Polityka

Polska Rosjan nie interesuje i brak telefonu od Obamy

 „Polska Rosjan nie interesuje, my nie mieścimy się w żadnym układzie.” – powiedział pan Leszek Miler w jednym z wywiadów telewizyjnych w odniesieniu do ważnej wypowiedzi Zbigniewa Brzezińskiego. To bardzo poważna opinia, niesłychanie ikonowego polityka. Były szef PZPR – właściwie jej pogrobowiec, czyli de facto ostatni namiestnik reżimu posadowionego w Polsce 22 lipca 1944 roku – uważa, że nie jesteśmy w kręgu zainteresowań polityki rosyjskiej.

Ciekawe, czy mówi to na podstawie całokształtu swoich doświadczeń, czy też jest to wynik jakiegoś uproszczenia, jakiejś figury retorycznej? Bezapelacyjnie Rosja u progu lat 90-tych ubiegłego wieku znalazła się w sytuacji odwrotu od wcześniej konsekwentnie, jedynie z małą przerwą w 1920 roku, ale od 300 lat realizowanej polityki ekspansji. Nasz pech polegał na tym, że ze względu na położenie geograficzne – zawsze staliśmy na drodze tej ekspansji na zachód – stąd też przemielona w romantyzmie koncepcja „przedmurza”, poza tym jesteśmy ostatnim dużym skupiskiem Słowian, co prawda zachodnich, ale mimo wszystko Słowian, – czyli miejscem, na którym z przyczyn naturalnych kończy się biologiczna ekspansja słowiańszczyzny. Stąd też panowanie nad naszą zbiorowością jest generalnie zwieńczeniem panowania nad ostatnim alternatywnym – skupiskiem słowiańszczyzny, które swego czasu wytworzyło swoją kulturę i system sprawowania władzy – swego czasu niesłychanie atrakcyjne i efektywne dla Słowian pośrednich. Imperia nie mogą tolerować konkurencji w swojej domenie, stąd też nasz smutny los ze względu na sąsiadów ze wschodu.

Uwaga – nie można przy tym popełniać częstego błędu – twierdząc, że czym innym był ekspansjonizm carski, a czym innym sowiecki. Podobnie jak nie ma żadnego znaczenia to, że należymy do tzw. „struktur zachodnich”. Wszystko, co się dzieje, nawet w tej chwili jak państwo czytelnicy czytają te słowa to proces historyczny, który się toczy. Jesteśmy w jego trakcie, podobnie jak w 2008 roku skupił się on na Gruzji, podobnie może być w 2020 w Polsce. Aktorzy są ci sami, ich role niezmienne, co więcej nawet scenariusz jest znany! Nie można mieć tutaj wątpliwości, co intencji naszych sąsiadów, muszą tak postępować, ponieważ to jedyna droga dla nich do stania się imperium w sensie terytorialnym.

Rosja jest obecnie u kresu odtwarzania pozycji wyjściowych do odtworzenia swojego imperium. Wykorzystanie dochodów z zaplecza surowcowego umożliwiło ponowne uporządkowanie państwa i przygotowanie go do rzeczy najistotniejszej, jaką jest i zawsze była dla Rosji – modernizacja. Można postawić tezę, że tak długo jak zachód będzie dla Rosji głównym motorem do rozwoju – nie będzie ona miała interesu w niwelowaniu, czy też przejmowaniu naszego potencjału. Więc w tym sensie, że Polska nie interesuje Rosjan można się zgodzić z panem Milerem, jednakże trzeba pamiętać, że imperia mają wiele poziomów zainteresowań.

Właśnie tutaj jest pogrzebany problem w rozumieniu Rosji, problemu tego prawdopodobnie nieświadomie nie dostrzega m.in. pan Miler, albowiem patrzy na nasze relację tak jak chcielibyśmy je widzieć. Zamiast popatrzeć na nie w taki sposób jak robią to Rosjanie – postrzegają nas, jako interesujący cel swojej polityki imperialnej, a także, jako zagrożenie, ale na odpowiednim dla naszej rangi i naszego uwiązania w strukturach zachodnich poziomu zainteresowań geostrategicznych.

