku feudalizmowi, gdzie będzie się liczył i liczy tylko interes możnowładcy i bogatego akcjonariusza a narodu i państwa jako takiego. Stąd bezrefleksyjne zadłużanie państwa i rozkradanie majątku narodowego zbudowanego w PRL, przy zupełnej nieświadomości skutków społecznych i bierności tegoż narodu. To powrót do I RP i nowoczesnej nieco pańszczyzny, gdzie naród, czyt. robotnicy i chłopi małorolni oraz bezrolni (już wraca II RP, bo jest takich na wsiach co raz więcej) będą traktowani jak bydło robocze i nic więcej.

          Polecam kolejną dobrą książkę:
          “I Rzeczpospolitą nazywano “despocją najgorszego rodzaju”, czyli taką, w której zamiast jednego tyrana władzę dzierżyły tysiące tyranów, każdy z prawem znęcania się nad mieszkańcami własnego, szlacheckiego państewka. Ten ustrój zdumiewał nie tylko Zachód, ale nawet Moskwę. ”
          Teraz większość korporacji oraz biznesu to tyrani, którzy w pogoni za zyskiem są w stanie wyeksploatować do cna pracownika, nie pozostawiając miejsca w jego psychice na wyższą kulturę. Nie ma na to czasu po ciężkiej pracy.

          Wzorce gotowe mają w I RP.
          “Czy polscy chłopi byli niewolnikami? Odpowiedź jest więcej niż oczywista. O niewolnictwie wspominali nie tylko obrońcy ludności wiejskiej, ale i obcokrajowcy oburzeni polskimi stosunkami. Tak zresztą określał kmieci każdy, kto mówił o nich: chłopi pańszczyźniani, a w domyśle: niewolnicy pańszczyźniani. Dlatego pojawia się też inne pytanie. Czy w oczach polskiej elity chłopi byli w ogóle ludźmi? O tej najliczniejszej i najważniejszej części społeczeństwa pisano: bydło, psy, chodzące rzeczy. Dziś nadal mówi się o rzekomym przywiązaniu chłopów do ziemi, ich poddaństwie i dalece wyolbrzymionej krzywdzie. Kamil Janicki sprawnie rozprawia się z wizją sielankowej, dawnej polskiej wsi. Według niego radości prowincjonalnego życia były zarezerwowane tylko dla dziedzica i zarządcy jego majątku. Dla chłopów zostawała marna egzystencja bez perspektyw na przyszłość, a jedyną rzeczą, jaką mogli uczynić w takiej sytuacji, to po prostu zbiec.”
          https://www.naukowa.pl/Ksiazki/panszczyzna-prawdziwa-historia-polskiego-niewolnictwa–1748658

          Odpowiedz
  • 7 września 2021 o 10:06
    Permalink

    “Dlaczego elementarne myślenie przyczynowo-skutkowe na zasadzie – jak skorzystam z WC (krok 1), to trzeba najpierw zdjąć spodnie (krok 2), później podetrzeć się (krok 3), spuścić wodę (krok 4), naciągnąć spodnie (krok 5) i opuścić deskę (krok 6) – jest czymś tak unikalnym w naszych kręgach rządowo-decydenckich?” Widać u Pana też jest problem z myśleniem, bo najpierw korzysta Pan z WC (krok 1), a potem ściąga spodnie (krok 2). W takim przypadku w kroku trzecim samo podtarcie tyłka by nie wystarczyło, no chyba, że miałby Pan zamiar chodzić w obsranych gaciach. Co do artykułu, to z grubsza się zgodzę, że Polska i polskie społeczeństwo leży i kwiczy, ale styl w którym Pan pisze jest mocno przeintelektualizowany, tak, że aż bije z niego sztucznością. Widać, że bardzo Panu zależało, żeby ten artykuł wyglądał na napisany przez osobę mądrzejszą niż to jest w rzeczywistości i niestety marnie to Panu wyszło. Tak się Pan wysila, żeby używać jak najwięcej rzadkich słów (wciska je Pan nawet tam, gdzie one kompletnie nie pasują), że widać, że pisał to pseudointeligent. Momentami miałem wrażenie, że pisze to jakiś Ukrainiec a nie polak. Podsumowując, zgadzam się z treścią, ale styl porażka.

    Odpowiedz
    • 7 września 2021 o 12:04
      Permalink

      Zastanawiam się co trzeba mieć w umyśle nie tak, żeby szukać dziury w całym. Skorzystam z WC nie oznacza – że wchodzę tam ze spuszczonymi spodniami i wypiętym tyłkiem? Jak zdaje się większość ludzi. Tylko tam wchodzę (skorzystam) i pierwszą rzeczą jest zdjęcie spodni. Jak można tego nie rozumieć? A jeżeli waść uważasz słowa za zbyt skomplikowane, to czytaj pan Tele-Plotki lub Pudla albo coś innego, co prezentuje prostą, sformatowaną i bardzo przystępną rzeczywistość zamkniętą w 160 znakach ze spacjami. Powodzenia.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.