Wojskowość

Polska potrzebuje własnego „Blackwater”

 Świat staje się coraz mniej bezpieczny, nawet ten otaczający nas bezpośrednio niesie ze sobą szereg różnorodnych zagrożeń, o których dotychczas nie mieliśmy pojęcia i którymi nie musieliśmy się przejmować. Potrzeba zwiększenia narodowych wydatków na bezpieczeństwo to nagląca konieczność, którą należy przeprowadzić bez względu na trwający kryzys. Polska racja stanu wymaga, żebyśmy, jako kraj w przeważającej mierze śródlądowy wyciągali wnioski z historii, – dlatego powinniśmy posiadać jak najsilniejsze zdolności militarnego oddziaływania.

Kluczowym zagadnieniem na tym polu jest silna armia regularna, wsparta odpowiednio przygotowaną obroną terytorialną i odciążona przez umiejętnie wyregulowane struktury państwowe na czas „W” jak np. obrona cywilna, będąca w dzisiejszej Polsce czymś prawdopodobnie rzadszym niż stolica, bo ta wiadomo jest przynajmniej jedna.

Niesłychanie istotną rolę odgrywa także patriotyczne wychowanie w duchu paramilitarnym, czego Polska ma doskonałe tradycje poczynając od „Związku Strzeleckiego Strzelec” poprzez chwalebną kartę polskiego harcerstwa na Powstańczym Ołtarzu Ojczyzny w 1944 roku, po liczne nieskoordynowane towarzystwa i kluby sportowe – zorientowane na survival, paintball i inne rodzaje organizacji paramilitarnych działających obecnie.

Świat idzie z czasem, z postępem, z osiągnięciami – wszystko się zmienia bardzo dynamicznie, również wiedza wojskowa ulega bardzo szybkiej profesjonalizacji, dostosowują się do tego wszystkie armie na świecie, na które ich kraje nie żałują pieniędzy. Jednakże nie wszędzie i nie zawsze można użyć do: szkolenia, poszukiwania, zabezpieczenia obiektu – terenu lub w ostateczności walki regularnego wojska, a brak jest podmiotów zdolnych do podjęcia się niebezpiecznej misji zwłaszcza poza granicami kraju, ze względu na ryzyko operacyjne związane z lokalnymi warunkami. Nie bez znaczenia są także czynniki polityczne, które nie pozwalają na zaangażowanie potencjału wojskowego państwa, albowiem byłoby to uznane za skrajnie niewygodne wewnętrznie, lub zewnętrznie – ze względu na czynniki związane z oburzeniem tzw. międzynarodowej opinii publicznej. To wszystko ogranicza państwa w ich możliwościach oddziaływania, a także krępuje prace ich organom wywiadowczym, jeżeli zaangażowanie się byłoby zbyt oczywiste.

Nasz kraj Polska, od bardzo długiego czasu jest zaangażowany w różne zagraniczne misje militarne mające na celu zagwarantowanie bezpieczeństwa. W tym, co najmniej dwie misje można nazwać – wbrew organom prasowym MON – czysto bojowymi, chodzi oczywiście o Irak i Afganistan, przy czym nie można zapominać o bardzo groźnych działaniach na Bałkanach. Skala zagrożeń, jaka spotkała tam nasze wojsko była niesłychanie groźna, zwłaszcza w pierwszej fazie obecności, kiedy to nasi żołnierze przyjechali na miejsce zupełnie nieprzygotowani np. pod względem środków transportu lądowego (Irak), czy też niedostatku transportu powietrznego (Afganistan). Zawsze w takich przypadkach przydałaby się „pomocna dłoń”, organizująca pobyt w pierwszej fazie, zapewniająca dodatkowe bezpieczeństwo i służąca, jako dodatkowa „nie konwencjonalna” rezerwa sił w przypadku potrzeb. Niestety w naszym przypadku zawsze jest z tym problem, albowiem Polska nie posiada żadnych poza oficjalnymi i wywiadowczymi metod presji siłowej za granicą.

Tymczasem, działalność polskich przedsiębiorstw za granicą się rozszerza, rośnie rola interesów realizowanych w dalekich krajach przez nasze czołowe firmy i bardzo przydatnym elementem wsparcia ich bezpieczeństwa, byłaby możliwość skorzystania z polskiej firmy oferującej usługi bezpieczeństwa i ochrony za granicą. Byłoby to coś pośredniego pomiędzy zaangażowaniem militarnym Rzeczpospolitej, a działaniem jej wywiadu – albowiem firma znajdująca się pod kontrolą czynników polskich, realizowałaby zadania na rzecz naszych interesów – udzielając wsparcia wszędzie tam, gdzie może być ono potrzebne.

Katalog ewentualnych zadań byłby niezwykle szeroki, w zasadzie ochrona potrzebna jest wszędzie tam, gdzie nie ma stabilności a są olbrzymie pieniądze. Kwestią wtórną jest kwestia skali tej ochrony, mogą to być zwykli ochroniarze, a mogą także być doskonale wyszkoleni „emeryci” wojskowi.

Ważnym jest, żeby dysponować potencjałem składającym się z międzynarodowego autoramentu, mobilnym, zdolnym do działania w skali globalnej – przy przemieszczaniu się publicznymi i specjalnymi środkami transportu, a co najważniejsze działającym zgodnie z oczekiwaniami centrali.