Doskonale można to zilustrować przykładem zdziwienia w polskich mediach z faktu, że prezydent elekt USA – Barack Obama nie zatelefonował do Polski po zwycięstwie w niedawnych wyborach, podczas gdy ogłoszono, że zatelefonował do 13 najbliższych sojuszników na całym świecie. Jeżeli popatrzymy na naszą pozycję z perspektywy odpowiednich poziomów zainteresowań globalnego imperium, nie możemy się dziwić, że tego telefonu nie było. Po prostu nie jesteśmy tego warci z ich perspektywy i nic im z tego powodu nie możemy zrobić, bo to głównie nasza wina. Podobnie jak pan Obama postrzega nas Rosja, z tym, że patrzy na nas z drugiej strony, albowiem formalnie udało się nam przeskoczyć do obcego koszyczka (wyjść z ich strefy wpływów).

W powyższym kontekście nie można się zgodzić z tezą pana Milera, albowiem są takie układy w polityce i interesach Rosyjskich, w których Polska jak najbardziej jest rozpatrywana, – czego najlepszym dowodem jest gazociąg bałtycki. Więcej dowodów na to, że Polska jest jednak rozpatrywana przez Rosję w „jakichś układach” naprawdę nie potrzeba. Wrak tupolewa jest tutaj tylko wisienką na torcie, której rola jest tak oczywista, że nie trzeba tego bardziej omawiać.

2 komentarze

  1. Zgadzam sie z Panem Milerem – Polska nie ma większego znaczenia dla Rosji. Rosjanie systematycznie budowali kanaly transportowe omijajace Polske bo nie potrzebowali “kurkowych” jak to mialo miejsce na Ukrainie. WIec najpierw zbudowali w rekorodowym tempie dwie rury Baltyckie, teraz rure poludniowa eliminujac Nabucco. Linia szerokotorowa przez Slowacje jest przedluzana do Bratyslawy (port na Dunaju) i Wiednia (port samochodowy). W ten sposob Polska stracila znaczenie jako korytarza transportowy. W Polsce nie ma prawie żadnej produkcji, sa tylko obce montownie ktore mozna przenieść w ciagu kilku dni do innego kraju. Rynek żywnościowy jest obecnie przejmowany przez zachodnie firmy a wkrótce i pola beda mogly byc przejmowane przez obcych. Nie ma tu żadnej winy Rosjan, korzystają z sytuacji calkowitego odprzemysłowienia Polski i uzaleznienia politycznego od obcych (kazda z obecnych w Polsce partii politycznych zabiega o poparcie obcych mocodawcow). Szkoda wiec czasu Rosjan na zajmowanie sie Polska.

  2. Stach Głąbiński

    Budowa gazociągu bałtyckiego została spowodowana potrzebą zapewnienia dostaw gazu do Niemiec (jednego z najważniejszych odbiorców) w sposób niezagrożony przez nieprzewidywalne postępowanie krajów tranzytowych. Głównie chodzi tu o Białoruś i Ukrainę, ale Polska z “aferą szpiegowską” dotyczącą kabla telekomunikacyjnego obsługującego przesyłanie ważnego surowca, też ma swój wkład do przekonania Rosjan i Niemców, że opłaci się wydać dodatkowe kwoty.
    O jakie inne dowody i jakie przekraczające normalne, wynikające z sąsiedztwa zainteresowanie Polską za strony Rosji chodzi, trudno się domyśleć. Na pewno nie chodzi o stwarzające możliwość agresji militarnej zagarnięcie terytorium, lub o siłowe wprowadzenie w strefę wpływów, gdyż bilans strat i zysków dla każdej z tych możliwości jest tak wyraźnie ujemny, że trzeba by zbiorowej kompletnej utraty rozsądku Rosjan, którzy mają dość innych problemów z utrzymaniem swych wpływów tam, gdzie jest to bardziej realne i daje większe korzyści.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

three × two =