Społeczeństwo

Polska nie jest krajem dla ludzi wykształconych i inteligentnych!

 Tytuł miał brzmieć, że Polska nie jest krajem dla ludzi ponadprzeciętnie wykształconych i inteligentnych, albowiem nie ma u nas zapotrzebowania na ich talenty. Jednakże rzeczywistość jest o wiele bardziej brutalna – w naszym kraju nawet osoby wykształcone i inteligentne nie mogą znaleźć dla siebie miejsca na rynku pracy, jeżeli tylko myślą, że proces rekrutacji jest fair i odbywa się naprawdę. Tymczasem w naszym społeczeństwie kwestia znalezienia pracy to zagadnienie o wiele bardziej złożone, zwłaszcza, jeżeli nie jest to praca dla przeciętnego Polaka, który tyra z wózkiem w supermarkecie przewożąc towar na paletach i układając go na regałach zgodnie ze wskazaniami menadżera. W naszym kraju, jeżeli ktoś myśli na poważnie o dobrym miejscu zatrudnienia, to tak naprawdę powinien od razu wyjechać, albowiem nawet międzynarodowe korporacje z obcojęzycznym „managementem” są przesiąknięte polską niechęcią do zmian i potrzebą zabezpieczenia się w kadrach przed lepszymi.

Co tu dużo ukrywać, nasza gospodarka ma mniej miejsc pracy dla osób w białych kołnierzykach niż jest białych i udających białe kołnierzyki. Ci pierwsi to osoby zdobywające swoją pozycję swoją pracą, talentem, umiejętnościami, natomiast ci drudzy to przeważnie osoby ustawione, poprzez plecy, rodziny, łóżko, pieniądze. To coś niesamowitego, ale korupcja w tym zakresie w Polsce kwitnie, albowiem znalezienie pracy na rynku, zwłaszcza, jeżeli jest się tylko „dobrym” i lojalnym graniczy z cudem.

Problemem nie są obcy, albowiem Polska nie jest krajem gdzie opłaca się pracować osobom z zagranicy. Najwyższa kadra zarządzająca to, co innego, te osoby realizują politykę właściciela i tutaj trzeba być nie tylko dobrym, ale jeszcze znaleźć jego zaufanie. W przypadku większości stanowisk średniego szczebla na rynku panuje kolosalna i wielopłaszczyznowa konkurencja. Etat w korporacji może być czymś nudnym, ale często dla wielu jest to jakaś stabilizacja i przepustka do wygodnego życia, a przede wszystkim gwarantuje – wejście na karuzelę, na której zmiana miejsca pracy nie powoduje dramatu – albowiem pracując w innej korporacji można podtrzymać dotychczasowy poziom życia. W administracji publicznej jest śmieszniej, jak śmiesznie – wystarczy poczytać ogłoszenia o pracę przygotowywane przez urzędy i instytucje publiczne. Standardem jest przygotowywanie ogłoszeń i całych postępowań o przeprowadzenie naboru – pod konkretnego kandydata lub kandydatkę. Im gorzej jest na rynku, tym tego typu przechowalnie stają się cenniejsze i ludzie coraz ściślej konkurują o miejsca pracy. Konkurencja ta jest nazwijmy to – poza konkursowa! Po prostu nie masz znajomości, nie masz szans. Oto kryterium doboru fachowców w naszym kraju!

Jeżeli korupcja i ustawianie procedur dotyczy zwykłych przybija czy pieczątek, to nic złego się nie dzieje poza ogólnym obniżaniem poziomy całości administracji, natomiast horror jest w instytucjach, gdzie od umiejętności określonego pracownika zależy np. życie ludzkie. Jak wygląda nepotyzm w służbie zdrowia – można łatwo sprawdzić, porównując nazwiska pracowników a „autorytetów” zatrudnionych w poszczególnych placówkach. Oczywiście w przypadku kobiet bywa trudniej, jednakże dla chcącego nic trudnego, z tym, że podobno taka szlachetna tradycja przekazywania zawodu z ojca na syna/córkę jest w tej branży także powszechna w na zachodzie.

Jeżeli już osoba dobra lub ponadprzeciętna znajdzie pracę, to wówczas zaczyna się droga przez mękę środowiskowego piekiełka – polskich nienawiści i topienia „młodego” tak głęboko jak się tylko da i przygniatania butem. Nie ma litości, mit o pracy w zespołach, współpracy, współdziałaniu – znika, w momencie, gdy człowiek znajduje się sam w nowym środowisku naprzeciwko wyzwań i na polu minowym zastawionym przez współpracowników. Najgorzej jest wejść „w buty” po kimś, dokończenie projektu – bez kontaktu z np. zwolnionym z jakichś powodów pracownikiem z zasady bywa skazane na porażkę. Jednakże rożnie bywa, często dopływ świeżej krwi do organizacji powoduje, że zaczyna ona działać lepiej. W każdym bądź razie w zespołach ludzkich – nowi przeważnie udają małego lub małą, żeby tylko nie okazać się mądrzejszym, lepszym, skuteczniejszym od starej części zespołu, gdyż w ten sposób natychmiast można narobić sobie wrogów, ze zwykłej zawiści. Ten mechanizm to odbicie naszej wrednej natury, w zasadzie powszechny jak nasz kraj długi i szeroki. Co ciekawe przenosi się też za granicę, gdzie Polacy – jak tylko nie muszą – unikają się totalnie, albowiem każdy wie, czego mniej więcej może się spodziewać od „krajana”.

Niestety nasz kraj traci talenty i będzie je tracił nadal, albowiem nie ma zdrowych i jasnych – wolnych od nepotyzmu i korupcji zasad naboru i wyłaniania jednostek wiodących – szczególnie wartościowych. Jesteśmy społeczeństwem przeciętniaków, gdzie nieprzyznawanie się do posiadania konkretnych umiejętności bardzo często ratuje człowiekowi skórę, albowiem nie musi pewnych rzeczy robić. Pokazanie, że się potrafi bywa najgorszą forma samo upodlenia, albowiem natychmiast człowiek ląduje na pierwszej linii frontu i albo się spali, albo przetrwa – jednakże z pewnością będzie już kimś innym, albowiem nasze warunki funkcjonowania – konkurencja i pozorny wyścig szczurów są tak żałosne, że tylko i wyłącznie na tym wszyscy tracimy.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.