Z powodów oczywistych, niezwykle ważnym byłoby wyprowadzenie formalnej strony funkcjonowania tego typu firmy poza granice Polski, albowiem kojarzenie z jednym krajem może być, ale w naszym przypadku raczej nie musi być atutem. Dałoby to naszemu rządowi szersze pole do działania pod względem możliwości użycia tego typu sił, albowiem oderwanie od kontekstu narodowego to wartość sama w sobie w przypadku działań paramilitarnych i zabezpieczających.

W tego typu działalności najważniejsze są kadry i sprzęt. Bez wątpienia pod względem kadrowym, co najmniej połowę zespołu mogliby stanowić Polacy, „emeryci” z wojska i innych służb, którym znudziło się lub nie chcą dłużej nosić munduru – a chętnie sprzedadzą swoje umiejętności nabyte w toku wieloletniej służby. W tym zakresie oznaczałoby to nie tylko zachowanie potencjału w dyspozycji polskiego rządu, ale co jest prawdopodobnie ważniejsze udałoby się stworzyć strukturę, na której ci ludzie mogliby oprzeć swoją aktywność na stosunkowo wczesnej wojskowej emeryturze – a zarazem pozostawaliby pod w zasadzie pełną kontrolą stosownych służb i władz, w zakresie świadczenia swoich wysoko specjalistycznych usług. Jeżeli chodzi o sprzęt, to z tym nie ma najmniejszego problemu, wymaga on jedynie odpowiedniej inwestycji. Możliwości w zakresie transportu morskiego, lądowego i lotniczego – są w istocie niczym nieograniczone, a odpowiednia – prywatna forma własności, może dodatkowo zakonspirować oddziaływanie polskiego państwa tam gdzie byłaby taka potrzeba, żeby coś się „stało samo”, lub żeby do czegoś „nie dopuścić”.

Kwestią odrębną byłoby, czy taka firma mogłaby świadczyć usługi także innym podmiotom, czy też państwom lub organizacjom międzynarodowym niż Polska i podmioty polskie? Oczywiście trudno jest cokolwiek przesądzać, ale można założyć, że w ograniczonym zakresie np. szkoleniowo – wywiadowczym na pewno tak, albowiem nie ma w tym niczego szczególnie ryzykownego, co przede wszystkim mogłoby ograniczyć dostępność potencjału dla potrzeb polskiego rządu. Natomiast zadania najcięższe, polegające na praktycznym zapewnieniu bezpieczeństwa w strefie konfliktu – powinny być, z założenia ograniczone do dyspozycji polskiego rządu i ewentualnie partnerów z NATO, ale także za jego przynajmniej milczącym przyzwoleniem.

Nasz kraj posiada wystarczający potencjał, żeby stworzyć tego typu strukturę liczącą kilka tysięcy operatorów i specjalistów z różnych dziedzin dostarczania bezpieczeństwa. Utrzymanie w efekcie i tak byłoby tańsze od ekspozycji sił narodowych w najbardziej niebezpiecznych rejonach misji wojskowych. Poza tym, sama możliwość oddziaływania taką siłą pośrednią stanowiłaby wartość samą w sobie, jak dotychczas w praktyce nieosiągalną dla naszego państwa. Przykładowo zabezpieczenie zamknięcia misji w Afganistanie byłoby o wiele prostsze, gdybyśmy dysponowali tego typu strukturą. Warto wskazać, że na rozmieszczenie i działanie tego typu formacji nie trzeba uzgadniać żadnych porozumień międzynarodowych, firmy działają na podstawie prawa lokalnego – obszaru, w którym dostarczają bezpieczeństwo. Przy czym, bardzo często stanowią prawo same dla siebie, albowiem działają na terenach gdzie nie ma żadnego prawa lub nikt poza nimi nie jest w stanie go skutecznie wyegzekwować. A to samo w sobie stanowi kolejną wartość, albowiem prywatny ochroniarz z tego typu firmy, może o wiele więcej niż obwarowany konwencjami żołnierz lub agent służb narodowych.

Reasumując, komercyjne firmy dostarczające bezpieczeństwo nie są obecnie niczym nadzwyczajnym, nie ma powodów, dla których Rzeczpospolita nie miałaby skorzystać z tego typu struktur, zwłaszcza, że ich wykorzystywanie jest tańsze i o wiele bardziej elastyczne niż angażowanie struktur narodowych. Stworzenie tego typu podmiotu dla potrzeb polskiego rządu i polskich przedsiębiorstw działających coraz aktywniej na skale ponad narodową staje się koniecznością.

4 komentarze

  1. Jesteśmy krajem cywilizowanym. Blackwater SŁUSZNIE nie dotyczy konwencja genewska, dlatego mogą istnieć tylko z poręki i w cieniu WIELKIEGO MOCARSTWA, które na swoim terytorium uprawia najwyższego lotu DEMOKRACJĘ …

  2. W Polsce jest już Blackwater i działa od jakiegoś czasu teraz nawet legalnie, zajmują się szkoleniem służb mundurowych, działają pod przykrywką ale kto chce to ich znajdzie. jest to komórka byłego BWW używają w nazwie Blackwater, artykuł jest nie na czasie bo zmienia się wszystko z roku na rok.

  3. Tak nasze wspaniale Panstwo Polskie niech najpierw zreformuje administracje gospodarke i splacac dlugi bo stan finansow panstwa polskiego jest tragiczny a potem nie tworzy sobie polskie Blackwater.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

2 × two =